Magazyn M這dych - Strona g堯wna
Antykoncepcja Ksi嘀ki Na powa積ie
Opowiadania Poezja Tworzenie WWW
emodi.pl -  Wiele sklep闚 w jednym miejscu
Okno logowania
L:
H:
Za堯 nowe konto

Szukaj

Teksty
Strona g堯wna
Antykoncepcja
Film
Fotografia
Humor
Ksi捫ki
Linki
Muzyka
Na powa積ie
Opowiadania
Poezja
Sport
Tworzenie WWW
Wywiady

Reklama


Redakcyjne
Strona g堯wna
Newsy
Nasze banery
Dodawanie tekst闚
Redakcja
Reklama
Linki

Subskrycja
Tw鎩 email


Polityka prywatno軼i

STATy:)

o2u.pl - 
darmowe liczniki
Tekst闚: 341
Komentarzy: 1221
Tw鏎c闚: 110 os鏏
Soft: cmsMM v 2.0

Chcesz doda sw鎩 artyku?


MM >> Ksi捫ki >> Hera moja mi這嗆

Hera moja mi這嗆


Data publikacji: 18-10-2003
Autor:Anna Onichimowska
Kategoria:Ksi捫ki
Ods這n:16728

     
Wszystkie prawa zastrze穎ne. Kopiowanie jakichkolwiek cz窷ci tej ksi捫ki jest surowo zabronione. Na stronach Magazynu M這dych, zosta豉 opublikowana ca豉 pierwsza cz窷 za zgod autorki i wydawnictwa 安iat Ksi捫ki.

Kup ksi捫k

CZ呇 PIERWSZA, DOM W OGRODZIE

Najgorsze, 瞠 ta historia zdarzy豉 si naprawd. Przeczyta豉m jej kr鏒ki suchy opis i od tej pory prze郵aduje mnie nocami. Nie uwolni si od niej, p鏦i jej sobie nie wyobra輳 w najdrobniejszych szczeg馧ach. P鏦i jej Wam nie opowiem. Sk豉dam ten 鈍iat po kawa趾u, poniewa lustro, w kt鏎ym si kiedy odbija, rozsypa這 si w drobny mak. Bo wystarczy, 瞠 zabraknie jednego kawa趾a puzzla, a obraz nigdy nie b璠zie kompletny.


MATKA
Imi: Gra篡na. Nazwisko: Niwicka. M篹atka. Wzrost: 167, oczy piwne, znak闚 szczeg鏊nych brak.
- Co to znaczy "znak闚 szczeg鏊nych brak"? - sylabizuje Micha. Od kiedy nauczy si liter, czyta wszystko, co wpadnie mu w r瘯.
- Dok豉dnie to, co jest napisane. 疾 nie mam w twarzy niczego, czego nie maj inni ludzie... - pr鏏uje mu t逝maczy.
- Na przyk豉d dw鏂h nos闚? - 鄉ieje si Micha.
- Na przyk豉d blizny...
Zerka do lustra. Jej twarz jest doskona豉. Gdyby nawet zdarzy這 jej si co takiego, na pewno by j usun窸a, nowoczesna chirurgia plastyczna czyni cuda... S造szy, 瞠 Micha jeszcze co m闚i, ale ona nie ma ju czasu.
- Id z nim na spacer - prosi Natasz, a sama poprawia pomadk usta i biegnie do samochodu.
- Na kt鏎 mam przygotowa kolacj? - goni j g這s gosposi.
- Jem dzisiaj na mie軼ie. Nie czekajcie na mnie...
Pilot do gara簑 zn闚 si zacina, wreszcie jednak wy豉nia si jej cacko, otwiera dach, przy takiej pogodzie szkoda je寮zi z zamkni皻ym i wolno rusza, przypalaj帷 papierosa. Dodaje gazu dopiero za bram, prowadzenie sprawia jej przyjemno嗆. W lusterku 豉pie spojrzenia kierowc闚, bawi si nimi, lubi startowa, wyprzedzaj帷 wszystkich o kilka d逝go軼i.
Na si這wni ma dzisiaj nieca陰 godzin. Rozci庵a spr篹yny, peda逝je, jakby mia豉 dojecha na koniec 鈍iata.
- Nie przyjemniej na rowerze? - zagaduje j trener, wymieniaj si uwagami o braku 軼ie瞠k rowerowych, on upiera si jednak, 瞠 zna fajne miejsce do poje盥瞠nia, gdyby mia豉 ochot, m鏬豚y jej towarzyszy.
Odmawia z wdzi瘯iem, przez chwil wios逝je, 獞icz帷 mi窷nie biustu, potem prysznic, makija, papieros i zn闚 siedzi w samochodzie. Tym razem zasun窸a dach, to w ko鎍u tylko kwiecie.
Dzwoni telefon. Jej m捫, z Londynu.
- Cze嗆, kochanie. Gdzie jeste?
- Jad na kolacj z klientem.
- Mam by zazdrosny?
- Niewa積e co powiem, i tak b璠ziesz... - 鄉ieje si, a potem rozmawiaj o tym, co u niego.
Klient jest potentatem proszk闚 do prania. Chodzi o niebanaln kampani reklamow. Gra篡na jest w tym najlepsza.
Przy deserze uzgodnili ju wszystko, wygl康a na zadowolonego, ale nie czu豚y si m篹czyzn, gdyby nie zaproponowa kontynuacji wieczoru.
- Nie miewam kontakt闚 prywatnych z klientami, cho熲y byli najbardziej sympatyczni... - wyg豉sza przemy郵an odpowied, t sam od zawsze, dla wszystkich za bardzo wyrywnych.
I zn闚 samoch鏚, papieros, po drodze w陰cza kaset z hiszpa雟kim, postanowi豉 si nauczy jeszcze tego j瞛yka.
W salonie pali si 鈍iat這, u Jacka te, tylko u Micha趾a ciemno. Skarb z tej Nataszy, my郵i Gra篡na, otwieraj帷 drzwi.
Natasza ogl康a telewizj.
- I嗆 do swojego pokoju? - pyta, nie odrywaj帷 wzroku od ekranu.
- Mo瞠sz obejrze do ko鎍a - zgadza si Gra篡na, chocia nie lubi, kiedy Natka przesiaduje tu wieczorami. Ma u siebie telewizor.
Potrzebny jest jej ca趾owity relaks. A ten kojarzy jej si z jakuzzi.
- Z ch這pcami wszystko w porz康ku? - pyta na wszelki wypadek. Natasza przytakuje, zapatrzona w ekran.
Gra篡na waha si przez chwil, czy nie zajrze do Jacka, ale nie ma ochoty na rozmowy, tylko na k徙iel w b帳elkach, dobrego papierosa i klasyczn muzyk.
- Id na d馧 - rzuca. - Nie prze陰czaj telefon闚. Dobranoc...
Musi by nast瘼nego dnia w agencji punkt dziewi徠a. Zastanawia si, jak radz sobie pracuj帷e kobiety z dzie熤i, za to bez gosposi, jednak te my郵i s ma這 zabawne, a mo瞠 jej wyobra幡ia pracuje wy陰cznie w okre郵onych rejestrach. Przypomina sobie dom rodzinny, ciasnot i zabiegan matk-artystk. Podobno jest dobra, ale nigdy nie mia豉 forsy. Gra篡na postanowi豉 by dobra w tym, na czym mo積a zarobi. Do dzi czuje wieczny zapach terpentyny i oleju, wisz帷y w ich ma造m mieszkanku. Matka prowadzi豉 warsztaty plastyczne, od czasu do czasu udawa這 jej si sprzeda jaki obraz, ale wi瘯szo嗆 z nich pi皻rzy豉 si w stosach po k徠ach, a na 軼ianach nie by這 wolnego centymetra. Ojciec by rzadkim go軼iem, wyprowadzi si z domu, jak by豉 jeszcze ma豉. Gra篡na podziwia豉 w telewizji bogate wille w zieleni ogrod闚, a w nich zadbane kobiety sukcesu z uregulowanym 篡ciem rodzinnym. B璠 jedn z nich, przysi璕豉 sobie na osiemnaste urodziny. Jutro po pracy wr鏂 prosto do domu, postanawia, owijaj帷 si szlafrokiem. Wyjedziemy wszyscy razem po Kamila na lotnisko, b璠zie mia niespodziank. Gdy wraca do salonu, widzi migaj帷e 鈍iate趾o sekretarki. "Zadzwo, prosz - s造szy g這s siostry.
- Przed p馧noc nie p鎩d spa"
Pewnie zn闚 chce po篡czy fors, my郵i Gra篡na z這郵iwie, ale wykr璚a numer.
- Dzi瘯i 瞠 dzwonisz - s造szy g這s Ewy. - Chcia豉m si ciebie poradzi. Wyobra sobie, znalaz豉m u Justyny tabletki antykoncepcyjne. Jestem wstrz捷ni皻a.
- Wcze郾ie zacz窸a... - Gra篡na ziewa. - Ile ona ma lat? Czterna軼ie?
- Widz, 瞠 nic ci to nie obchodzi. - W g這sie Ewy brzmi uraza. - A jeste w ko鎍u jej ciotk.
- Obchodzi - k豉mie Gra篡na - tylko jestem zm璚zona. Przypomnij mi, ile ma lat.
- Pi皻na軼ie.
- Powinna si cieszy, 瞠 si zabezpiecza - m闚i, przypalaj帷 papierosa. - To znaczy, 瞠 jest rozs康na. Oczywi軼ie, mo瞠sz z ni porozmawia, ale spokojnie...
- ζtwo ci m闚i, masz ch這pak闚...
Micha貫k mia by dziewczynk, my郵i Gra篡na, odk豉daj帷 s逝chawk. Mo瞠 lepiej, 瞠 nie jest. Z ch這pcami chyba rzeczywi軼ie jest mniej k這pot闚. Pr鏏uje sobie jaki przypomnie. Ach tak, raz bawi si pi趾 z synem s御iad闚 i st逝k szyb. No i kiedy upar si, 瞠by mie kota. Pufek by u nich trzy miesi帷e, ale dar kanapy i firanki. Ba豉 si, 瞠 z czasem mo瞠 by jeszcze gorzej. Koty bywaj z這郵iwe. S造sza豉 histori o takim, kt鏎y za豉twia si do but闚 w豉軼icieli. Pch造, kuwety, weterynarze, mowy nie ma, zdecydowa豉 wreszcie i wykorzystuj帷 zakatarzenie Mi鄂a, wm闚i豉 rodzinie, 瞠 ma造 ma uczulenie na sier嗆. Pufka odda豉 w dobre r璚e i od tej pory ma spok鎩. Micha rozpacza przez tydzie, a potem przesta o tym m闚i.
A Jacek? Jest ju prawie doros造... Siedemna軼ie lat... Dobrze si uczy, ma fajn dziewczyn, za rok pewnie zda na studia...
Jak bajek o 瞠laznym wilku s逝cha豉 opowie軼i o aroganckiej m這dzie篡, konfliktach z rodzicami. Jej dzieci by造 dobrze wychowane. M闚i造 "prosz, dzi瘯uj, przepraszam", umia造 zachowa si przy stole. Wiedzia造, 瞠 nale篡 ust瘼owa miejsca starszym. By造 pos逝szne.
Jej siostra zawsze miewa豉 jakie k這poty z Justyn.
Dobrze, 瞠 mam syn闚, my郵i Gra篡na, przeci庵a si z zadowoleniem, ostatni papieros i idzie do 堯磬a.


