Magazyn M這dych - Strona g堯wna
Antykoncepcja Ksi嘀ki Na powa積ie
Opowiadania Poezja Tworzenie WWW
emodi.pl -  Wiele sklep闚 w jednym miejscu
Okno logowania
L:
H:
Za堯 nowe konto

Szukaj

Teksty
Strona g堯wna
Antykoncepcja
Film
Fotografia
Humor
Ksi捫ki
Linki
Muzyka
Na powa積ie
Opowiadania
Poezja
Sport
Tworzenie WWW
Wywiady

Reklama


Redakcyjne
Strona g堯wna
Newsy
Nasze banery
Dodawanie tekst闚
Redakcja
Reklama
Linki

Subskrycja
Tw鎩 email


Polityka prywatno軼i

STATy:)

o2u.pl - 
darmowe liczniki
Tekst闚: 341
Komentarzy: 1221
Tw鏎c闚: 110 os鏏
Soft: cmsMM v 2.0

Chcesz doda sw鎩 artyku?


MM >> Na powa積ie >> HP i C鏎ka Voldemorta

HP i C鏎ka Voldemorta


Data publikacji: 31-07-2007
Autor:Angel
Kategoria:Na powa積ie
Ods這n:7097

     
Uwaga!!!
To jest fragment mojej ksi捫ki!



By ch這dny ranek. Szesnastoletni Harry leza na swoim 堯磬u i rozmyslal o ostanim roku w Hogwarcie. Nagle ciotka Petunia przerwa豉 mu mysli.
-Wstawaj! Masz goscia!
Harry zdziwi si kto to m鏬 by ale postanowi sprawdzic. Zbieg na d馧 i zobaczy pana Weslaya.
-Witaj Harry
-Dzie dobry panie Weasley
Wuj Veron zrobi g逝pia min na widok powitania Harry’ego z panem Wesaleyem i znikn掖 za kuchenn futryn.
-No Harry, pakuj si. Jedziesz ze mn do Nory
Harry spakowa kufer i ju po chwili by gotowy do wyjazdu
Pan Wesley wyci庵n掖 z kieszeni stary but i ju po chwili w璠rowali do Nory
Harry spad na posadzk przed kominkiem Weasley’闚 ale szybko wsta i zobaczy odrobin zamazana pania Wesley.
-Harry! Kochaneczku!
Pani Wesaley obj窸a go z uczuciem.
-Gdzie Ron i Hermiona?
-Na g鏎ze
Harry wzi掖 sw鎩 kufer i ruszy ku schodom.
-Harry!-krzykn掖 kto za nim
Odwr鏂i si do ty逝 i zobaczy Freda. Fred podszed do niego i u軼isn掖 mu d這
-A gdzie George?
-Zosta w sklepie
-Aha. Ide na g鏎e. Idziesz?
-Przyjde p騧niej. Czekam na Percy’ego
-To on dzisiaj przyjedzie?
-Tak. Mam do niego pewn spraw. Idz do Rona i Hermiony. Czekaj na ciebie.
Harry po瞠gna si z Fredem i ruszy na g鏎. Otworzy drzwi pokoju w kt鏎ym zawsze spa i wszed do srodka. Na 堯磬u siedzia豉 Hermiona a pod oknem sta Ron.
-Harry!-krzykn窸a Hermiona
-Przyjecha貫?
Ron odwr鏂i si w jego stron i ruszy ku niemu. Hermiona uscisn窸a Harry’ego i usiad豉 spowrotem na swoje miejsce. Harry postawi baga瞠 ko這 szafy i usiad na drugie 堯磬o.
Na 堯磬u kt鏎ym siedzia le瘸 list do niego
-Co to? To do mnie?-zapyta
-Tak. To list od Dambludorea. My tez dostali鄉y ale tylko nasza tr鎩ka to dosta豉 a szczeg鏊nie jest on przeznaczony dla ciebie- wyt逝maczy豉 Hermiona
-Dla mnie?
-Tak- podkre郵i Ron
Harry wzi掖 list i otworzy go.


Drogi Harry
W tym roku w Hogwarcie zaistnia豉 nie zreczna sytuacja dla ciebie i dla mnie. Poniewa zrezygnowany Voldemort wys豉 swoja c鏎k by ci zabi豉. Przykro mi ale nie mog貫m nic zrobic. Musia貫m przyj帷 ja do Hogwartu. Cokolwiek si stanie jednak musisz w tym roku zjawic si w Hogwarcie i poznac ja. S造sza貫m ze to nie wiarygodna dziewczyna ale z豉 i odwazna bo to przeciez c鏎ka Voldemorta. Czekam na ciebie jutro w Hogwarcie.
Albus Dambludore

-C鏎ka Voldemorta?! To jaki 瘸rt-powiedzia Harry
-Nie. To nie jest 瘸rt.
-Sk康 Voldemort ma c鏎ke?!
-Voldemort mia 穎n ale podobno ja zabi.
-Ile ona ma lat?
-Tyle co my i chodzi z nami do klasy.
-I dopiero przysz豉 do Hogwartu? To podejrzane
-Harry a nie uwazasz ze wszystko co robi Voldemort jest podejrzane?
-Uwazam
-Nie martw si b璠zie dobrze. Nie zabije cie jak od razu wejdziesz do Hogwartu
-Miejmy nadzieje
-Dambludore twierdzi ze nie jest a taka gro幡a
-To c鏎ka Voldemorta a Voldemort prze郵aduje mnie od dziecka!
-Angel podobno jest grozna, z豉 ale jest odwazna i ma wielkie serce
-Wierzysz w to ze c鏎ka Voldemorta ma wielkie serce?!
-Wiem i wierze.
-Jestes smieszna Hermiono-powiedzia Harry i po這篡 si by odpocz帷 a Ron i Hermiona wyszli z pokoju zostawiaj帷 go samego
Nikt ju nie budzi Harry’ego tego dnia tylko rankiem pani Weasley wpad豉 do pokoju krzycz帷:
-Wstawac! Szykujcie si do drogi.
Harry wsta zadowolony jak nigdy ale zaraz przypomnia這 mu si co go czeka w Hogwarcie mimo to postanowi tam jechac. Zszed na d馧, zjad sniadanie, spakowa rzeczy i ruszy w kierunku samochodu. Przez ca豉 droge Hermiona pr鏏owa豉 t逝maczyc Harry’emu ze wszystko si u這zy. On jednak jej nie s逝cha. By myslami gdzie indziej. My郵a o tym jak b璠zie umiera i o tym czy b璠zie tak samo umiera jak jego rodzice. Nie zastanawia si d逝go nad tym co b璠zie p騧niej. My郵a o 鄉ierci i o niczym innym. Mysli Harry’ego jednak szybko si sko鎍zy造. Dojechali ju na dworzec i nawet Harry si nie spostrzeg a ujrza Express prowadz帷y do Hogwartu.Jego oczom rzuci豉 sie wysoka dziewczyna o czarnych d逝gich w這sach z jasn karnacja i pi瘯nym u鄉iechem. By豉 skryta ale pi瘯na. Zegna豉 si z jak御 zakapturzona postacia. Czy to Voldemort? Nie!Co by mia robic tu Voldemort? Dziewczyna wesz豉 do poci庵u.
-Harry!-szturchn瘭a go Hermiona
-Ju ide.
Harry pod捫y za Hermion kt鏎a wesz豉 do prawie pustego przedzia逝. W przedziale siedzia豉 tylko ta dziewczyna. Blizna zabola豉 Harry’ego tak bardzo ze usiad naprzeciwko dziewczyny
-Kim jestes?-zapyta豉 Hermiona
Dziewczyna wsta豉 a Hermiona odsun窸a si do ty逝 tak gwa速ownie ze o ma這 co wypad豉 by na korytarz
-Uwazaj-powiedzia豉 dziewczyna i za pomoca d這ni zamkn窸a dzrzwi przedzia逝 tak ze tylko Hermiona uderzy豉 o nie.
-Dzieki. Jak to zrobi豉s?
-Jestem Angel Charlotte Marvolo Riddle a wy?
-To ty jestes c鏎ka Voldemorta?-zapyta Harry
-Tak a za這ze si ze pytasz mnie dlatego ze jestes Harrym Potterem i Dambludore poinformowa cie o tym wczesniej
-A niby sk康 to wiesz?
-Ja wszystko wiem
-Ty naprawde jestes taka sama jak Voldemort
-Znalaz豉m bratni dusz w tobie Harry
-Po co mam by twoja bratnia dusz jak i tak mnie zabijesz
-A powiedzia豉m ci ze to zrobie?
-Nie ale tak s造sza貫m
-Ale s造sza貫s to z moich ust?
-Nie
-To dop鏦i tego nie us造szysz nie zabije ci ale skonczmy ju ten temat bo nie lubie rozmawiac o zabijaniu
Angel usiad豉 na swoje miejsce gdy nagle do przedzia逝 wszed Draco Malfoy
-S造sza貫m ze w tym przedziale znajduje si c鏎ka Czarnego Pana. To prawda?
-Tak. Czego chcesz?-powiedzia豉 wstaj帷 Angel
-A gdzie masz r騜d磬 wielmozna pani Voldemortowo?
-Nie jest mi potrzebna. M闚 czego chcesz i zmykaj st康 bo nie mam zamiaru tracic na ciebie czasu
-A na Harry’ego b璠ziesz tracic?
-Je郵i jest tego wart to czemu nie?
-A jakbys tak da豉 si na ma豉 walke zaprosic?
-Nie b璠 si poni瘸 do twojego poziomu a poza tym jak ju walcze to tylko zabijam
-A co s造chac u twojego ojca?
-Bierzesz mnie za wariatke?!Niech cie nie obchodzi co s造chac u mojego ojca bo zaraz mog powiedziec co s造chac u twojego ojca. Bo u niego chyba nie za dobrze.Nie uwazasz?
-A co cie to interesuje?
-No w豉snie Malfoy co cie to interesuje?
-Pytam z ciekawo軼i
-A czy ktos ci m闚i ze ciekawo嗆 to pierwszy stopien do piek豉?
-Wiesz co a czy ktos ci m闚i ze jestes taka sama g逝pia jak ten ca造 tw鎩 ojciec?
-Crucio!
Malfoy upad na korytarz i szamota si z zakl璚iem
-Pamietaj Malfoy!Nigdy w mojej obecno軼i nie obrazaj mojego ojca bo inaczej pokaze ci jak szybko si umiera.
-Nie przyszed貫m tu do ciebie! Tylko do Pottera!
-Czego chcesz Malfoy?
-Potter radze ci si z nia nie zadawac bo cie zabije na polecenie Czarnego Pana. Jak chcesz troche pozyc to lepiej idz do innego przedzialu. Zabije ciebie tak samo jak twoich szlamowatych rodzic闚.-zasmia si g逝pio Malfoy i zwr鏂i si w strone korytarza
-Zaczekaj Malfoy-powiedziala Angel wstaj帷
-Co?
-Harry nie umiesz si bronic?
-Po co mam z nim walczyc?
-Obrazi twoich rodzic闚.
-Niech se obraza. Mam to w nosie!
-Jak tak mo積a?! Znam twoich rodzic闚.Widzia豉m ich na jakim zdj璚iu.
-Dziwne 瞠by nie zna豉.
-Przykro mi Harry,ale nie widzia豉m 鄉ierci Twoich rodzic闚 i nie mog豉m nic zrobic.
-Daj spok鎩 . To nie twoja wina.
-Zabij go za to
-Malfoya?
-Nie. M闚ie o Voldemorcie.
-M闚isz mi 瞠bym zabi twojego ojca?
-Tak bo on zabi ci rodzic闚.
-Malfoy b璠zie tu sta?
-Wynos si!Po積iej pogadamy!
-O czym?
-Zobaczysz!Won!
Malfoy wyszed z przedzia逝 a Angel usiad豉 na swoje miejsce.
-Zauwazy豉m ze niczego si nie boisz.-powiedzia豉 Hermiona
-A ty jestes Hermiona a to jest Ron tak?
-Tak
-Mo瞠 i si nie boje ale nie jestem w Hogwarcie przez przypadek.
-Wiemy po co tu jestes.
Angel spojrza豉 na Harr’ego i spu軼i豉 g這we
-Jestem inna. Nigdy nie by豉m normalna. Voldemort wychowa mnie jak czarnoksi瞛niczke. Nic ju teraz nie mog zmienic. Chocia czasem chcia豉bym by normalna.Nic nie mog zrobic bo mam to.
Angel pokazuje d這n na kt鏎ej widni znak w kszta販ie litery „V”
-To znak ze jestem oddana Voldemortowi chocia tak naprawde nie jestem. Nigdy nie zrobie tego co mi kaze a jak ju zrobie to nie tak jak chcia.
-Nie boisz si ze cie zabije?-zapyta Ron
-Jestem niesmiertelna. Matka odda豉 za mnie zycie i odda豉 mi wszystk moc.
-To tak jak…
-Twoja matka Harry. Wiem o tym. Voldemort pope軟i najwi瘯szy b豉d w swoim zyciu ale teraz mo積a ju tylko czekac az ich dusze powr鏂.
-Co?
Poci庵 zatrzyma si i Angel wysz豉 na korytarz za nia poci庵n窸a si piekna szata dziedzic闚 Slytherina z god貫m i napis Salazar Slytherin
-Ona ma wieczna szat Slytherina!-powiedzia豉 podekscytowana Hermiona.
-Daj spok鎩 Hermiono! To c鏎ka Voldemorta.
-Ale jest w Gryfindorze a nosi szate z god貫m Slytherina.
-Ju ci powiedzia貫m ze to c鏎ka Voldemorta i si trzymaj od niej z daleka bo jeszcze zrobi ci krzywd!
-Nie b璠ziesz mi m闚i co mam robic!Jest fajna i b璠 si z ni kolegowac bo przy niej jestem przynajmniej bezpieczna.-powiedzia豉 obrazona Hermiona i ruszy豉 do przodu.
W Wielkiej Sali panowa這 zamieszanie. Harry obserwowa ca造 czas Angel. Zdziwi si ze wszystkich zna a wszyscy znaja ja. Angel w豉snie dyskutowa豉 ze Snapem co Harry’ego bardzo zdziwi這 bo Snape by znacznie zadowolony. Usiad na swoje miejsce a zaraz ko這 niego za chwile zjawi豉 si usmiechnieta Angel
-Znasz si ze Snapem?
-Dziwne 瞠bym go nie zna豉. By smierciozerca
-No tak…
Harry nic ju nie powiedzia a Angel chyba tez nie mia豉 znacznej ochoty by podtrzymac rozmow.
Po kolacji Angel wda豉 si w d逝ga i dziwna rozmow z Malfoyem co bardzo zdziwi這 Harr’ego, Rona i Hermion.
-Czego ona mo瞠 chcie od niego?
-Nie wiem Harry ale jeszcze w poci庵u si z nim k堯ci豉 a teraz ju nagle dobrze. Mam wrazenie ze ona cos ukrywa.
-To c鏎ka Voldemorta.
-Ron przestan to powtarzac! Wiem ze jest c鏎ka Voldemorta ale w duszy jest normalna dziewczyna.
-I co mo瞠 chcesz si z nia zakolegowac?
-Tak
-Zwariowa豉s!
Angel w豉snie skonczy豉 rozmowe z Malfoyem i podesz豉 do Harry’ego, Rona i Hermiony.
-A wy nie idziecie do salonu?
-A ty idziesz?
-Nie wiem jeszcze
-Mog z toba pogadac Angel? To wazne.
-Pewnie a co cos si sta這?
-Nie to nic powaznego.
-A dlaczego ty nie nosisz r騜d磬i?-zapyta nagle Ron
-Bo jest mi nie potrzebna. Po prostu mam zamiast r騜d磬i r瘯.
-Jestes niebezpieczna?
-Pewnie myslisz ze tak bo znacznik Voldemort brzmi gro幡ie ale tylko ci si wydaje bo wcale nie jestem gro幡a
-To dlaczego chcesz zabic Harry’ego?
Angel zasmia豉 si i posz豉 z Hermion w strone salonu Gryfon闚
-Ona jest dziwna-podsumowa Ron
-Ale jest 豉dna
-Zakocha貫s si w niej czy co?
-Nie wiem
-Harry to tw鎩 wr鏬. Nie mo瞠sz.
-Jaki wr鏬?Narazie nic mi nie zrobi豉.
-Ona chce cie zabic!
-Zostawmy ten temat.
-Chociaz szczerze m闚i帷 pasujecie do siebie
-Tak myslisz?
-Tak ale tylko dlatego ze jestes taki sam dziwny jak ona-powiedzia Ron i ruszy do salonu Gryfon闚.
-Potter a ty co tu w瘰zysz? A mo瞠 chowasz si przed c鏎ka Czarnego Pana?
-Niech si pan nie czepia!
-Co tu si dzieje?-zapyta豉 Angel kt鏎a zjawi豉 si na miejscu zatargniecia Snapea z Harrym
-Angel!Co cie tak mile sprowadza?-zapyta Snape z zachwycona mina.
-Nie podlizuj si Snape to i tak nie zapewni ci 豉ski u Voldemorta
-Nie to mia貫m na mysli. Ale wybacz teraz musze zaprowadzic Pottera do dyrektora
-Po co?
-Bo o tej porze wa喚sa si po korytarzu
-Jestes smieszny Snape! Harry p鎩dzie ze mn do dormitorium a nie do dyrektora i nie zapominaj ze dyrektorem jest tu Albus Dambludore kt鏎y wiezy ci bezgranicznie. A co je郵i tej wiary by mu zabrak這?
-Nawet nie mysl o tym!
-Nie zapominaj kim jestem Snape! B璠 robic co mi si podoba! A tobie nic do tego!
Snape zrobi gro幡 min i wyci庵n掖 r騜d磬 z kieszeni, po czym z豉pa Harry’ego i odsuna si do ty逝.
-Przyzeknij ze nie powiesz Dambludoreowi bo inaczej Porter zginie.
-Wiesz kto mo瞠 tu pierwszy zgin帷? T osoba mo瞠sz by tylko ty i nikt inny a Potterowi nic nie zrobisz!
-Wiem jaka masz misje! Zr鏏 to teraz! U豉twiam ci sprawe. No dalej!
Angel spojrza豉 na Harr’ego i nagle w jej m霩gu zaistnia豉 wizja.
-Tato! Nie! Nie zabijaj mamy!
Voldemort uni鏀 r騜d磬 nad lez帷a Charlotte
-Nie tato!
B造sn掖 promien! I ten wrzask!
-Nieeeeeeeeeeeeee! Mamo!
-Angel?Dobrze si czujesz?-zapyta Harry
-Tak…zamysli豉m si
-Boisz si? No dalej! Zr鏏 to!
-Nie zrobie tego! Wynos si Snape za nim namysle si skr璚i w inn droge przy powrocie do salonu! A Potter jest chroniony wiec i tak ci si nie uda go zabic!
Snape pu軼i Harr’ego i ruszy do swojego gabinetu z gro幡a min
-Nic ci nie jest Harry?
-Nie. Wszystko wporzadku. Chodzmy do salonu.
-Jak chcesz…
-O czym si zamy郵i豉 wtedy?
-O mamie…
-A co si sta這 z twoja mam? Bo o mojej to chyba wiesz nie?
-Tak. Wiem bo z moja sta這 si zupe軟ie to samo.
-Zabi swoja zone?!
-Tak a ja widzia豉m ostatni jej ruch! S造sza豉m jej ostatnie s這wo…
-To okropne!Voldemort nie ma serca
-Wiem to ju od dawna ale to m鎩 ojciec
-Nie mo瞠sz si zbuntowac?
-Nie mog…
-Masz za zadanie zabic mnie prawda?
-Nie rozmawiajmy na ten temat ok?
-Jak chcesz…ale ja si boje bo cie nie znam dobrze.
-Ja o sobie wiele ci nie powiem ale Albus Dambludore duzo ci powie
Harry zrobi zdziwiona mine i pobieg korytarzem w przeciwna strone
-Jestes dziwny Harry…ale nie mog cie zabic-powiedzia豉 do siebie Angel i wesz豉 do salonu Gryfon闚.
-Czesc Angel!-krzykn窸a Ginny
-Czesc Ginny…
Ron z Hermiona siedzieli przy kominku na fotelach i rozmawiali na powazny temat
-Przeszkadzam?
-Nie,alez sk康.
-To fajnie.
Angel usiad豉 na sofe i odkry豉 r瘯.Znak na jej d這ni swieci si na czerwono co oznacz這 ze musi zjawic si na cmentarzu. Angel wsta豉 i wybieg豉 z salonu.Wysz豉 na korytarz,po czym wesz豉 do jakiegos pomieszczenia i sypn窸a proszkiem nad zawalaj帷ym si kominkiem . Na cmentarzu znajdowa si krag smierciozerc闚 a obok nich sta Voldemort.
-Witaj ojcze!
-Witaj c鏎ko!Jak dobrze cie widziec!
-Naprawde?A ja ju my郵a豉m ze mnie wygnasz
-Dobrze wiesz ze w tym miejscu jestes mile widziana w ka盥ej sytuacji.Jak tam twoja misja?
-Mo瞠 zapytasz si jak rozpocz璚ie roku a nie pytasz o misje kt鏎a nie ma sensu.
-A niby dlaczego nie ma sensu?
-Bo Harry to fajny ch這pak.Nie mam sumienia go zabic.
-Nie zapominaj czyja jestes c鏎k i czego cie uczy貫m.
-Mia straszna przesz這嗆 ale ty chyba o tym najlepiej wiesz nie?
-Nie wspominaj o tym!To by這 10 lat temu
-15 lat temu ale to dotyczy tak瞠 mnie.Duzo nas 陰czy.
-A niby co was 陰czy i co ty masz z tym wsp鏊nego?
-Jego matka zgin窸a tak samo jak moja i z rak tej samej osoby
-Nie wracajmy ju do tego dobrze?
Angel usiad豉 na tron Voldemorta i za這篡豉 noge na noge po czym wzi窸a jab趾o z tacy i zaczela je jesc.
-Co robisz?To moje miejsce!
-A ja jestem twoja c鏎ka wiec to jest tak瞠 moje miejsce!
Angel rzuci豉 ogryzek od jab趾a pod nogi jednego ze smierciozerc闚
-Nie by豉s taka!Co si z Toba dzieje?Ten Hogwart ma na ciebie z造 wp造w!
-Wiesz co?Musze leciec ale powiem ci jeszcze cos!Do tej pory nie docenia豉m takiego miejsca jak Hogwart i nie wiedzia豉m ze to miejsce b璠zie jednym z najwspanialszych miejsc w moim zyciu. Nienawidze cie za to ze nie powiedzia貫s mi prawdy o mojej przesz這軼i i nie wykonam zadania bo Harry to m鎩 kumpel a nie przyn皻a dla wielkiego Lorda Voldemorta kt鏎y chce by najs豉wniejszym czarnoksi篹nikiem na swiecie!I na drugi raz nie chce widziec tych oferm na cmentarzu bo ty jestes moim ojcem a ja twoja c鏎ka a oni nie musza s逝chac naszych rozm闚!-powiedzia豉 Angel i znikne豉.
Angel wyladowa豉 na korytarzu przed salonem Gryfindoru i opar豉 si o sciane.
-C騜 to Angel!?Wizyta u ojca?-zapyta Snape kt鏎y pojawi si na korytarzu
-Nic ci do tego Snape!Juz to przerabiali鄉y ze nie wsadzaj nosa w nie swoje sprawy bo jak ja zajme si twoimi to raczej dobrze na tym nie wyjdziesz!
-Spokojnie Angel.Nie przyszed貫m tu po to 瞠by si z Toba k這cic ale po to by cos ci zaoferowac.
-Co znowu takiego masz mi do zaoferowania?Gadaj szybko bo nie mam czasu!
-Chodzi o twoje zadanie.
-Co z nim?
-Mo瞠 tak zechcia豉bys mi je oddac?
-Zartujesz sobie ze mnie Snape!Ty i takie zadanie?Nigdy w zyciu!I zapami皻aj to oraz to co ci teraz powiem!Jestes pata豉chiem ale doceniam twoja szczero嗆 do Voldemorta.Dzieki swojej szczero軼i wyda貫s Albusa Dambludorea kt鏎ego 豉ska jeszcze nie raz ci si przyda i dlatego jestes g逝pcem!-powiedzia豉 Angel i ruszy豉 w kierunku salonu Gryfindoru.
-Zaczekaj!
-Co?
-Powiedz mi Angel jak mam wr鏂ic do Voldemorta?
-Chcesz wr鏂ic do Voldemorta?
-Pragne tego
-Pogadamy o tym kiedy indziej ale najpierw zdecyduj si czy dobrze robisz i zastan闚 si jaki mo瞠 by m鎩 krok bo mog zrobic przeciez wszystko a przeciez nie masz pewno軼i czy to ja nie zdradze
-Mam
-Nie b康 pewny-powiedzia豉 Angel z b造skiem w oczach i znikne豉 za obrazem.
Na sofie siedzia豉 Hermiona,Ron i Harry i czytali cos w ksi捫ce.Angel lukne豉 na has這 i usiad豉 na fotel.
