Czarny p豉szcz
|
| Data publikacji: 27-12-2006 Autor:wiktoria Kategoria:Na powa積ie Ods這n:4548 |
G喚bokie, b貫kitne oczy, ich kontrast z ciemn� karnacj�, kruczoczarnymi w這sami i charakterem.
Pojawi� si� w najodpowiedniejszym momencie mojego m這dego 篡cia, kiedy proces godzenia si� z przegran� mi這軼i� by� jeszcze odleg造 od oczekiwanego ko鎍a.Jego serce chocia� kryte pod mask� zuchwa這軼i, z這郵iwo軼i i mrocznym sarkazmem bardzo potrzebowa這 uczucia.
Kiedy lipcowe s這鎍e chyli這 sie ku zachodowi, ma造 miejski rynek sta� sie miejscem naszych przypadkowych spotka� w gronie znajomych.M闚ili鄉y niewiele.Raczej by豉 to wzajemna obserwacja, wnikliwa analiza i 軼is豉 kontrola ka盥ego ruchu, gestu i tajemniczego u鄉iechu.Przechwytywane spoj瞠nia lub kradzione, ledwo wyczuwalne otarcia dw鏂h cia�, nachylenia ust ku delikatnym opalonym ramionom.Nie wiadomo kto dostrzeg� wielki poci庵 dw鏂h zab豉kanych dusz i niewidzialna 軼ian� m闚i帷�: nie mo瞠cie byc razem, niegdy nie staniecie si� jedno軼i�.
-twierdz�, 瞠 do siebie pasujemy
-to dlaczego wszystko m闚i mi, 瞠 nie powinni鄉y by� razem?
-dlaczego tak bardzo chce cie przytuli�, a cos mi nie pozwala? Nigdy nawet nie mielismy wsp鏊nej drogi.
Noc ostatniej soboty lipca da豉 naszym ustom przyzwolenie do poca逝nku.Nazwali鄉y go wtedy ma造m zadatkiem w徠pliwego jestestwa w przysz這軼i. Teraz wiem, 瞠 gdyby rzeczywisto嗆 tej nocy pozwoli豉 nam zwi您a� serca, ja pokocha豉bym bardzo, on potrafi豚y 軼i庵n望 dla mnie deszcz firmamentnych gwiazd...
Tajemnicze lub tak oczywiste s這wa: jeste� jedyna osob�, na kt鏎ej mow� potrafi� odpowiedzie� jedynie s這wem poca逝nku. By豉m. On by� dla mnie tym samym. Kilkugodzinna magia nocy powoli zmienia豉 si� w nie szar� lecz dziwnie mglist�, niepewn� rzeczywisto嗆.Pe軟� sprzeczno軼i i niewypowiedzianych pyta� podczas nieumownych spotka�.I 貫z w ciemn�, tym razem samotna noc...
Potrzeba mi這軼i tak sk徙likowanych, upartych, trudnych do rozgryzienia i m軼iwych os鏏 jakimi by豉 nasza dw鎩ka objawia豉 sie w nas samych.Zmianach nastroju spowodowanych niepewno軼i�, pytaniem zadawanycm samemu sobie w dw鏂h odleg造ch od siebie pokojach po przeciwnych stronach miasta.Pytaniem: kocha, nie kocha, zale篡, co czuje?
Naocznie lu幡a znajomo嗆.Nie potrzebowa豉 deklaracji.I te� nie dosta豉 ich nigdy.
Niezr闚nowa穎ny, troch� szalony, niedelikatny w stosunku do innych powstrzymywa� si� przed samym sob�.Mimo wszystko czu豉m. Typ prze郵adowcy my郵i, nocnych marze�, sn闚 na jawie, spotka� na ma造m miejskim placu. Udawa� cz瘰to, 瞠 mnie nie zauwa瘸.Rozci庵a� usta w mleczny u鄉iech jakby za szyb� wolnego auta widnia� cudny krajobraz. A wtedy cierpki zapach przenika� moja dusz�, powoli wyciska� krople 貫z z orzechowych oczu.
Nie wiedzia� nawet jaki b鏊 sprawi這 mi uczucie, kt鏎ym mnie obdarowa�, kt鏎e tak jawnie stara� sie ukry�, kt鏎ym ja pogardzi豉m. Niewdzi璚znie odrzucia軛.
-przepraszam za ten poca逝nek- powiedzia� pewnego wieczoru- chcia貫m w policzek.
-ale sie usta nawin窸y- doko鎍zy豉m
Pozosta� g逝chy szloch, kt鏎y us造sza豉 tafla klimkowskiego jeziora.
Teraz ja znalaz豉m mi這嗆.On przemieszcza si� zaludnionymi uliczkami w swoim d逝gim, czarnym p豉szczu.I tylko czasem daje znak 篡cia trzema elektronicznymi kropkami.
wiktoria |