OJCIEC
Imi: Kamil. Nazwisko: Niwicki. 皋naty. Wzrost: 182, obywatelstwo polskie. Urz璠niczka wydzia逝 paszport闚 patrzy na niego ponownie, sk康 zna t twarz i to nazwisko, ale nie mo瞠 sobie przypomnie sk康. Dopiero po drodze do domu, wertuj帷 ponownie gazet, widzi wywiad i zdj璚ie.
Cz這wiek sukcesu, prezes Rady Nadzorczej du瞠go koncernu, hobby: tenis, problem: brak czasu, stosunek do kobiet: partnerski, idea kobiety: oczywi軼ie 穎na, ocena 篡cia rodzinnego (skala od jednego do sze軼iu) - pi耩 z plusem. Dlaczego nie sze嗆? Za rzadko si widujemy. To mo瞠 dlatego a pi耩 z plusem? Kto wie... K這poty z dzie熤i? 疾 tak szybko rosn.
Kamil zdejmuje z ta鄉y torb, jak zwykle moment szcz窷cia, 瞠 jest, nigdy nie zapomni, jak kiedy w Australii zosta przez tydzie w jednym garniturze... Ale kto wyrywa j mu z r瘯i, no dobrze, pomyli貫m si, o co chodzi. Za trzecim trafieniem - bingo. Ociera spocone czo這.
- Skoczymy jeszcze na jednego? - n璚i Kamila Piotr, jego prawa r瘯a, ale Kamil czuje, 瞠 z trudem trzyma pion, wi璚 m闚i nie.
Drzwi dziel帷e 鈍iat podr騜y od codziennego rozsuwaj si.
- Ale masz komitet powitalny... - W g這sie Piotra brzmi zazdro嗆, na niego nikt nie czeka.
Kamil w t逝mie wy豉wia twarz 穎ny, obok niej synowie, dlaczego jest ich trzech?
- Co za niespodzianka! - stara si, 瞠by nie by這 wida, jak podle si czuje. - Dobrze, 瞠 po mnie wyjecha豉, kochanie!
- 圭iska Gra篡n, Micha貫k wyci庵a r璚e. - Lepiej, 瞠bym ci nie podnosi, bo mam w g這wie karuzel.
- Mierzwi mu w這sy, Jacka klepie po ramieniu, trzeci syn na szcz窷cie rozwia si jak mg豉. W samochodzie przymyka powieki, s造szy, 瞠 co do niego m闚i, ale nie mo瞠 si skoncentrowa, odp造wa.
Kiedy otwiera oczy, jest ju dzie. Le篡 w 堯磬u. W ubraniu. G這wa 逝pie mu obrzydliwie. Z trudem przypomina sobie wydarzenia wieczoru, ostatnie, co pami皻a, to szamotanina przy ta鄉ie baga穎wej.
Spojrzenie na zegarek stawia go na baczno嗆. W domu panuje cisza, o niedawnej obecno軼i Gra篡ny 鈍iadczy jedynie dym z niedok豉dnie zgaszonego papierosa. Szybki prysznic, jego twarz w lustrze jest troch wymi皻a, ale nic na to nie poradzi. Dwie aspiryny, woda, du穎 wody...
- Nataszko! Kawa, b豉gam! Piorunem! - wo豉, czesz帷 mokre w這sy.
Opr鏂z kawy, czekaj na niego jak co dzie grzanki i jajko w szklance.
ζpie ukradkowe spojrzenia gosposi. Ch皻nie by jej zada par pyta, ona na pewno wie, jak wyl康owa w domu, ale nie ma ju czasu.
- B璠zie pan na kolacji? - pada rytualne pytanie.
- Zadzwoni - obiecuje, chwyta teczk i biegnie do gara簑.
Pilot si zacina, jak zwykle.
Powinienem zadzwoni do Gra篡ny, my郵i, ale odk豉da to na p騧niej. Kiedy ju b璠zie zna rozk豉d dnia. Kiedy wypije malutk brandy, umys mu si rozja郾i i j瞛yk rozwi捫e.
Nie powiniene pi niczego, kiedy prowadzisz, powtarza mu zawsze 穎na, ale on swoje wie. Nigdy nie prowadzi pijany. Ale troch alkoholu dzia豉 na niego jak na innych mocna herbata. Pomaga mu w koncentracji, wyostrza zmys造.
Zanim doje盥瘸 do pracy, odbiera pi耩 telefon闚. Czwarty z kolei - to ona.
- Zn闚 si wyg逝pi貫 - s造szy. A potem Gra篡na przypomina mu, jak to by這.
- Ch這pcy nie powinni ci widzie w takim stanie. Mnie zreszt te nie sprawi這 to przyjemno軼i.
- To dlatego, 瞠 si boj latania. Chcia貫m si wyluzowa. Przykro mi, naprawd.
- Nie k豉mie. Nie znosi takich sytuacji. Lubi panowa nad tym, co si dzieje.
- Mam dla was prezenty... - dodaje. Zawsze przywozi prezenty. I pierwszy raz zdarzy這 mu si, 瞠by po drodze do domu urwa mu si film.
Akurat musia豉 wyjecha po mnie z dzie熤i... Z drugiej strony, strach pomy郵e, co by si mog這 sta, gdybym wsiad do przypadkowej taks闚ki...
- Nie gniewaj si, dobrze?
- Szkoda 瞠 nie widzia貫 miny Nataszy. Musia造鄉y wtaszczy ci do domu.
- Pogadamy wieczorem... - ucina t niemi陰 wymian zda. 安iate趾o miga, 瞠 nast瘼na rozmowa na linii. - Zadzwoni do ciebie p騧niej...
Umawiaj si w ko鎍u w domu na kolacji.
- By貫 pijany - oznajmia mu na dzie dobry jego m這dszy syn. Odwraca buzi, kiedy chce go poca這wa.
- Ale ju nie jestem - pr鏏uje 瘸rtowa Kamil i wr璚za mu play station. Buzia Micha趾a rozpromienia si, ale po chwili powa積ieje.
- Przyrzeknij, 瞠 wi璚ej nie b璠ziesz - ci庵nie.
- Oczywi軼ie, 瞠 nie b璠. - Szczerze chce w to wierzy.
Kamil 豉pie spojrzenie Jacka, co mu si w tym spojrzeniu nie podoba. Mo瞠 mi si co wydaje, my郵i, i daje mu album CD, kupiony w Londynie.
- Nie znam si na tym. - Wzrusza ramionami. - Ale tego podobno teraz s逝cha m這dzie.
- Dzi瘯uj, tato... - Jacek rozrywa papier, przygl康a si ok豉dce. - Wygl康a ekstra. Nie znam.
- Poka... - Micha貫k wyci庵a r瘯.
- Zostaw... - Jacek zrywa si od sto逝, Micha貫k go goni, ma這 nie przewraca Nataszy z tac, w ko鎍u wyrywa bratu p造t.
- Masz ju tak, nie pami皻asz? Te od taty! - wykrzykuje, zapada cisza. - Dlaczego nie powiedzia貫? - pyta Jacka Kamil.
- Po co? Jest w porz康ku. Dam komu w prezencie... Nie przejmuj si...
- Mo瞠sz da mnie. B璠 mia dwa prezenty, a ty 瘸dnego... - przekomarza si z nim Micha.
- Mog - zgadza si Jacek i bierze go na kolana. - A teraz zjadaj... - zaczyna go karmi jak ma貫 dziecko. - Za mamusi... za tatusia...
Micha a krztusi si ze 鄉iechu.
Jak dobrze mie rodzin, my郵i Kamil i zn闚 jest mu przykro, 瞠 si wyg逝pi. Si璕a po wino, nalewa sobie i Gra篡nie, chwil si waha, patrz帷 na Jacka.
- Masz ochot?
- Nie, dzi瘯uj - odmawia syn.
Kolacja jest bardzo dobra. Troch za ci篹ka: trudno Natasz przestawi na inne przyzwyczajenia 篡wieniowe, ale nie mo積a wymaga za wiele.
Kamil patrzy na Gra篡n z przyjemno軼i: wszyscy koledzy zazdroszcz mu takiej 穎ny. Przywi霩 jej nowe perfumy. Chcia豚y, 瞠by ju by這 po kolacji i 瞠by m鏬 pow帷ha, jak na niej pachn.
Gra篡na zerka na zegarek.
- Za p馧 godziny wpadnie na kaw Ewa - m闚i, a dobry nastr鎩 Kamila rozwiewa si jak dym.
- Dzisiaj? - pyta z niedowierzaniem.
Jacek dzi瘯uje za kolacj i wstaje od sto逝.
- Chod... - obejmuje Micha趾a - pogramy w twoj gr.
Kamil patrzy za nim z wdzi璚zno軼i, chcia豚y by z 穎n cho przez chwil sam.