-A ty gdzie tak d逝go by豉s?-zapyta豉 Hermiona
-Na cmentarzu i pogada豉m troche ze Snapem
-O czym?
-Snape chce wr鏂ic do Voldemorta
-Nie m闚 ze ty ich wszystkich nawracasz?
-Nie no cos ty!Sama si zastanawiam czy przypadkiem nie przej嗆 na strone Albusa.
Harry spojrza znacz帷o na Hermione po czym lekko si u鄉iechn掖.
-Co nie znaczy ze chce zrezygnowac z zadania-dokonczy豉 Angel
Harry spu軼i wzrok i pogr捫y si w dalszym czytaniu ksi捫ki.
-Nie o to chodzi Harry.Nie mysl ze zaraz wyci庵n r騜d磬 i cie zabije.Nie jestem taka jak Voldemort.
-Wiem
-Wiec czego si obawiasz?
-Ty wiesz czego.
-By mo瞠.Hermiono mamy jutro Eliksiry?
-Tak na 3 lekcji.A dlaczego pytasz?
-Tak po prostu.Id do biblioteki.
Angel wsta豉 i ruszy豉 ku wyjsciu po czym znikne豉 za obrazem.
-Ja tez musze isc do biblioteki-powiedzia Harry i wybieg niczym piorun z salonu gryfon闚.
-Co si z nim dzieje?-zapyta豉 zdziwiona Hermiona Rona
-Nie wiem
-Ty nigdy nic nie wiesz tylko wszystko wiesz!-powiedzia豉 zdenerwowana Hermiona rzucaj帷 ksiazki i wychodz帷 z salonu gryfonow.
Ruszy豉 korytarzem i nagle na rogu zobaczy豉 ze Angel rozmawia z Malfoyem.
-Mimo ze jestes corka Voldemorta i tak bardzo cie lubie-m闚i Draco
-Co ty nie powiesz?Naprawde?
-Nawet nie wiesz jakby by這 fajnie gdyby鄉y byli razem.
-Nie chce s逝chac takich rzeczy!Potrzebuje kogos na poziomie.
-A co Potter jest lepszy?
-Nie b璠 si tobie spowiadac!Nie mam ci nic do powiedzenia a wiec wybacz mi teraz ale musze isc bo spiesze si do biblioteki.
-A je郵i zaprosze cie do Hogsmede w sobote to przyjmiesz moje zaproszenie?
-To mi貫 z twojej strony ale musze si zastanowic.
-Jakby co to wiesz gdzie mnie szukac.
Angel nic nie odpowiedzia豉 i ruszy豉 w strone biblioteki.
-A coz to Malfoy podrywasz dziewczyny na poziomie?
-To nie to co ty Granger.Ja szukam naiwnej a ty jestes za sprytna.
-Nie mysl sobie ze Angel si z Toba umowi.Ona szuka kogos na poziomie a nie takiego pata豉cha jak ty.
-Ty nie b璠ziesz mi gadac g逝pot Granger ze Angel si ze mna nie umowi bo wiem ze b璠zie inaczej.
-Jestes chory Malfoy!Poszukaj sobie innej dziewczyny!
-Bo co mi zrobisz szlamo?!
Malfoy wyci庵n掖 r騜d磬 kieruj帷 ja w strone Hermiony.Ona zrobi豉 to samo i gwa速ownie rzuci豉 na Malfoya zakl璚ie.
-Crucio!
Malfoy pad na podsadzke i szamota si z zakl璚iem.
-Co tu si dzieje?!
Snape jak zwykle wkroczy w b鎩k.
-Granger!Do dyrektora!
-Czy ktos cos ode mnie chcia?-zapyta Dambludore kt鏎y zjawi si na miejscu incydentu.
-Granger rzuca zakl璚ia niewybaczalne na jednego z moich uczni闚!
-Co tu si dzieje?-zapyta豉 Angel
-Angel!Jak dobrze ze jestes!
-Angel ci nie pomoze Granger!
-A kto mowi ze nie pomoge?Sprawa jest jasna.Draco wyzwa Hermione od szlam a Hermiona nie wyzwa豉 Draca tylko w zamian podarowa豉 mu zaklecie.Oczywiscie nie sugeruje ze Hermiona nie jest bez winy ale Draco tez nie jest.To ze jest ze Slytherinu a opiekunem Slytherinu jestes ty nie znaczy ze jest lepszy.Wydaje mi si ze nie ma o czym dyskutowac sprawa jest jasna i prosta.Prawda Albusie?
Wszyscy zamilkli.
-Yyy…no tak.Jasne…rozchodzimy si!A ciebie Angel prosz do mojego gabinetu.
-Nie ma sprawy Albusie.Hermiono wracaj do wiezy a jak przyjde to porozmawiamy.Dobrze?
-Ok.-powiedzia豉 Hermiona i ruszy豉 do wiezy Gryfindoru a Angel posz豉 za Dambludorem.
Dambludore wszed do swojego gabinetu i usiad na swoim poz豉canym fotelu.Angel przypomnia豉 sobie jakis gabinet w kt鏎ym kiedys by豉 i by bardzo podobny do tego.Tylko ze w tamtym gabinecie panowa ch這d a w tym by這 ca趾iem przyjemnie.
-Usiadz prosz.
Angel usiad豉 na fotelu z prawdziwego czarodziejskiego drewna.
-O co chodzi?
-Wiesz…Mo瞠 to nie wypada ale chcia豚ym cie zapytac od kt鏎ego roku Voldemort uczy cie magii?
-Gdy mia豉m 5 lat umia豉m ju transmutacje najwy窺zego poziomu.Wiec pewnie od 4 roku zycia zacze豉m si uczyc magii.
-Kiedy opanowa豉s zaklecie Crucio?
-Gdy mia豉m 7 lat umia豉m zaklecie Crucio i Imperio,a gdy mia豉m 8 lat zabi豉m swojego wujka zakleciem Avada Kedvara.
-To dosc szybko.
-By豉m bardzo pojeta i lubi豉m magie szczeg鏊nie zakatki tej najgro幡iejszej.Gdy mia豉m 10 lat wymysli豉m swoje w豉sne zaklecie kt鏎e odstrasza miliony dementor闚.
-Nie ba豉s si tego co cie czeka w przysz這軼i?
-Nie.Bardziej ba豉m sie siebie.
-Rozumiem.Widze ze masz bardzo dobrze rozwinieta umiej皻no嗆 charyzmy.
-Pracowa豉m nad tym.Dziekuje.
-Umiesz wizualizacje?
-Oczywi軼ie.Nauczy豉m si tego gdy mia豉m 12 lat.
-Mo積a powiedziec ze masz 6 zmys ale widzisz pytam o to dlatego ze gdybym zmar to ty bys mog豉 zostac dyrektorem Hogwartu.
-To ciezka decyzja.Zna pan moje polozenie i moja sytuacje.Watpie 瞠by Voldemort pozwoli mi objac te stanowisko.
-Zastan闚 si dobrze za nim wykluczysz to ca趾owicie ze swojego zycia.Dobrze?
-Dobrze.Zastanowie si nad tym ale mam jeszcze jedno pytanie.
-Ja zada貫m ci tyle teraz oczywi軼ie ty mo瞠sz zadac mi.
-Czy m鏬豚y powiedziec mi cos na temat obrzedu Pirrori Incatatem and Avada Kedvara?
-Skad o tym wiesz i co zamierasz?
-Prosz…
-Dobrze.To jest zaklecie kt鏎e pozwoli na przywr鏂enie zycia zmar造m.Oczywiscie musisz mie r騜d磬 osoby kt鏎a zabi豉 ta osobe kt鏎a chcesz o篡wi.
-Czy mog mie pare r騜d瞠k?
-Zalezy jaka masz si貫.
-A jak pan mysli.Ile ja bym mog豉…?
-3 lub 4 nie wiecej.
-Tylko to?Strace cos?
-Zalezy od si造 i od ilo軼i osob oraz r騜d瞠k.
-Ale co mo積a stracic?
-W twoim przypadku nie鄉iertelno嗆 a nawet zycie…
-Dziekuje.
-Nie ma za co ale mam jeszcze jedno pytanko.
-Tak?
-Dlaczego nie spyta豉s o to Voldemorta?
-Bo by mi nie powiedzia.
-A po co ci to?Co zamierzasz?
-Jeszcze nie wiem-powiedzia豉 Angel i wysz豉 zostawiaj帷 Dambludorea samego z myslami kt鏎ych nigdy nie mia.
Angel pobieg豉 szybko korytarzem ze lzami w oczach i opar豉 si o sciane Sali wr騜biarstwa.Nie wytrzyma豉 rykn窸a placzem.Nagle klapa w suficie si otworzy豉 i wysun窸y si schody.Angel odsun窸a si na bok i wyci庵n窸a r騜d磬.
Ze schod闚 zesz豉 profesor Trelweney.
-Czego tu pani chce?!
-Co si sta這 dziecko?
-Nie pani sprawa!
-Wejdz do srodka.Napijesz si herbaty i podzielisz si ze mna swoim problemem.
-Ale ja wcale nie mam zadnego problemu!
-Ale ja czuje ze ty masz jakis problem a nie masz takiej osoby kt鏎a by ten problem zrozumia豉.
Angel milcza豉 i nie opuszcza豉 rozdzki.
-To jak wejdziesz?
-Dobrze.Wejd.
Angel schowa豉 r騜d磬 i wesz豉 po ma造ch schodkach na g鏎e.W srodku by這 mi這 i przytulnie na stole sta ma造 kocio貫k i pali si kominek.Angel usiad豉 na du篡m przytulnym fotelu i gwa速ownie zakry豉 znak Slytherinu.
-Nie musisz tego ukrywac.To ze jestes z Slytherinu…
-Nie jestem z Slytherinu!
-No to dlaczego nosisz ich znak na szacie?
-Jestem Corka Voldemorta.Jestem Angel Charlotte Marvolo Riddle.
-Co?!!!!!To niemozliwe!
-Mozliwe.I dlatego mam problemy ktore mam nadzieje pani zrozumie.Jest pani wrozbiarka a ja jestem czarodziejka.Mam nadzieje ze pani mi powr霩y.
-Chcesz 瞠bym ci powr騜y豉?
-Tak.Czy mo瞠 pani to zrobic?
-I dlatego p豉ka豉s pod moimi drzwiami?
-Nie.Nawet nie wiedzi豉m ze pani tu mieszka.To jak?Powr霩y pani mi?
-Oczywi軼ie ze tak.
Profesor Trelweney wzi窸a kule i postawi豉 ja na stole.Po czym zamkn窸a oczy.
-Widze ze w twoim zyciu pojawi si uczucie za kt鏎e…
-Co?!Za kt鏎e…?
-Ta kula oszukuje.Wezme druga.
-Niech pani doko鎍zy!Ja nie boje si 鄉ierci.Jestem niesmiertelna!
-…oddasz zycie…
-To niemo磧iwe!Jestem niesmiertelna!
-Ja zawsze mowie prawde.
Angel zerwa豉 si na rowne nogi i wybieg豉 z gabinetu profesor Trelweney.Po czym zteleportowa豉 si na cmentarz.
Wpad豉 wsciek豉 z r騜dzka i przewali豉 Voldemorta na ziemie.
-Gdzie moja nie鄉iertelno嗆?!!
-O co ci chodzi?
-Ty z這dzieju!Gdzie moja nie鄉iertelno嗆?!
-Przeciez ja masz.
-Nie mam.
-Ale skad wiesz skoro tego nie da si sprawdzic?
-W豉snie ze si da!Wr騜ka powiedzi豉 mi ze nie d逝go w moim zyciu pojawi si uczucie za kt鏎e oddam zycie!A ja nie mog oddac zycia!Bo jestem niesmiertelna!
-Pirrori Incatatem and Avada Kedvara…-powiedzia pod nosem Voldemort
-Co powiedzia貫s?
Voldemort wsta z ziemii i usiad na sw鎩 tron.
-Czy ktos m闚i ci o obrz璠zie Pirrori Incatatem and Avada Kedvara?
-A dlaczego pytasz?
-Czy ktos ci m闚i?!
-Tak!
-Nie dzyj si na mnie!Jestem twoim ojcem!Jak ty si zachowujesz?!
-Oj dobra skoncz i m闚 bo nie mam za duzo czasu!
-Jestes niesmiertelna ale ta twoja nie鄉iertelno嗆 mo瞠 zniszczyc tylko w豉snie ten obrzed.Wiec mo瞠 tej wr騜ce chodzi這 w豉snie o to.
-Mia豉bym oddac zycie za uczucie?!Nigdy!
-Nigdy nie m闚 nigdy.Wszystko mo瞠 si zdarzyc.
-Musze isc.
-I na drugi raz jak przyjdziesz na cmentarz to nie naskakuj tak od razu na mnie nie wiedzac czy to prawda.
-Dobrze.
-Angel.
-Co?
-W sobote u mnie na cmentarzu jest uczta.Moze bys przysz豉?
-Nie wiem czy b璠 mia豉 czas.A kto b璠zie na tej uczcie?
-Smierciozercy ja i ty.
-Przyjde pod warunkiem je郵i pozwolisz mi przyprowadzic ze soba osobe towarzyszaca.
-Zalezy kto to b璠zie
-Zobaczysz.To mog?
-No dobrze.Ale wszyscy opr鏂z Pottera.
-To na pewno nie b璠zie on.
-To dobrze.
-No to do zobaczenia w sobote-powiedzia豉 Angel i pstrykn窸a palcami po czym znikne豉.
Bieg ile si w nogach.Nie zatrzymywa si nawet na chwile.Podbieg zadyszany do Hermiony i Rona.
-Widzieliscie Angel?
-Nie a co si sta這?
-Ktos mnie szuka?
-Angel!W Wielkiej Sali sa dementorzy przyszli aresztowac ciebie i Dambludorea.Knot jest z nimi.
Angel pobieg豉 szybko do Wielkiej Sali.Knot k逝ci si o cos z Dambludorem.
-Co tu si dzieje?-zapyta豉 Angel schodz帷 po schodach.
-Brac ja!-krzykna Knot do dementor闚.
-Cresendo Intorii!
Wszystkie dementorzy znikneli a Angel podesz豉 do Knota.
-Nie 豉dnie to tak atakowac osobe kt鏎a nie wie za co jest atakowana.
-B璠ziesz si m康rzy w Azkabanie a nie tutaj.W tym miejscu tw鎩 czas ju si skonczy!
-Nie b康 taki pewny Knot!Najpierw postaw mi zarzuty!
-Jestes C鏎ka Voldemorta!
-Tylko to?Jestes smieszny!
-Voldemorta szukamy od 26 lat.Jego nie mamy ale za to mamy jego c鏎k!
-Nic nie macie Knot!I dobrze ci radze.Wynos si stad za nim strace cierpliwo嗆!
-Nie wygnasz mnie stad!To nie tw鎩 teren!
-A chcesz si przekonac gdzie zaraz b璠zie tw鎩 teren?
-Grozisz mi?
-Nie.Ja cie tylko ostrzegam,bo moja cierpliwo嗆 si konczy!
-Nic mnie nie obchodzi twoja cierpliwo嗆 bardziej obchodzi mnie to ze zosatne s豉wnym cz這wiekiem bo z豉pa貫m c鏎k Voldemorta!
-Zal mi ciebie Knot.M闚ie ci po raz ostatni ze je郵i stad nie wyjdziesz zabije cie.W tej chwili powinnienes ju kierowac si w strone drzwi.
-Nie b璠ziesz mi grozic!
-Moment.Za nim cie zabije chcia豉bym si dowiedziec jakie zarzuty postawi貫s Albusowi.
-Ze ty chcesz to ma這 znaczy!Bez zadnego gadania idziesz ze mna i b璠zie po sprawie!
Angel wyci庵n窸a r霩dzke i powiedzia豉:
-Ostrzegam cie po raz ostatni Knot. Jesli nie wyjdziesz zabije cie!
-Nie mo瞠sz tego zrobic.
-Za這zymy si?
-Ja znam, twoja przesz這嗆.Wiem dlaczego Voldemort zabi twoja matke i rodzic闚 Harr’ego. Znam ka盥y szczeg馧 twojego zycia.Wiem nawet co dzieje si z twoim bratem Seamusem!Jesli mnie zabijesz nigdy nie dowiesz si kogo jestes c鏎ka!
-Avada Kedvara!
Knot pad na posadzke a Angel pop豉ka豉 si i pobieg豉 na gore!
-Angel!
Harry i Hermiona pobiegli za Angel.Angel wpad豉 do jakiejs pustej Sali i opar豉 si o drzwi osuwaj帷 si o nie.Nie mog豉 wytrzymac napiecia ze tak naprawde nie jest c鏎ka Voldemorta albo c鏎ka Charlotte.Kocha豉 swoja matke.Nie chcia豉 nagle stracic tego uczucia i dlatego zabi豉 Knota ale czy to cos jej da.Przeciez i tak b璠zie chcia豉 odkryc prawde.
-Angel!Jestes tu?
-Tak.
-Wpusc nas.Prosze.Jesli z nami pogadasz b璠zie ci lepiej.Jestesmy przeciez przyjaci馧mi.Prosze.
Angel wsta豉 i uchyli豉 drzwi.Hermiona i Harry weszli do srodka.Hermiona podesz豉 do Angel i obj窸a j ramieniem.
-On zna prwde a ja nie.
-Daj spokoj Angel.Jestes inteligentna.Poradzisz sobie i odkryjesz prawde.
-Watpie.Niby jak mam to zrobic?
-P鎩dziemy do gabinetu Knota!Poszukamy jakis dowod闚 na pewno ma jakas myslodsiewnie albo jakis pami皻nik a potem po dowodach dotrzemy do prawdy!-wykrzykn掖 Harry.
-Ales ty pomys這wy Harry.Nie spodziewa豉m si tego po Tobie-powiedzia豉 zadowolona Angel.
-To swietny pomys.Pojdziemy tam dzis wieczorem.
-Nie lepiej poczekac do jutra za nim wszyscy si rozejda?
-Nie Harry.Musimy zrobic to dzisiaj bo jutro mog opr騜ni gabinet Knota.Zbierajcie si a ja tu posiedze i pomysle jak tam si dostac.Jak b璠ziecie gotowi przyjdzcie tutaj.
Harry i Hermiona wyszli z Sali i ruszyli do wiezy Gryfindoru,a Angel usiad豉 ko這 du瞠go okna obserwuj帷 spadaj帷e krople deszczu.Mia豉 z貫 mysli.Co b璠zie je郵i okaze si ze nie jest corka Voldemorta?Starci wszystko co mia豉 i ludzie b璠 nia pomiatac tak jak kiedys jej matka.Nie mo瞠 tego starcic.Przeciez to wszystko co ma.
-Angel!
Hermiona wesz豉 do Sali.
-Jestesmy ju gotowi.Wymysli豉s cos?
-Tak…
Angel wcale nic nie wymy郵i豉 ale dobrze wiedzia豉 jak dostac si do ministerstwa bo wiele razy by豉 szpiegiem swojego ojca i zdobywa豉 wazne informacje dla niego i smierciozerc闚.
-To zaczynamy?-zapyta Harry
-Wyjmijcie swoje r騜d磬i i dotknijcie mojej.
Hermiona i Harry wyci庵n瘭i zza szaty swoje r騜d磬i i dotkn瘭i r騜d磬i Angel.Angel szepn窸a cos pod nosem i wszyscy zaczeli wirowac.Wedrowali w niebieskich p這mieniach gdy nagle uderzyli o posadzke jakiegos gabinetu.Angel wsta豉 z posadzki i otrzepa豉 szate.
-Dok豉dnie tu gdzie chcia豉m.
-To gabinet Knota-powiedzia Harry.
-Ktos idzie!-krzykne豉 Hermiona
-Do szafy!-krzykne豉 Angel
Angel,Harry i Hermiona wskoczyli do szafy,a do gabinetu weszli jacys dwaj m篹czyzni.
-C鏎ka Voldemorta w Hogwarcie!?Trzeba jak najszybciej ja stamt康 usun望.
-Podobno Knot powiedzia przed 鄉ierci Angel ze zna jej przesz這嗆.Trzeba opr騜ni jutro z rana gabinet Knota 瞠by nie weszy豉 tu za dowodami bo na pewno b璠zie chcia豉 to zrobic.A wiesz przeciez ze Knot prowadzi jakies notatki.
-Myslodsiewnie ju wyniesiono.
-To dobrze.Trzeba ja zniszczyc.A p造n wylac i zakopac.
-Jutro zrobisz tu pozadek.Wszystko spal.
-Ale…
-Nie ma zadnego ale!Jak m闚ie ze wszystko to wszystko!Rozumiesz?!
-Tak panie ministrze-powiedzia mezczyzna i otworzy drzwi drugiemu m篹czy幡ie po czym obaj wyszli z gabinetu i zamkn瘭i drzwi.
-Wychodzcie!
Angel,Harry i Hermiona wyszli z szafy.
-A wiec Knot prowadzi notatki.Szukajcie!Wszystko rozwalajcie 瞠by wiedzieli ze ktos tu by.Szukajcie jakiego kolwiek dowodu.-powiedzia豉 Angel i zacze豉 rozwalac papiery.
Szukali ju bardzo d逝go i nie znale幢i nic co mog這by potwierdzac przesz這嗆 Angel.
-Mam!-krzykne豉 Angel.
Hermiona i Harry przestali szukac i podeszli do Angel.Angel przewraca豉 kartki jakiegos starego notatnika.
-To sa notatki sprzed 10 lat,a to sprzed 15.To tu…Ja si urodzi豉m 15 lat temu.
Angel zacz窸a czytac.
-Nie ma!Nie ma nic o mnie!To niemo磧iwe!
-Pokaz to!
Hermiona wyrwa豉 Angel notes i zacz窸a nerwowo przewracac kartki starego notesu.
-Tu nie ma 3 kartek!To podejrzane!
-Ale to by這 napisane 16 lat temu!A nas obchodza notatki zapisane 15 lat temu!
-Angel?
-Co?
-Czy ty jestes pewna ze masz 15 lat?
-Co sugerujesz?
-Masz na to dow鏚 ze urodzi豉 si 15 lat temu a nie 16 lat temu?
-Nie mam ale to niemo磧iwe ze Voldemort m鏬豚y ska豉mac mnie w moim wieku.Co by mu to da這?
-Mo瞠 cos ukrywa?-zasugerowa Harry
-Ale gdzie sa te 3 kartki?Kto m鏬豚y je wyrwac?
-Nie wiem gdzie ale musimy je odnale潭.Koniecznie.Inaczej nigdy nie dowiemy si co za tym wszystkim stoi.
-Masz racje Hermiono.Bierzemy ten notatnik.Trzeba go dok豉dnie przeanalizowac.Ale to ju w Hogwarcie.Dotknijcie mojej r騜d磬i swoimi.
Hermiona i Harry wyci庵n瘭i swoje r騜d磬i i po這篡li je delikatnie na r霩dzce Angel.Po chwili wszyscy upadli na posadzke w Hogwarcie.Na nieszcz窷cie prosto pod nogi Snape.
-A wy co?Bawicie si w chowanego?!Co to ma znaczyc?!-krzycza zdenerwowany Snape.
-Nie twoja sprawa Snape!
-A co to za notes?!Prosze w tej chwili mi go oddac!
-To pusty notatnik!
-Pokaz!
Angel wr璚zy豉 Snapeowi notanik i zamkn窸a oczy.
-Co ty robisz?!Jemu nie musisz pokazywac!On tu nie rzadzi!-powiedzia豉 Hermiona.
Snape otworzy notatnik i przewr鏂i wszystkie strony.
-Masz!I nastepnym razem nie b璠ziecie mieli tyle szcz窷cia!-powiedzial Snape i ruszy do wielkiej Sali potr帷aj帷 這kciem Harr’ego.
-Uwazaj jak chodzisz Snape!Nastepnym razem nie b璠ziesz mie tyle szcz窷cia!-powiedzia豉 Angel nie odwracaj帷 si nawet w jego strone.
-Nie wiedzia貫m ze jestes taka inteligentna ze widzisz co si dzieje z ty逝.
-Zapnij rozporek Snape.Dopiero jutro jest wtorek.Dzis jest poniedzia貫k.
Wszyscy rykn瘭i smiechem a Snape zakry si odruchowo szata.
-Zartowa豉m idioto!Ale z ciebie czub.Nawet nie sprawdzisz a ju wierzysz.Ale to dobrze.Ciesze si ze mi ufasz i wierzysz.-powiedzia豉 Angel i ruszy豉 do przodu.
-Jak to zrobi豉s?
-Co?
-Ze nie widzia co jest w tym notesie.
-To sz鏀ty zmys.Skupi豉m si i wyobrazi豉m ze notes jest pusty.Potem dotar豉m do m霩gu Snapea i zrobi豉m tak 瞠by nic nie widzia.
-W tak kr鏒kim czasie?
-To 豉twe.Moze kiedys was naucze.
-Fajnie.
-Idziemy na 3 pietro na balkon.Tam poczytamy ten notatnik.
Wszyscy ruszyli na gore.Angel wesz豉 w d逝gi korytarz i skr璚i豉 gwa速ownie w prawo.
-Siadajcie.
-Skad znasz to miejsce?-zapyta豉 Hermiona rozgl康aj帷 si naoko這.
-Kiedys tu by豉m w moim snie.Ale to dawno za nim jeszcze przyby豉m do Hogwartu.
Angel zacze豉 przewracac kartki notesu.
-Uwazam ze najpierw powinnas przeczytac to co sta這 si 15 lat temu.-powiedzia豉 Hermiona.
-Dobrze.Uwazajcie b璠 czytac na g這s.

Zdziwi這 mnie bardzo ze sami-wiecie-kto wybra sobie na ofiare Lilly i Jamesa.Jestem pewny ze nie by to przypadek.On czegos tam szuka.Tylko nie wiem czego ale si dowiem.Co zrobia z dzieckiem?To takie ma貫 dziecko i czuje ze b璠zie wielkie w przysz這軼i ze tylko one b璠zie potrafi這 dotrzec do Voldemorta.

-Czego Voldemort szuka w domu twoich rodzic闚 Harry?-zapyta豉 Hermiona
-Nie mam pojecia.Moze tych trzech kartek.
-Watpie.Voldemort nie szuka by kawa趾a papieru a przy tym zabi by twoich rodzic闚.
-Przestancie!To nie wyjasnia sprawy.Voldemort szuka wszystkiego co jest wazne.Nie mamy pewno軼i czy szuka w豉snie tych 3 kartek.Harry…Gdzie jest ten dom?
-Jaki dom?
-Ten w kt鏎ym Voldemort zabi twoich rodzic闚.
-Nie ma go.
-Jak to nie ma?
-Sa tylko ruiny.
-Dobre i to ale w jakiej miejscowo軼i?
-W Londynie.
-Wiesz gdzie dok豉dnie?
-Niestety nie.
-Zamierzasz tam isc?
-Tak.Ale tylko ty Hermiono p鎩dziesz ze mna.
-A dlaczego ja nie mog isc?
-Bo to by by這 bolesne dla ciebie Harry.To twoja przesz這嗆 a przesz這嗆 jest zawsze bolesna.
-Ale ja chce isc.
-Nie mo瞠sz!Bedziesz z Ronem sledzi Snapea. Jestem prawie pewna ze cos ukrywa.
-Niech b璠zie.
-Harry zrozum.Jesli chcemy dowiedziec si o co tu wszystko chodzi musimy dzia豉c.Juz nie d逝go koniec wrzesnia.Dok豉dnie za 5 dni do konca roku nie daleko a taka sprawa wymaga d逝窺zego zastanowienia i wiecej czasu.Je郵i b璠ziemy dzia豉c w czw鏎ke b璠zie pro軼iej i szybciej.Wkoncu dowiesz si dlaczego Voldemort zabi twoich rodzic闚 a to jest przeciez dla ciebie wazne.
-Teraz nie jest ju wazne.Po co mi to jak i tak ju ich wiecej nie zobacze.
W g這wie Angel przemkn窸y si s這wa.
-…a nawet zycie…oddasz zycie za uczucie.
-Harry przyrzekam ci ze zobaczysz swoich rodzic闚.Twoje zycie jest wa積iejsze.Ja jestem tu tylko po to 瞠by odkryc prawde.A ty musisz dalej zyc.Nie ja tylko ty!I tak b璠zie!
-Ale je chce 瞠by ty zy豉 i ja tez.
-Tak niestety nie b璠zie.Albo ja albo ty i twoi rodzice.
-Co ty planujesz?
-Nigdy nie zrozumiesz.Bo moje plany r霩nia si od plan闚 zwyk造ch ludzi.Tacy ludzie jak ja zyja chwila.
-Dlaczego?
-Mo瞠 kiedys zrozumiesz-powiedzia豉 Angel i poca這wa豉 Harr’ego w policzek.
-Idziemy?-zapyta豉 Hermiona
-Ja ide do Dambludore.Musze si dowiedziec czy dom Harr’ego rodzic闚 jest pod jakims zakl璚iem.Hermiono masz schowaj ten notatnik w jakies odpowiednie miejsce i spotkamy si w salonie.I wyt逝maczcie Ronowi jakos nasza nieobecno嗆.
-Ale mamy mu powiedziec prawde?
-No dobrze by by這 gdyby wiedzia tyle co my.B璠zie wtedy m鏬 pomoc.
-Dobrze.A wiec powodzenia.
-Dzieki.
Angel ruszy豉 korytarzem i przed samym gabinetem Dambludorea spotka豉 Snapea.
-Czego tu pods逝chujesz Snape?
-Nie twoja sprawa!
-Ale zaraz mo瞠 by Dambludorea!
Angel zamkn窸a oczy a drzwi od gabinetu Dambludorea otworzy造 si gwa速ownie i Snape wpad do gabinetu Dambludorea.
Dambludore wsta gwa速ownie z krzes豉 a razem z nim jakis wysoki brunet.
-Dobry wiecz鏎 Albusie.Snape chyba chcia do陰czy si do rozmowy.
-S逝cham cie Severusie?
-Nic ju nic-powiedzia speszony Snape i uciek.
-Wariat…-powiedzia豉 pod nosem Angel.
-Wejdz prosz Angel.Poznaj przysz貫go nauczyciela Obrony przed czarna magia.Profesora Seamusa Wernera.
-Seamus?Co ty tutaj robisz?
-Angel?Co ty robisz w Hogwarcie?
-Ucze si.Seamus!
Angel wpad豉 w ramiona Seamusa.
-To wy si znacie?
-Angel jest moja siostra rodzona.
-Czemu nic nie powiedzia貫s?
-Zapomnia貫m wspomniec.
-Seamus dlaczego wr鏂i貫s?
-Musia貫m
-Ale on cie teraz znajdzie i zabije.
-Nie martw si.Poradze sobie.
Angel usiad豉 na drugi fotel i spojrza豉 znacz帷o na Dambludorea.
-Seamusie.Wiesz gdzie jest tw鎩 gabinet.Porozmawiamy jutro.Teraz musze porozmawiac z Angel.
-Dobrze Albusie.Angel przyjdz do mnie jutro wieczorem dobrze?
-Je郵i znajde czas to pewnie ze przyjde.
-Znowu cos planujesz pewnie co?
-By mo瞠.
-W takim razie dozobaczenia.Dobranoc Albusie.
-Dobranoc.
Seamus wyszed z gabinetu Dambludorea a Angel poprawi豉 szate.
-Mo瞠 wyt逝maczysz mi te zachowanie profesora Snapea przed moim gabinetem?
-Oczywi軼ie.To bardzo proste.Sz豉m do Ciebie 瞠by porozmawiac i Snape pods逝chiwa pod drzwiami.Wiec da豉m mu nauczke.
-Nie rozumiem o co ostatnio chodzi Snapeowi.
-To znaczy?
-Powiem ci ale obiecaj ze nie b璠ziesz szukac zadnych dowod闚.
-Obiecuje.
-Snape ostatnio za這篡 w moim gabinecie pods逝ch czarodziejski i nalega na to by wywalic cie ze szko造.
-Na te drugie to jest odpowiedz ale na te pierwsze?
Nie mam pojecia po co Snapeowi nagrywac twoje rozmowy.
-Mi si wydaje ze Snape planuje przejscie na czarna strone mocy.
-Nie m闚i豉m ci tego Albusie ale Snape zapyta si mnie co ma zrobic 瞠by wr鏂ic do Voldemorta.
-Co ma zrobic 瞠by wr鏂ic do Voldemorta?I co mu powiedzia豉s?
-疾by si dobrze zastanowi co robi bo nie ma pewno軼i czy to ja nie zdradze.
-Dobrze.Przeciez mu wybaczy貫m.
-Nie zapominaj ze smierciozerca jest si zawsze.
-Ale ty nie jestes?
-Nie.Ale przysz豉m tu do ciebie by z toba porozmawiac na powazny temat.
-Jaki?
-Czy to co powiedzia Knot przed 鄉ierci jest prawda?
-Tak.
-A gdzie mog znale潭 akt swojego urodzenia?
-Po co ci akt urodzenia?
-Musze cos sprawdzic.
-Akta urodzenia przechowuja w banku Gringota.
-Az tam?!
-Niestety az tam,ale co ty znowu knujesz?
-Musze koniecznie zobaczyc ten akt.
-Tw鎩 akt mia spiasny tez Korneliusz Knot i dlatego twierdzi ze zna prawde.
-Mia spisany?To dziwne.
-Dlaczego?
-Bo widzisz Albusie.Ja mam dziennik Knota w kt鏎ym spisywa wa積iejsze wydarzenia.I 15 lat temu nie napisa nic o moich urodzinach a notatek sprzed 16 lat wogule nie ma bo ktos je wczesniej wyrwa.Ty znasz prawde Albusie.
-Przykro mi Angel ale je郵i sama si nie dowiesz o swojej przesz這軼i ja tez ci nic nie powiem.
-Rozumiem.
-Mam jeszcze jedno pytanie.Czy dom Harr’ego rodzic闚 jest chroniony jakims zakl璚iem?
-Dlaczego pytasz?
-Z ciekawo軼i.
-Zakleciem niewidzialno軼i.
-Dziekuje.
-Wiesz co Angel.Zasypujesz mnie pytaniami o kt鏎e nikt ju dawno nie pyta albo wogule o nie nie pyta.
-Taka moja natura.
Angel wsta豉 z fotela i ruszy豉 w kierunku wyjscia.
-Albusie?
-Tak?
-Jak myslisz czy Voldemort m鏬豚y mnie oszukac?
-Mysle ze tak.
Angel nic nie odpowiedzia豉 tylko wysz豉.
-Dziwna dziewczyna!-odezwa si portret na scianie.
-Ale wielka-powiedzia Dambludore i zgasi 鈍iat這.
Angel wedrowa豉 po korytarzu zamyslona gdy nagle us造sza豉 kroki za rogiem i szybko schowa豉 si za najblizszy posag.
-Gdzie ta Angel?Jest 23 a jej jeszcze nie ma.-rozleg si g這s Harr’ego.
Angel wysz豉 zza posagu.
-Angel!Co ty robisz za posagiem?
-Us造sza豉m kroki i schowa豉m si.Mysla豉m ze to Snape.
-Boisz si Snapea?
-Nie ale jak by豉m u Albusa Snape pods逝chiwa pod drzwiami.Dambludore mysli ze Snape chce przej嗆 na strone Voldemorta i ja tez tak mysle.
-To niemo磧iwe ze Dambludore podejrzewa Snapea o takie rzeczy.Ufa mu bezgranicznie!-powiedzia豉 podekscytowana Hermiona.
-Ale to si zmieni這 gdy ja pojawi豉m si w szkole.
-Nie wiem ju sama po kt鏎ej ty jestes stronie.Spotykasz si z Voldemortem a donosisz na Snapea do Dambludorea.Zdecyduj si.
-Ja nie jestem na zadnej drodze.Jestem tu po to 瞠by odkryc prawde.
-Ale donosisz na Snapea a Snape chce zostac s逝ga twojego ojca.
-I co z tego?Ty nic nie rozumiesz Hermiono.
-To ty nic nie rozumiesz!Nie mozna pomagac dwum na raz!
-A czy ja pomagam Voldemortowi?
-Tego nie wiem!
-To ci powiem!Musze odwiedzac Voldemorta i by z nim w kontakcie bo przy okazji b璠 dowiadywac si nowych rzeczy i b璠 informowac Albusa a to co mowi mi Albus zostanie nasza tajemnica i nie doniose tego do Voldemorta.Wiec jak myslisz po czyjej jestem stronie?
-Po naszej?
-Tak ale musisz zrozumiec ze nie mog zerwac kontaktu z Voldemortem bo to by這 by podejrzane.Zrobie to dopiero wtedy gdy poznam prawde.Rozumiesz?
-Tak.Teraz tak.
-Nie wiecie kogo spotka豉m dzis w gabinecie Albusa.
-Kogo?
-Mojego brata.
-Seamusa?
-Tak.
-A co on tu robi?
-B璠zie uczy obrony przed czarna magia.
-To fajnie ale m闚i豉 ze je郵i Voldemort dowie si gdzie jest Seamus zabije go.
-Tak ale ja b璠 go kryc.
-Voldemort i tak dowie si prawdy.
-Wiem ale przez jakies dwa lub trzy tygodnie uda mi si go kryc.
-Mam nadzieje ze nawet d逝瞠j.
-A mo瞠 kr鏂ej,bo je郵i Snape przeszed ju na strone Voldemorta albo ma zamiar zrobic to nied逝go to zabije Seamusa bo Voldemort mu tak rozkaze.
-Ostrzegnij Snape.
-Tez o tym my郵a豉m ale nie wiem czy to jest dobry pomys.Bo co je郵i Snape powie Voldemortowi ze kryje Seamusa?
-Nic nie zrobisz.Jestes niesmiertelna.Voldemort nic nie mo瞠 ci zrobic.
-Mi nie ale Seamusowi albo wam.Nie mog do tego dopu軼i.
-Co zamierzasz?
-Trzeba usun望 Snapea i wszystkich mo磧iwych smierciozerc闚 na terenie tej szko造.
-A nie lepiej zabic Voldemorta?
-Ju dawno chcia豉m to zrobic ale niestety nie mog.
-Dlaczego?
-Razem z Voldemortem umrze Harry.
-No tak.Zapomnia豉m.
-To nie takie proste.Voldemort jest sprytny.Tylko Harry mo瞠 go zabic.
Angel i Hermiona spojrza造 na Harr’ego.
-Nie!Nie dam rady!Nie patrzcie tak na mnie bo nie potrafie tego zrobic!
-Harry to jedyne wyjscie!
-Ale ja nawet nie umiem zakl璚ia u鄉iercaj帷ego to jak mam zabic pot篹nego Lorda Voldemorta?!
-Nie zostawiamy cie samego Harry.Pomoge ci!
-To nie takie proste.Ja nie mam sumienia tego zrobic.
-Nie zapominaj ze Voldemort zniszczy ci ca貫 twoje zycie.Jest szansa 瞠by to odnowic.
-Co mi to da jak zabije Voldemorta?!Rodzic闚 i tak ju nigdy nie zobacze.
-Nigdy nie m闚 nigdy.Ja jestem gotowa oddac zycie ale musisz zabic Voldemorta.I zdobyc jego r霩dzke.
-Po co ci r霩dzka Voldemorta?-zapyta Seamus kt鏎y zjawi si na korytarzu w wiecznej szacie Slytherina.
-Co ty tu robisz?
-Raczej co wy tu robicie?Nie zap霩no na takie rozmowy?Jest pierwsza w nocy.
-My rozmawiamy o ka盥ej porze.
-Angel nie odpowiedzia豉 mi na pytanie.Po co ci r霩dzka Voldemorta?
-Przykro mi Seamusie ale nie mog ci powiedziec.
-Je郵i mysle dobrze to do obrzedu…
-Nie!I wracj do siebie!
-Ty jestes tu tylko uczennica a ja nauczycielem wiec to ty powinnas wracac do swojej wiezy!
-A ty powinnienes pami皻a ze kryje ci skore wiec jeli nie chcesz zaznac 鄉ierci to nie wtracaj si w nie swoje sprawy!
-Angel!To tw鎩 brat!-powiedzia Harry.
-Dobrze Angel.Nie b璠 wtraca si w twoje sprawy ale pami皻aj ze w tym si tylko ginie!Tam nie mozna ocalic zycia.Nawet taka osoba jak ty nie ocali zycia.
-Ju si z tym pogodzi豉m.
-Je郵i chcesz zabic Voldemorta to radze ci uwazaj.
-A co bronisz go?
-Nie.Chce 瞠by go zabi豉 ale tylko cie ostrzegam ze nie b璠zie 豉two.A teraz prosz was.Wracajcie do wiezy za nim pojawi si tu Snape.
-Snape to mo瞠 mi najwi璚ej zrobic!Mam go gdzies!
-Snape jest w innym swiecie.-powiedzia Seamus i ruszy w g豉b korytarzu.
-Seamus!
-Tak?
-Ty cos wiesz.
-Przyjdz jutro po sniadaniu to ci powiem.
-Ok.
-Ale idzcie ju do wiezy.Dobrze?
-Dobrze ju dobrze!Juz idziemy!-powiedzia豉 Angel i chwyci豉 Hermione za ramie co oznacza這 ze kieruja si do salonu.
-Zle by teraz z nami by這 gdyby spotka nas Snape.
-Ale tym razem to si nie zdazy-powiedzia豉 Angel i wesz豉 do salonu Gryfon闚.
W salonie pali si lekko kominek a na stole leza list.
-Angel?
-Tak?
-Ten list jest dla ciebie.-powiedzia豉 Hermiona machaj帷 znacz帷o listem.
-Do mnie?
-Jest zapiecz皻owany krwia.
-Pokaz.
Angel chwyci豉 list i rozdar豉 koperte.Po czym pograzy豉 si w czytaniu.
-S逝chajcie.

Droga Angel Charlotte Marvolo Riddle
Znam dok豉dnie twoje plany i ostrzegam cie je郵i tw鎩 brat Seamus zostanie d逝瞠j w szkole powiem Czarnemu Panu dlaczego nie chcesz zabic Pottera.Nie mysl ze ci groze.To tylko ostrze瞠nie.I pami皻aj Czarny Pan nie b璠zie zadowolony z tej wiadomo軼i a ty stracisz wszystkie 豉ski
Z powazeniem
************
-Ktos sobie zarty robi.-powiedzia豉 Hermiona.
-Hermiono…obawiam si ze to nie sa zarty.
-To niby…W豉snie.Dlaczego nie zabi豉s jeszcze Harr’ego?
-Nie wiem…
-To ty nie wiesz a ta osoba wie?
-To nie 瘸dna ta osoba tylko Severus Snape.
-Co?!
-To co s造szysz.Ma這 os鏏 zna moje pe軟e imie i nazwisko,a Snape je zna.I tylko Snape uzywa znacznika Czarny Pan.A poza tym list przynios豉by sowa a zosta podrzucony.
-Ale duzo os鏏 uzywa znacznika Czarny Pan.
-W tej szkole tylko Snape.
-I Malfoy-doda Harry.
-To na pewno nie Malfoy.
-A skad wiesz ze to nie on?
-Malfoy nie zna mojego prawdziwego imienia i nazwiska.
-Ale mo瞠 si dowiedzia.
-Nie.Napewno nie.Jestem pewna ze to Snape.
-Nie b璠ziemy teraz dyskutowac na ten temat.Jutro na spokojnie porozmawiamy-powiedzia豉 Hermiona i posz豉 na g鏎e.
-Ide spac.
-Angel?
-Tak?
-Czy mo瞠sz mi powiedziec dlaczego nie chcesz mnie zabic?Ja wiem ze ty wiesz bardzo dobrze o co chodzi.
-Harry…naprawde bym ci powiedzia豉 ale nie wiem o co mo瞠 chodzic Snapeowi.Przykro mi ale nie tym razem.
-No to czesc.
-Czesc.
Angel ruszy豉 do swojego dormitorium i my郵a豉 jak wyt逝maczyc ten list przyjacio這m.A tym bardziej jak wyt逝maczyc Harr’emu ze nie chce go zabic.Co ma powiedziec prosto ze go kocha?Do tego nie jest chyba zdolna C鏎ka Voldemorta.
Rankiem Angel wsta豉,ubra豉 si i zesz豉 na d馧.W salonie siedzieli Harry,Hermiona i Ron.
-Czesc.
-Czesc.
-Wyspa豉s si?-zapyta Harry
-Tak.-powiedzia豉 Angel i usiad豉 ko這 Hermiony.
-Czemu siedzicie jak na kazaniu?Cos si sta這?
-Snape doni鏀 do Dambludorea ze 豉zimy po nocy po ca造m zamku.
-Co?!Przeciez nas nie widzia!
-Widzia jak wchodzili鄉y do salonu.
-No to cudownie!Ale Ron nie jest zamieszany nie?
-Nie.Na szczescie powiedzia ze byli鄉y tylko we troje.
-A opowiedzieli軼ie wszystko Ronowi?
-Tak.
-Nie martwcie si.
-A jak dostaniemy zawieszenie?
-Za豉twie to.
-Jak?
-Normalnie.Najpierw pojde do Albusa.
-Pojde z Toba.-powiedzia豉 Hermiona wstajac z sofy.
Angel i Hermiona wysz造 z wiezy i ruszy造 korytarzem do gabinetu Dambludorea.Angel zapuka豉 w drzwi,kt鏎e otworzy造 si z hukiem.
-Witajcie!Co was sprowadza o takiej wczesnej porze?
Angel i Hermiona usiad造 na dw鏂h fotelach naprzeciwko biurka Dambludorea.
-Witaj Albusie.Chce porozmawiac o tym co powiedzia ci wczoraj Snape o naszej wedr闚ce po zamku.
-A to o to chodzi.Wszystko jest chyba jasne.
-Wraca豉m od ciebie i us造sza軛 kroki za rogiem schowa豉m si za posag ale okaza這 si ze by豉 to Hermiona i Harry wiec wysz豉m zza posagu.Zaczelismy rozmowe gdy pojawi si Seamus.Pogada troche z nami i kaza nam isc do wiezy wiec poszli鄉y.I to koniec.Czy za to dostaniemy zawieszenie?
-Nie alez skad.Powiedzia貫m ci Angel ze Snape robi wszystko 瞠by cie wywalic ze szko造 ale musisz uwa瘸 bo wkoncu znajdzie jakis przyt豉czaj帷y dowod.
-To ja mam przyt豉czaj帷y dow鏚.Wczoraj gdy wr鏂i豉m z przechadzki na stole w salonie leza list do mnie.By on podrzucony.Pisa這 w nim ze je郵i nie usune ze szko造 swojego brata Seamusa ten ktos powie Czarnemu Panu dlaczego nie chce zabic Harr’ego.By這 podane moje pe軟e imie i nazwisko.A zna je tylko Hermiona,Harry,Ron,Voldemort i Snape.Uwazam ze nie dosc ze Snape zobaczy ze wchodzimy do salonu o tak poznej porze to jeszcze podrzuci mi ten list.
-Nie mamy dowod闚 by tak 鈍iadczy ale jest to bardzo mo磧iwe
-Je郵i to Snape to dlaczego przeszkadza mu Seamus?
-Snapea nikt nie lubi i Snape nie lubi nikogo.
-Sugerujesz ze Seamus tez nie lubi Snapea?
-Seamus nienawidzi Snapea.
-Nienawidzi?
-To d逝ga historia Angel.To by這 9 lat temu.
-To dok豉dnie wtedy kiedy Seamus uciek i zacza si kryc przed Voldemortem.
-Tak.Snape przyczyni si do ucieczki Seamusa i wyda go ca趾owicie w obliczu Voldemorta.
-Ale to Snape ma przewage prawda?
-Tak i to znaczna.
-Wiec dlaczego zada wydalenia Seamusa ze szko造?To troche dziwne.Moim zdaniem jest to dobry argument by Snape wr鏂i do Voldemorta i wyda po raz kolejny Seamusa.
-Nie zrobi tego.Voldemort nigdy nie wybaczy Snapeowi przejscia na nasza strone.
-Skad wiesz tyle rzeczy zwi您anych z Voldemortem?
-Na pewno nie od Voldemorta jak pewnie podejrzewasz.Ostatnia normalna rozmowa z Voldemortem by豉 6 lat temu.
-Rozmawia z Toba normalnie?
-Tak.Ca趾iem normalnie.Nie zapominaj ze Voldemort to normalny cz這wiek.
-Ju dawno o tym zapomnia豉m.Ciezko m闚ic o Voldemorcie ze jest normalny.
-Wiem o tym ale to niestety tw鎩 ojciec i musisz si z tym pogodzic.
-A co je郵i okaza這by si ze nie jestem c鏎ka Voldemorta?
-Nie mysl o tym co powiedzia Knot.C鏎ka Voldemorta jestes na pewno.
-Szkoda…
-Je郵i ludzie dowiedzieli by si ze nie jestes c鏎ka Voldemorta spalili by cie na stosie albo co gorsza pocieli na kawa趾i.
-A je郵i okaza這by si ze nie jestem c鏎ka Charlotte?
-Wtedy nic by si nie sta這.
-Dlaczego?
-Bo masz ogromna moc.Nie ma normalnego cz這wieka kt鏎y mia by taka moc.Tylko wiezy z Voldemortem daja ci ogromna moc.
-Przepraszam panie dyrektorze…-powiedzia豉 Hermiona.
-Tak?
-Czy nie powinni鄉y wtr帷i tego ze Snape ma szanse wr鏂ic do Voldemorta zabijaj帷 Harr’ego,czyli wype軟ic zadanie Angel.A Seamus jest bliski Angel a Snape usuwa wszystkie osoby kt鏎e sa pomoca dla Angel.
-To bardzo dobre wskazanie.Mysle ze mo瞠my to uwzgl璠ni Hermiono.
-Trzeba pilnowac Snapea.
-Ju pozno.Chyba skonczymy ta rozmowe.
-Ju po sniadaniu?
-Tak.A co nie by造軼ie na sniadaniu?
-Nie,ale Seamus!
Hermiona i Angel zerwa造 si z foteli i pobieg造 do gabinetu Seamusa.
-St鎩!-krzykne豉 Angel.
-Co?
-Pods逝chamy czy ktos jest w srodku.
Angel podsun窸a si do drzwi.
-Myslisz ze Angel cie uratuje?!Za p騧no Seamusie.Voldemort wybaczy mi m鎩 b豉d.
-Snape chce zabic Seamusa!Wchodzimy!
Angel i Hermiona wpad造 do gabinetu Seamusa
-Expeliarmus!-krzykne豉 Angel i r霩dzka Snapea wpad豉 w jej rece.
-Nie b康 zbyt madry Snape!Jak smiesz nachodzic Seamusa?!Co ty sobie wyobrazasz?!Jestes tylko zwyk貫m smieciem a madrzysz si jak sam Lord Voldemort!
-A ty Riddle lepiej zajmij si odkrywaniem swojej przysz這軼i bo mo瞠 si okazac ze w przesz這軼i by豉s uposledzona psychicznie!
-Dosc tego Snapea!Nie b璠ziesz si madrzy!Moze chcesz odwiedzic Voldemorta?
-Angel!Nie!
-On mnie wyda!
-Sam si wydasz.
Angel wyci庵n窸a r霩dzke i odda豉 Snapeowi jego r霩dzke.
-Dotknijcie mojej r騜d磬i swoimi.
Hermiona pos逝sznie wykona豉 polecenie ale Snape i Seamus stali w bezruchu.
-A wy co?!Czekacie na zaproszenie?!
Seamus wyciagna swoja r霩dzke i po這篡 ja na r霩dzce Angel.
-A ty Snape?!Wolisz spotkac si z Voldemortem czy chcesz 瞠bym cie zabi豉 w tym miejscu?
-Wole 瞠by zabi mnie Voldemort!-powiedzia Snape k豉dac swoja r霩dzke na r霩dzce Angel.
Angel wyszepta豉 cos pod nosem i wszyscy zaczeli wirowac w niebieskich p這mieniach.
Po chwili znale幢i si na starym cmentarzu.
Na cmentarzu znowu znajdowali si smierciozercy.
-Witaj ojcze.
-Snape?!-wykrzykna Voldemort
-I Seamus.A to moja kolezanka Hermiona.
-Witaj Hermiono-powiedzia Voldemort i zani鏀 si smiechem.
-Co jest takie smieszne?!To ja powinnam si smiac z twojego wygl康u bo przypominasz nim smiecia ale tego nie robie.
-Madra jestes.
-Dzieki.
-I odwazna.Chcia豚ym zobaczyc mine Pottera.
-Tato!Zachowuj si!
-Dobrze c鏎ko.
Angel odesz豉 od grupy i podesz豉 do smierciozerc闚 obchodz帷 naoko這 wszystkich.Po chwili zatrzyma豉 si przy jednym i zrzuci豉 mu maske.
-Lucjusz Malfoy!Szkoda ze nie ma tu twojego syna!Pasozycie!
-Angel!Czego chcesz od moich poplecznik闚?
-Nic!Zupe軟ie nic!Pamietasz co powiedzia豉m ci jak ostatnio tu by豉m?
-Nie.Mam kr鏒ka pamiec.
-Ze mnie szlak strzela jak widze tych smieci na cmentarzu!!!!!!!!!!!!
-Dobrze.Juz dobrze.Wynoscie si!Juz!
-Ale…-zacza Lucjusz Malfoy
-Nie ma zadnego ale 獞oku!Jak Voldemort m闚i ze macie si wynosic to jest to jasne!Spadajcie stad!
Smierciozercy znikneli z cmentarzu a Angel usta豉 obok Hermiony.
-Po co przyprowadzi豉 mi tu Snapea?
-A nie zapytasz po co przyprowadzi豉m ci tu Seamusa?
-Seamusa?!Gdzie on jest?
Seamus wyszed zza Snapea.Voldemort wyci庵n掖 r霩dzke a Angel zacz窸a dzia豉c.
-Expeliarmus!
R霩dzka Voldemorta trafi豉 w rece Angel.
-Co robisz?Od lat na to czeka貫m!
-Nie zrobisz tego!
-Dlaczego?Bronisz go?!
-A je郵i tak to co?
-To zginiesz razem z nim!
-Tak?Jestes pewny?!
-Nie!Jetses niesmiertelna wiec i tak cie nie zabije.
-I Seamusa tez nie zabijesz!
-Sugerujesz 瞠bym mu wybaczy?
-Tak,ale Seamus ma swoja wersje.
-Tak?
-Seamus!
Seamus wyszed na prz鏚 i usta ko這 Angel.
-S逝cham.
-To Snape zmusi mnie do przejscia na druga strone.Sam to zrobi wiec chcia 瞠bym ja tez to zrobi.
-To znaczy ze Snape przeci庵a na strone Dambludorea moich ludzi?
-Nie prawda!Panie!Wybacz!
-Tobie nigdy!
-Angel tez pomaga Albusowi!
-To prawda Angel?
-Tak.
-Od razu si przyznajesz?
-Tak a co nie mog?
-Nawet musisz.
-I co?Nic jej nie zrobisz?
-Nie Snape!Jej nic ale tobie mog zrobic!Angel oddaj mi r霩dzke!
Angel trzyma豉 w d這ni r霩dzke Voldemorta.
-Nie!
-Jak to nie?!Chce go zabic!
-Nie!Nikt dzisiaj tu nie zginie!Rozumiesz!?Zostaw to mnie a znajde odpowiednia chwile.
-Dobrze.Nie mam zbyt wiele czasu.Czego jeszcze chcecie?
-Wybaczysz Seamusowi?
-Ju to zrobi貫m.
Voldemort odwr鏂i si na piecie i ruszy w g豉b cmentarza.
-Traktujesz nas oboj皻nie!
Voldemort obr鏂i si w strone Angel.
-S逝cham?
-Traktujesz nas oboj皻nie.
-Powiedzia貫m ci ju cos na temat mojego czasu!Wiec zachowuj si jak przysta這 na c鏎ke Voldemorta.
-Musze z Toba porozmawiac.
-Przyjdz wieczorem lub jutro.W tej chwili mam wazna sprawe do za豉twienia i nie mam czasu rozmawiac z Toba.
-Idziemy!-rozkaza豉 Angel swoim towarzyszom.
Wszyscy dotkn瘭i swoimi r騜d磬ami r騜d磬i Angel i w prze這mie 5 sekund byli ju w gabinecie Seamusa.Angel wsta豉 z ziemi otrzepuj帷 szate.
-Teraz rozumiesz Snape?
-Zrobi豉s to celowo!A Voldemort jest zbyt g逝pi ze ci wierzy.
Angel wyci庵n窸a r霩dzke i skierowa豉 ja ku Snapeowi.
-Uwazaj Snape bo ju nie d逝go mo瞠sz by nastepny!
-O co Tobie chodzi?
-Zupe軟ie o nic.
-Jestes dziwna i g逝pia i watpie w to 瞠by kiedy kolwiek zm康rza豉.
-A ja watpie w to ze Voldemort kiedys ci wybaczy a ja ju o to zadbam 瞠by nie wybaczy ci takiego b喚du.
-Dla mnie nie by to wcale b豉d.
R霩dzka Angel dotyka豉 policzka Snapea.
-A wiec b康 wierny temu komu by貫s i przestan wkoncu dbac o opinie w oczach Voldemorta bo on ju jej nie zmieni!
-Sugerujesz ze mam by pos逝szny Dambludoreowi?
-A co masz by nie pos逝szny?
-Tego nie powiedzia貫m!
-Ale ja ci mowie ze masz by pos逝szny temu kto ci ufa a jestes ju chyba na tyle madry 瞠by si domy郵i!
-Na pewno jestem m康rzejszy od Ciebie!
-Czy ty myslisz Snape o walce ze mna?
-Nic takiego nie m闚i貫m!
-Wynos si!
Snape zrobi zdenerwowana mine i wyszed z gabinetu Seamusa trzaskaj帷 drzwiami.
-Dzieki
-Nie ma za co Seamusie.
-Ani troche si nie zmieni豉s
-Dlaczego tak uwazasz?
-Bo nadal jestes taka grozna.
-Daj spokoj.To tylko pozory.Potrafi kochac-powiedzia豉 Hermiona.
Seamus spojrza na Angel.
-Co wy si tak na mnie patrzycie?O co wam chodzi?
-Ktos zawr鏂i ci w g這wie?
-Co cie napad這?!Nikt mi nie zawr鏂i w g這wie!Dajcie mi spok鎩!-wykrzycza豉 Angel i wybieg豉 z gabinetu.
-Co jest grane Hermiono?
-Nie jestem pewna czy o to chodzi ale wydaje mi si ze podoba jej si Harry.
-Harry Potter?
-Tak.
-Fajny ch這pak ale Voldemort nie by豚y zadowolony.
-Tez tak sadze ale najwa積iejsze to ze ona Harr’emu sie podoba.
-Skad wiesz?
-Ja wszystko wiem ale przykro mi Seamusie musze leciec bo jak Angel gdzies posieje to ju jej do wieczora nie znajde a musze z nia pogadac.
-Dozobaczenia Hermiono.Mi這 mi si z toba gaw璠zi這.
-Mi z Toba tez.Dozobaczenia.
Hermiona wysz豉 z gabinetu Seamusa i pobieg豉 w strone salonu gryfon闚.Wpad豉 do salonu i zobaczy豉 siedz帷ego Rona i Harr’ego a obok nich na fotelu siedzia豉 Angel.
-Czemu uciek豉s?
-Bo mnie denerwujesz!To tak trudno zrozumiec?
-Nie wiem o co Tobie chodzi!Przeciez tw鎩 brat mo瞠 wiedziec!
-Ale co ma wiedziec?
-To ze kochasz Harr’ego.
-A kto ci wogule powiedzia ze ja kocham Harr’ego?!
-Nikt,ale widze to po twoim zachowaniu.
-To 幢e wiedzisz,bo mnie i Harr’ego nic nie 陰czy i nie po陰czy!I prosz cie zrozum to wkoncu i daj mi spokoj!-powiedzia豉 zdenerwowana Angel
Harry zaczerwieni si gdy us造sza to co powiedzia豉 Hermiona i pograzy si w dalszym czytaniu „Proroka Codziennego”
-Gdzie by造軼ie tyle czasu?-zapyta Ron
-U mojego ojca na cmentarzu.
-I Hermiona by豉 z Tob?
-Tak.
-Nie ba豉s si Hermiono?
-Nie.Przy Angel jestem zawsze bezpieczna.
-Hermiono idziesz si przej嗆?
-Z mi豉 checia Ron.-powiedzia豉 zadowolona Hermiona i ruszy豉 w strone wyjscia a za nia Ron.
-No to zostali鄉y sami.
-Na to wyglada-powiedzia豉 Angel i zacze豉 czytac „Proroka Codziennego”.
-Harry?
-Co?
-S逝chaj tego artyku逝.