MICHA
- Nawet nie mo積a odczyta, jak si nazywam, zobacz! - pokazuje Micha貫k bratu swoj legitymacj szkoln. Natasza wypra豉 mu j, razem z kurtk.
Jacek ogl康a wyblak造 kartonik.
- No to koniec. Nie ma ci. - Rozk豉da r璚e i robi ma逍i min.
- Jestem! - denerwuje si Micha. - Jutro b璠 mia now, zobaczysz.
- Ale dzisiaj ci nie ma - droczy si z nim Jacek. Nagle widzi, 瞠 bratu zbiera si na p豉cz. Tego si nie spodziewa.
- Zrobimy ci zaraz dokument to窺amo軼i. - Udaje, 瞠 niczego nie zauwa篡.
- Znajd jakie zdj璚ie.
Micha przynosi cztery albumy.
Otwiera pierwszy z brzegu.
- Zobacz! - 妃ieje si. Na zdj璚iu p馧roczny bobas w wanience bawi si kaczuszk.
- To nie ty, tylko ja - m闚i Jacek. - A poza tym to musi by zdj璚ie aktualne, a przynajmniej takie, 瞠 b璠ziesz do siebie podobny.
- Wiem...
Temu Jackowi to si czasem wydaje, 瞠 ja nic nie rozumiem, my郵i Micha. Ale to dziwne, 瞠 cz這wiek tak bardzo si zmienia. Nie do poznania. Ciekawe, jak b璠 wygl康a w wieku Jacka. Czy b璠 do niego podobny. Albo jak si stan taki doros造 jak tato. Pr鏏uje sobie wyobrazi siebie z teczk i w garniturze.
- Co tak si zamy郵i? - szturcha go Jacek, wi璚 mu m闚i, chocia nie jest to 豉twe.
Jacek te nie umie sobie wyobrazi, jak b璠zie wygl康a za dwadzie軼ia lat. Przerzuca kartki kolejnego albumu.
- Mo瞠 to? - Pokazuje zdj璚ie, na kt鏎ym Micha moczy w jeziorze w璠k.
- W legitymacji jest zawsze tylko g這wa - protestuje Micha.
- Nie ma sprawy. Daj no篡czki. I jaki karton. - Jacek ch皻nie by ju zaj掖 si swoimi sprawami, ale nie chce zostawia Micha豉 w poczuciu bezradno軼i.
- Wkr鏒ce zrobi ci nowe zdj璚ia. Teraz nie mog: w豉郾ie sko鎍zy mi si film. Micha patrzy, jak Jacek robi mu now legitymacj.
Imi: Micha. Nazwisko: Niwicki. Wzrost: metr w kapeluszu ...
- W legitymacji nie ma wzrostu! A poza tym, mam ju 134! - krzyczy. - Wpisz tylko adres i szko喚. No i 瞠 chodz do pierwszej klasy...
Micha貫k ogl康a now legitymacj, czego mu jeszcze brakuje.
- A stempel? - pyta.
- Podstemplujesz jutro w szkole... - mruga do niego Jacek. - No, pobaw si teraz troch sam...
Micha patrzy, jak brat wstaje.
- Idziesz popali? - Chce go jeszcze zatrzyma, cho przez chwil.
Jacek zamienia si w s逝p soli.
- Wiesz, co si dzieje z takimi, co pods逝chuj i podgl康aj? - rzuca gro幡ie, a ma造 kr璚i g這w. - Wyrastaj im o郵e uszy i trzecie oko. Na 鈔odku czo豉.
- B璠 lepiej widzie - odgryza si Micha i wygl康a przez okno. - Id na dw鏎 - oznajmia, widz帷 za ogrodzeniem swojego koleg z s御iedztwa, Krzysia.
- Ubierz si! - s造szy za plecami g這s brata, ale ju p璠zi do wyj軼ia.
- Ty gdzie? - Natasza zast瘼uje mu drog.
T逝maczy, 瞠 tylko do ogr鏚ka, a ona zapina mu kurtk.
Czuje na buzi ciep造 wiatr. Pokrzykuje do Krzysia, 瞠by do niego przyszed i ju po chwili stoj na przeciwko siebie. Najpierw rzucaj pi趾 do kosza, kt鏎y zawiesi Kamil, ale ani razu nie udaje im si trafi.
- Za du篡 wiatr - wyrokuje Krzy i kuca przy wystaj帷ym z ziemi przedmiocie. - Co to jest?
- Odstraszacz kret闚... - szepcze, nie wiadomo dlaczego, Micha. - Mama si z這軼i, 瞠 niszcz trawnik. Wcze郾iej pr鏏owa豉 je wytru. I si dziwi豉, 瞠 one si nie da造. A to dlatego, 瞠 ja wyjmowa貫m te trucizny i wyrzuca貫m na 鄉ietnik.
- Co ty? - Oczy Krzysia ogromniej z wra瞠nia.
- No pewnie. Nie do嗆, 瞠 taki kret 豉zi ci庵le pod ziemi i nic nie widzi, to jeszcze go tru? Nie podoba mi si to. A jak si cz這wiek z czym nie zgadza, to nale篡 reagowa, tak nam m闚i豉 pani. - Micha貫k po chwili wyci庵a z ziemi odstraszacz. - To mi si te nie podoba. Nie chc, 瞠by si ba造.
- Jak b璠 si ba造 tutaj, to przelez do naszego ogr鏚ka... - zastanawia si Krzy, a Micha po namy郵e wkopuje odstraszacz z powrotem. - I wtedy moja mama kupi odstraszacz i one wr鏂 do was. I tak b璠 豉zi造 w k馧ko, a dostan kr耩ka. Micha zamyka oczy. Wyobra瘸 sobie, 瞠 jest kretem, 瞠 biega w ciemno軼i, a dooko豉 wszystko dudni.
- Ju wiem! Powy陰czam batyryjki. Bo jak te pozabieram, to si wyda... Krzysia wo豉 mama na obiad, a Micha zostaje sam.
Kiedy ju zapewni kretom cisz, wspina si na plastikowy kube i zagl康a do kuchni. Nie dzieje si tam nic ciekawego. Natasza kroi warzywa i gapi si w telewizor. Mama kupi豉 taki ma造 specjalnie dla niej, bo Natka zawsze powtarza, 瞠 ona bez telewizora, to jak bez r瘯i. A mamie zale篡, 瞠by Nataszy r彗 nie brakowa這.
Micha przesuwa kube pod pok鎩 Jacka. Szkoda, 瞠 nie ma Danki, my郵i. Danka to dziewczyna Jacka. Kiedy widzia, jak si ca這wali, a nawet jak Jacek rozpina jej bluzk. Mo瞠 by zobaczy wi璚ej, ale akurat wtedy wr鏂i豉 mama.
Jacek nape軟ia bibu趾i czym, co trudno z tej odleg這軼i zobaczy i robi papierosy. Ciekawe, dlaczego nie kupuje gotowych, jak mama. Musz go kiedy zapyta, my郵i Micha.
Ale wtedy przypomina sobie, co Jacek m闚i o takich, co pods逝chuj i podgl康aj. Trudno by mu by這 si wyt逝maczy ze swojej wiedzy. Na wszelki wypadek dotyka ostro積ie uszu, ale nie czuje, 瞠by uros造.
O, mama, cieszy si, widz帷 wje盥瘸j帷y samoch鏚 i biegnie, 瞠by si przywita.
- Cze嗆, Misiu... - Mama ca逝je go w locie i biegnie do domu.
Micha nie odst瘼uje jej na krok.
- Nataszko, wyprasowa豉 pani moj bluzk?!
Ach tak, zaraz zn闚 wyjdzie...
- Obieca豉 mi, 瞠 p鎩dziemy do kina... - zaczyna marudzi. Wcale nie ma ochoty na kino, ale chce z ni poby.
- Nie m闚i豉m, 瞠 p鎩dziemy dzisiaj... - Mama przebiera si szybko. - Ale je郵i chcesz, poprosz Natk. Albo Jacka. Je郵i ma czas...
Micha lubi Natasz. Opowiada mu cz瘰to historie ze swojego dzieci雟twa, s dla niego ciekawsze od bajek. Natasza gra z nim w r騜ne gry, tylko do komputera nie chce si zbli瘸. Ale do kina wola豚y p鎩嗆 z Jackiem, co brat to brat.
- Jacka - m闚i Micha.
Przygl康a si, jak mama szczotkuje w這sy i przypala d逝g cygaretk. Ma na ko鎍u j瞛yka wiadomo嗆, 瞠 jego brat sam umie robi papierosy, ale co go powstrzymuje. Musi si go spyta, czy to jest tajemnica.