Wczoraj wieczorem wkradziono si do gabinetu zmar貫go ministra magii Korneliusza Knota.Wszystkie dokumenty zosta造 porozrzucane.Ministerstwo podejrzewa ze szukano czegos waznego.Narazie nie ustalono czy cos zgine這 ale g堯wnym podejrzanym jest czarnoksi篹nik Lord Voldemort.




-Podejrzewaja Voldemorta?
-Tak.I nie jest za dobrze.
-Dlaczego?Najwazniejsze ze nie podejrzewaja ciebie.
-Ale Voldemort to przeczyta i pewnie si domysli ze to ja.Wtedy pewnie b璠zie chcia si dowiedziec czego szukam a je郵i si dowie zacznie szukac tego samego je郵i cos ukrywa jesli nie nie bedzie tego szuka.
-No to wpadli鄉y.
-Po same uszy.
-Kiedy wybierasz si w ruiny domu moich rodzic闚?
-Zaraz.Gdzie jest Hermiona?
Angel wybieg豉 z salonu i pobieg豉 do Hermiony.
-Hermiono!
-Co?
-Czekajcie!
Hermiona i Ron zatrzymali si a Angel szybko do nich przybieg豉.
-Co si sta這?
-Czytaj to.
Hermiona i Ron pograzyli si w czytaniu.
-Podejrzewaja Voldemorta?
-Tak i to 幢e.
-Dlaczego?Dobrze ze ciebie nie podejrzewaja a to jest chyba najwa積iejsze.
-Ale Voldemort to przeczyta i pewnie si domysli ze to ja.Wtedy pewnie b璠zie chcia si dowiedziec czego szukam a je郵i si dowie zacznie szukac tego samego je郵i cos ukrywa jesli nie nie bedzie tego szuka.
-To ju inna sprawa.Co zamierzasz?
-Idziemy teraz w ruiny domu rodzic闚 Harr’ego.
-Angel?
-Seamus?Co si sta這?
-Nie mo瞠sz tam isc.
-Dlaczego?Co cie to obchodzi i dlaczego pods逝chujesz?!
-Dom jest ukryty i nie dostaniesz si do niego jeesli nie dostaniesz zgody Albusa Dambludorea.
-Sk康 to wiesz?
-Zyje d逝瞠j na tym swiecie ni ty.
-Albus nie da mi zezwolenia.
-Da ale musisz do niego dotrzec.
-Niby jak?
-Ty masz na to swoje w豉sne sposoby.Uzyj ich i ci si uda.
-No nie wiem.Dambludore nie chce mnie nara瘸 na niebezpiecze雟two.
-Zapewnij go ze nic ci si nie stanie.
-Dzieki za rady.P鎩de do niego p騧niej ale m鏬豚ys ju isc?
-Oczywiescie,ale chce cie widziec po kolacji w moim gabinecie i nie s逝cham zadnych wykret闚.
Angel nic nie powiedzia豉 a Seamus znikn掖 za rogiem korytarza.
-On ci rozkazuje.Dajesz si?
-A co ja mog zrobic Hermiono?Jest nauczycielem.Tak czy inaczej musze si podporz康kowa.
-Mo瞠 ma na ciebie jakiegos haka kt鏎ym nie chcesz si ze mna podzielic co?
-Co to to na pewno nie.Nie boje si Seamusa ale skoro chce 瞠bym przysz豉 to p鎩de je郵i nic mi nie wypadnie.
-Znajac ciebie pewnie wypadnie.
-Idziecie do salonu?
-Nie.Idziemy do Hagrida.
-Ok.Ja ide do biblioteki.Musze zrobic prace na Staro篡tne runa.
-JA tez musze zrobic ale zrobie p騧niej.
-Dobra nie przejmuj si praca.Idz na spacer.
Angel usmiechne豉 si i ruszy豉 w strone biblioteki ale wcale nie mia豉 zamiaru do niej isc.Po drodze do biblioteki zawsze zachacza豉 o gabinet Dambludorea a potem nie chcia這 jej ju si isc do biblioteki i wraca豉 do wiezy.
Angel dotar豉 pod drzwi gabinetu Dambludorea i zapuka豉.Drzwi otworzy造 si z hukiem ale Dambludorea nie by這 przy biurku.Angel wesz豉 do srodka i rozejrza豉 si dooko豉.Jej oczom rzuci豉 si kartka na biurku na kt鏎ej pisa這:Dla Angel.
Angel podesz豉 do biurka i chwyci豉 kartke.Roz這zy豉 ja i przeczytala.


Droga Angel
Wyjecha貫m do Londynu na tydzie.Wiem ze chcesz odkryc swoja przesz這嗆 i dostac si do domu rodzic闚 Harr’ego.Musisz jednak mie moja zgode.Dam ci ja po powrocie pod warunkiem ze wykonasz dla mnie te wszystkie zadania kt鏎e napisze ci nizej.Oto one:
1.Ministerstwo chce wydalic profesor Mccgonnegall ze szko造.Nauczyciele tez sa za tym.Musisz przekonac przynajmniej 5 nauczycieli i zdobyc ich podpis.
2.W czasie mojej nieobecno軼i zostaniesz dyrektorem.Musisz przekonac profesor Mccgonnegall ze nadajesz si na te stanowisko.A jak ju ja przekonasz wykonaj dok豉dnie wszystkie jej polecenia.
3.Ani razu nie mo瞠sz dac si sprowokowac Snapeowi.
4.(i ostatnie chyba najtrudniejsze)musisz powiedziec Harr’emu ze go kochasz oraz Voldemortowi ze nie wykonasz zadania bo kochasz Harr’ego.
Powodzenia
Albus Dambludore



-To chyba jakis zart?!
-Nie moja droga.-odezwa si portret na scianie.
Angel zwin窸a kartke w這篡豉 ja do kieszeni szaty i wyszla z gabinetu biegnac w strone salonu by opowiedziec wszystko przyjacio這m.
-To jest nie wykonalne ale cena jest wysoka-powiedzia豉 Hermiona.
-Bardzo i dlatego musze to wykonac jak najszybciej i mie to z g這wy.
-Najgorsze jest to ostatnie.Chyba nie poka瞠sz tego Harr’emu?
-Zwariowa豉s?Pewnie ze nie!
-Ale b璠ziesz musia豉 mu to powiedziec.
-I Voldemortowi.
-Wsp馧czuje ci.
-Ale musze to zrobic je郵i chce si dostac do tego cholernego domu.
-Pomoge ci.
-Jak?
-Pogadam z nauczycielami i spr鏏uje ich troche przekabacic na strone Mccgonnegall.
-Ok.Dzieki ci Hermiono.
-Nie ma za co.
-Jest.Za pomoc.
-Co najpierw zrobisz?
-Przekonam Pr.Mccgonnegall ze nadaje si na stanowisko dyrektora.
-Ok.Idz a ja ide przekonywac nauczycieli.Dobrze ze mamy dwa miesi帷e wolnego.
-No wcale nie takiego wolnego.Musimy si przygotowaqc do test闚 a ja nic nie umiem.
-Ja tez ale b璠 musia陰 sobie jakos poradzic.
-Jakos to b璠zie ale zabieramy si do roboty.
Hermiona i Angel wysz造 z salonu i rozesz造 si w dwie inne strony.Angel ruszy豉 do gabinetu profesor Mccogonnegall a Hermiona do profesor Trelweney.
Angel usta豉 prezd gabinetem i zapuka豉.
-Prosz!-odezwa si g這s profesor Mccgonnegall.
-Dziendobry pani profesor.
-Witaj Angel.Czy cos si sta這?Usiadz prosz.
Angel usiad豉 na fotelu.
-Nic si nie sta這 ale mam dla pani propozycje.
-C霩 to za propozycja?
-Pomysla豉m ze w czasie nieobecno軼i Albusa mog豉bym zostac zast瘼czym dyrektorem.
-Albus wspomina ze masz dobrze rozwinieta charyzme.Tez tak mysle.Oczywiscie ze mo瞠sz zosatc dyrektorem ale tylko do czasu nieobecno軼i Albusa.
-No tak naturalnie.
-A wiec mam dla ciebie nowe obowi您ki.Musisz sporz康zi i powiesic na tablicy nowy plan lekcji i terminy egzamin闚.
-Tylko to?
-I jeszcze musisz pojechac do Ministerstwa i zawiezc raporty.
-To wszystko?
-Na razie tak.Jak cos trzeba b璠zie zrobic to cie zawiadomie.
-Dziekuje.
-Mi貫j pracy i dozobaczenia.
-Dozobaczenia.
Angel wysz豉 zadowolona z gabinetu profesor Mccogonnegall i pobieg豉 wzd逝 korytarzu.
-Angel!
-Co?
-Prawie przekona豉m profesor Trelweney.A ty jak sobie poradzi豉s?
-Zgodzi豉 si tylko teraz musze zrobic nowy plan lekcji i og這sic terminy egzamin闚.Gdzie jest Ron i Harry?
-Sa na boisku.Trenuja Quiditcha.
-To dobrze.
-Co traz b璠ziesz robic?
-Jaki jest dzis dzien tygodnia?
-Poniedzia貫k.A co?
-W niedziele wieczorem wraca Albus.Musze si wyrobic ale na dzis ju starczy.Dzis odpoczywam.Powiedz Harr’emu i Ronowi ze zosta豉m dyrektorka.Jakos to im wyt逝macz.Tylko nie m闚 im prawdy ok.?
-Ok.A ty idziesz do swojego gabinetu?
-Tak a ty idz do wiezy i jak b璠ziesz chcia豉 to przyjdz po kolacji do mnie.Zreszta spotkamy si na sniadaniu.
-Ale ty przeciez b璠ziesz siedzie przy stole nauczycielskim.
-Tak bo musze og這sic uczniom ze jestem nowym dyrektorem.
-Ciekawe ja zaareguja.
-Nie wiem ale zobacze na kolacji.Dozobaczenia Hermiono i dzieki za pomoc.
-Nie ma za co.Czesc.
Angel ruszy豉 do swojego gabinetu i po這篡豉 si spac.
Po przebudzeniu Angel ruszy豉 do wielkiej sali.Po drodze jednak natkn窸a si na Snapea.
-Gratuluje c鏎ko Czarnego Pana.
-Dziekuje.-powiedzia豉 Angel i ruszy豉 przed siebie co Snapea bardzo zdziwi這 poniewa bardzo lubi dzia豉c na nerwy Angel.
Angel wesz豉 do wielkiej Sali i usiad豉 przy stole nauczycielskim.Wszyscy uczniowie byli ju w wielkiej Sali.Angel wsta豉:
-Drodzy uczniowie.Dambludore wyjecha w niewyja郾ionych okoliczno軼iach i wraca dopiero w niedziele.Przez wszystkie te dni ja b璠 waszym dyrektorem.Wszelkie skargi prosby i problemy prosz kierowac do mojego gabinetu kt鏎y znajduje si tam gdzie znajdowa si do tej pory.Dziekuje.
Wszyscy zaczeli klaszczec,niekt鏎zy nawet gwizdali.Nawet Draco klaska i banda ze Slytherinu.
Angel usiad豉 na swoje miejsce i zacze豉 rozmawiac z Seamusem.
-Nie wiedzia貫m ze wzniesiesz si az tak daleko.Tylko szkoda ze nie ma Dambludorea.Nie dostaniesz za tem zezwolenia.
-Nie spieszy mi si.Poczekam az wr鏂i.
-Nie boisz si ze Voldemort b璠zie szybszy?
-O co ci chodzi?!Daj mi wreszcie spok鎩!Nie by這 cie tyle lat i sama dawa豉m sobie rade.Sama decydowa豉m co s逝szne i nie jasne a teraz nagle si zjawiasz i zamierzasz mna rz康zi?!
-Wcale nie zamierzam Toba rz康zi!Chce cie tylko wesprzec.Dobrze wiesz jaka by豉 moja sytuacja.
-Wiem i to bardzo dobrze ze uciek貫s bo ba貫s si co jeszcze b璠zie chcia od ciebie Voldemort!Nie chcia貫s mu pom鏂 kiedy on potrzebowa tej pomocy.
-Zwariowa豉s?!Mam pomagac Voldemortowi?!Op皻a這 cie cos?!Przeciez nie dawno sama m闚i豉s ze nie jestes po jego stronie tylko po Dambludorea i ja tez mam byc po tej samej stronie co ty a teraz nagle zmieniasz zdanie?
-Nie m闚ie ze masz mu pomagac teraz!Zabraniam ci pomagania Voldemortowi teraz!Mia貫s pom鏂 mu wtedy za nim uciek貫s.By貫s g逝pcem!Uciek貫s a Snape wymysli jakas opowiesc i Voldemort szuka cie latami by cie z豉pac i zabic!Zabic nie wybaczyc rozumiesz?!Nie s逝cha by zadnych twoich wyja郾ie!Nie zdazy bys powiedziec nawet s這wa!I niech wkoncu do Ciebie dotrze jaki naprawde jest Voldemort!-wykrzykn窸a Angel i ruszy豉 do swojego gabinetu.
Seamus zaobserwowa ze Harry ruszy za nia i wsta ze swojego miejsca po czym ruszy za Harry’m.
-Angel!
-Harry?
-Czemu wybieg豉s?
-Mam duzo pracy.
-Ale je郵i m闚isz do mnie to patrz na mnie a nie chowasz wzrok.Przeciez widze ze cos si sta這.
-Naprawde nic si nie sta這 Harry.Wybacz ale mam duzo pracy.
Angel odwr鏂i豉 si na piecie i wesz豉 do swojego gabinetu a Seamus wyszed zza rogu i z豉pa Harr’ego za ramie.
-Witaj Harry.
-Czesc Seamus!
-Podoba ci si?
-Kto?
-Moja siostra.
-No niestety tak.
-Czemu niestety?
-Bo ona mi si podoba ale ja jej nie.
-A powiedzia豉 ci ze jej si nie podobasz?
-Nie mog z nia porozmawiac bo zawsze unika tego tematu.
-Je郵i unika tego tematu to ju cos znaczy ale radze ci daj sobie z nia spok鎩.Ona zyje w innym swiecie.Dla niej liczy si tylko odkrycie prawdy i przemoc nad innymi,Nie wie co to jest mi這sc bo nigdy jej nie zazna豉.Jest c鏎ka Voldemorta a Voldemort nie potrafi kochac.
-Ty tez jestes synem Voldemorta i potrafisz kochac.
-Ja nie jestem synem Voldemorta.
-Nie?
-Mielismy tylko wsp鏊n matke.
-To kto jest twoim ojcem?
-Przyjmuje ze Voldemort bo prawdziwego ojca nigdy nie widzia貫m.
-Wy jeste軼ie po prostu dziwni.
-Wiem i dlatego radze ci nie r鏏 sobie nadziei ze pomiedzy toba a Angel b璠zie cos wiecej ni tylko przyjazn bo to jest niemo磧iwe.-powiedzia Seamus i zwr鏂i si ku schodom do loch闚,a Harry poszed do salonu gryfon闚.
Angel pracowa陰 ciezko w swoim gabinecie.Zrobi豉 nowy plan lekcji i wywiesi豉 go na tablicy.Potem spakowa豉 raporty i ruszy豉 do Ministerstwa.
Wesz豉 do wielkiego budynku ze szk豉.W biurze siedzia豉 sekretarka.Angel podesz豉 do okienka.
-Chcia豉bym oddac raporty dla ministra magii.
-Pok鎩 105 na 1 pietrze.
-Dziekuje.
Angel ruszy豉 schodami na 1 pietro i odnalaz豉 pok鎩 105.Zapuka豉.
-Prosz wej嗆.
Angel wesz豉 do srodka.
-Witaj ministrze.
-Angel Charlotte Marvolo Riddle?Co robisz w moim gabinecie?
-Przynios豉m raporty z Hogwartu.
-A czemu tego nie zrobi Dambludore?
-Bo wyjecha i ja jestem dyrektorem tymczasowym.
-Usiadz.
-Nie mam zamiaru tego robic.
-A co przysz豉s mnie zabic?
-Kto kaza panu podrzucac mi list do salonu?!
-Jaki list?O co ci chodzi?!Zawsze masz takie wymys造?A mo瞠 wsp馧pracujesz z e Snapeam?!
Angel rzuci豉 raporty na biurku ministra i nachyli豉 si nad nim prawie dotykaj帷 jego twarzy.
-Dowiem si prawdy.I nie radze ukrywac niczego co jest zwi您ane ze mna bo wtedy b璠 musia豉 pana zabic.Dowidzenia panie ministrze-powiedzia豉 kpi帷o Angel i pstrykn窸a palcami po czym znikn窸a i znalaz豉 si w Hogwarcie.Ruszy豉 korytarzem i zesz豉 w d馧 do loch闚.Otworzy豉 bez pukania drzwi gabinetu Snapea i wpad豉 do niego wsciek豉.
-W co ty ze mna pogrywasz Snape?!
-O co ci chodzi Angel?
-Jeszcze jeden taki list przez ciebie podrzucony do salonu gryfon闚 a b璠 musia陰 cie zabic Snape.Ale za nim to zrobie odkryje w co pogrywasz .Za wszelka cene to zrobie i 瞠by si nie zdziwi przypadkiem gdy zobaczysz niespodziewanie zielony promien przed oczami.Przynajmniej b璠ziesz wiedzia za co umierasz.Dozobaczenia Snape.-powiedzia豉 wsciek豉 Angel i wysz豉 z gabinetu Snape kieruj帷 si do swojego gabinetu po czym zasne豉.
Rankiem Angel sporz康zi豉 terminy egzamin闚 i zawiesi豉 je na tablicy og這szen po czym ruszy豉 do wielkiej sali na sniadanie.
-Angel!
Angel odwr鏂i豉 si za siebie i zobaczy豉 Hermione.
-Czesc.
-Czesc.
-Jak tam twoje zadanie?Widzia豉m ze na tablicy wisi ju nowy plan lekcji i terminy egzamin闚.A zawioz豉s ju raporty do ministerstwa?
-Tak.Zrobi豉m to wczoraj.
-To dobrze a co z przekonaniem nauczycieli?
-Postaram si wyrwac po snaiadaniu i wykonac do konca wszystkie misje.
-I powiesz Harr’emu ze go kochasz?
-A mam inne wyjscie?
-Chyba masz.
-Jakie?
-Nie m闚 mu.Powiedz Dambludoreowi ze nie b璠ziesz wyzanawac Harr’emu fa連zywych uczuc.
-Nie wiem.Moze wysle dzis Dambludoerowi sowe a je郵i nie to b璠 musia豉 to wykonac.
-Dzisiaj jest 鈔oda.Licz si z tym ze Dambludore wraca ju nie d逝go.
-Angel!
Harry bieg w strone Angel machaj帷 jakas kartka.
-Sowa przynios豉 ci list a ta kartka by豉 na stole w salonie gryfon闚.
-Ale ta kartka znowu jest zapieczetowana krwia.
Angel spojrza豉 na przyjaci馧 i rozdar豉 koperte.


Witaj Angel Charlotte Marvolo Riddle
Nie wykona豉s zadania kt鏎e mia豉s wykonac.Daje ci czas do jutra.Jesli Seamus nie zniknie z Hogwartu powiem Czarnemu Panu dlaczego nie chcesz zabic Harr’ego.Chyba nie chcesz stracic jego wszystkich 豉sk?



Z powazeniem
************

-Ktos sobie ze mnie zarty robi!
-To podejrzane.To musi by Snape.
-Sprawdze to potem.
-Ale masz ma這 czasu.Przeciez on jutro powie Voldemortowi cos czego ty nie wiesz.
-Albo b璠 pierwsza.
-To jest dobry pomys-powiedzia豉 Hermiona.
Angel rozerwa豉 koperte drugiego listu.


Droga Angel!
Wracam jutro poniewa plany si zmieni造 ale nie musisz wykonywac tego osatatniegoz zadania.Zostawimy to na p騧niej.Pierwszego tez nie musisz bo Ministerstwo odwo豉這 sw鎩a decyzje.Dziekuje ci jednak za wszystko co zrobi豉s dla Hogwartu w czasie mojej nieobecno軼i.