JACEK
Imi: Jacek. Nazwisko: Niwicki. Obywatelstwo: polskie
Danka ogl康a paszport Jacka, ile w nim stempli! Dobrze mie dzianych starych, my郵i, patrz帷 z zazdro軼i za okno. Rozleg造 trawnik, r騜ane krzaki, skalny ogr鏚ek, oczko wodne...
- Kupi ci na imieniny w prezencie krasnala - m闚i z這郵iwie, gdy Jacek wchodzi do pokoju z kartonem soku.
- Krasnala? - Jacek marszczy brwi, nie za豉pa, o co jej chodzi.
- P馧 metra ogrodowego krasnala. Na wi瘯szego nie b璠zie mnie sta.
- Masz prawie rok na ciu豉nie. Jako usk豉dasz. - Staje obok niej i ca逝je j w ods這ni皻 szyj. Danka upina w這sy, odk康 jej powiedzia, 瞠 w takim wydaniu podoba mu si najbardziej. - Kiedy ogl康a貫m na Discovery program o krasnalach. Wiesz, 瞠 s ca貫 rzesze ich fanatyk闚 i kolekcjoner闚? Niesamowite, jak mo積a za鄉ieca przestrze takim paskudztwem... - Wyjmuje paszport z jej r彗. - Sk康 go masz?
- Z twojej szuflady - przyznaje Danka. - Rozgl康a豉m si za trawk.
Jacek rozlewa sok do szklanek, a dziewczyna wk豉da d這 pod jego bluz.
- No, daj mi zapali... - mruczy, ci庵n帷 go na kanap.
Jacek jest zachwycony, 瞠 ona tak to lubi. To Danka mnie nauczy豉 wszystkiego, my郵i czasem i nie mo瞠 uwierzy, 瞠 trafi mu si taki skarb. Zawsze by do嗆 nie鄉ia造. Sam z siebie nigdy by si nie odwa篡 do niej zbli篡. P馧 roku temu, na prywatce u Teresy, zacz瘭i razem ta鎍zy. Potem nam闚i豉 go na skr皻a. Troch si opiera, kiedy podkrad papierosa matce, 瞠by spr鏏owa i wyda mu si ohydny.
- Ten papieros jest inny, zobaczysz, 瞠 ci si spodoba... - kusi豉 tak d逝go, a zapali.
Nie by pewien, czy mu smakowa, raczej nie. Ani ten, ani 瘸den z nast瘼nych. Ale poczu si bardziej wyluzowany ni kiedykolwiek przedtem. M鏬 j teraz ca這wa, a nawet dotyka w ciemno軼i. Tydzie p騧niej odwiedzi豉 go w domu, wypalili po trawce i wtedy zrobili to po raz pierwszy. Od tej pory mary鄂a kojarzy豉 mu si ze spe軟ieniem. Stara si zawsze mie chocia kilka skr皻闚, dla siebie i dla Danki. Czasami wydawa這 mu si, 瞠 mary鄂a sprawia豉 jej jeszcze wi瘯sz przyjemno嗆 od seksu.
- P鎩dziemy w pi徠ek do kina? - spyta, kiedy ju si ubrali i Danka si璕n窸a po kolejn trawk. Mia ochot powiedzie jej, 瞠 za du穎 pali, ale ugryz si w j瞛yk. On te nie lubi s逝cha uwag pod w豉snym adresem. - Jest przegl康 francuskiej nowej fali.
- I impreza u Bartka, zapomnia貫?
- Mam ochot na ten maraton. Trzy kultowe filmy ostatnich lat. - Danka sprawia豉 wra瞠nie, 瞠 go nie s逝cha, wi璚 j obj掖 i przyci庵n掖 do siebie. - Posiedzimy sobie ko這 siebie po ciemku, b璠zie super, zobaczysz...
- Wol i嗆 do Bartka - oznajmi豉 stanowczo.
- Mamy jeszcze dwa dni, 瞠by si zastanowi... - powiedzia ugodowo.
- Ja ju si zastanowi豉m - uci窸a, zbieraj帷 si do wyj軼ia.
Jak sobie chcesz, pomy郵a ze z這軼i. Nie jeste鄉y syjamskimi bli幡i皻ami. Ka盥y robi to, na co ma ochot. Ale nie powiedzia tego g這郾o, tylko si璕n掖 po aparat i zrobi zdj璚ie jej upartej twarzy.
- Czub z ciebie. - Wzruszy豉 ramionami, a on pstrykn掖 jeszcze dwie fotki, dla uwiecznienia chwili.
Chodzili do tej samej szko造, do r騜nych klas. Wszyscy wiedzieli, 瞠 s par i to nape軟ia這 Jacka dum. Ch這paki m闚ili o Dance, 瞠 jest super-laska. Fajnie si z ni gada這, du穎 czyta豉, je寮zi豉 konno. Szko喚 traktowa豉 jako z這 konieczne, ale radzi豉 sobie nie najgorzej.
Nie we wszystkim si zgadzali, ale to by這 nawet ciekawsze. Nie mog豉 zrozumie, dlaczego Jacek zamierza w przysz這軼i studiowa psychologi. Sama chcia豉 i嗆 na zarz康zanie.
- Na tym nie zrobisz kasy. - Wzrusza豉 ramionami.- Praca to nie hobby. Jacka najbardziej interesowali ludzie. Przygl康a im si wsz璠zie, z zach豉nn uwag. Na ulicy, w szkole, na imprezach, w domu. Jacy s wobec siebie i jacy, kiedy im si wydaje, 瞠 nikt na nich nie patrzy. Polowa na takie chwile, uzbrojony w aparat i pstryka zdj璚ie za zdj璚iem. Rozwiesza je potem u siebie na 軼ianie, wisia造 wiele dni, zanim wybra najlepsze. Najwi璚ej by這 portret闚. Wyobra瘸 sobie, co si kryje za tymi twarzami, jak opowiadaj histori. Czasami 陰czy ze sob zdj璚ia r騜nych ludzi i zastanawia si, co by si mog這 mi璠zy nimi zdarzy. Pr鏏owa raz w陰czy do takiej zabawy Dank, ale nie da豉 si wci庵n望.
- Kto to jest? - spyta go raz Micha貫k, pokazuj帷 na zdj璚ie starego m篹czyzny w we軟ianej czapce.
- Zgadnij... - By ciekaw, co brat wymy郵i.
- Nasz dziadek? - spyta ma造, a Jacek przytakn掖. - Gdzie on mieszka? Dlaczego do nas nie przyje盥瘸?
I tak Jacek stworzy Micha趾owi dziadka, kt鏎ego ch這piec nie m鏬 pozna, bo obydwaj ju zmarli. Wymy郵i dziadka - rybaka, kt鏎y p造wa na kutrze daleko na P馧nocy. Czasami potem tego 瘸這wa, ale nie m鏬 si ju wycofa.
- Robisz mu wod z m霩gu... - z這軼i豉 si Gra篡na. - Macie pe軟 rodzin, dlaczego s康zisz, 瞠 brakuje mu do szcz窷cia dziadka?
Jacek mia wtedy na ko鎍u j瞛yka, 瞠 jemu te brakuje silnego m篹czyzny, z kt鏎ym m鏬豚y pogada. Ojciec si do tego nie nadawa.
Kiedy Jacek powiesi na przeciwko siebie zdj璚ia ojca i matki i zacz掖 si zastanawia, jak to mi璠zy nimi jest. To matka by豉 tu szefem. To ona wszystko trzyma豉 瞠lazn r瘯. Nie wiedzia, czy to lubi豉, czy nie mia豉 wyj軼ia. Ale przecie kiedy wybra豉 tego m篹czyzn. Czy by wtedy inny? A ona? Jaka ona by豉? Przygl康a si twarzy sprzed dwudziestu lat.
Na ile ludzie si zmieniaj, a na ile graj inne role? Patrzy na swoje stare zdj璚ie, ju nie pami皻a, czy wtedy by podobny do Micha豉?
Jego babcia maluje portrety. Przedstawia ludzi, jak sama ich widzi, nie stara si odda obiektywnego obrazu, o ile w og鏊e co takiego istnieje. Wszyscy s jako do siebie podobni, pewnie poprzez babci styl, jej ulubione kolory.
Twarz najdok豉dniej mo積a zobaczy na ekranie. Dlatego Jacek kocha kino. Teatr te, ale kino bardziej.
Studiuje siebie w lustrze. Wysoki, chudy, lekko przygarbiony, w這sy 軼i庵ni皻e w kucyk, twarz jak twarz. Najgorsze jest to, 瞠 jestem nijaki, my郵i. Nie m鏬豚ym by aktorem, bo nikt by mnie nie zapami皻a. Nie m鏬豚ym te by re篡serem, bo... przypomina mu si krytyka j璠zy-polonistki:
- Nie jeste tw鏎czy - stwierdzi豉 po jakiej pisemnej pracy, kt鏎ej temat nie obszed go ani przez moment.
- Przeci皻niak ... - Wykrzywia si do siebie, a szklana tafla pokrywa si mgie趾 jego oddechu. - Mo瞠sz tylko podgl康a innych, budowa z tego wiedz.
- Ty w og鏊e nie wierzysz w siebie - powiedzia豉 mu kiedy matka.
Rzadko ze sob rozmawiali i mo瞠 w豉郾ie dlatego to zdanie utkwi這 mu w pami璚i. Kiedy pali, wydawa這 mu si, 瞠 mo瞠 przenosi g鏎y, jego marzenia stawa造 si odwa積iejsze i wszystko mia na wyci庵ni璚ie r瘯i. Ale potem by這 zn闚 jak zwykle.


NATASZA
- Natasza Gubczenko - dyktuje Natka 酥iewnym g這sem w gabinecie stomatologicznym. - 28 lat. Adres? Ale kt鏎y? Tutaj czy na Ukrainie?
Od tygodnia bola j z帳. Robi豉 ok豉dy z octu i z lodu, ale nic nie pomaga這. Pierwszy zauwa篡 Micha貫k.
- Boli ci co? - spyta, a kiedy przyzna豉, powt鏎zy matce.
Pani Gra篡na od razu um闚i豉 j na wizyt do dentysty i da豉 pieni康ze. O te pieni康ze to Natce rozchodzi這 si najbardziej. Wie, 瞠 jak boli, to trzeba i嗆 do lekarza, ona tylko si boi, 瞠by nie wys豉 swoim mniej, ni powinna. Co miesi帷 dostaj od niej 150 dolar闚, wszystko, co zarabia. Dobrze, 瞠 mo瞠 nosi ubrania po pani Gra篡nie, jest co prawda ni窺za, ale podwin望 tu i 闚dzie zawsze mo積a. No i wysy豉 rzeczy po Michasiu. To, z czego wyrasta, gry, kt鏎e mu si znudzi造, zabawki...
Lekarka pyta si, czy chce zastrzyk znieczulaj帷y, a ona kiwa g這w. Kiedy jest ju po wszystkim, wydaje si jej, 瞠 ma nieruchom po這w twarzy. Troch si tego boi, ale uspokajaj , 瞠 za godzin b璠zie dobrze. Odbiera Micha趾a ze szko造.
- Idziemy dzi prosto do domu - t逝maczy ma貫mu - bo by豉m u dentysty.
Wci捫 ma wra瞠nie, 瞠 niewyra幡ie m闚i. Zawsze Micha貫k zdaje jej relacj, jak by這 w szkole, a ona mu - jak w domu. Co posprz徠a豉, jak si goni造 ptaki, i co widzia豉 w telewizji. Jej synek jest rok od niego m這dszy. Czasami Natasza my郵i, 瞠 gdyby nie Micha貫k, to by tu nie wytrzyma豉 z t瘰knoty. A tak, to ma go jakby na zast瘼stwo. Saszk zajmuje si babcia. No i ojciec, czyli jej m捫, Jura, po robocie.
- Rzu to, Nataszka, wracaj. Smutno nam bez ciebie - powtarza w k馧ko.
- Jak zarobi na mieszkanie - m闚i ona.
A potem sobie wyobra瘸, jak to kiedy b璠zie. Dwa albo i nawet trzy pokoje z balkonem, 豉zienka i kuchnia. Ka盥y mo瞠 od siebie odpocz望, ale i by blisko. Bo tutaj... Natasza zarzuca sweter, chocia nie jest ch這dno. Oni si tylko mijaj, my郵i. Ci庵le gdzie p璠z, a nawet kiedy s na miejscu, ka盥y zamyka si u siebie. Tu nigdy nie ma otwartych drzwi... W璠ruje wzrokiem ku pokojowi Jacka, jest u niego ta dziewucha, jej to Natasza nie lubi. Ona ma z貫 oczy, dziwne, 瞠 Jacek tego nie widzi. Ma tyle zdj耩 na 軼ianach, Natasza przygl康a si im, kiedy u niego sprz徠a, s te i jej zdj璚ia, tej Danki, gdyby uwa積ie popatrzy... Pewnie zwraca uwag na co innego, my郵i Natasza i u鄉iecha si pod nosem na wspomnienie w豉snych siedemnastu lat i swoich ch這pak闚.
- Natasza... - zagadn掖 j par dni temu - ma pani tyle pracy... ja sam mog u siebie sprz徠a, naprawd. Wie pani... bo tak to czasem d逝go nie mog czego znale潭...
- Patrzy豉, jak si pl帷ze i czerwieni.
- To znaczy... kr瘼uje mnie to! - wypali w ko鎍u.
Prasowa豉 akurat koszule Kamila. Odstawi豉 瞠lazko.
- Jak sobie chcesz - powiedzia豉 po chwili. - Je郵i pani Gra篡na nie b璠zie mia豉 nic przeciwko temu...
- Prosz jej nie m闚i. Co j to obchodzi, kto sprz徠a m鎩 pok鎩...
Niby tak, pomy郵a豉 wtedy. Potem, kiedy ju to si sta這, wspomina豉 t rozmow. Zastanawia豉 si, co by by這, gdyby powiedzia豉 nie. Albo gdyby poradzi豉 si pani Gra篡ny. Czy to by mog這 co zmieni. Czy mog豉by czemu zapobiec.
Ale by to pogodny dzie, le瘸豉 przed ni ostatnia do uprasowania niebieska koszula w bia貫 pr捫ki, obiad by gotowy, a za chwil w telewizji mia si rozpocz望 jej ulubiony serial. No i dosta豉 list z domu, taki kochany, taki serdeczny, i zdj璚ia Saszki. W taki dzie nie przeczuwa si niczego z貫go, tylko nuci pod nosem i poprawia w lustrze w這sy.
Czasami, kiedy Natasza le篡 wieczorem w 堯磬u, to my郵i sobie, 瞠 si w czepku urodzi豉. Tak pi瘯nie mieszka, praca lekka, ludzie dobrzy, no i jeszcze do tego pieni康ze. Nie to co u niej na wsi, najpierw szko豉, a potem - inwentarz i pole; by豉 nauczycielk w podstaw闚ce, je寮zi豉 codziennie do s御iedniej osady pi耩 kilometr闚, na rowerze.
Nigdy jej si nie 郾i這, 瞠 b璠zie taka bogata. No i ma za kim t瘰kni. Zamyka oczy, wyobra瘸 sobie, 瞠 obok niej le篡 m捫, a w 堯瞠czku przy 軼ianie - Saszka. Mama 酥i w kuchni, 瞠by im nie przeszkadza, kochana mama.
Jak wr鏂, urodz jeszcze jedno dziecko, my郵i Natasza. Mo瞠 trafi si dziewczynka... Bo Saszk ma這 si nacieszy豉m, za ma這. Pami皻a, jak mu czyta豉, kiedy le瘸 w 堯瞠czku albo opowiada豉 bajki. Tutaj opowiada Micha趾owi, bo z czytaniem po polsku ci庵le ma k這poty. Dobrze, 瞠 Micha ma brata... Nigdy nie widzia豉, 瞠by czyta豉 mu mama. Ona w og鏊e nie powinna mie dzieci, my郵i o pani Gra篡nie. M篹a pewnie te nie. Bo jak si nie ma dla siebie czasu, to po co to wszystko?
Oni zawsze wieczorami siedzieli wszyscy razem i opowiadali sobie, co si zdarzy這, czasami grali w karty, a czasami ka盥y zajmowa si sob, ale i tak wiedzia, 瞠 inni s obok. No i dobrze, 瞠 Jura nie zagl康a do kieliszka. Wszyscy si dziwili, 瞠 nie pije, a on m闚i, 瞠 mu to do niczego nie potrzebne. Ciekawe, do czego jest potrzebne panu Kamilowi?
"Kochany Jura! - napisa豉 ostatnio. - Pewnie mi nie uwierzysz, ale ja im tutaj wcale nie zazdroszcz, nic a nic. Bo po co komu taki wielki dom? Czasem przyjmuj go軼i, no to wtedy, rozumiem, ale dla go軼i dom budowa?" Dalej pisa豉 o ch這pcach. 疾 Jacek nie pozwala wchodzi do siebie do pokoju. I 瞠 ma cz瘰to zaczerwienione oczy. Mo瞠 czyta po nocach, albo za du穎 siedzi przed komputerem... Natasza jest tu ju dwa lata. Co trzy miesi帷e je寮zi do swoich. Czasem my郵i, jakby to by這, gdyby oni j odwiedzili. Jura i Sasza. Pomie軼iliby si u niej w pokoju. Ale nie 鄉ie spyta, czy mo瞠 ich zaprosi.
- Opowiedz mi o Saszy... - prosi kiedy Micha貫k. Le篡 ju w 堯磬u.
Co by tu opowiedzie nowego, zastanawia si Natasza.
- Opowiedz, jak jad zielone 郵iwki... - Ch這piec upomina si o swoj ulubion histori. S造sza ju j ze trzy razy.
- To by這 latem... - zaczyna Natasza. - Saszka mia wtedy pi耩 lat. Wdrapa si z dzieciakami s御iad闚 na 郵iw, u nich w ogrodzie. Wiedzieli, 瞠 nie wolno je嗆 niedojrza造ch owoc闚, ale bardzo chcieli spr鏏owa. Liczyli, 瞠 nikt ich nie zauwa篡...
- I wtedy s御iad wr鏂i z pola... - podpowiada Micha貫k.
- No w豉郾ie... - 鄉ieje si Natasza. - Postanowi da im nauczk. Zamkn掖 ca貫 towarzystwo w ciemnej piwnicy. A potem...
- Przebra si w sk鏎 bia貫go nied德iedzia... - Micha貫k a piszczy z emocji. - I wszed tam...
- To kto komu opowiada - Natasza marszczy brwi z udanym oburzeniem - ty mnie czy ja tobie?
- Ty, ty... - Ch這pczyk przytula si do niej.
- Wszed tam, a oni w krzyk! Tylko Saszka od razu zauwa篡, 瞠 ten nied德ied by w gumiakach...
I Natasza ca逝je Micha趾a na dobranoc, jak swojego synka.
- Zabierzesz mnie tam kiedy, na wie? - goni j jeszcze jego g這s.