Albus Dambludore



-No to mamy z g這wy-powiedzia豉 Hermiona.
-A o jakie zadanie chodzi?
-O nic Harry.To taka papierkowa robota w czasie nieobecno軼i Dambludorea.
-Aha.Rozumiem.
-Idziemy na sniadanie bo si sp騧nimy.
Angel,Harry i Hermiona ruszyli do wielkiej sali.Angel usiad豉 przy stole nauczycielskim obok Snape i Seamusa.Snape patrzy wrogo na Seamusa.Nagle Angel wpad do g這wy genialny pomys.Wzie豉 list zapiecz皻owany krwia nie wiadomo od kogo i wsta豉.
-Drodzy uczniowie!Mam jeszcze jeden komunikat.Taki list zosta dzis podrzucony do salonu gryfon闚.Jest zapiecz皻owany krwia.Ktos si wygraza i jest to ju drugi list od tej osoby.Jesli ktokolwiek z tej szko造 robi sobie takie zarty wliczaj帷 nauczycieli prosz o przyznanie si do winy!Jesli nikt do konca tego dnia nie przyzna si do zart闚 zwi您anych z tym listem b璠 musia豉 wszystkich uczniow wydalic ze szko造 i zmnienic na drugich oraz to samo zrobie z nauczycielami!Co gorsza je郵i sprawca si nie zg這si b璠 musia豉 podj望 ostateczna decyzje o zamknieciu Hogwartu!Dziuekuje za wys逝chanie.
-Co ona robi?!Przeciez napisza o tym w mediach!
-Oj przestan Ron!Dobrze zrobi豉.
-Ale i tak nie b璠zie mog豉 zamkn望 Hogwartu.
-Ron czy Ty naprawde jestes taki g逝pi czy mi si tylko wydaje?!Angel jest dyrektorem.Moze robic z Hogwartem co jej si zywnie podoba!-powiedzia豉 wsciek豉 Hermiona i wysz豉 z wielkiej Sali.
-Wkurza mnie ona!
-Ale podoba Ci si.
-Co z tego jak nie mo積a z nia normalnie porozmawiac bo ca造 czas si na mnie drze.
-Musisz si bardziej postarac bracie-powiedzia Harry z u鄉iechem i poklepa Rona po plecach po czym wyszed z wielkiej sali.
Po sniadaniu Angel ruszy豉 do swojego gabinetu ale droge odci彬 jej Snape.
-Co ty wyprawiasz Angel?
-O co ci chodzi Snape?
-Gadasz takie g逝poty uczniom.
-Wydaje mi si Snape ze kierowa豉m to wy陰cznie do Ciebie.
-Do mnie?Jesli uwazasz ze to ja podrzuci貫m Ci ten list to si mylisz.Nie mam z tym nic wsp鏊nego.
-Tylko Ty Snape mscisz si na Seamusie wiec kto inny m鏬豚y to zrobic?
-Tym razem si mylisz bo to nie ja podrzucam Ci te listy.
-A powiedz mi Snape jaka mam pewno嗆 ze to nie twoja robota.
-Nie b璠 si Ci t逝maczy.I zajmij si lepiej odkrywaniem swojej przysz這軼i.Moze by bardzo interesujaca.-powiedzia Snape i ruszy do przodu.
-Radze Ci Snape nie chcij wiedziec o mnie duzo bo to mo瞠 Cie przerazic.
Snape zatrzyma si i odwr鏂i si w strone Angel.
-Co masz na mysli?
-Skoro podrzucasz te listy powinnienes wiedziec.Dozobaczenia Severusie.-powiedzia豉 Angel i wesz豉 do swojego gabinetu poci庵aj帷 za soba wieczna szate Slytherina a Snape ruszy korytarzem w d馧 prowadzacym do jego gabinetu w lochach.
-Severusie!
Seamus bieg w strone Snapea.
-Czego chcesz?!
-Chcia貫m Cie tylko ostrzec.
-Przed czym?
-Trzymaj si z daleka od mojej siostry bo powyrywam ci te resztki twoich w這s闚.
-Grozisz mi?
-Ostrzegam…-powiedzia Seamus i pobieg dalej.
Tymczasem Angel siedzia豉 przy biurku i my郵a豉 jaka naprawde mo瞠 by jej przesz這嗆.Nagle ktos zapuka w drzwi jej gabinetu.
-Prosz!
Harry wszed do srodka i zamkn掖 za soba drzwi.
-Musimy pogadac Angel.
-Wybacz Harry ale nie mog z Toba teraz rozmawiac.Zaraz wybieram si na cmentarz.
-Ale to wazne.
-Wybacz Harry ale naprawde nie mog.-powiedzia豉 Angel i wsta陰 z krzese趾a.
-Ale to bardzo pilne.
-Przeciez m闚ie ze nie mog!Czy dociera to do Ciebie?!
Harry nic nie powiedzia tylko wyszed z gabinetu Angel i trzasn掖 drzwiami.
-Co ja znowu zrobi豉m!
Angel usiad豉 na fotel i zacz窸a p豉kac.Tymaczasem do jej gabinetu wszed Seamus.
-Angel?
-Seamus!Czemu whodzisz bez pytania?!
-Z tego samego powodu z kt鏎ego Ty placzesz.
-Wcale nie p豉cze!
-Przeciez widze.
-Nie Twoja sprawa!
-Chodzi o Harr’ego prawda?
-Nie Twoja sprawa.Wybacz ale nie mog z Toba rozmawiac-powiedzia豉 Angel po czym pstrykn窸a palcami i znikne豉 pojawiaj帷 si na cmentarzu.
-Witaj ojcze.
-Witaj c鏎ko.Dobrze ze jestes.Musimy porozmawiac.
-Czemu znowu te pata豉chy tu stoja?!!!
-Przepraszam Cie ale dzisiaj wyjatkowo oni musza tu stac.
-A co boisz si ze zrobie Ci krzywde?Ja nie mam ochrony i zyje.Widocznie jestes ju tak s豉by ze potrzebujesz ca貫j gwardi ochronnej.
-Sam m鏬豚ym z Toba walczyc.
-A co chcesz si zmierzyc.
-Nie mam zamiaru rozmawiac na takie tematy a tym bardziej ich realizowac.
-Boisz si?
-Nie ale nie b璠 z Toba walczy.Przejdzmy do tematu na kt鏎y musze z Toba porozmawiac.
-S逝cham.
-Co czujesz do Pottera?
-Jest tylko moim kolega.Znowu zaczynasz ten temat?!
-Skoro jest twoim kolega to dlaczego jeszcze zyje?!
-Bo nie mam czasu na takei bzdety!I przestan na mnie wszeszczec!
-Zarty si skonczy造!Masz zabic go do jutra!Jesli tego nie zrobisz zrobie wszystko 瞠by wywalili Cie z Hogwartu!
-Jestem tymczasowym dyrektorem Hogwartu a ty nic nie mo瞠sz mi zrobic!
-Dosta貫m informacje ze zakocha豉s si w Potterze,ze masakrujesz Snapea…
-A co wybaczy貫s mu?
-Pan jest mi這sierny.
-I ty si za takiego uwazasz?!
-Nie zbaczaj z tematu!
-Dobrze.A wiec powiedz co tam jeszcze si dowiedzia貫s?
-Ze kolegujesz si z ta szlama Granger i wsp馧pracujesz z Dambludorem przeciwko mnie.
-Az tyle?Oj to strasznie duzo.Bede si z toba zeganc bo mam duzo roboty w Hogwarcie.
-Ty mnie po prostu olewasz!
-Pozw鏊 ze pozeganam si z twoimi poplecznikami.Ma這 ich jest to nie zajmie mi to du穎 czasu.
-Kpisz sobie ze mnie!Trzymaj si od nich z daleka.
-Spoko!Nic im nie zrobie.
Angel podesz豉 do pierwszego smierciozercy i zdj窸a mu maske.
-Na to Ci nie pozwalam!
-Crebe.No prosz.Skoro ju tu jestem to mo瞠 zapytam.Gdzie jest twoje miejsce?
-Nie wiem.
-Imperio?Swietne dzia豉nie.Wracaj do szko造 za nim strace cierpliwo嗆!
Angel popchn窸a Crebea kt鏎y uciek w po酥iechu.
-Co ty wyprawiasz?!
-To moi uczniowie a nie twoi poplecznicy.
-I tak tu wr鏂a.
-To ju mnie nie obchodzi.
Angel podesz豉 do drugiego smierciozercy.
-Goly.Nastepny 鄉ia貫k.Do Hogwartu!
Goly pobieg w strone wyjscia.
-Pata豉chy!
-Nie masz prawa tak z nimi post瘼owa!-Voldemort obsta w obronie swoich poplecznik闚.
-Milcz!
Angel odkry豉 nastepna maske.
-M這dy Malfoy.No prosz.To samo co reszta.
-Nigdzie nie p鎩de a ty nie b璠ziesz mi rozkazywac!
-Taki jestes madry?!A chcesz po瞠gna si z Hogwartem?!
Malfoy nic nie powiedzia tylko ruszy ku wyjsciu i pok這ni si Voldemortowi.
-Wierny s逝ga…ciekawe na jak d逝go.
-Na zawsze.
Angel 軼i庵n窸a nastepna maske.
-Sanpe?!Co ty tu robisz?!Wynos si do Hogwartu za nim strace cierpliwo嗆!
Snape pstrykna palcami i znikna.
-Co za niewdzi璚zno嗆!
Voldemort sta w ciszy i obserwowa ca貫 zamieszanie.
-Lucjusz Malfoy.No prosz.Powodzenia w dalszym poplecznictwie.Juz nied逝go przekonamy si kto wygra.
Malfoy nic nie powiedzia tylko spowrotem za這篡 swoja maske.
-A na koncu mamy?
Angel zrzuci豉 maske ostatniego smierciozercy.
-Belatrisk Lastrange?!
-Odczep si od naszego pana i od nas!
-Nie b璠ziesz mi rozkazywac!
Angel odwr鏂i豉 si w strone Voldemorta.
-Nie doceniasz mnie prawda?
-Kto Ci to powiedzia?
-Twoja dusza i ja to wiem ju od dziecka.Moze wkoncu mnie docenisz.
Angel wyci庵n窸a r霩dzke.
-Co zamierzasz?
-Pokaze Ci ile jestem warta i ze nastepnym razem pos逝chasz si mnie cho熲y nie wiem co.
Angel podesz豉 do Belatrisk.
-Zginiesz za swe czyny!
-Avada Kedvara!
Belatrisk pad豉 na ziemie.
-Ju dawno tego nie robi豉m i ostrzegam Cie Lordzie Voldemorcie ze je郵i raz gdy przyjde a oni b璠 na cmentarzu zginiesz razem z nimi wszystkimi-powiedzia豉 Angel i w這篡豉 r霩dzke do kieszeni szaty.
-W co ty grasz?!Chcesz mnie zabic?Tego w豉snie pragniesz?
-B康 ze mna szczery to tego nie zrobie.Dowidzenia Malfoy-powiedzia豉 Angel i znikne豉.
Pojawi豉 si spowrotem w swoim gabinecie.Seamus ciagle siedzia przy biurku Angel.
-Gdzie by豉s?
-U Voldemorta.
-Czy Ty zwariowa豉s?!M闚i貫m Ci ze masz tam nie chodzic!
S這wa Seamusa przesz造 przez Angel tak jak wogule by ich nie by這.
-Mam do Ciebie prosbe.Przyprowadz mi tu;Crebea,Goly’ego,Malfoya i Snapea.
-Po co?
-Nie pytaj.Przyjdz tu razem z nimi.
-Dobrze.-powiedzia Seamus i wyszed z gabinetu Angel.
Po chwili w gabinecie pojawi豉 si ca豉 tr鎩ka i Seamus.
-Siadajcie.
-O co chodzi?zapyta Malfoy.
-Najpierw zapytam o to kto z was podrzuca te listy?
Wszyscy zamilkli.
-Przyznajcie si od razu,dla was b璠zie lepiej.
-To ja.-powiedzia Malfoy.
-Dlaczego to robisz?
-Dla Snapea.
-Dla Snapea?A w豉snie gdzie jest Snape?
-Zaraz przyjdzie.-powiedzia Seamus.
-To jak Malfoy?Powiesz prawde?
-Tak.
-No to s逝cham.
-Snape chce wr鏂i do eliksir闚,a Seamus zajmuje jego miejsce.Chce wymy郵i jakis eliksir,kt鏎y pomoze mu w przekonaniu Ciebie do oddania mu zadania.
-Nie wiedzia豉m ze Snape jest az taki g逝pi.No ale trudno.No dobrze Draco.A powiedz mi po co by貫s na cmentarzu dzis?
-Jestem poplecznikiem Voldemorta.
-Od kiedy?
-Od 3 tygodni.
-Rozumiem.Jakie Voldemort powierzy Ci zadanie?
-Na razie 瘸dne.
-Dobrze.Mam dla Ciebie kare.Przez 2 tygodnie b璠ziesz karmi sowy i scieli im bez pomocy czar闚…
-Co?!Tylko nie to.
-To jeszcze nie wszystko.
-W kazda sobote o 20 b璠ziesz przychodzi do mojego gabinetu na 2 pietrze,nie do tego,do nowego.
-Po co?
-Zobaczysz.
-I nie chce Cie widziec na cmentarzu.Rozumiesz?Odwiedzam codziennie cmentarz i znam kazda prawde.Przede mna nic nie ukryjesz.
-To wszystko?
-Tak,ale daje Ci zawieszenie jeszcze jeden g逝pi numer i wylatujesz ze szko造.Rozumiesz?
-Tak.
-A wy mo瞠cie si pakowac…jak jeszcze raz b璠zie jakas akcja z waszym udzia貫m.I pomagacie Malfoyowi w sprz徠aniu sowiarni.Rozumiecie?
-Tak.
-Mo瞠cie isc.I Malfoy pami皻aj je郵i nie stawisz si w sobote w moim gabinecie wywale Cie ze szko造.
-Na pewno si stawie.
-Mam nadzieje.Mozecie ju isc.
Malfoy,Goly i Crebe wyszli z gabinetu Angel i natkn瘭i si na Snapea.
-Zapraszam do srodka Snapea.
Snape wszed do srodka i usiad na fotel ko這 biurka Angel.
-Co znowu?Zwolnisz mnie?!
Angel wsta豉 ze swojego fotela i zacze豉 kr捫y po biurze.
-Zapewne wiesz Snape po co tu jestes.
-Nie za bardzo.
-Ostrzegam Cie.Robi豉m to ju wiele razy ale do Ciebie nic nie dociera.Nasy豉sz uczni闚 瞠by donosili mi jakies g逝pie listy,kt鏎e nic dla mnie nie znacza,donosisz do Voldemorta ka盥y najmniejszy szczeg馧 zwi您any ze mna.Ale ja si nie boje.Zabi豉m Belatrisk Lastrange i mog zabic Ciebie.
-Zabi豉s Belatrisk?!
-Tak.Bez zadnych skrupu堯w.Szuka豉m jej ca貫 zycie.Nienawidze jej.To ona zmusi豉 Voldemorta do zabicia mi matki.
-Jestes okrutna!
-I w豉snie dlatego powinnienes uwa瘸 Snape.Gdyby nie to ze jest tu Seamus zabi豉bym Cie.
-A co ma do tego Seamus.
-On to zrobi.Nie ja!
-On?Nie umie trzymac nawet r騜d磬i!Jestes smieszna!
Angel wyci庵n窸a r霩dzke i podesz豉 do Snapea dotykaj帷 jej koncem jego klatki piersiowej.
-Co zamierzasz?
-Nic,nic konkretnego.Ostrzegam Cie!Jeszcze jeden numer a zabije Cie.Strzez si Snape i zacznij wkoncu si bac.A to jako ostrze瞠nie!Crucio!
Snape przewr鏂i si na ziemie razem z fotelem.Po chwili Angel przerwa豉 dzia豉nie zakl璚ia.
-Mam nadzieje ze cos zrozumia貫s Snape!Powodzenia w dalszej misji przyrzadzania eliksiru!
Wsciek造 Snape podni鏀 si z pod這gi i wyszed z gabinetu Angel.
-Nie za ostro?
-Nie b璠zie dzia豉 przeciwko mnie.Nie pozwole na to.
-Masz racje.
Seamus podni鏀 fotel przewr鏂ony przez Snapea i usiad na niego.
-Co zamierzasz?-zapyta po chwili milczenia.
-Na razie nic.Musze zobaczyc jak b璠zie zachowywa si teraz Snape.Potem cos wymysle.
-Masz jakies plany co do Voldemorta?
-Mam a czemu pytasz?
-Bo chce wiedziec jakie.Moze b璠 m鏬 Ci wtedy jakos pom鏂.
-Nie mog powiedziec.
-Dlaczego?
-Bo to sa plany dyskretne.Moge o nich wiedziec tylko ja i Harry.
-Harry mo瞠 a ja nie tak?
-Ty tez b璠ziesz nie d逝go wiedzia ale narazie Ci nie powiem.
-No dobrze.Niech Ci b璠zie ale to co czujesz do Harr’ego chyba mo瞠sz mi powiedziec?
-Harry jest tylko moim przyjacielem i tak zostanie.
-Dlaczego?
-Seamus prosz Cie nie pytaj mnie o takie rzeczy!Nie jestem wr霩ka.
-Ale nie jestes cz這wiekiem.
-A czym?
-Jestes C鏎ka Voldemorta a to jest r霩nica.
-Ale nie duza.
-No nie duza ale jest.
-Nie interesuje mnie teraz r霩nica pomiedzy mna a Voldemortem!Daj mi spok鎩.
-Myslisz o Harrym prawda?Ty go kochasz.Sama sp鎩rz na swoje zachowanie.
-Wyjdz z mojego gabinetu!
Seamus wsta z fotela i trzasna drzwiami wychodz帷 ze w軼iek這軼i z gabinetu Angel.
Nagle do gabinetu Angel znowu ktos zapuka.
-Prosz.
-Przyszed貫m tylko po papier termin闚 egzamin闚 bo profesor Trelweney prosi.
Angel podesz豉 do biurka i zacze豉 szukac papieru w szufladzie biurka.Znalaz豉 go i poda豉 Harr’emu.
-Dziekuje-powiedzia Harry i ruszy do wyjscia.
-Harry.Poczekaj.
-Nie mamy o czym rozmawiac.
-Mamy.Prosze Cie zaczekaj.
-M闚 szybko bo nie mam czasu.
Angel podesz豉 do Harr’ego i po這篡豉 swoja d這n na jego ramieniu.
-Harry…Przepraszam.
-Za co?
-Za to ze nie chcia豉m wczesniej z Toba porozmawiac.To si wiecej nie powt鏎zy.
-Nic si nie sta這.Wybacz ale musze isc.
Harry otworzy drzwi.
-Harry!
-Co?
-Zobaczymy si p騧niej na balkonie?
-Tak.O 16.
-To dozobaczenia.
-Dozobaczenia.
Angel z ulga usiad豉 na fotel za swoim biurkiem i nagle cos jej si przypomnia這.Siegne豉 do lewej wewn皻rznej kieszeni szaty i wyj窸a z niej r霩dzke Belatrisk Lastrange.
-Mam ju jedna r霩dzke jeszcze tylko r霩dzka Voldemorta i Glizdogona.
Angel zaczarowa豉 r霩dzke zakl璚iem niewidzialno軼i i schowa豉 do szuflady biurka,po czym po這篡豉 si na biurko i nawet niewiadomo kiedy usne豉 ze zmeczenia.
Angel obudzi這 pukanie do drzwi.Zerwa豉 si i spojrza豉 na zegarek.By豉 15.
-Prosz!
Do gabinetu wszed Dambludore.
-Witaj Angel.Nie wiedzia貫m ze tu jestes.Mysla貫m ze przenios豉s si do nowego gabinetu.
-W豉snie mia豉m to robic ale usne豉m.
-No nic si nie sta這.Musze jeszcze z Toba i tak porozmawiac.
Angel wsta豉 z fotela i usiad豉 na krzes這 przed biurkiem ust瘼uj帷 miejsca Dambludoreowi.Dambludore usiad na swoje miejsce i spojrza na Angel.
-Nie przepracowa豉s si przypadkiem?
-Nie.Nic mi nie jest.
-Nadal chcesz te stanowisko tylko jako drugi dyrektor?
-Tak.
-Jak chcesz.Nie b璠 Cie zmusza ale powinnas odpocz望.
-Nic mi nie jest.Poradze sobie.
-A wiec.S造sza貫m o Twojej wizycie na cmentarzu i o tym kogo tam zobaczy豉s.
-Ju to za豉twi豉m.
-Dobre kary wymiezy豉s dla uczni闚 ale co z profesorem Snapem?
-Snapeowi powiedzia豉m to co trzeba.Zagrozi豉m mu ze jesli jeszcze raz pojawi si na cmentarzu,zabije go.
-Myslisz ze si boi?
-Nie wiem.Nie obchodzi mnie to. Je郵i si nie podporzadkuje zabije go i po sprawie.
-To nie jest taka tam sobie sprawa.Nie mo瞠sz zabic od tak sobie Snapea.
-Dlaczego?
-Voldemort b璠zie si msci.
-Nie b璠zie.
-S造sza貫m tez jakiego czynu dokona豉s na cmentarzu.Po co zabi豉s Belatrisk?
-Szuka貫m jej od lat.To ona nam闚i豉 Voldemorta do zabicia mojej matki.
-Wiem o tym ale po co Ci r霩dzka Belatrisk?
-Wzie豉m na pami徠k.
-B康 ze mna szczera.Wiem ze po cos innego.
-Niby po co?Chcia豉m mie cos po Belatrisk.
-Dobrze skoro nie chcesz powiedziec to nie.Ale uwazaj.
-Przepraszam Albusie.Czy ja mog o cos zapytac?
-Naturalnie.S逝cham.
-Skad to wiesz?Przeciez ja Ci nic nie m闚i豉m.
-W drodze do gabinetu spotka貫m Seamusa.Zaprosi mnie do swojego gabinetu.Wypi貫m z nim kawe i troche pogadali鄉y.
-Aha.Juz rozumiem.
-Chyba nie jestes na niego za to z豉?
-Nie.I tak pewnie powiedzia豚ym Ci to samo.
-Pewnie tak.
-Musze isc Albusie.
-Przyjdz do mnie o 17 dobrze?
-Nie mog o 17.
-Dlaczego?
-Um闚i豉m si z Harrym.Obrazi sie na mnie ze nie mam dla niego czasu.Musze mu to wynagrodzic.
-No dobrze.To mo瞠 o 19?
-Nie mog o 19.Profesor Mcgonnegall kaza豉 mi przyj嗆 do niej.
-A o 20?
-Um闚i豉m si z Hermiona.
-A o 21?
-O 21 mo瞠 by.
-No to jeste鄉y um闚ieni na 21 tak?
-Oczywi軼ie.Musze isc.
-No to dozobaczenia.
-Dowidzenia-powiedzia豉 Angel i wysz豉 z gabinetu Albusa.
Ruszy豉 korytarzem na drugie pietro.Nagle natkn窸a si na Snapea.
-C霩 to za przeprowadzka?-zapyta Snape.
-Severusie powiedz profesor Mccgonnegall ze sp霩nie si 10 minut.
-A co ja Tw鎩 s逝膨cy?
-Nie zapomniaj ze jestem dyrektorem Snape!
Snape machna szata i z niechetna mnina ruszy w kierunku gabinetu profesor Mccgonnegall,a Angel wesz豉 do swojego gabinetu.Drzwi od jej gabinetu by造 takie same jak u Dambludorea i co najlepsze okaza這 si ze wnetrze by這 tez takie same.Angel ucieszy豉 si z tego i rozpakowa豉 swoje rzeczy.Gdy Angel uk豉da豉 swoje rzeczy rozleg這 si pukanie do jej drzwi.
-Prosz wej嗆!
Do gabinetu wszed Harry.
-Czesc Angel.
-Czesc Harry.Co tu robisz?
-Byli鄉y um闚ieni.
-A tak.Przepraszam Cie ale zapomnia豉m.To przez ta przeprowadzke.
-Nadal b璠ziesz tym cholernym dyrektorem?
-Tylko do konca tygodnia.
-Ale dzis jest dopiero 鈔oda.
-Ale to szybko minie.
-Nie wiedzia貫m ze liczy si dla Ciebie tylko dobre stanowisko i pozwolenie na rzadzenie nad innymi.
-Bo nie liczy si tylko to dla mnie.
-A co jeszcze?Odkrywanie swojej przesz這軼i?
-To tez.Ale liczy si dla mnie tak瞠 przyja潯.
-Watpie w to.Szczeg鏊nie po Twoim zachowaniu w ostatnich dniach.
-Harry,zrozum obieca豉m Albusowi ze mu pomoge.
-Mi tez wiele rzeczy obieca豉s.
-Obiecuje Ci ze jak znajde wolny czas to je wszystkie wype軟ie.Dotrzymuje s這wa.
-Nie chce ju nic od Ciebie.Daj mi spok鎩!
Harry trzasna drzwiami gabinetu Angel i wyszed.Angel jednak nie przejmowala si tym zbytnio i zesz豉 do wielkiej Sali na kolacje.Ruszy豉 korytarzem prowadzacym do wielkiej Sali i po chwili znalaz豉 si przy stole nauczycielskim.Dambludore nie zjawi si na kolacji wiec Angel zaj窸a jego miejsce.
-Angel.
Seamus zwr鏂i si do Angel.
-Tak.
-Czemu nie ma Dambludorea?
-Musia wyjechac pilnie do ministerstwa.
-D逝go b璠ziesz jeszcze dyrektorem?
-Do konca tygodnia.
-Harry cos mi powiedzia.
-Nie chce o tym rozmawiac.Daj mi spok鎩!
-Angel prosz cie.Przyjdz do mojego gabinetu o 19.
-Nie mog o 19.Musze z profesor Mccgonnegall obm闚ic pare rzeczy.
-No to o 20.
-Tez nie mog.Um闚i豉m si z Hermiona.
-A o 21?
-Albus kaza mi przyj嗆.Ma do mnie jakas wazna sprawe.
-No to o 22.
-To ju b璠zie za p騧no.
-Nie obchodzi mnie to!Czekam na Ciebie o 22 w moim gabinecie!-powiedzia Seamus i odszed od sto逝.
-Nie musisz dzis do mnie przychodzic.Za豉twi豉m wszystko sama.Nie by這 tego duzo.
-Naprawde?
-Tak.Idz do Seamusa je郵i to jest cos pilnego.Nie b璠ziesz si przeciez w堯czyc potem o 22 po korytarzach Hogwartu.
-Dziekuje.Przyjde jutro po raporty z czwartku i sama je wype軟ie i zawioze do ministerstwa.
-Dobrze.Tylko tak po po逝dniu.
-Na pewno przyjde.-powiedzia豉 Angel i wsta豉 z krzes豉 po czym ruszy豉 do sto逝 Gryfindoru.
-Hermiona.
-Co?
-Chodz.
Hermiona wsta豉 i ruszy豉 za Angel.
-Ta ich przyja潯 coraz bardziej mi si nie podoba-powiedzia Ron do Harr’ego.
-Nie podoba Ci si dlatego ze Hermiona poswieca wiecej czasu Angel ni Tobie.
-To tez,ale boje si Hermiony ze mo瞠 mnie zabic jak si z nia koleguje.B鏬 wie czego ona jej tam uczy.
-Przesadzasz Ron.Angel i Hermiona nie ucza si zaklec.Poprostu plotkuja.
-Obstajesz za Angel!Przeciez to wcielony diabe!
-Zwariowa貫s!To ze jest c鏎ka Voldemorta nie znaczy ze jest potworem!
-Ty si zakocha貫s.
-Wcale nie.
-Wmawiaj se tak dalej!Zobaczymy kto b璠zie mia racje.
Ron wsta z 豉wki i z wsciek豉 mina wyszed z wielkiej Sali.
-Palant!
Tymczasem Angel i Hermiona spacerowa造 po korytarzu na 4 pietrze.
-Myslisz ze Harry si zakocha?
-Nie wiem Hermiono,ale raczej nie.
-Dlaczego wy si ca造 czas gniewacie na siebie?
-Bo Harry twierdzi ze nie mam dla niego czasu.
-Bo to prawda.
-Ale jak ja naprawde nie mog znale潭 tego wolnego czasu.
-Dla mnie jakos znajdujesz.
-Ty to co innego.Z Toba mam o czym rozmawiac,z nim nie.
-Przesadzasz.Z Harym tez jest o czym rozmwiac.
-Angel!
W strone Angel kierowa si Harry.
-Co si sta這?
-Mo瞠my porozmawiac?
-Ja p鎩de do Rona.-powiedzia豉 Hermiona i znikne豉 za rogiem korytarza.
-Czekaj!
Harry z豉pa za reke Angel.
-Zostan.Musimy porozmawiac.
-To chodzmy do gabinetu.
-Nie!Zostanmy tutaj.Jak rozmawiam z Toba w Twoim gabinecie to czuje si tak jakbym rozmawia z dyrektorem a nie z przyjacielem.
-No dobrze mo瞠my porozmawiac tutaj.
-Dlaczego mnie unikasz?
-Wcale Cie nie unikam.
-Ale przeciez widze.Nie oszukasz mnie tym razem.Widze co si dzieje.Zmieni豉s ca趾owicie sw鎩 stosunek do mnie i to mi si nie podoba.
-Nie zmieni豉m swojego stosunku do Ciebie ale nie mam po prostu czasu na takie pogaw璠ki.
-Dla Hermiony jakos znajdujesz czas.
-To by豉 tylko chwila.
-Ale dla mnie nie masz nawet chwili.