POKUSY
疾by mnie si kiedy chcia這 zdarzy co takiego, jak Saszce, z tym nied德iedziem, my郵i Micha. Ale tutaj w ogr鏚ku nie ro郾ie ani jedno drzewo, na kt鏎e mo積a by si wspina, z owoc闚 s tylko poziomki, a zbieranie zielonych poziomek, to nie to samo, co zrywanie 郵iwek. U Krzy鄂a jest jeszcze gorzej. Same grz康ki, nawet polata nie mo積a. Nie m闚i帷 ju o tym, 瞠 na pewno nikt w okolicy nie ma nied德iedziej sk鏎y. Pr鏏uje sobie wyobrazi tat w nied德iedziej sk鏎ze, a potem ojca Krzysia, ale to wcale do nich nie pasuje. Nawet gumiaki do nich nie pasuj. Znudzony snuje si z k徠a w k徠, s takie dni, kiedy nie wiadomo, co ze sob robi. Za oknem si徙i deszczyk, wszyscy s poza domem, tylko Natasza robi porz康ki w szafach.
- A ty co tak 豉zisz, Micha貫k, jak pokutuj帷a dusza? - pyta go z drabiny.
- Wejd tam do ciebie, a ty mnie wsadzisz na pawlacz... - wymy郵a ch這piec. - No i co tam b璠ziesz robi?
- B璠 siedzia. - Wzrusza ramionami. Ta Natasza, to czasem zadaje dziwne pytania. Co mo積a robi na pawlaczu?!
Pomys przestaje mu si podoba, jeszcze zanim Natasza m闚i "nie".
- Co to jest "pokutuj帷a dusza"? - pyta, a ona pr鏏uje mu wyja郾i najlepiej, jak potrafi.
Mogliby鄉y si z Krzy鄂iem przebra za duchy, o篡wia si Micha. Przypomina mu si strych w domu kolegi, stare meble i paj璚zyny po k徠ach. Tu nie ma nawet strychu. Ani piwnicy, my郵i z 瘸lem. Bo co to za piwnica, z saun, jakuzzi i 堯磬iem do opalania? Przyda豉by si taka zwyczajna, je郵i ju nie taka, jak widzia na filmie (tam nawet mieszka kot, kt鏎y wlaz przez st逝czone okienko!), to chocia jak u Krzy鄂a, ze sznurami susz帷ej si bielizny i zapasami na zim.
- Mog i嗆 do Krzysia? - pyta Natasz, a ona wzdycha, schodzi z drabiny i dzwoni do s御iadki.
- Nikogo nie ma. - Kr璚i g這w.
Przestrasz Natk, postanawia Micha i idzie do pokoju po prze軼ierad這. Zapomnia, 瞠 酥i na zielonym.
- Musz znale潭 bia貫... - mruczy i wchodzi do Jacka.
Ju ma przekr璚i kontakt, kiedy przypomina sobie, 瞠 nie wolno mu tu przychodzi samemu. Je郵i kto wr鏂i, mo瞠 zobaczy 鈍iat這 z ogrodu, przez szyb. Nareszcie przyda mi si latarka, cieszy si i biegnie po jeden z prezent闚, kt鏎e dosta od Miko豉ja.
A potem skrada si, na palcach i zatacza kr捫kiem 鈍iat豉 esy floresy. Ze 軼iany wychodz na niego zdj璚ia dziadka. Ogl康a je przez chwil i przesuwa latark obok. Widzi nag pani w zabawnej czapeczce. Pani stoi ty貫m. Spod czapki wymykaj si d逝gie jasne pasma. To pewnie Danka, my郵i Micha. Ciekawe, czy zrobi jej jakie zdj璚ia przodem. Na pewno, tylko s gdzie schowane... Micha zapomina, po co tu przyszed. Ogl康a biurko i p馧ki, w k帷ie le膨 pisma, a na nich du瞠 koperty. Serce bije mu mocno. Czuje si jak detektyw. To zupe軟ie co innego ni zabawa w duchy. Du穎 ciekawsze. W pierwszej kopercie s zdj璚ia jakich nieznajomych ludzi. Przerzuca je niecierpliwie. Z drugiej wy豉nia si twarz Danki, ale tylko twarz. Za ka盥ym razem inna. U鄉iechni皻a i skrzywiona, 豉dna i brzydka, z przodu i z boku. Mo瞠 ona nie chcia豉, 瞠by jej robi inne zdj璚ia, domy郵a si Micha. Wydaje mu si, 瞠 s造szy otwieranie bramy, gasi 鈍iat這 i wygl康a przez okno. To wraca Krzy z rodzicami. Zapala zn闚 latark i odsuwa jedn z szuflad.
- Micha! - s造szy wo豉nie Nataszy. - Micha趾u, kolacja!
Musz tu wr鏂i, obiecuje sobie ch這piec i wymyka si z pokoju brata.
- Co taki czerwony? - dziwi si Natasza i przyk豉da mu r瘯 do czo豉. Micha zawsze si rumieni, kiedy k豉mie. Teraz nie k豉mie, ale gdyby Natasza spyta豉 go, co robi, musia豚y sk豉ma, wi璚 jest czerwony na zapas.
- Odrobi貫 lekcje?
- Mia貫m tylko narysowa zwierz - przyznaje ch這piec. - Takie, jakiego si boj.
- I co to jest? Lew?
- Nie... Jak chcesz, to ci poka輳... - Micha odk豉da kanapk i biegnie do pokoju.
- Nie napracowa貫 si... - 妃ieje si Natasza.
Przez karton wije si wst捫ka w篹a.
- M鏬豚y mu dorysowa jab趾o... - 瘸rtuje. - No i Adama i Ew.
Ale Micha nie rozumie, o czym ona m闚i. Nie chodzi na religi. Nataszy wcale si to nie podoba.
- Dzisiaj do poduszki opowiem ci o raju - obiecuje i dotrzymuje s這wa. Kiedy ju idzie do siebie, ch這piec d逝go si wierci i nie mo瞠 zasn望. S造szy, jak domownicy kolejno wracaj do domu. Tato g這郾o si 鄉ieje, a potem w陰cza muzyk. Mimo 瞠 Micha tego nie widzi, mo瞠 to sobie wyobrazi. Jak ojciec nalewa sobie drinka, przebiera w p造tach, a potem chodzi po pokoju i opowiada. A mama le篡 na kanapie, z nieod陰cznym papierosem. To musi by dobre, skoro mamie tak smakuje, my郵i Micha. Jutro sam spr鏏uj, obiecuje sobie. Wie, 瞠 dzieci nie pal, ale chce tylko poczu, jak to jest.
Kiedy wreszcie zasypia, 郾i mu si jab這nie ci篹kie od dojrza造ch jab貫k. Po ich pniach wspinaj si w篹e, a na dole nagie kobiety w 鄉iesznych czapeczkach pal papierosy i jedz jab趾a.
Rano mama odwozi go samochodem do szko造.
- 好i mi si raj - m闚i Micha. - Ale nie by這 w nim Adama.
- Pewnie uciek, w obawie przed kar - 鄉ieje si Gra篡na. - M篹czy幡i s na og馧 tch鏎zliwsi od kobiet.
Ja nie jestem tch鏎zliwszy, powtarza sobie Micha. I kiedy po po逝dniu Natasza ogl康a telewizj, otwiera drewniane pude趾o, zawsze pe軟e papieros闚, wyjmuje jednego i biegnie do swojego pokoju. Zapomnia o zapalniczce. Znajduje j w ko鎍u w pokoju rodzic闚. Ale ju serial si sko鎍zy i Natasza idzie z nim do parku. Wieje ch這dny wiatr, niebem p璠z ciemne ci篹kie chmury.
- Wracajmy... - nudzi Micha. - Zaraz spadnie deszcz.
- Nie jeste z cukru - odpowiada Natasza.
- Ale mog si przezi瑿i... - Poci庵a nosem, udaj帷 katar.
- Przezi瑿isz si, jak b璠ziesz w k馧ko siedzia w domu - m闚i Natka, ale zawracaj. - Po powrocie w陰cz ci saun, 瞠by si rozgrza.
- P鎩dziesz ze mn do sauny? - dopytuje ch這piec.
Chodzi do sauny z rodzicami i Jackiem, ale nigdy z ni.
- Nie... - Natasza kr璚i g這w.
- Dlaczego? - dr捫y Micha. Natka pr鏏uje zmieni temat, ale nie daje za wygran.- Wstydzisz si by na golasa?
Natasza 鄉ieje si, pr鏏uje wszystko obr鏂i w 瘸rt, ale Micha swoje wie i nie daje mu to spokoju. Nagle to, jak wygl康a Natka bez ubrania, wydaje mu si bardzo ciekawe.
- Sam nie chc i嗆 do sauny - oznajmia w domu. - Pogram na komputerze... - I biegnie do swojego pokoju.
Zamyka drzwi, przez chwil nas逝chuje, a potem si璕a po papierosa. Wk豉da go mi璠zy dwa palce, jak to robi mama, zapala zapalniczk, ale ten nie chce si zajarzy. Ach, prawda, musz si zaci庵n望, przypomina sobie Micha i wsuwa go do buzi. Po chwili czuje gryz帷y dym, krztusi si i kaszle, nie mo瞠 przesta. Zaraz przyleci tu Natasza... Nie wie, co zrobi z papierosem. Otwiera okno i wyrzuca go na trawnik. W g這wie mu si kr璚i. 疾 te mama to lubi, my郵i ze zdumieniem. Teraz ju wie, dlaczego Jacek robi sobie w豉sne. Mo瞠 mi da kiedy spr鏏owa, jak go poprosz, przemyka mu przez g這w, chocia nie bardzo w to wierzy.


MLECZE
Jacek siedzia w ciemnej sali kina i my郵a o Dance. Projekcja jeszcze si nie zacz窸a, przez ekran przelatywa造 reklam闚ki. Dziewczyna wydawa豉 si obra穎na, 瞠 wybra maraton francuski zamiast imprezy u Bartka. Zauwa篡, 瞠 potraktowa豉 to osobi軼ie. Nie chcia豉 zaakceptowa, 瞠 wola sp璠zi samotn noc ni by w jej towarzystwie. A przecie pr鏏owa nam闚i j na ten spektakl.
Nie wiedzia teraz, czy naprawd ma na niego ochot. Trzy filmy pod rz康, to spora dawka. Ale dw鏂h z nich pewnie nigdy by nie zobaczy, a recenzje sugerowa造 arcydzie豉... Gdyby go Danka poprosi豉, 瞠by zmieni plany, kto wie, by zawsze wra磧iwy na pro軸y. Ale to nie by這 w jej stylu. Mia豉 zwyczaj narzuca swoj wol i nie znosi豉 sprzeciwu. Czasami Jacek si dziwi, dlaczego jest w豉郾ie z ni. Jakby nie pami皻a, 瞠 wyci庵n窸a po prostu r瘯 i wzi窸a go, jak jab趾o. A jab趾a nie maj g這su.
Pr鏏owa sobie wyobrazi, 瞠 jednak wychodzi z kina i jedzie do Bartka. Czy okaza豉by mu, 瞠 si cieszy? Potraktowa豉by to raczej jak zwyci瘰two, jako kolejny dow鏚 swojej w豉dzy.
Czo堯wka pierwszego filmu przerwa豉 jego nieweso貫 rozmy郵ania. Po dziesi璚iu minutach z fotela nie ruszy豉by go ju 瘸dna si豉. By tam, gdzie by powinien. Projekcja sko鎍zy豉 si przed trzeci. Po drugim filmie wysz豉 jaka para, poza tym wszyscy dotrwali do ko鎍a. Jaki m篹czyzna chrapa, co wprowadza這 element rozbawienia w momentach, dalekich od komizmu.
Jacek, oszo這miony tym, co zobaczy, powi鏚 wzrokiem po pustoszej帷ej widowni. Wi瘯szo嗆 ocenia na student闚, reszta - to ludzie starsi. Solo lub parami, przewa積ie jednak solo. Spektakl dla cierpi帷ych na bezsenno嗆 samotnik闚, pomy郵a, wychodz帷 z kina.
Noc by豉 ciep豉, cho bezchmurna. Dosta od matki pieni康ze na taks闚k, mia jednak ochot na spacer. Nie czu si senny, chcia przemy郵e filmy, wr鏂i do niekt鏎ych scen. Mi這 by by這 z kim o nich pogada, ale nie by pewien, czy Danka by豉by w豉軼iw osob.
Do domu mia z p馧 godziny marszem. Miasto noc jest zupe軟ie inne. Przypomina這 Jackowi troch teatraln dekoracj. Pust scen, na kt鏎ej wszystko mo瞠 si wydarzy. 安iat這 latar, prze鈍iecaj帷e przez m這de listki drzew, nadawa這 charakteru nawet odrapanym ulicom. Wr鏂i my郵ami do ma貫go miasteczka w Prowansji, gdzie w jakiej kafejce, dw鏂h niem這dych m篹czyzn popija這 absynt, gaw璠z帷 o 篡ciu. Wszystko by這 filmowane w ten spos鏏, jakby czas si zatrzyma, jakby ta rozmowa by豉 zawieszona w niesko鎍zonym kosmosie. Ciekawe, co to jest absynt, przelecia這 mu przez g這w, kiedy z bocznej uliczki wysz這 na niego czterech.
Nie wygl康ali 鈍ie穎 i byli na g這dzie. U Bartka bywa kiedy jeden taki. Rozbiegane spojrzenia, spocone czo豉, dr膨ce 豉py.
Bez zb璠nych dyskusji opr騜ni kieszenie. Pi耩dziesi徠 z這tych, to wszystko, co mia. Kom鏎k zostawi w domu. Roz這篡 r璚e i wzruszy ramionami. Jeden z nich waha si wyra幡ie, czy mu nie przy這篡, ale pewnie szkoda mu by這 energii. Po chwili by這 pusto.
Gdyby nie wywr鏂one wci捫 kieszenie, mia豚y uczucie, 瞠 to mu si 郾i這. Nie pad這 ani jedno s這wo. Prowansalska kafejka rozwia豉 si jak dym, absynt wyparowa, zosta造 tylko brudne, sk徙o o鈍ietlone ulice i czaj帷y si w mroku strach.
Ruszy szybkim krokiem. Nie my郵a ju o filmach, tylko o tym, 瞠by by wreszcie w domu. Uwali si w 堯磬u i zapali skr皻a. 疾by si rozlu幡i, odp璠zi koszmary. 疾by si dobrze poczu.
皋陰dek uwiera mu jak twardy kamyk. Po prostu jestem g這dny, przekonywa siebie, przekr璚aj帷 wreszcie klucz, ale nie poszed do kuchni. Nie po這篡 si r闚nie, tak jak mia to w planie.
Siedzia po ciemku, pal帷, wpatrzony w ogr鏚. O鈍ietlone ksi篹ycem i naro積ymi lampkami, 鈍ieci造 w trawie mlecze. Kiedy zamieni si w dmuchawce, my郵a, zdumiony nagle cudem, jaki mia si wydarzy. A potem z ka盥ej drobinki dmuchawca, wyro郾ie nowy mlecz. I tak w k馧ko, do ko鎍a 鈍iata. Mlecze ogromnia造 w jego oczach, by造 teraz z這tymi ko豉mi blasku. Wchodzi w ten blask, zanurza si w nim jak w gor帷ym jeziorze, gdy nagle zacz窸o marzn望, a on poczu l瘯. Z trudem wydosta si na brzeg. Od razu znikn窸o, poros貫 lasem dmuchawc闚. By造 wielkie jak stuletnie d瑿y. Poprzez ich puchate korony z trudem przedziera這 si czarne niebo. I wtedy zerwa si wiatr. Ka盥e nasiono by這 niebezpieczn strza陰. Ucieka przed nimi, ale nie mia szans. Jedna z nich ugodzi豉 go w g這w.
Obudzi go b鏊. Podni鏀 czo這 z parapetu. W palcach 軼iska wci捫 wygas貫go skr皻a. Za oknem dnia這. Po這篡 si do 堯磬a i zapad w ci篹ki sen, tym razem bez sn闚.
Powt鏎nie otworzy oczy, gdy warkot, kt鏎ym od d逝窺zego czasu wibrowa豉 przestrze, sta si nie do zniesienia. Zegarek wskazywa po逝dnie. Przed domem ojciec chodzi z kosiark. Po mleczach zosta造 strz瘼y. Uchowa造 si pojedyncze sztuki, przytulone do siatki ze strachu.
Kiedy sta pod prysznicem, wr鏂i造 do niego wspomnienia minionej nocy. Chcia skupi si na filmach, ale ekran przys豉nia造 mu cztery wychudzone postacie. Trzeba nie mie rozumu, 瞠by tak 熜a, pomy郵a z niech璚i. Wszystko ma swoje granice. Nie znosi, kiedy ojciec nadu篡wa alkoholu, a potem stawa si gadatliwy do niemo磧iwo軼i. Uwa瘸, 瞠 matka za du穎 pali. Ba si o Dank. Dobrze, 瞠 ja nie mam sk這nno軼i do na這g闚, pomy郵a, biczuj帷 cia這 lodowatym strumieniem. Dopiero on obudzi go do ko鎍a, przep璠zi koszmary.
W lustrze zauwa篡 na czole ciemniejsz plamk. Siniak? No, tak... to ten sen... Sen? A c騜by innego, odp璠zi nag貫 przypuszczenie. Nigdy po trawce nie miewam 瘸dnych wizji. Takie rzeczy zdarzaj si po narkotykach. Ale po mary軼e? Przypomnia sobie, 瞠 kupi now parti. Ta trawka by豉 pierwsza.
Czu wilczy g堯d, jakby nie jad od tygodnia.
- Jak by這? - zagadn窸a go matka.
- Super... - powiedzia, w豉軼iwie nie mijaj帷 si z prawd.
- Nie mia貫 problem闚 z powrotem? Z豉pa貫 taryf?
- Mhm... - mrukn掖, zapychaj帷 si chlebem. Natasza zrobi豉 smalec ze skwarkami, co, co uwielbia.
Nie ma sensu wprowadza jej w szczeg馧y. Na drugi raz nie pozwoli mi na p騧ny powr鏒. Po co ma si niepokoi. Nic si nie sta這, my郵a, przygl康aj帷 si jej z przyjemno軼i. Wygl康a豉 o wiele lepiej, ni matki jego koleg闚.
- Masz jakie plany? To znaczy... chcia豉m spyta, czy nie poszed豚y z Mi鄂iem do zoo? Obieca豉m mu to, a przyjechali znajomi ojca z Francji, zaprosili nas na lunch. Mogliby軼ie potem skoczy do Mc.Donalda, on to uwielbia, a ty chyba te co tam sobie wybierzesz...
Jacek widzia, 瞠 czuje si winna. Mog豉by zrezygnowa z tych znajomych, pomy郵a z nag陰 z這軼i. Ale zanim co odpowiedzia, do kuchni wpad Micha.
- To kiedy idziemy? - spyta, ci庵n帷 go za bluz.
Wi璚 to tak... Popatrzy na Gra篡n, a ona uciek豉 wzrokiem i si璕n窸a po papierosa.
- Za p馧 godziny - powiedzia. - Pom騜 tacie kosi traw.
Kamil w豉郾ie wszed i nala sobie wody.
- Raczej grabi, bo ju sko鎍zy貫m. Jak by這? - zagadn掖 Jacka, a on powt鏎zy to samo co przed kwadransem i w這篡 naczynia do zmywarki.
Przed wyj軼iem chcia jeszcze zadzwoni do Danki.
- Nie ma jej - us造sza.
T sam odpowied otrzyma wieczorem oraz dwukrotnie w niedziel. I mimo 瞠 si przedstawia i prosi o przekazanie wiadomo軼i, nie oddzwoni豉.