-Nie prawda.Przeciez rozmawiam z Toba teraz.
-Bo Cie o to poprosi貫m.Gdybym tego nie zrobi nie zaproponowa豉bys tego sama.
-Zaproponowa豉bym.
-Kiedy?Za tydzie?Miesiac?
-Przesadzasz.
-Angel!Seamus wo豉 Cie do siebie!-Ginny krzycza豉 z konca korytarza zwiastuj帷 Angel informacje.
-Powiedz ze przyjde za 10 minut.
Ginny znikne豉 z horyzontu.
-Teraz znowu nie ma okazji do d逝窺zej rozmowy.
-Pogadamy sobie d逝瞠j jak przesztane by dyrektorem.Obiecuje Ci to.
-A kiedy przestaniesz nim by?
-Zrezygnuje jeszcze dzisiaj.Jest ju Dambludore.Poradzi sobie.
-Trzymam Cie za s這wo.
Angel nic nie powiedzia豉 tylko pstrykn窸a palcami i znikne豉.
Pojawi豉 si po chwili w gabinecie Seamusa.
-Nie musisz si teleportowac.Mozesz przyj嗆.Nie masz az tak daleko.
-By豉m na 4 pietrze,nie chcia這 mi sie tyle schodzic po schodach.
-Ale jak wej嗆 to Ci si chcia這 nie?
-B璠ziesz mi teraz prawi kazanie na temat teleportowania?
-Nie.Na temat Twojego lenistwa.Dambludore nie teleportuje si z miejsca na miejsce.
-Ale ja nie jestem Dambludore.
-Ale jestes drugim dyrektorem Hogwartu.
-Ju nie.
-To tym bardziej nie wolno Ci si teleportowac z miejsca na miejsce.Jestes uczniem.
-Nie b璠ziesz mi m闚i co mam robic!I je郵i kaza貫s mi przyj嗆 tu tylko po to 瞠by prawic mi kazania to nie b璠 tego s逝chac!
-Nie.Nie po to.
-To po co?
-Po co posz豉s wtedy na cmentarz?
-Posz豉m odwiedzic ojca.
-Chyba raczej posz豉s go zdenerwowac.Wiesz ze Voldemort potrafi si mscic.Uwazaj.
-Jestem niesmiertelna.
-Ale Twoi bliscy nie sa.
-Voldemort nie posunie si tak daleko.Wiem co m闚ie.
-Ale przyda si troche uwagi.
-Mam ja.
-To dobrze.Mam jeszcze jedno pytanie.Dlaczego zabi豉s Belatrisk?
-Mia豉m do niej z這嗆.Chyba wiesz o co chodzi.
-Tak,wiem,ale nie masz przynajmniej jeszcze jednego powodu?
-Co sugerujesz?
-Bo o ile wiem Belatrisk zabi豉 Syriusza.Czy nie chcesz przypadkiem zrobic obrzedu Pirrori Icatatem and Avada Kedvara?Bo po co Ci r霩dzka Belatrisk?
-Za duzo wiesz!Nie wtracaj si w moje sprawy!
-Wiec dobrze mysle.Chodzi Ci o wieczna chwa貫 tak?Licz si z tym ze jeszcze nikomu nie uda這 si w tym przezyc.
-A czy ja m闚ie ze chce przezyc?!Wcale nie chodzi mi o wieczna chwa貫!Chce zrobic cos dla Harr’ego.
-Ale on wcale nie chce tego.On chce Twojej mi這軼i bo si w Tobie zakocha!
-Wcale nie!Daj mi spok鎩!
-Nie dam Ci spokoju dop鏦i mnie nie pos逝chasz.Wiem o tym obrzedzie wiecej ni Ty.Tam nie ma przypadk闚.Tam wszyscy gina.To jest zycie za zycie.Nie ma nic za nic,ale mo瞠 by zycie za nic!
-Jak to zycie za nic?
-Mo瞠sz umrzec a obrzed mo瞠 si nie spe軟i.
-Trudno.Nie powstrzymasz mnie!Zrobie to!
-Dlaczego chcesz to zrobic?
-Dla Harr’ego.
-Wiesz jak on przezyje Twoja 鄉ier?A co je郵i b璠zie obwinia siebie i swoich rodzic闚 za twoja 鄉ier?A co je郵i oka瞠sz si dla niego wazniejsza od jego rodzic闚?Co wtedy b璠zie?Zabije si ch這pak?Bo ciebie nie ma?
-Przestan!Seamus!
-Co przestan?!Ja ci m闚ie prawde,ale ty ju od dziecka nie chcia豉s jej nigdy s逝chac.Zawsze stawia豉s na swojej prawdzie.By豉s dumna i taka sama jak Voldemort!Nie by豉s podobna do matki!W niczym!
-Dlazcego mi to m闚isz?!
-Bo to jest prawda.I co?Moze powiesz mi teraz ze w nia nie wierzysz?
-Wierze,ale daj mi ju spok鎩 i tak si ciebie nie pos逝cham.
-R鏏 co chcesz..Mozesz jeszcze wiele rzeczy zmienic,ale skoro nie chcesz to nie bede cie zmuszac do niczego.Wiem jednak ze ten obrzed to b豉d bo tam si tylko ginie.Zmien si Angel.Za nim b璠zie za p騧no!
Angel nic nie powiedzia豉 tylko wysz豉 z gabinetu Seamusa i niczym si nie przejmuj帷 wesz豉 do swojego gabinetu wzi窸a r霩dzke i skierowa豉 si do Albusa.
Zapuka豉 w poz豉cane drzwi.
-Prosz!
-Angel wesz豉 do srodka i usiad豉 na poz豉canym krzesle.
-Albusie najpierw mam dla ciebie informacje.
-Tak?
-Rezygnuje ju z posady dyrektora.
-Dlaczego?
-Nie chce ju nikim rz康zi.Chce by znowu uczennica Hogwartu.
-Rozumiem.Przyjmuje Twoja rezygnacje.
-To dobrze.
-Ale pami皻aj Angel.Zachowuj si tak jak uczennica a nie jak dyrektor Hogwartu czy c鏎ka Voldemorta.
-Tego drugiego to nie mog spe軟ic.Zawsze b璠 inna i chyba to rozumiesz Albusie nie?
-No tak zapomnia貫m.No dobrze no to nie zachowuj si ju jak dyrektor Hogwartu,ale i tak dziekuje Ci za te wszystkie zas逝gi dla Hogwartu.
-Nie ma za co.
-Jest.
-No dobrze.Po co kaza貫s mi przyj嗆?
-Chce z Toba porozmawiac na temat obrzedu Pirrori Incatatem and Avada Kedvara.
-No to rozmawiajmy.
-Seamus powiedzia mi dzis ze martwi si o ciebie i podejrzewa ze chcesz wykonac ten obrzed za zycie rodzic闚 Harr’ego i jego bliskich i ze zabi豉s Belatrisk po to by zdobyc jej r霩dzke bo to ona zabi陰 Syriusza kt鏎ego teraz chcesz o篡wi.Co mi na to powiesz?
W Angel by豉 z這嗆 do Seamusa ze powiedzia to Albusowi i ze teraz ju nie tylko jedna osoba zna jej plany ale ju dwie.Postanowi豉 si jednak bronic i nie dac zniszczyc jej plan闚.
-Pierwszy raz s造sze o tak dobrze u這穎nym planie przeze mnie.Nigdy bym takiego czegos nie zrobi豉!Zalezy mi na zyciu!
-Tez w to nie uwierzy貫m,ale Angel je郵i to by okaza這 si prawda musia豚ym wydalic Cie ze szko造.Na terenie Hogwartu nie mo瞠 si zdarzyc takie cos bo wtedy Hogwart musia豚y zostac zamkni皻y.To sa czary czarnej magi III Stopnia.W Hogwarcie nie mo瞠 takie cos si zdarzyc.
-Przyzekam ze nie mam nic takiego w planach.A dlaczego by zamkni皻o Hogwart?
-Tak jest w prawach ministerstwa.Voldemort pr鏏owa je zmienic ale spotka豉 go niestety porazka.
-Dlaczego uwazasz ze niestety?Chcia豚ys 瞠by na terenie Hogwartu by uzywany ten obrzed?
-Nie chodzi mi zupe軟ie o sam obrzed ale o zakl璚ia kt鏎e sa w III poziomie magii,sa potrzebne na lekcje a nie mo瞠my ich u篡wa.Wprawdzie je郵i ten obrzed zosta豚y przedstawiony w Hogawrcie przed wszystkimi uczniami to kazdy by pami皻a to na przysz這嗆 i by tego nie robi bo wiele uczni闚 naszej szko造 twierdzi ze chcia這 by tego doswiadczyc.
-Ale po co im to jak i tak si potem umiera?
-Ale 鄉ier podczas tego obrzedu jest mi豉 jak 瘸dna inna.
-Skad pan tyle o tym wie?
-By貫m 鈍iadkiem takiego obrzedu.Sta貫m blisko ko豉 i w nie wpad貫m.By貫m wtedy ma造.Ale ju wtedy by貫m neismiertelny.Ten przypadek sprawi ze jestem 鄉iertelnikiem.
-To okropne,ale to tak jakby pan przezy.
-Nie dokonca.Nie znalaz貫m si w ogniwie obrzedu wiec nie zgina貫m.
-Wszyscy gina?
-Dlaczego pytasz?
-Bardzo zaciekawi造 mnie Twoje opowie軼i.
-Do tej pory nikomu nie uda這 si przezyc.
-A wierzysz w to ze uda這by si komus tego dokonac?Przezyc.
-Watpie.To bardzo trudne.Same wywo豉nie zakl璚ia jest bardzo trudne.
-Co trzeba zrobic 瞠by znie嗆 te prawo zakazu uzywania zaklec III stopnia na terenie Hogwartu?
-Dlaczego pytasz?
-Z ciekawo軼i.
-Trzeba zwo豉c narade w ministerstwie i wyk堯cic si o to z ministrem magii.
-A Ty nie pr鏏owa貫s Albusie tego dokonac?
-Nie.Knot mnie nie lubi a tego nowego ministra nie znam.Nie wiem jaki jest.
-Musze ju isc.
-Idz.I wracaj od razu do dormitorium dobrze?
-Dobrze.
Angel wsta豉 z fotela i ruszy豉 do dormitorium dziewcz徠.
Po drodze Angel zastanawia豉 si nad tym co powiedzia jej profesor Dambludore.Ba豉 si tego co robi.Ba豉 si siebie.
Wesz豉 do salonu.Przy kominku siedzieli jej przyjaciele.
-Gdzie ty tyle si podziewa豉s?!Martwilismy si!-powiedzia豉 zdenerwowana Hermiona.
-By豉m u Dambludorea.Przeciez wam mowi豉m.
-Wcale nie m闚i豉s-Ron do陰czy si do rozmowy.
-Nic mi nie jest.Uspokujcie si!
-Ale powinnas powiedziec gdzie idziesz.
-Dobrze Hermiono.Przepraszam.
-Co chcia od Ciebie Dambludore?
-Chcia mi podziekowac za opieke nad Hogwartem.
-Jak to?Wywali cie z posady dyrektora?
-Nie.Sama zrezygnowa豉m.Chce by znowu z wami.Chce by normalna.
Harry nawet nie odwr鏂i si w strone Angel.Ca造 czas patrzy w p這mienie kominka.
-Harry?
Harry nie odzywa si.
-Harry!
Odwr鏂i si i popatrzy na Angel.
-Co si z Toba dzieje?Znowu si na mnie obrazi貫s?
-Nie.A czemu pytasz?
-Bo si do mnie nie odzywasz jak do Ciebie m闚ie.
-Wybacz.Zapatrzy貫m si w p這mienie.
-Strasznie dziwny ostatnio jestes.
-Zdaje ci si.Mam do ciebie pytanie Angel.
-Tak?
-Kiedy si wybierasz z Hermiona do ruin domu moich rodzic闚?
-Jeszcze nie wiem.
-Strasznie wolno wszystko planujesz jak na c鏎ke Voldemorta.Voldemort jest bardziej zwinny.
-Nie por闚nuj mnie do Voldemorta!Nie obchodzi mnie co robi Voldemort.Ja b璠 robic to w takim tempie kt鏎e b璠zie najlepsze dla mnie.Ty mia貫 wiele szans 瞠by zabic Voldemorta a tego nie zrobi貫s.
-To nie jest takie proste jak Ci si wydaje.
-Harry,Voldemort to tylko polaczenie cia豉 z prawdziwym smieciem.Voldemort nie jest cz這wiekiem.
-Skoro Voldemort jest smieciem to ty tez jestes.
-Harry!-Hermiona krzykn窸a na Harr’ego.
Angel spojrza豉 na Harr’ego ze 透ami w oczach i pobieg豉 do dormitorium dziewcz徠.
-Harry!Jak mog貫s!
-Powiedzia貫m prawde Hermiono.
-Jestes bezczelny!Ona ci pomaga a ty twierdzisz ze jest smieciem?!
-I jeszcze do tego m闚isz jej to prosto w oczy.-doda Ron.
Hermiona rzuci豉 gazete na sofe i ruszy豉 na g鏎e.Ron zrobi to samo.Harry zosta sam przy komniku nadal spogl康aj帷 na p這mienie.Po d逝窺zym czasie gdy zmozy go sen ruszy do dormitorium ch這pcow i zasna.
Rankiem Angel wsta豉 pierwsza.Za這zy豉 szate,spakowa豉 ksi捫ki i ruszy豉 do biblioteki by doko鎍zy referat dla Snapea.
Angel wedrowa豉 korytarzem.Na dworze by這 mokro i zimno.By豉 p霩na pazdziernikowa jesien i poniedzia趾owy ranek.Angel wesz豉 do biblioteki.W bibliotece siedzia豉 tylko Ginny.
Angel podesz豉 do jej stolika.
-Czesc Ginny.Moge si dosi捷?
-Czesc Angel!Jasne ze mo瞠sz.
Angel usiad豉 naprzeciwko Ginny i wyj窸a pergamin i pi鏎o.
-Jak tam z Harrym?
-A czemu pytasz?
-Ca豉 szko豉 trabi o tym ze ze soba krecicie.
-To plotka.Miedzy mna a Harrym nic nie ma i nie b璠zie.
-To znaczy ze zabijesz Harr’ego?
-Trudno mi jest przewidzie co zrobie Ginny.Nie mysle o tym.
-A ty i sama-wiesz kto?
-Ja i Voldemort?
Ginny skrzywi豉 si na d德i瘯 jego imienia.
-Nie b鎩 si.To tylko jakies wymyslone aluzje.Mozesz spokojnie m闚ic Voldemort.
-Wole nie.
-Jak uwazasz.A co mia豉s na mysli m闚i帷 „ja i Voldemort”?
-Jak wam si uk豉da?
-Zle.Nigdy si nie dogadywali鄉y.
-Rozumiem.
-Kt鏎a godzina?
-7.Do sniadania jeszcze dwie godziny.
Angel pograzy豉 si w pisaniu referatu,gdy nagle w bibliotece zjawi si Harry i podsezd do stolika przy kt鏎ym siedzia豉 Angel i Ginny.
-Angel.Mozemy porozmawiac?
Angel wsta豉 od stolika.Zebra豉 ksi捫ki i spojrza豉 na Harr’ego.
-Nie mamy o czym!-powiedzia豉 i wysz豉.
Harry usiad na krzes這 ko這 Ginny.Ona spojrza豉 na niego pod造m wzrokiem,zebra豉 swoje ksi捫ki i tak瞠 wysz豉 z biblioteki.Harry zosta sam.Po這zy g這we na stoliku i zasna.
-Harry!
Hermiona szarpa豉 Harr’ego za szate.
-Co?!
-Za 5 minut mamy lekcje!Wstawaj!
Harry wzia swoje ksi捫ki i wyszed za Hermiona z biblioteki.
-Gniewasz si jeszcze?
Hermiona nic nie powiedzia豉.Weszli do klasy Eliksir闚.Snape siedzia przy biurku.
-A wy co?Poczucie czasu starciliscie?!
Angel jak zwykle musia豉 si wtr帷i.
-A co jak ty czasami przychodzisz w po這wie lekcji m闚i帷 ze mia貫s jakas wazna sprawe s逝zbowa?!
-S逝zbowa sprawe a nie tak jak oni jakies g逝pie powody!
-S逝zbowa sprawe na cmentarzu mojego ojca?!
-Nic ci do tego Riddle!Zamknij dzi鏏!
-Sam masz dzi鏏 Snape!
Angel wsta豉 i opar豉 si na biurku.
-Zdaje si ze znale幢i鄉y jej pow鏚 do k這tni-szepne豉 Hermiona do Harr’ego.
-Widocznie tak.
-I zwazaj se na s這wa bo chyba zapomnia貫s do kogo m闚isz!
-A co ty mi mo瞠sz zrobic g闚niaro!
Angel wyci庵n窸a r霩dzke w strone Snape i wysz豉 na srodek klasy.
-Nie mog z Toba walczyc.
-Ale ja mog z toba Snape i dobrze ci radze nie zadzieraj ze mna bo skonczysz tak samo jak Belatrisk.Ja dopiero si rozkr璚am i jeszcze zobaczysz co potrafie i mog.
-Siadaj Angel!Nie b璠 s逝chac tych g逝pich pogrozek.
-Zabije cie Snape!Obiecuje ci to.
Snape nic nie powiedzia.Usiad spowrotem na krzes這.Angel zrobi豉 to samo.
-Usiadzcie-powiedzia Snape do Harr’ego i Hermiony.
Usiedli przy swoich 豉wkach a w klasie ucich這.
Po lekcji wszyscy wyszli z klasy.Hermiona podbieg豉 do Angel i chwyci豉 ja za ramie.
-Zwariowa豉s?!M鏬 cie zaprowadzic do dyrektora!
-Zostaw mnie ok.?
Angel przyspieszy豉 kroku a Hermiona usta豉 na srodku korytarza patrzac na oddalajaca si Angel.Harry podszed do Hermiony.
-Zrobi豉 si strasznie dziwna.Nie martw si.Przejdzie jej.
-To przez Ciebie zrobi豉 si taka dziwna!Nie potrafisz jej traktowac tak jak na to zas逝guje!
Hermiona zostawi豉 Harr’ego i ruszy豉 do salonu gryfon闚 z nadzieja ze spotka tam Angel i z nia powaznie porozmawia.Jednak Angel nie by這 w salonie.Posz豉 do Dambludorea.
Usta豉 przed drzwiami i zapuka豉.Zza drzwi rozleg si donosny g這s Dambludorea
-Prosz wej嗆!
Angel nacisn窸a klamke i wesz豉 do srodka.
-Witaj Angel!Cos si sta這?Usiadz.
Angel usiad豉 na poz豉canym krzesle i za這篡豉 noge na noge.
-Przysz豉m spytac co z tym pozwoleniem na odwiedzenie ruin domu rodzic闚 Harr’ego.
-Ah tak.Zapomnia貫m ca趾iem.
-Dostane je?
-Wype軟i豉s moja prosbe teraz ja wype軟ie twoja.Oczywiscie ze dostaniesz te pozwolenie.
-Swietnie kiedy mog si tam wybrac?
-W poniedzia貫k ci pasuje?Wtedy mog dawac tylko takie pozwolenia.
-Pasuje mi.Czy mog zabrac ze soba kogos do pomocy w razie czego?
Dambludore roze鄉ia si.
-Rozsmieszy豉s mnie tym pytaniem.Sama przeciez doskonale sobie radzisz,ale pewnie wola豉bys mie takie wsparcie psychicznme i pomys這wo嗆 jak Hermiona co?
-Tak.Oto w豉snie chodzi.
-Mo瞠sz zabrac ze soba Hermione ale uwazajcie na siebie dobrze?
-B璠ziemy uwa積e.
-Wypisze wam kartki z zakleciem kt鏎e trzeba rzucic na ruiny musicie si go nauczyc na pamiec.
Dambludore wzi掖 kartki pergaminu i pioro po czym skupi si na wypisywaniu kartek.Gdy skonczy wr璚zy Angel dwie kartki.
-Dziekuje.
Angel wsta豉 z krzes豉 i usta豉 przy biurku Dambludorea.
-Angel.
-Tak?
-Wola豚ym 瞠by nie szuka豉 swojej przesz這軼i.
-Dlaczego?
-To b璠zie dla ciebie cios.
-Za逝je ze nie wiem tego co Ty.
-Ale wiesz o wiele wiecej.
Angel odwr鏂i豉 si na piecie i wysz豉 z gabinetu Dambludorea.Ruszy豉 korytarzem do wiezy Gryfindoru.W salonie na sofie siedzieli Harry,Ron i Hermiona.Angel podesz豉 do Hermiony i rzuci豉 jej kartke.
-Naucz si tego na pamiec.W poniedzia貫k idziemy do ruin.
Hermiona nic nie powiedzia豉,a Harry spojrza znacz帷o na Angel.Angel skierowa豉 si do dormitorium dziewcz徠 i po chwili znikne豉 z widoku.
-Nie sadzisz ze naleza jej si przeprosiny Harry?To wszystko zaleza這 od Dambludorea.Musia豉 mie pozwolenie,a ty ja tak potraktowa貫s-powiedzia surowo Ron.
-Ron skad mia貫m wiedziec ze wszystko zalezy od jakiegos g逝piego pozwolenia?!Nie jestem jasnowidzem.
-Ale przeprosiny si przydadza.Wkoncu nie post徙i貫 najlepiej.
-Ok.Przeprosze ja.Juz dawno chcia貫m to zrobic ale ona nie chce rozmawiac ze mna.
-Wcale jej si nie dziwie.Obrazi貫s ja i jej ojca.
-Sama gada na Voldemorta r霩ne rzeczy wiec niech teraz za nim nie obstaje!
-Przestan!Harry!Zachowujesz si nie odpowiedzialnie!Masz przeprosic Angel i b璠zie po sprawie.Po co tyle k這tni?!-powiedzia豉 Hermiona
-Jak dojdzie do jakiejs rozmowy pomiedzy nami to naturalnie ze ja przeprosze.
Angel zesz豉 na d馧.
-Hermiono?
-Tak?
-Nie widzia豉s mojej r騜d磬i?
-Jest u ciebie pod 堯zkiem.A po co ci?
-Tak dla w豉snego bezpiecze雟twa.
-Co?Przeciez ci nie potrzebna.Jestes niesmiertelna.
-I co z tego?Nie b璠 wykorzystywa swojej mocy na g逝poty.
-A co chcesz na kogos rzucic zaklecie?
-Nie nie chce na nikogo rzucac zaklec.Mam jedna sprawe do za豉twienia.
-Gdzie?Wybierasz si do Voldemorta?
-Tak.Musze zbadac sprawe.
Angel skierowa豉 si do drzwi.
-Uwazaj na siebie-powiedzia豉 Hermiona
-I tak nic nie trace a je郵i nawet to i tak nie mam po co zyc.
Angel wysz陰 z salonu i ruszy豉 korytarzem.Znikne豉 i pojawi豉 si na cmentarzu.
Voldemort siedzia na swoim tronie i czyta gazete.
-Dobrze ze jestes-powiedzia nie wy豉niajc wzroku znad gazety.
-Co si sta這?
-Czemu w豉ma豉s si do gabinetu Knota?
-O co ci chodzi?Nigdzie si nie w豉mywa豉m!
-Nie oszukasz mnie!Czego tam szuka豉s?!Masz szczescie ze wina spad豉 na mnie bo inaczej by豉bys teraz tu a nie w Hogwarcie!
-Nie wywala mnie z Hogwartu!Jestem im bardziej potrzebna ni tobie!
-Nie mo積a na tobie ju polegac…
-A czy kiedy kolwiek na mnie polega貫s?czy jestes w stanie podac choc jedno zadanie wykonane przeze mnie dloa ciebie perfekcyjnie?!
-Zawsze by豉s inna i ja to wiem.
-Tez wiesz wszystko o mojej przesz這軼i?Oszkujesz mnie przez tyle lat i co z tego masz?
-W czym cie niby oszukuje?
-Ile mam lat?Gdzie jest m鎩 akt urodzenia?!Chce go zobaczyc!
-Cos sobie ubzdura豉s!Nie wiem o co ci chodzi!Wracaj lepiej do Hogwartu!
-Przysiegnij ze mnie nie oszukujesz!Ze jestes ze mna szczery w 100%!A je郵i przysiegniesz fa連zywie bo dobrze wiesz ze odkryje prawde to p豉cisz zyciem.
-Grozisz mi?
-Nie!Ostrzegam!Przysiegniesz?
-Przysiegam ze nie oszukuje cie w 瘸den spos鏏.
-Jestes zak豉many!Wierzy豉m ci i ufa豉m jak corka ojcu ale pozna豉m cie bli瞠j kiedy znalaz豉m si w Hogwarcie.Us豉sza豉m o tobie tyle historyjek kt鏎e m闚ia jaki jetses naprawde!Nie masz serca i nigdy nikogo nie kocha貫s przez to ja taka jestem ze nie potrafie kochac!Przez ciebie nie mam serca!
-A po co ci one?!zeby zakochac si w Potterze?
-Nie!Zeby nie by taka jak ty!
Voldemort zamilkl i spu軼i wzrok.Po chwili milczenia znowu przem闚i
-Mylisz si.Jest jedna osoba kt鏎a kocham mimo to ze tak mnie traktuje.
-Niby kto nia jest? Twoja r霩dzka?A mo瞠 Glizdogon?A mo瞠 Snape?
-Nie!Ty…
-Ja?Chyba sobie kpisz?Jestes oszustem!nie wieze w 瘸dne wypowiedziane s這wo przez ciebie.
-Szkoda bo te s這wa sa jak najbardziej prawdziwe i prosz uwierz mi…
-Prosz?Od kiedy znasz takie s這wa?!
-To ze jestem Voldemortem nie znaczy ze nie jestem cz這wiekiem.Potrafie kochac i ty tez tylko sobie to wm闚i豉s bo inni ci tak wm闚ili.Nie wierz w to bo jetses normalna.
-Zadziwiasz mnie dzisiaj.Ale to pewnie dlatego ze nie ma twoich poplecznik闚.
-To ty mnie zadziwiasz.
-Ja?A co ja robie takiego zadziwiaj帷ego?
-Zmieni豉s si.
-Tak?Ja tak nie mysle,ale mysle ze to ty si zmieni貫s a raczej pokaza貫s swoja druga gorsza twarz kt鏎a tyle lat przede mna ukrywa貫s!
-Nie wiem czego rzadasz ode mnie ale ja przed toba niczego nie ukrywam i zapami皻aj to raz na zawsze i jeszcze to ze nigdy nie przegra貫m.
Angel zasmia豉 si.
-Z czego si smiejesz?
-Z ciebie i z tego ze nigdy nie przegra貫s!Przegra貫s!I to wiele razy!I to jeszcze z Harrym Porterem!Uczniem Hogwartu!Wstydzi豚ys si!
-Niby kiedy z nim przegra貫m?!To on teraz przegra ze mna!
-Zaczne wymieniac!Na pocz徠ku przegra貫s jak by ma造m dzieckiem.Starci貫s wszystko.Potem chcia貫s zdobyc Kamien Filozoficzny,nie uda這 si!Harry pokrzy穎wa ci plany bo by przepe軟iony mi這軼i a ty by貫s zwyk造m smieciem!Potem przegra貫s w Komnacie Tajemnic!Harry zabi Bazyliszka i uratowa Hogwart przed zamknieciem!Sta si bohaterem a ty po raz trzeci smieciem.Potem przegra貫s na cmentarzu w walce mimo to ze mia貫 wiecej wsparcia ni Harry jednak przegra貫s!Bo Harry’emu pomogli rodzice kt鏎ych ty nie mia貫!Potem chcia貫s zdobyc przepowiednie!Nie uda這 si!Belatrisk zabi豉 Syriusza!Harry cie nienawidzi!Zabije cie!I staniesz si ju smieciem na zawsze!Przegra貫s z Harrym!Teraz przegrasz tak瞠 ze mna!Nie podaruje nikomu kto zbli篡 si choc na krok do Harry’ego!Zniszczy貫s mu zycie!Ale ja to naparwie!Bo mam serce!Nie to co ty!Ty wcale nie jestes zadnym Voldemortem!Ty jestes nikim i zap豉cisz za wszystko co zrobi貫s bo teraz nadszed m鎩 czas!-powiedzia豉 Angel i znikne豉.
Angel pojawi豉 si na korytarzu przed salonem gryfon闚.Poda豉 has這 i wesz豉 do srodka.
-Hermiono!
-Co si sta這?
Hermiona gwa速ownie wsta豉 z sofy.
-Voldemort wie o w豉maniu do gabinetu Knota.Wie ze to ja!
-Skad si dowiedzia?!
-Jak to skad?!Z gazety!
-I co teraz?
-Nie wiem.Zacznie podejrzewac ze czegos szukam.I on tez zacznie tego szukac.Musze jak najszybciej dostac si do banku Grigota i zobaczyc sw鎩 akt urodzenia!To rozwiaze sprawe.
-Co robimy?
-Harry i Ron!Pojdziecie 郵edzi Snape.Dok豉dnie obserwujcie gdzie chodzi,co robi i z kim si spotyka!Dobrze?
-Dobrze-powiedzia Harry i razem z Ronem wybiegli z salonu Gryfon闚.
-A ty Hermiono teleportujesz si ze mna do Londynu.
-Po co?!
-Do banku Gringota!
-Wywala nas!Zwariowa豉s!?
-Nikt si nie dowie!Ze mna jestes bezpieczna!
Angel dotkn窸a reki Hermiony i ju po chwili znalaz造 si na ciemnej i szarej uliczce w przedmie軼iu Londynu na ulicy Pokatnej.
-Gdzie my jeste鄉y?-zapyta豉 Hermiona
-Jetesmy przed bankiem Gringota.Ale mam cela.Swietnie!
-I co teraz?
-Pojdziemy do banku Gringota i poprosimy grzecznie o akt urodzenia.
Nagle cos poruszy這 si za drzewem.
-Co to?!-zapyta豉 Hermiona
-Spokojnie.Wszystko b璠zie dobrze.
Zakapturzona postac wysz豉 zza drzewa.
-Kto tam jest?
Angel i Hermiona gwa速ownie wyci庵n窸y r騜d磬i przed siebie i cofn窸y si do ty逝.
-Witaj Angel!
Angel pozna豉 postac.To by Glizdogon.
-Co ty tu robisz Glizdogonie?!Zwariowa貫s?!Angel i Hermiona opu軼i造 r騜d磬i.Glizdogon zrobi to samo.
-To chyba ty zwariowa豉s Angel.O tej porze w Londynie?Czegoz to znowu szukasz?Co?
-Niczego.Tylko musimy z Hermiona dostarczyc wiadomo嗆 od Dambludorea do pewnego czarodzieja.
-Ciekawa misja.Ciekawe co na to Czarny Pan.
-Co on mi mo瞠 zrobic?!Nic.Nie boje si go!
-Jaka odwaga.Prawdziwa matka.
-A ty co tu robisz?
-Wype軟iam misje dla mojego pana.
-Dla twojego pana?a co z tego masz?
Glizdogon zamysli si.
-Nic…
-No w豉snie.Nic.
-Ty tez nic z tego nie masz.
-Ale ja nie wypelniam misji dla Voldemorta.
-A zabicie Pottera?
-Voldemort wie co o tym mysle!Zjezdzaj stad teraz!Nie mam czasu na pogaw璠ki!I przekaz swojemu panu,ze nie potrzebuje gwardi antyterrorystycznej i szpieg闚 a je郵i jest odwa積y niech sam tu przyjdzie!
Glizdogon znikna a Hermiona spojrza豉 na Angel.
-Myslisz ze Voldemort chce cie 郵edzi?
-Tak.Juz cos podejrzewa.Nigdy nie dowie si co robie.Nie pozwole na to.
-Idziemy?zaraz zorientuja si ze nas nie ma i zaczna nas szukac.
Angel ruszy豉 w strone banku Gringota i nacisn窸a ogramna klamke w wielkich poz豉canych drzwiach.Wesz造 do srodka.W srodku by這 zimno i szaro.Gobliny spacerowa造 po sali.Angel podesz豉 do biurka gdzie siedzia sekretarz i po這篡豉 reke z rozdzka na blacie biurka.
-W czym mog pom鏂?
-Chce zobaczyc swoj akt urodzenia.
-Pelne imie i nazwisko prosz podac.
-Angel Charlotte Marvolo Riddle.
Goblin spojrza na Angel ponurym spojrzeniem.
-Przykro mi ale nie posiadamy pani aktu urodzenia.Ostani zosta pobarny wczoraj wieczorem.
-Czy mog wiedziec przez kogo?
-Tak.Pobra go wczoraj nauczyciel z Hogwartu.Mowi ze na rozkaz Dambludorea.
-Jaki nauczyciel?
-Profesor Severus Snape.
-Co?!Mia zezwolenie?
-Nie.Wierzy貫m mu bo wkoncu jest z Hogawrtu.
-Ale nie mi掖 zezwolenia!Dambludore wcale mu nie da zezwolenia!Chcia ten akt dla Voldemorta!
Wszyscy Goblini zwr鏂ili sw鎩 wzrok na Angel.
-W tym miejscu nie wymawia si tego pot篹nego imienia!
-Co?!Bo co si boicie?!Jestescie wszyscy chorzy!Chce widziec sw鎩 akt urodzenia!Nie oddaje si takich waznych dokument闚 bez zezwolenia!
-Straz!Wyprowadzic je!
-Chwila!-wtraci豉 si Hermiona
-S逝cham pania
-Nie posiadacie kopii takich dokumentow?
-Przykro mi ale nie posiadamy!
Starznicy chwycili Angel za rece i skierowali ja w strone wyjscia.
-Zostawcie mnie!
Angel wyrwa豉 si z ujecia Gobelin闚-straznik闚.
-Sama wyjde!Hermiona!Idziemy!
-Hermiona ruszy豉 w strone Angel i razem wysz造 z budynku.
-Idioci!-powiedzia豉 Hermiona.
-Wiem.Musze si za豉twic ze Snapem.Wracamy do Hogwartu.
Angel chwyci豉 reke Hermiony i oby dwie teleportowa造 si pod sam gabinet Snapea.Angel wesz豉 bez pukania do gabinetu.Na krzese趾ach siedzieli Harry i Ron.
-Snape!Ty z這dzieju!
-Masz jakis problem Angel?Kto pozwoli ci wej嗆 do mojego gabinetu bez pukania?
-Sama sobie na to pozwoli豉m!Tak samo jak ty pozwoli貫s sobie ukrasc m鎩 akt urodzenia.
-Nie ukrad貫m go!
-Nie.Ale sk豉ma貫s bezczelnie i taki postep mo積a nazwac kradzie膨!Co tu robia Harry i Ron?
-Szukali czegos w moim biurku.Zosatna wyrzuceni ze szko造.Zaraz przyjedzie tu Albus.
-Ju jestem.
Dzrwi gabinetu si otworzy造 i do srodka wszed Dambludore.
-Przykro mi Angel ale b璠 musia wydalic Harry’ego i Rona ze szko造 poniewaz naruszyli prywatno嗆 profesora Sanpea.Znasz regulamin i chyba si ze mna zgodzisz prawda?
-A ty chyba zgodzisz sie ze mna Albusie ze to Snapea powianin zostac wydalony ze szko造,poniewa powiedzia w banku Gringota ze pozwoli貫s mu pobrac m鎩 akt urodzenia i zabra bezczelenie m鎩 akt zdobywaj帷 go dla Voldemorta.
-To prawda Severusie?
-Tak…
-Harry,Hermiona,Ron!Idzcie do mojego gabinetu!Angel Ty zostan!
Harry,Hermiona i Ron wyszli z gabinetu Snapea i skierowali si do gabinetu Albusa.
-Angel?By豉s w Londynie dzis?
-Tak.Musia豉m.
-Dobrze.Severusie powinienem cie wywalic wiesz o tym?
-Tak.
-Dla kogo zdoby貫s ten akt urodzenia?
-Nie powiem!
Angel wyj窸a r霩dzke.
-M闚!
-Nie groz mi!Nie boje si!Czarny pan jest ze mna!
-Zwariowa貫s!Czarny pan cie wykorzystuje!
-Nie prawda!
-Alez prawda!
-Angel takim sposobem nic nie zdzia豉my.On i tak nam nie powie.
-Nie mo瞠my go po prostu wywalic ze szko造?On nam zagraza!
-A co boicie si?
-Nie boimy si Snape!Ale w Hogwarcie nie b璠zie przebywa 瘸den smierciozerca!
-A co ty tu jestes dyrektorem ze m闚isz jak ma by w Hogwarcie?!
-Ja nim nie jestem ale ty tez nim nie jestes wiec przestan si madzrzyc Snape!
-Bo co mi zrobisz?!Zabijesz mnie tak samo jak Belatrisk?Wiesz Czarny pan zastanawia si czy ty przypadkiem czegos nie planujesz.Bo po co ci r霩dzka Belatrisk?
-Nie twoja sprawa Snape!
-Pzrestancie!To nie rozwiaze sytuacji!
-Albusie uwazam ze Snape powinien zostac wydalony.
-Nie mog go tak po prostu wyrzucic!
-Jak to nie mo瞠sz?!Jestes dyrektorem!mozesz wyrzucac kogo chcesz i kiedy chcesz!
-To nie takie proste.
-To jest prostsze ni ci si wydaje Albusie.
-Wiem ze ty Angel bys tak postapi豉 ale zrozum ze ja nie mog wywalic Snape ze szko造.
-On jest smeirciozerca!Ostzregam cie Albusie ze je郵i on zostanie tu d逝瞠j zabije go.
-Angel idz do mojego gabinetu.
-Nie zosatwie cie.On jest niebezpieczny!
-Idz!
Angel wysz豉 z gabinetu Snape trzaskaj帷 drzwiami.
-Severusie…musisz wybrac.Albo ja albo Voldemort.Nie ma dw鏂h dr鏬 jest tylko jedna.I teraz musisz wybrac.
-Hogwart.
-Nie masz odwrotu w tej chwili.Daje ci ostatnia szanse,Jeden przekret i wylatujesz bez zadnego ale.Zrozumiane?
-Tak,Albusie.
-To dobrze.I radze ci odzyskac akt.Angel jest grozna.Nie b璠zie mia豉 dla ciebie lito軼i.
Snape nic nie powiedzia a Dambludore wyszed z loch闚.
Harry,Hermiona,Ron i Angel siedzieli na fotelach w jego gabinecie.
-Za豉twi貫m ta sprawe.Snape zostanie.Idzcie do wiezy spac.Angel przyjdz jutro do mnie po snaidaniu musze ci cos wyt逝maczyc.
-Dobrze.
Wszyscy wyszli z gabinetu i ruszyli cicho do wiezy.
Rankiem Angel wsta豉 i zesz豉 na d馧.Harry czyta Proroka Codziennego.
-Cos ciekawego?
Harry podskoczy i upu軼i gazete.
-Jestem az taka straszna?-zapyta豉 Angel z u鄉iechem.
-Nie.Nie jestes straszna.Po prostu si przestraszy貫m.
-Fajne t逝maczenie.
-M闚ie prawde.Chyba mi wierzysz co?
-Oczywi軼ie ze ci wieze bo m闚isz prawde.
-To dobrze.
Angel skierowa豉 si w strone wyjscia.
-Wychodzisz?
-Musze porozmawiac ze Snapeam.
-O czym?
-O wczorajszym incydencie.
-Musze z toba porozmawiac Angel.
-O czym?Teraz?To wazne?
-Tak.To jest wazne.Najlepiej teraz.
-Co si sta這?
Angel usiad豉 obok Harr’ego i spojrza豉 mu gleboko w oczy.
-Nie patrz tak na mnie.
-Czemu?
-Bo masz takie same oczy jak moja matka.
-To ju nie moja wina.
-Jestes do niej podobna.Czasami mam wrazenie ze to ona jak na ciebie patrze.
-Pzrestan!Zwariowa貫s?Jestem Angel a nie Lily.
-To co?Jestes do niej podobna.Jestes sliczna.
-Harry?Dobrze si czujesz?
-Tak.Przepraszam.
-Nic si nie sta這.To by這 takie wazne?
-Nie ale dziekuje ze mnie wys逝cha豉s.
-Nie ma za co Harry.Jestes dziwny ostatnio.Cos jest nie tak?
-Tak.Naturalnie.Nic mi nie jest.Nie martw si.Idz ju.
Angel wsta豉 z sofy i wysz豉 z salonu Gryfon闚.Ruszy豉 korytarzem z nadzieja ze spotka gdzies Snapea.Korytarzem sz豉 Ginny.
-Czesc Ginny!Widzia豉s Snapea?
-Czesc!Widzia豉m.Wychodzi z biblioteki.I skierowa si do swojego schowka.
-Dzieki.-powiedzia豉 Angel i pobieg豉 przed siebie.
Drzwi od schowka Snapea by造 otwarte co oznacza這 ze jest on w srodku.Angel zbli篡豉 si do dzrwi.Snape szuka czegos na polce.
-Masz wiele szcz窷cia.-powiedzia豉 Angel
-Angel!No prosz!Kt霩 to mnie odwiedzi!
-Z czego si cieszysz Snape?!
-Z mojej wygranej.
-Jeszcze nikt nie wygra.Dopiero wygra,I je郵i ktos ma w og鏊e wygarc to na pewno nie b璠ziesz to ty!
-Nie b康 taka pewna siebie.By這 by pro軼iej gdybys by豉 po stronie Czarnego Pana.
-Ale nie b璠zie pro軼iej.Nie zrobie ci tej satysfakcji!Bede z Albusem az do konca.
-Przegrasz
-Nie Snape.Nie przegram.To ty przegrasz i ju si zacznij do tego przyzwyczajac.
-Jeszcze zobaczymy.
-Obiecuje ci Snapea ze nie wyjdziesz z Hogwartu zywy.Zabije cie przy najbli窺zej dobrej okazji,Obiecuje ci to.
Z rak Snapea wypad豉 butelka z jakims eliksirem a Angel pchn窸a drzwi zamykajac je,po czym znikne豉 za rogiem korytarza prowadzacego do Wielkiej Sali.
Ruszy豉 na sniadanie do Wielkiej Sali.Obok jej miejsca siedzia豉 ju Hermiona.Usiad豉 na swoje miejsce i spojrza豉 na puste miejsca Harry’ego i Rona.
-Hej!Gdzie Harry i Ron?
-Hej!Nie wiem.Nie ma ich w wiezy.Pewnie gdzies wyszli na chwile.Zaraz powinni tu by.
-Co dzis mamy pierwsze?
-Wr霩biarstwo.
Hermiona zrobi豉 skwaszona mine.By豉 to bowiem jej jedyna lekcja kt鏎ej nie lubi豉.
-A potem co mamy?
-Eliksiry i Obrone przed czarna magia.A na koniec Numerologie z Dambludorem.Nie znasz planu?
-Nie znam.Niby w jakim celu mia豉bym go znac?
-Mam pytanie.Po co si uczysz?Przeciez i tak wszystko wiesz,a poza tym nie jestes tu w celu edukacji.
-To co umiem to jedynie g逝pie zakl璚ia.To nie jest wiedza.To jest umiej皻no嗆.Na pocz徠ku mia豉m takie poczucie ze jestem tu w celu misji ale teraz czuje inaczej.
-Zostaniesz do konca roku szkolnego czy wr鏂isz do Voldemorta?
-Zostane.
-A co z Voldemortem?
-W planach mam ze nigdy ju nie wroce do Voldemorta.
-Jak to?To gdzie wr鏂isz?
-Nie wiem jeszcze.Nie mysle o tym na razie.Dopiero drugi miesi帷 nauki.Chce zdac go do konca albo przynajmniej prawie do konca.Obawiam si jednak ze nie b璠 musia豉 si martwic co dalej.Niczym nie b璠 musia豉 si ju martwic.
-Co sugerujesz?
-Nie wazne.To m鎩 plan.Przykro mi Hermiono ale nie mog ci go zdradzic.Zrozum mnie.Nawet je郵i si dowiesz nic nie zmienisz.
-Jestem twoja przyjaci馧ka.Mozesz mi przeciez powiedziec wszystko.
-Ale tego nie mog.Naprawde.Wybacz.
-Dobrze,ale pami皻aj nie poejmuj pochopnej decyzji.Mozesz przeciez wiele stracic a nic nie zyskasz.
-Wiem co robie i jestem tego zupe軟ie swaidoma.Nie musisz si martwic.Wszystko b璠zie dobrze.
-Martwie si i nie m闚 mi 瞠bym tego nie robila.Jestes mi bliska.Nie chce 瞠by spotka豉 cie krzywda.
-Doceniam to Hermiono,ale moim zadaniem jest uchronienie was przed niebezpiecze雟twem a nie prosi was o chronienie mnie.
-Ale przeciez mo瞠my pomagac sobie nawzajem.Jestesmy przyjaci馧mi.
-To nie tak…
-Hej dziewczyny!
Harry usiad obok Angel bardzo zadowolony.
-Czemu jestes taki zadowolony?Cos si wydarzy這?-spyta豉 go z u鄉iechem Angel.
-Sta這 si.Oswiadczam wam ze jutro mamy spotkania w sprawie dalszego zycia czyli wyboru pracy.
-I to maja by dobre wiesci?
-Tak.Przynajmniej dla mnie.Nie b璠 musia zaliczac eliksir闚.
-A jaki wybierasz zaw鏚?
-Chce by aurorem.
-Aurorem?!
Hermiona zadusi豉 si jedzeniem.
-Bardzo powazny zaw鏚.-oswiadczy豉 Angel
-Wiem.
-To dobrze ze znie郵i eliksiry.
-Tez si ciesze.
-Harry,do zawodu aurora jest potrzebna wybitna ocena z obrony przed czarna magia.
-Seamus mi postawi wybitny.Prawda Angel?
-Seamus na pewno ci postawi Harry.Lubi cie a poza tym jestes dobry z tego przedmiotu.
-Angel nie mo瞠 przekonywac Seamusa.To by這by nie fer.
-Angel chce nam pomoc.Nie tylko mi ale tez tobie i Ronowi.Prawda Angel?
-Zrobie wszystko dla waszego dobra.A gdzie jest Ron?
-Ron jest u Seamusa.
-Po co do niego poszed?
-Patrzy liste przedmiot闚 do jego zawodu.Angel,a ty jaki zawod wybierzesz?
-Ten sam co i ty Harry.
-Naprawde?
-Tak.
-Swietnie!Nawet nie wiesz jak si ciesze.
-Wyobraz sobie ze wiem.
-Co ty dzis taka ponura?Cos nie tak?
-Wszsytko wporzadku.Jeszcze spie.
-Aha.Jak cos to mow.Wiesz ze mo瞠sz na nas polegac.
-Wiem.Dzieki.Hermiono,a ty jaki zawod wybierasz?
-Chce by badaczem dziej闚 mugolskich.
-B璠ziesz musia豉 zaliczyc egzaminy z Historii Magii i Mugoloznastwa.
-Jeszcze z Numerologii i Staro篡tnych Run.
-Wpakowa豉s si po same uszy.Nie dasz rady tyle przedmiot闚.
-Dam rade.A do waszego zawodu wcale nie jest mniej przedmiot闚.
-Jest.U nas jest potrzebna tylko Obrona przed czarna magia i Historia Magii.A Eliksiry sa zniesione.
-Jeszcze Transmutacja-oswiadczy Harry.
-Transmutacja to szczeg馧.To 豉twe.
-Dla ciebie na pewno Angel bo dla mnie to nie bardzo.
-Spokojnie Harry.Egzaminy z Transmutacji sa 豉twe i sa dopiero w maju.Zdaje je si ostatnie.
-A skad ty tyle wiesz.
-Po prostu wiem.
-Aha.
-Czesc!
Ron zjawi si w Wielkiej Sali i usiad obok Hermiony.
-Jak tam tw鎩 zawod,Ron?
-A dzieki Hermiono za troske.Bardzo dobrze-odrzek zadowolony Ron.
-Jaki wybra貫s?
-B璠 hodowca smok闚 tak jak m鎩 brat w Norwegii.
-Jakie egzaminy b璠ziesz musia zdawac?
-Opieke nad magicznymi stworzeniami i Historie Magii.
-Tylko to?!
-To i tak wystarczajaca ilo嗆 przedmiot闚.Nie pociagnqa bym wiecej.
-Z twoimi lenistwem na pewno nie.
-A ty mog豉bys by bardziej milsza!
-Przestancie!Kazdy wybiera to co chce!Nie k堯ccie si ju!
Ron,Harry i Hermiona spojrzeli na zdenerwowana Angel.
-Chyba naprawde si nie wyspa豉-powiedzia豉 zirytowana Hermiona.
-Tak.Nie wyspa豉m si.I co z tego?
-Je郵i masz chodzic ca造 dzien taka z豉 to ja dziekuje za twoje towarzystwo!-powiedzia豉 Hermiona i wybieg豉 z Wielkiej Sali.
-Przepraszam was.Po prostu mam dzis z造 dzien.Nie chcia豉m wam zrobic przykro軼i.
-Nic si nei sta這.Nie gniewamy si na ciebie-powiedzia Ron
-Ron,idz do Hermiony ok?-powiedzia Harry 豉godnym g這sem.
Ron wsta z 豉wki i powolnym krokiem ruszy schodami,a Harry i Angel zostali sami.
-Co si dzieje Angel?I nie m闚 ze nic bo w to nie uwierze.Snape cos ci przykrego powiedzia?
-Nie nie o to chodzi.Mysle nad tym dlaczego Albus zatrzyma Snapea w Hogwarcie.
-To mo瞠 porozmawiaj z nim.
-Nie pojde do niego prosi o wyja郾ienia.To on powinien mi wszystko wyja郾i.
-To poczekaj.Moze przyjdzie do ciebie i ci wszystko wyja郾i.
-Mam nadzieje.Inaczej wezme sprawy w swoje rece.
-Czyli?
-Pozbede si Sanpea.Pzreszkadza mi tu.
-Najpierw musisz si dowiedziec dlaczego Dambludorea tak postapi.Moze ma jakis plan.
-Zobaczymy co b璠zie.Nie rozmawiajmy ju o tym ok.?
-Jak chcesz.Idziemy na Wr騜biarstwo?za nim dojdziemy na g鏎e to minie sporo czasu.
-Najpierw chce ci podziekowac Harry.
-Za co?
-za to ze jestes i ze mnie wspierasz.
-Nie musisz za to dzi瘯owa.Ty tez wiele dla mnie robisz.
-Jak na razie to nic dla ciebie nie zrobi豉m.
-Wystarczy ze tu jestes.
-Harry musimy jeszcze tez porozmawiac na temat twojego stosunku do mnie dzisiaj ale to ju nie dzis dobrze?
-Tak.Musimy porozmawiac o tym.I to jak najszybciej.
-Dzis wieczorem spotkajmy si ko這 zegara na 4 pietrze.
Angel i Harry wstali ze swoich miejsc i ruszyli na gore do wiezy astronomicznej.
-O kt鏎ej dok豉dnie?
-O 18.Pasuje ci?
-Tak.Mam nadzieje ze w ostatniej chwili nie odwo豉sz tego spotakania.
-Nie dzis.Mozesz by tego pewny.
-Trzymam cie za s這wo.
Harry u鄉iechn掖 si lekko i otworzy Angel drzwi do wiezy astronomicznej.
-Spoznienie!A coz to?!-wykrzykne豉 zdenerwowana profesor Trelweney.
-Przepraszamy pani profesor ale stracilismy poczucie czasu.
-Na ca這waniu!-krzykna Malfoy
-Nic ci do tego Malfoy!Zajmij si lepiej swoim ojcem!Moze by w niebezpiecze雟twie.-odrzek豉 mu Angel
Malfoy zrobi g逝pia mine i natychmiast zamilk.
-Siadajcie.
Angel pow璠rowa豉 do stolika Hermiony a Harry do stolika Rona.
-Gdzie by豉s?-spyta豉 szeptem Hermiona
-W Wielkiej Sali.Rozmawialismy.
-Do niczego nie dosz這?
-Zwariowa豉s?Przeciez wiesz ze nie.
-W豉snie nie wiem i dlatego pytam.
-To teraz wiesz ze nie.
Profesor Trelweney wedrowa豉 po sali w swojej ubogiej szacie.
-Dzis powiemy sobie o naszych zdolonosciach magicznych.Ale najpierw chce wam powiedziec ze jestem strasznie zawiedziona z powodu wyboru pracy przez Slytherin,poniewa tylko dwie osoby b璠 pisac test z Wr騜biarstwa.W Gryfindorze nie jest lepiej bo tylko 4 osoby pisza test,no a w Hulepff jest ju troche lepiej bo az 11 os鏏 a w Rewenclaw 17 os鏏.Nie sa to zadowalaj帷e wyniki,ale jest lepiej ni rok temu.
-A jest ju wykaz ile os鏏 pisze wybrane testy?-spyta Neville
-Tak.Wisi na tablicy og這szen.Kazdy mo瞠 sobie go przeczytac.
Angel spojrza豉 na Hermione i zrobi豉 skwaszona mine.
-Nikt panny nie prosi pani Riddle 瞠by pani komentowa豉 to co ja mowie!-wykrzykne豉 oburzona profesor Trelweney.
-A czy ja cos m闚ie?!Nawet si nie odezwa豉m a ju ma pani do mnie jakies chore pretensje!
-Ale robisz g逝pie miny!To nie jest odpowiednia postawa ucznia Hogwartu.
Angel i reszta wybuchne豉 smiechem.Oburzona profesor Trelweney podesz豉 do stolika Hermiony i Angel.Wszyscy ucichli.
-Skoro jestes taka madra to powiedz nam jak rozpoznac umiej皻no軼i magiczne.
-Tak jestem madra!Umiejetnosci magiczne rozpoznaje si na podstawie specjalnego testu,kt鏎y oceni nasze umiej皻no軼i i jest on przeprowadzany w Hogwarcie raz w roku w wszystkich ostatnich klasach.
-No prosz.Nie mielismy tego.Wiec skad to wiesz?
-To ju chyba nie wazne prawda?
-Nie.
-Wiec wraca pani do tego co robi豉 wczesniej-odrzek豉 Angel ze zgry幢iwym u鄉iechem.
Profesor Trelweney zrobi豉 wsciek豉 mine i usiad豉 na krzese趾o przy swoim biurku.
-Koniec lekcji.Mozecie wyjsc z klasy.
Uczniowie rzucili si na drzwi i klasa nagle zrobi豉 si pusta.
-Ale jej dowali豉s!-oswiadczy Ron
-Co mia豉m pozwolic sobie na g逝pie komentarze?!
-No nie.Dobrze zrobi豉s.Nikt jej nie lubi.
-Wcale si nie dziwie.Jest nie do wytrzymania.
Harry,Hermiona,Ron i Angel ruszyli do Wielkiej Sali.Nagle ktos dotkna ramienia Angel.
-Mog cie prosi na chwilke do mojego gabinetu?-powiedzia Dambludore,kt鏎y zjawi si tuz ko這 nich.
-Tak.Oczywiscie.-odrzek豉 zaskoczona Angel i da豉 przyjacio這m znak 瞠by czekali na nia w salonie,po czym ruszy豉 za Dambludorem.
Dambludore szed szybkim krokiem przez korytarz,nagle skreci i wszed do swojego gabinetu a za nim Angel.Usiad na swoje miejsce i wskaza palcem Angel miejsce w kt鏎ym powinna usi捷.By豉 zdziwiona i nie wiedzia豉 o co chodzi Dambludoreowi.Ca造 czas milcza co bardzo ja nie pokoi這.
Mia豉 wrazenie ze zaraz jej powie ze ma si wynosic z Hogwartu.Postanowi豉 jednak przerwac te milczenie i spytac o co chodzi.
-O co chodzi?Po co mnie tu przyprowadzi貫s Albusie?
-Chce ci wyja郾i sytuacje kt鏎a zaistnia豉 wczoraj.
-Czyli jaka sytuacja?Chodzi o Snapea?
-Tak.Chce ci wyt逝maczyc dlaczego pozwoli貫m mu zostac w Hogwarcie.
-Czeka豉m na wyja郾ienia.Nie chce 瞠by Sanie tu by.Denerwuje mnie tu jego obecno嗆 a poza tym jest smeirciozerca a smierciozerca chyba nie mog przebywac na terenie szko造.
-Sanpe na razie nie wykona zadnego zadania dla Voldemorta wiec nie jest jeszcze smeirciozerca.
-Ale kiedys by a mowi si ze smierciozerca jest si zawsze.
-Bo tak jest,ale mniejsza z tym chce ci teraz powiedziec dlaczego pozwoli貫m mu zostac.
-Wiec s逝cham.
-Pozwoli貫m mu zostac by dowiedziec si czegos wiecej o planach Voldemorta.
-Przeciez ja to mog zrobic.
-Nie mo瞠my tak po prostu wywalic Snapea.Musimy dowiedziec si co knuje Voldemort i po co mu tw鎩 akt urodzenia.
-Nie wiem czy si dowiemy.
-Doweimy si i dlatego w ramach bezpiecze雟twa postanowi貫m odwo豉c twoja wizyte w ruinach a raczej ja prze這篡.Chyba rozumiesz dalczego prawda?
-Tak rozumiem.
-To dobrze.Mozesz ju isc.
Angel nic nie powiedzia豉 tylko wysz豉 z gabinetu Dambludorea i ruszy豉 w g豉b korytarza zbli瘸j帷 si do wiezy Gryfindoru.Na przeciwko niej wysz豉 Hermiona i podesz豉 do niej.Spojrza豉 na smutna mine Angel.
-Co si sta這?
-Dambludore odwo豉 wizyte w ruinach.
-Jak to odwo豉?Dlaczego?
-Pozwoli Sanpeowi zostac w Hogwarcie tylko dlatego 瞠by dowiedziec si co knuje Voldemort i uwaza ze b璠zie dla nas bezpieczniej je郵i odwo豉my wizyte w riunach.
-I tym si martwisz?!Przeciez to nie twoja wina ze Dambludore odwo豉 wizyte w ruinach.
-No nie,ale jak ja powiem to Harr’emu?
-Ja mu to powiem.
-B璠zie mia pretensje ze to ja mu nie powiedzia豉m tylko ty.Wiesz jaki jest Harry.
-Wiem ale na pewno to zrozumie.
-Myslisz?
-B璠zie dobrze zobaczysz.
-Nie wiem.-powiedzia豉 Angel i wymin窸a Hermione wchodz帷 do salonu.
Na sofie siedzia豉 tylko Ginny i Ron.
-Czesc Ginny!
-Czesc!-odpowiedziala jej Ginny i wysz豉 z salonu Gryfon闚.
Angel mia豉 wrazenie jakby jej towarzystwo nikogo nie interesowa這.Zdje豉 torbe i usiad obok Rona,kt鏎y czyta ksi捫k.
-Gdzie Harry?
-Poszed ju do lochow 瞠by znowu si nie sp騧ni.Ja tez ju ide.Idziesz?
-Tak.
Angel chwyci豉 torbe i wysz豉 z salonu Gryfon闚 razem z Ronem.Podazali szybko szarym korytarzem i w pare minut znale幢i si pod klasa.Snape otworzy drzwi i wszyscy weszli do klasy zajmuj帷 swoje miejsca.Snape kr捫y po kalsie i nagle zacza swoja przemowe.
-Nawet nie wiecie jak bardzo nie lubie tej lekcji!Musze wtedy patzrec na wielmozna pania Angel Riddle i jej przyjaci馧!
-Wypraszam sobie g逝pie uwagi na m鎩 temat i moich przyjaci馧 Snape!
-B璠 mowi co mi si podoba!Jestem nauczycielem a ty uczennica!Musisz si podporz康kowa!
-Nikt nie musi si podporzdakowac Smierciozercy!
W klasie wybuch bunt.Wszyscy zaczeli szeptac.nawet Malfoy by podekscytowany.
-Ty szlamo!
Harry wsta z 豉wki.
-Uwazaj na s這wa Snape!Nie pozwole na jakiekolwiek obrazy Angel z twojej strony!
-No prosz Potter broni swojej lali!
Klasa wybuch豉 smiechem.
-Nie jestem szlama Snape!
-Jetses!Twoja matka nie by豉 czarodziejka czystej krwi!
-Charlotte by豉 czystej krwi!
-Ale ty nie jestes corka Charlotte!Ty jestes…
-Co tu si dzieje Severusie?!
Dambludore wpad do klasy.
-Nic si nie dzieje.
Dambludore spojrza na stojaca Angel i Harr’ego.
-Jak to nic?s造chac te krzyki az na korytarzu!
-Profesor Snape ubliza Angel.Wyzywa ja od szlam i twierdzi ze jej matka nie jest jakas tam Charlotte!-wykrzykna Neville.
Dyrektor spojrza na Snape,a potem na blada Angel.
-Angel?Wszystko wporzadku?
-On twierdzi ze…
Angel upad豉 na rece Harr’ego kt鏎y w ostatniej chwili zdazy je wyci庵n望.
-Harry zanie Angel do skrzyd豉 szpitalnego raezm z Ronem i Hermiona a ciebie Severusie prosz do mojego gabinetu.
Dambludore wyszed z klasy a za nim podazy Snape.Harry spojrza znacz帷o na Rona i Hermione,po czym ca豉 trojka ruszy do skrzyd豉 szpitalnego.
-Ale ona lekka-powiedzia Harry.
-Nic nie je.Od paru dni pije tylko sam sok.
-Ciekawe dlaczego.
-Nie wiem.
Nagle zza rogu wy這ni si Seamus i wpad prosto na nich.
-Angel?Co jej si sta這?
-Na lekcji Eliksirow pokluci豉 si ze Snapem.Wyzwa ja od szlam i powiedzia ze Charlotte nie jest jej matka.Dambludore wszed do kalsy a Angel straci豉 przytomno嗆.-wyrecytowa豉 Hermiona.
-Gdzie jest teraz Snape?
-Jest z Dambludorem w jego gabinecie.
-Zaniescie ja do skrzyd豉 szpitalnego.
-W豉snie to robimy.
Seamus ruszy szybkim krokiem w strone gabinetu Dambludore a Harry,Hermiona i Ron znikneli w ciemnym korytarzu.
Seamus zbliza si do gabinetu dyrektora.Usta pod drzwiami i us造sza glos Dambludorea.
-Mowi貫m ci 瞠by przesta jej dokuczac!Angel nie mo瞠 dowiedziec si kto jest jej prawdziwa matka.Teraz przez ciebie b璠zie zaciecie szukac prawdy.
-I tak ja kiedy znajdzie a poza tym m闚i貫 ze Angel wie ze Charlotte nie jest jej matka.
-Nie by豉 tego pewna.Tylko mia豉 takie podejrzenia.Ty ja upewni貫s i do tego jeszcze teraz wie ze ty wiesz kto jest jej prawdziwa matka.Nie da ci spokoju.Bedzie cie wypytywac o r霩ne rzeczy.Ostrzegam cie je郵i Angel dowie si z twoich ust kogo jest corka wywale cie z Hogwartu a potem zabije!Rozumeisz?!
-Rozumiem,ale nie mam pytanie.Dlazcego tak dazysz do tego Albusie 瞠by Angel nie odkry豉 prawdy?
-Dobrze wiesz kogo Angel jest corka i jaki mialoby to wp造w na Pottera.
Seamus zastanawia si co zrobic.postanowi wkoncu ze teleportuje si na cmentarz i dowie si czegos o przesz這軼i Angel od Voldemorta.
Na cmentarzu by這 pusto i ponuro.Nikogo nie by這 a tron Voldemorta by pusty.
-Ojcze?!Jestes tu?!
Voldemort wyszed zza drzewa.
-Seamus!No prosz!Jakie mi貫 odwiedziny!
-Wiesz co wydarzy這 si dzisiaj w Hogwarcie czy jeszcze nie dosz造 cie te s逝chy?
-Nie.Nie dosz造 mnie s逝chy na razie.A co si sta這?
-Na lekcji Eliksirow Snape obrazi Angel,wyzwa ja od szlam i powiedzia ze Charlotte nie jest jej matka.
-Co?!G逝piec!Mowie貫m mu 瞠by uwaza!
-Snape powiedzia by Angel kto jest jej prawdziwa matka ale Dambludore wpad w odpowiednim momencie do kalsy i przerwa to zamieszanie.Angel starci豉 przytomno嗆.
-Jak to straci豉 przytomno嗆?Przeciez nigdy nie dawa豉 si Snapeowi!
-Nic nie je od paru dni.Jest blada.
-Musisz z nia porozmawiac i dowiedziec si co jest nie tak.
-A co martwisz si o nia?
-Oczywi軼ie ze tak.Kocham ja.jest moja corka.
Seamus zasmia si lekko.
-Ty w og鏊e kogos kochasz?
-Oczywi軼ie ze tak.Kocham swoje dzieci.
-Powiedz mi prawde.Czy Angel jest twoja corka?
-Jest moja corka.
-A jest corka Charlotte?
-Nie jest.
-A czyja jest corka?
-Nie mog powiedziec.To tajemnica.
-Mnie tez mia貫s z inna?
-Nie!Ty jestes synem Charlotte i moim.
-Kto wie czyja corka jest Angel?
-Ja,Dambludore,Snape,Korneliusz Knot i Belatrisk Lastrange.
-Charlotte wiedzia豉?
-Oczywi軼ie ze tak,ale mimo to kocha豉 Angel jak w豉sna corke.
-Dalzcego zabi貫s moja matke?
-Belatrisk mnie do tego zmusi豉.
-Ale musia貫s mie powod.
-Mia貫m.Charlotte grozi豉 ze powie kogo corka jest Angel.Mog貫m wtedy starcic wszystko i zabi貫m ja.
-Czemu nie zabi貫s Angel?Tylko moja matke?
-Je郵i bym zabi Angel to Charlotte powiedzia豉by ze zabi貫m w豉sne dziecko.To by豚y skandal.
-A jak zabi貫s wlasna zone to to nie by skandal?
-Idz ju!nie chce ju o tym rozmawiac!
-Tu chodzi o cos innego!
-Idz!
Seamus zrobi wsciek豉 mine po czym teleportowa si do swojego gabinetu. Usiad na swoim fotelu przy biurku i zacza si zastanawiac jak nie dopu軼i do tego 瞠by Angel nie dowiedzia豉 si prawdy.Nagle do jego gabinetu wszed Harry.
-Harry?!Co si sta這?Co z Angel?
-Wszystko wporzadku.Przysz貫m cie w豉snie powiadomic ze Angel si obudzi豉.
-Dzieki Harry.
Seamus poklepa Harr’ego po ramieniu.
-Nie ma za co.
-Jest.Tak w ogole to chcia豚ym ci podzi瘯owa za to ze wspierasz Angel.
-Naprawde nie ma za co.Tak w ogole to mamy jeden ma造 problem.
-Co si sta這?
-Angel chce wyjsc ju ze skrzyd豉 szpitalnego a powinna jeszcze zostac do jutra.Za豉twisz to?Nas nie chce s逝chac.
-Mnie pewnie tez nie b璠zie,ale mog spr鏏owac.
Harry ruszy do wyjscia a za nim Seamus zamykaj帷 za soba drzwi.
Angel siedzia豉 na krzese趾u.A pani Pomfery przekonywa豉 ja 瞠by wypi豉 jakas miksture w ma貫j buteleczce.
-Hej siostra!Co si dzieje pani Pomfery?
-Nie chce wypic lekarstwa.Twierdzi ze i tak umrze.
-Angel.Co jest z toba?Zawsze by豉s taka silna.Moze wyjedziesz gdzies i odpoczniesz co?
-Nigdzie nie jade.
-To chocia zostan tu do jutra.
-Nie!Chce do lochow.
-Po co?
-Chce zabic Snapea.
-Harry idz po profesora Dambludorea.
-Nie Harry!Idz po Snapea!
Harry sta w miejscu i nie wiedzia po kogo ma isc.
-Harry zawolaj szybko profesora Dambludorea!-powiedzia Seamus.
Harry wybieg z pomieszczenia i poszed po Dambludorea.
-Angel co si z toba dzieje?!Nie mo瞠sz zabic profesora Snapea-powiedzia豉 Hermiona.
-Wszsytko mog.Chce do Voldemorta.Chce go zabic.
-Gada od rzeczy.Co jej jest?
Seamus zwr鏂i si do pani Pomfery.
-Pan pewnie tez by dozna szoku gdyby si pan dowiedzia ze pana matka nie jest tak naprawde pana matka.
-No na pewno,ale to ja bym dozna szoku,ale ona?By豉 zawsze taka silna,radzi豉 sobie ze wszystkim.
-To ja przerasta.
Dambludore wszed do skrzyd豉 szpitalnego i podszed do Seamusa a za nim Harry.
-Co si dzieje Seamusie?
-Nie wiemy o co jej chodzi.
-Harry zawo豉j tu profesora Snapea!-krzycza豉 Angel.
-Angel,uspokoj si.
Dambludore podszed do Angel.
-Chce tu widziec Snapea!Inaczej b璠 krzyczec do samego rana.Do tej pory az go tu nie przyprowadzicie.
-Po co ci profesor Snape tu?
-Chce tu profesora Snapea!
- Harry,przyprowadz tu profesora Snapea.
-Nie!Albusie!To mo瞠 okazac si tragiczne w skutkach.
-Harry,przyprowadz profesora Snapea!
Harry wyszed z skrzyd豉 szpitalnego a Dambludore polozy reke na ramieniu Angel.
-Albusie nie mow ze b璠ziesz wykonywa ka盥y jej rozkaz.
-Spokojnie Seamusie.Jesli Angel chce tu widziec profesora Snapea zobaczy go.
Profesor Snape wszed do skrzyd豉 szpitalnego i natychmiast zbada oczami sytuacje.
-Angel chce z toba rozmawiac Severusie.
-Mysle ze to nie najlepsza chwila na takie rozmowy Albusie.
-Ja tez tak uwazam ale Angel uwaza inaczej.
Angel wsta豉 z krzese趾a,a Snape znacznie cofna si do ty逝.
-Nie boj si Snape.Nie zabije cie.Nie odbiore tej przyjemno軼i Seamusowi.
-Gadasz od rzeczy!Nie mam przyjemno軼i z toba rozmawiac!
-Ja tez nie mam Snape.Z trudem znosze twoja obecno嗆 w tej szkole.
-To z niej odejdz!Wszyscy odetchna z ulga!
-Jak smeisz si odzywac w taki spos鏏 do mojej siostry ty niewdzi璚zniku!
Seamus wyci庵n掖 r霩dzke z kieszeni szaty i skierowa ja w strone Snapea.
-Uspokuj si Seamus!Schowaj r霩dzke!
-Czemu?!On ci ubliza!
-I co z tego?Ja tego nie za豉twie.Voldemort to za豉twi.
-Voldemort mi nic nie zrobi.O niczym nawet si nie dowie.
-Ju wie!By貫m na cmentarzu i wszystko mu powiedzia貫m!
-I tak by si dowiedzia-powiedzia豉 Angel.
Snape milcza.
-Mo瞠my dojsc do ugody Snape-powiedzia豉 ponownie Angel.
-W jaki spos鏏?
-Ja za豉twie ci stanowisko w ministerstwie a ty powiesz mi kto jest moja prawdziwa matka.
Dambludore kreci stanowczo g這wa w strone Snapea.
-Nie mog-odrzek po chwili Snape
-Czemu?
-Nie mog.
Angel spojrza豉 na Dambludorea.
-Kto ci zabrania?
-Nie mog.
-Jak to nie mo瞠sz?
-Tak po prostu nie mog i nie pytaj wiecej o to.
-To czemu na lekcji by貫s taki madry?Gdyby nie…chwila.Albus…
-Co Albus?
-Gdyby nie Albus wtedy bys mi powiedzia.Teraz tez bys mi powiedzia gdyby nie on prawda?
-Angel,wracaj do swojej wiezy.Nie szukaj prawdy bo jej nie znajdziesz.-powiedzia stanowczo Dambludore i wszyscy zaczeli wychodzic.Zostali tylko Harry,Hermiona i Ron.
-Chodz Angel-powiedzia Harry.
-Nie wyjde stad dop鏦i nie dowiem si prawdy.
-W skrzydle szpitalnym na pewno jej nie znajdziesz.
-Snape musi mi powiedziec!
-Tu go nie ma,a nawet gdyby by i tak by ci nie powiedzia.Musisz liczyc na siebie.
-No i na nas.Pomozemy ci znale潭 prawde,ale wyjdz stad i chodz do wiezy-doda豉 Hermiona.
-Bal w Hogwarcie!Zbierajcie si!
Neville wpad do skrzyd豉 szpitalnego og豉szaj帷 uroczysta nowine.
-Zaraz przyjdziemy,Neville.-powiedzia Harry i Neville wybieg za drzwi.
-Chodz na bal Angel.
Harry wzi掖 reke zamyslonej Angel i wyprowadzi ja na zewnatrz.Angel pu軼i豉 reke Harr’ego i ruszy豉 przodem.Przyjaciele spojrzeli na siebie zdziwieni i podazyli za pedzaca Angel.Po chwili wszyscy znale幢i si przed goracym kominkiem w salonie Gryfindoru.
-Nie idziesz na bal?-spyta豉 Angel Hermione.
-Nie wiem.A wy idziecie ch這pacy?
-Idziemy!-oswiadczyli razem.
-No to ja tez ide.A ty Angel?
-Nie mam ochoty.
-Oj chodz i nie gadaj!Bedzie fajnie.Rozerwiesz si troche.Chodz!
Hermiona poci庵n窸a reke Angel i zaprowadzi豉 ja do dormitorium i pomog豉 jej za這zyc sukienke.
-Hermiono naprawde mi si nie chce isc.
-Przestan majaczyc!Pojdziesz i b璠ziesz si swietnie bawic.
Hermiona ubra豉 swoja piekna b貫kitna suknie,za這篡豉 swoje bia貫 pantofelki i dziewczyny ruszy造 na d馧.Harry spojrza na Angel i zabrak這 mu tchu.
Mia豉 na sobie piekna rozowa suknie z przejrzystymi kokardkami,jej r騜owiutkie pantofelki lsni造 z daleka,a w czarnych,d逝gich w這sach miala piekny diament.
Angel podesz豉 do Harr’ego i u鄉iechn窸a si.
-No to idziemy?
Ron i Harry nic nie powiedzieli tylko biegiem ruszyli do swojego dormitorium by za這篡 sw鎩 stroj wyj軼iowy.Hermiona i Angel wybuchne造 smiechem.
-Nie wiedzia豉m ze to pobudzi ich do takiego dzialania.powiedzia豉 ze smiechem Angel.
-Ja tez si tego nie spodziewa豉m.
Harry i Ron zeszli po schodach.Ron mia na sobie skromny czarny garnitur i rozpieta bia豉 koszule,spodnie by造 tak瞠 skromne i dobrze dopasowywa造 si do reszty kreacji.Natomiast Harry mia b貫kitna rozpieta koszule a na niej czarny garnitur z kwiatkiem w kieszeni.Spodnie idealnie na nim leza造 co dawa這 super efekt.
-No to mo瞠my isc.
Ron ruszy do wyjscia.Przepusci przodem Angel i Hermione a ch這pcy wyszli za nimi.Po korytarzach Hogwartu wszyscy biegali w pieknych strojach.Harry zaobaczy Cho.Mia豉 na sobie sliczna biala suknie i ma貫,zgrabne pantofelki.Cho u鄉iechn窸a si do Harr’ego co sprawi這 ze Harry dosta znacznych rumie鎍闚.
W Wielkiej Sali wszystko by這 pieknie urzadzone a nauczyciele siedzieli ju na swoich miejscach.
Seamus zobaczy Angel i spojrza na Dambludorea.
-No Seamusie.Nie wiedzia貫s ze masz tak kreatywna siostre?
-Nie wiedzia貫m.Nigdy nie by豉 kreatywna.
-Teraz ma dla kogo by kreatywna.
-Co sugerujesz Albusie?
-Obserwuj ja to sam to zauwa篡sz.
Seamus zrobi skwaszona mine i spojrza na Angel.Siedzia豉 obok Harr’ego i u鄉iecha豉 si rozmawiaj帷 z nim.
-Sugerujesz Albusie ze Angel i Harry cos maja ku sobie?
-Mysle tak.I wydaje mi si ze mam racje.Zreszta zobaczymy co b璠zie dalej.
Seamus ponownie spojrza na Angel.Nagle Harry wsta i poprosil ja do tanca.Angel umia豉 doskonale tanczyc.Obok nich Hermiona ta鎍zy豉 z Ronem.
-Od kiedy to Porterowi chce si tanczyc Albusie?To dziwne zachowanie jak na niego-oswiadczy豉 Profesor Mccgonnegal ze zdziwiona mina.
-Od kiedy Angel pojawi豉 si w Hogwarcie.Tanczy tylko z nia i tylko z nia potrafi rozmawiac.
-A Hermiona?
-Z Hermiona tez ale mysle ze woli rozmawiac z Angel.A mo瞠 ty zata鎍zysz ze mna Minervo?
Dambludore wsta z fotela i poda d這n profesor Mccgonnegal,po czym wyszli na srodek parkietu.
Tymczasem Angel,Harry,Hermiona i Ron skonczyli tanczyc i ruszyli ku 豉wkom by odetchn望.
-Swietnie ta鎍zysz Angel-odrzek zachwycony Harry
-Az tak ci si podoba這?Tancze tak jak umiem.
-Ale umiesz wspaniele tanczyc.
Angel usmiechne豉 si g喚boko i wzi窸a puchar z sokiem.
-Widze Potter ze swietnie si bawisz!
Malfoy zjawi si przy stole Gyfindoru razem ze swoja banda.
-Cos ci nie pasuje Malfoy?!
Angel oderwa豉 usta od pucharu i spojrza豉 na Malfoya.
-Szukasz czegos Draco?-powiedzia Seamus kt鏎y obserwowa sytuacje ze sto逝 nauczycielskiego i postanowi zareagowac.
-Niczego!Nie mo積a postac sobie przy stole tych pata豉ch闚?!
-Draco w tej chwili wracasz do wiezy Slytherinu i zostajesz tam przez ca造 bal a rano przyjdziesz do mojego gabinetu-powiedzia spokojnie Seamus i Malfoy natychmiast znikna z Wielkiej Sali.
-Seamus jest bardziej opanowany od ciebie Angel prawda?-zapyta豉 Hermiona kt鏎a siedzia豉 na kolanach Rona.
-Tak bardzo to widac?
-Bardzo.Bo duzo was dzieli i si sporo od siebie r騜nicie.
-To dobrze ze nie jeste鄉y tacy sami.To by by這 nudne mie takiego brata jaka sama jestes.
-Tez tak mysle-powiedzia Ron
-Snape wkoncu zjawi si na Wielkiej Sali-powiedzial Harry
Angel odwr鏂i豉 g這we i spojrza豉 na st馧 nauczycielski.Rzeczywiscie by tam Snape i rozmawia z Dambludorem.
-Zaraz wracam-powiedzia豉 Angel i wybieg豉 z Wielkiej Sali.
Znalaz豉 si na korytarzu.Zesz豉 na do schodami.tuz przed nia ujrza豉 gabinet Snapea.Nacisne豉 na klamke.Drzwi by造 otwarte.Wesz豉 do srodka i powolnym krokiem ruszy豉 ku biurku Snapea.Rozejrza豉 si dooko豉.W gabinecie panowa ch這d i pali豉 si tylko jedna lampka.Angel otworzy豉 szuflade biurka.By這 w niej pelno notatek Snapea.Nagle Angel zauwa篡豉 szara koperte i wyci庵a ja z szuflady biurka.Na kopercie widnieje napis:”Lily Potter dla Severusa Snapea”.Angel zaciekawia list wiec postanowi豉 ukrasc go.Schowa豉 list pod sukienke i wysz豉 z gabinetu Snpea.
W Wielkiej Sali impreza ju si rozkr璚i豉.Angel obserwowa豉 Hermione kt鏎a zniewalaj帷o u鄉iecha豉 si do Rona i Harry’ego kt鏎y tanczy z Cho Chan.Usiad豉 obok Ginny i wesz豉 z nia w interesujaca rozmowe.
-Czesc Ginny!Jak si bawisz?
-Czesc Angel…wyta鎍zy豉m si za wszystkie czasy.
-Z kim tak nami皻nie ta鎍zy豉?
-Z Nevillem.
-To tw鎩 przyjaciel?
-Nie.Ch這pak.
-Naprawde?Nie wiedzia豉m.No to moje najszczersze gratulacje no i zycze wam poodzenia.-powiedzia豉 Angel z u鄉iechem.
-Gdy cie zobaczy豉m nie wiedzia豉m ze b璠ziesz taka mi豉,ale widocznie si myli豉m.
-Wiele osob tak my郵a這.
-Nawet Harry tak my郵a.Jak wyje盥瘸 od nas to ca造 si trzas ze nie zdazy wej嗆 do Hogwartu a go zabijesz.
-Naprawde az tak si ba?
-Naprawde.Mysla豉m ze ju nawet nie pojedzie do Hogwartu.
-Ale przyjecha…i dobrze zrobi.Przynajmniej pokaza ze jest odwa積y.
-Ale tak naprawde si ba.
-Ka盥y si ba.
-Ciebie?
-Mo積a tak powiedziec.Wiele osob jeszcze do tej pory si boi,ale ja naprawde nie jestem taka jak on.
-Teraz to wiem.
-To dobrze.
-Czemu pozwalasz Harr’emu tanczyc z Cho?
-A czemu mam mu zabraniac?
-Ona mu si podoba ju od dawna.
-To dobrze ze mu si podoba.Wyglada na mi豉.
-Ale Harry i tak woli ciebie.
-Co sugerujesz?
-Powiedzia mi ze cie kocha.
Angel patrzy豉 ze zdziwieniem na Ginny i nie wierzy豉 w to co s造szy.
-Zartujesz?!Powiedzia ci tak?To niemo磧iwe!
-Czemu?
-On nie mo瞠 mnie kochac?
-Czemu?
-Bo ja zyje chwila.Mnie nie d逝go nie b璠zie a on b璠zie musia zyc dalej.
-Jak to nie…
Harry podszed z Cho do Angel.
-Angel!zapoznaj si z Cho.
Angel poda豉 reke Cho i dziewczyny u鄉iechn窸y si do siebie.
-Gdzie Hermiona i Ron?-zapyta豉 Angel
-Nie wiem.Gdzies pewnie siedza.
Harry usiad obok Angel,a Cho usiad豉 na krzesle naprzeciwko nich.
-Jak wam si ta鎍zy這?
-Nawet dobrze.Tylko ju mnie nogi bola-odrzek豉 Cho z u鄉iechem.
-A gdzie ty by豉s?Martwi貫m si?
-By豉m w wiezy-sk豉ma豉 Angel.
-Po co?
-Szuka豉m r騜d磬i.
-Po co ci r霩dzka?
-A po co przeprowadzasz ze mna wywiad?
-Bo cos mi nie pasuje.
-To sobie dopasuj!
Angel wsta豉 z 豉wki i ruszyla do Seamusa kt鏎y sta z Hagridem obok sto逝 nauczycielskiego.
-Co si sta這 Angel?-zapyta Seamus
-Nic.
-Snape cie szuka.
-Czego chcia?
-Nie wiem ale by zdenerwowany.Przyznaj si.Co znowu spsoci豉s?-zasmia si Seamus
-Nic nie zrobi豉m!-odrzek豉 oburzona Angel.
-W豉snie ze zrobi豉s-powiedzia Snape kt鏎y sta za Angel.
-O co ci znowu chodzi Snape?!Ciagle si mnie czepiasz!Co tym razem ci przeszkodzi這?
-To ze grzebiesz w moich osobistych rzeczach!I nie udawaj ze nie wiesz o co chodzi!
-Nie b璠 udawac,bo tym razem naprawde nie wiem o co ci chodzi Snape!Lepiej sprawdz czy nie ma cie gdzie indziej!Nara!-poweidziala Angel i omin窸a Snape tr帷aj帷 go 這kciem.
Snape spojrza na Seamusa,a ten tylko wzruszy ramionami i spojrza na Hagrida,po czym razem ruszyli do sto逝 nauczycielskiego znacznie ignoruj帷 Snapea.
Angel wroci豉 do sto逝 Gryfindoru i obserwowa豉 jak Cho u鄉iecha si zalecajaco do Harr’ego.
-Co jest Angel?Czemu nie ta鎍zysz?
Hermiona podesz豉 do niej z pucharem soku w rece.
-Nie chce mi si.Nie mam humoru.
-Chodzi o Cho i Harr’ego tak?
-A co jest z Cho i Harrym?Cos nie tak?
-No ona flirtuje z Harrym.
-I co z tego?
-Nie obchodzi cie to?
-W og鏊e.
-Jak to cie nie obchodzi?Nie rozumiem.
-A czemu mia這by mnie obchodzic?Czego nie rozumiesz?
-Harry tanczy z inna dziewczyna a ty nic sobie z tego nie robisz?
-Powtarzam ci po raz ostatni ze nie obchodzi mnie Harry!
-Mysla豉m ze cos do niego czujesz.widocznie si myli豉m.
-A ja my郵a豉m ze Harry czuje cos do mnie!
Angel wsta豉 i biegiem ruszy豉 do wiezy.Hermiona spojrza豉 na odalajaca si Angel a potem na Harr’ego kt鏎y siedzia z Cho.Podesz豉 do nich i rzuci豉 Cho z這wrogie spojrzenie.
-Mog cie prosi na chwile na bok Harry?
Harry ruszy za Hermiona.
-Co si sta這?
-Gdzie jest Angel?
-Nie wiem.
-Mia貫 jej pilnowac!I co?!
-Na chwile tylko spu軼i貫m ja z oka.Gdzies tu pewnie si kreci.
-Tymczasem ty zawiesi貫s swoje oko na Cho tak?!
-O co ci chodzi?
-O to ze jestes bezczelny.Najpierw podrywasz Angel.Zawracasz jej g這we a potem zostawiasz ja i swietnie bawisz si z Cho!taki z ciebie przyjaciel.Wszyscy si na tobie zawiedli鄉y!Nie odzywaj si do nas!Teraz masz nowych przyjaci馧!Czesc!
Wsciek豉 Hermiona wysz豉 z Wielkiej Sali i ruszy豉 do wiezy Gryfindoru.Cho podesz豉 do Harr’ego i po這篡豉 na jego ramieniu swoja delikatna d這n.
-Cho,wybacz ale musze ju isc.
-Czemu?Jeszce zosta造 dwie godziny balu.
-I pami皻aj to ze dzis si z toba bawi貫m nie wyraza zadnego uczucia do ciebie-powiedzia Harry i znikna z jej pola widzenia.



Angel


Kliknij, aby zobaczy inne artyku造 autora Angel
Jak doda komentarz?
Aby doda komentarz nale篡 si zalogowa (okno logowania, na g鏎ze strony). Je瞠li nie masz jeszcze swojego konta kliknij tu, aby si zarejestrowa.

Nudne i niezbyt porywaj帷e. Zdecydowanie 10000 razy bardziej wol orygina. w Twoim fragmencie NIC ciekawego si nie dzieje.
truscava, 2008-07-21 14:43:35

| Fotkapro.pl - ogladaj i oceniaj fotki | Blog z poradami, inspiracjami | Darmowe liczniki | Noclegi Nad Morzem |