SEKRETY
W zoo by這 t這czno. Jacek pr鏏owa trzyma Micha趾a za r瘯. Jeszcze niedawno 瘸dna si豉 nie odlepi豉by ma貫go od brata, teraz zachowywa si tak, jakby si wstydzi. Lubi, kiedy Jacek szed z ty逝. Schowam mu si, ogarn窸a Jacka pokusa, ale gdy tylko straci Micha豉 z oczu, przestraszy si i pop璠zi za nim. Ch這pczyk sta z bezradnym wyrazem twarzy przed wybiegiem ma逍. Osio ze mnie, pomy郵a Jacek, wcelowa w ma貫go obiektyw i pstrykn掖 zdj璚ie.
- No i co, Zosia Samosia? - zagadn掖 go 瘸rtobliwie, puszczaj帷 oczko.
- Nic. - Micha wzruszy ramionami i odwr鏂i si do ma逍. Dwie z nich
kopulowa造 rado郾ie, co wprowadzi這 go w wyra幡e o篡wienie.- Zobacz! Zobacz!!!! - 鄉ia si, pokazuj帷 je palcami.
Jackowi przypomnia這 si, jak zasta Micha豉 le膨cego przed drzwiami 豉zienki. Pr鏏owa zajrze do 鈔odka przez niewielki wywietrznik.
- Co ty wyprawiasz? - zagadn掖 go wtedy, a on zrobi si czerwony jak burak. - Dlaczego podgl康asz Natasz?
To by這 trudne pytanie. Gdyby Micha umia na nie odpowiedzie, na pewno by to zrobi. Ale nie wiedzia dlaczego. Pewnie chcia sprawdzi, czy wygl康a tak samo jak mama. Bo z mam i tat, i Jackiem chodzili do sauny, ale Natasza nie zgadza豉 si nigdy na jego towarzystwo. Pomy郵a, 瞠 pewnie ma co do ukrycia i ci庵le sobie to tajemnicze co wyobra瘸.
Ale 瞠by to wszystko powiedzie, trzeba wielu s堯w i trzeba by ich pewnym, a Micha nie by. Zreszt teraz te nie umia豚y wyt逝maczy Jackowi, dlaczego bawi造 go parz帷e si ma逍y. Wiedzia, co robi造. I wydawa這 mu si to 鄉ieszne. Micha貫k dorasta, przemkn窸o Jackowi przez g這w. I robi si ciekawski. A potem przypomnia這 mu si, co sam wyprawia w jego wieku i u鄉iechn掖 si do swoich wspomnie.
- Fajne, co? - Micha貫k b喚dnie odczyta jego u鄉iech, wpatrzony teraz w bujaj帷ego si na oponie szympansa. - Te mogliby鄉y mie tak hustawk.
- Najpierw potrzebne jest drzewo - odpowiedzia Jacek.
- Mo瞠my zasadzi - zapali si Micha.
- Zanim wyro郾ie, b璠ziesz mia brod i w御y.
Micha jeszcze co m闚i, ale w豉郾ie rozdzwoni豉 si kom鏎ka Jacka. Mo瞠 Danka, pomy郵a przez moment z nadziej.
- Cze嗆 - us造sza g這s Mata. - Gdzie jeste?
- W zoo.
- Nie wyg逝piaj si. Potrzebuj si z tob zobaczy.
- Stoj w豉郾ie przed klatk z szympansem. Nawet podobny do ciebie, ale troch 豉dniejszy.
- Jacek... - Mat wydawa si przestraszony. - Musz po篡czy fors. B豉gam ci. - Ile?
- Tysi帷. Natychmiast.
- Co ci si porobi這. T逝macz, 瞠 jestem w zoo. Z Mi鄂iem. Zadzwo po po逝dniu, to pomy郵imy... - Jacek przerwa rozmow.
Co to ja, bankier jestem, my郵a w軼iek造. Mat ju kilka razy po篡cza od niego pieni康ze. Zreszt nie tylko on. Na li軼ie d逝積ik闚 w tej chwili go nie by這, ale tysi帷 z這tych, to 豉dny grosz. Rodzice Jacka nie przesadzali z kieszonkowym, mia tyle, ile potrzebowa, oszcz璠no軼i - to by造 prezenty ekstra, sk豉da na trekking po Azji.
Zn闚 Mat chce po篡czy fors, domy郵i si Micha, ale o nic nie spyta. Poszli ogl康a ospa貫 lwy i klatki z ptakami, a potem zatrzymali si przy 篡rafie.
- Ona to ma dobrze - powiedzia Micha. Jacek popatrzy na niego ze zdumieniem. - No bo na wszystkich patrzy z g鏎y.
- Te by tak chcia? - spyta Jacek, 瞠by podtrzyma rozmow. My郵ami by wci捫 przy Macie i tym tysi帷u.
- Pewnie - przytakn掖 ch這piec. - Chcia豚ym mie tak szyj. Zrobisz nam zdj璚ie? - Ustawi si na tle 篡rafy, a Jacek podni鏀 do oka aparat.
- Obejrzymy jeszcze w篹e i krokodyle, a potem p鎩dziemy na frytki - obieca Jacek.
Zanim dotarli do pawilonu z gadami, telefon zadzwoni ponownie.
- Jestem w zoo - odezwa si Mat. - Gdzie ci znajd?
Cholera, zakl掖 w duchu Jacek. Ten nigdy nie daje za wygran. Poda mu namiary i weszli w ciemno嗆. Poczu, 瞠 ma造 chwyta go za r瘯. Za szklan gablot le瘸 wielki w捫, a dooko豉 niego skaka造 bia貫 myszki.
- On im nic nie zrobi? - spyta Micha貫k.
- To 篡wy pokarm. - Po chwili wahania Jacek postanowi nie owija sprawy w bawe軟. Zamierza da bratu niewielki wyk豉d na temat uk豉du si w przyrodzie, gdy us造sza g這s Mata:
- Jestem jak ta mysz, bracie. Jak ta mysz. Jak mnie nie poratujesz...
Nawet w sk徙ym 鈍ietle, padaj帷ym z gabloty, Jacek zobaczy, 瞠 Mat si poci.
- Nie zap豉ci貫 za towar? - domy郵i si.
- Dali na krech, a teraz depcz mi po pi皻ach. Powiedzieli, 瞠 jak nie zap豉c do pi徠ej... - Prze趾n掖 郵in.
Zn闚 byli na s這鎍u. I gdyby nie Mat, Jacek by pomy郵a, 瞠 wraz z opuszczeniem terrarium, zostawili za sob tajemniczy i ponury 鈍iat nieruchomych cierpliwych my郵iwych i 這wnej zwierzyny. Gdyby nie jego trz瘰帷e si d這nie i rozbiegane oczy.
- Sko鎍z z tym wreszcie - powiedzia.
- Nie truj, tylko poratuj. Nie mam nikogo innego... - G這s mu si za豉ma. Na karcie mam z tysi帷 pi耩set, kalkulowa Jacek. Mog mu po篡czy, ale...
- Kiedy mi oddasz? - Wiedzia, 瞠 zadaj帷 to pytanie, wyra瘸 zgod, ale nie umia odm闚i. Mimo 瞠 Mat ju od dawna nie by jego przyjacielem. Ale kiedy by. - Postaram si jak najszybciej, przecie wiesz.
- A konkretnie?
- Dwa tygodnie?
Ciekawe, sk康 we幟ie tyle kasy w dwa tygodnie, pomy郵a Jacek, ale pokiwa g這w. - Jak b璠ziesz mnie chcia wyrolowa, mamy 鈍iadka... - za瘸rtowa, pokazuj帷 Micha趾a.
- No wiesz... - oburzy si Mat.
- G這dny jestem... - wtr帷i Micha. - Obieca貫 frytki.
Byli ju na ulicy.
- Zam闚i ci, co b璠ziesz chcia. Usi康ziesz przy stoliku, b璠ziesz sobie jad i na mnie czeka. Mo瞠 tak by? - spyta Jacek.
- Chc je嗆 z tob. Przecie mog i嗆 z wami do bankomatu.
B璠 z nim musia p騧niej pogada, pomy郵a Jacek. Niedobrze, je郵i zacznie opowiada starym. Albo Nataszy. Spojrza na zegarek. Mat nie mia ju du穎 czasu.
- Jak by這 u Bartka? - zagadn掖, maj帷 spokojn pewno嗆, 瞠 Ma tam by.
- Dobrze... - us造sza i co w jego g這sie postawi這 go na baczno嗆.
- Jak tam moja Danka? Dobrze si bawi豉?
- Sam j spytaj...
Ach, wi璚 to tak. Zacisn掖 szcz瘯i.
- Pytam ciebie. I radz ci odpowiedzie, bo jeszcze nie po篡czy貫m ci tej forsy... - Poziom adrenaliny podskoczy mu gwa速ownie.
- Spoko. Balowa豉 z takim jednym. Nie znasz go. Nowy w towarzystwie. Ale ciebie nie by這, mia豉 sta w k帷ie? Wiesz, jaka ona jest...
- Nie wiem. Jaka? - Jacek czu, 瞠 ma ochot potrz御n望 Matem, kt鏎y teraz u鄉iecha si g逝pkowato, zetrze z jego g瑿y ten dwuznaczny u鄉ieszek.
- Po prostu zabawowa. - Mat wzruszy ramionami.
Zabawowa... Jacek wpatrywa si w bankomat, pr鏏uj帷 przypomnie sobie kod.
- Co jest? - zaniepokoi si Mat. - Chyba nie jeste na mnie w軼iek造...
Boi si, 瞠 si rozmy郵, przemkn窸o Jackowi przez g這w i przez kr鏒k chwil mia taki zamiar. Ale wystuka kod i wyj掖 stosik banknot闚.
- Dobry z ciebie kumpel. Nigdy ci tego nie zapomn... - Mat poklepa go po plecach. - To ja lec...
Jacek wzi掖 Micha豉 za r瘯, a ten nie zaprotestowa. Po dziesi璚iu minutach, na barowym stoliku, pi皻rzy造 si przed nimi frytki, gotowana kukurydza i hamburgery. Jacek skuba jedzenie bez apetytu, rozmy郵aj帷 o tym, co powiedzia mu Mat.
- Danka ci zdradza? - spyta Micha, a on prawie si zakrztusi.
- Pos逝chaj... - powiedzia. - To, co dzi widzia貫 i s造sza貫, to sekret. Nie chcia豚ym, 瞠by o tym m闚i w domu. Najlepiej o wszystkim zapomnij. Ja te nie wygaduj twoich tajemnic.
- Jakich? - Micha by umazany ketchupem po uszy.
- No, na przyk豉d... 瞠 pr鏏owa貫 podgl康a Natasz, albo 瞠 chronisz krety...
- Sk康 wiesz o kretach? - Oczy ma貫go przypomina造 dwa spodki.
- Wiem. - U鄉iechn掖 si Jacek.
- A ja wiem, 瞠 robi貫 Dance go貫 zdj璚ia - oznajmi Micha, ale zaraz tego po瘸這wa.
Twarz Jacka spochmurnia豉. Zmarszczy brwi i odsun掖 od siebie tac z niedojedzonym obiadem. Ten gnojek za du穎 sobie pozwala. Myszkuje mi po pokoju. Powinienem mie zamek, najwy窺za pora, pomy郵a.


UCIECZKI
- Nie zgadzam si - powiedzia豉 Gra篡na.
Jacek zna matk na tyle dobrze, aby wiedzie, 瞠 nie ma szans. Nie spodziewa si tego. By ju w sklepie z zamkami. Ten, kt鏎y wybra, umia豚y nawet za這篡 sam. Powiedzia matce, 瞠 nie czuje si swobodnie, kiedy Misiek wpada nieoczekiwanie do jego pokoju, kiedy za drzwiami s造szy krz徠anie Nataszy, a ma akurat go軼ia, wreszcie, kiedy chce si odci望 od 鈍iata, a w ko鎍u ka盥y ma do tego prawo. Tak w豉郾ie powiedzia "ka盥y ma prawo". Matka popatrzy豉 na niego znad jakich papier闚, a potem si璕n窸a po papierosa, chocia niedopa貫k dymi jeszcze w popielniczce.
- Uwa瘸m, 瞠 zamkni皻e drzwi s wystarczaj帷ym sygna貫m, 瞠 nie ma si ochoty na niczyje towarzystwo. Nikt do nikogo nie wchodzi tu bez pukania. Zak豉danie zamk闚 to dow鏚 braku zaufania do reszty domownik闚. - Jej g這s by spokojny, ale Jacek ju po瘸這wa, 瞠 w og鏊e poruszy ten temat. 圭i庵n掖 na siebie niepotrzebnie uwag. Wzbudzi podejrzenia. Kretyn ze mnie, wymy郵a sobie, dodaj帷 tonem tak oboj皻nym, na jaki tylko by這 go sta:
- Nie my郵a貫m o tym w ten spos鏏. Po prostu czu豚ym si czasem bardziej swobodnie. Szczeg鏊nie, kiedy przychodzi do mnie Danka...
To by這 niez貫 posuni璚ie. Mia nawet wra瞠nie, 瞠 matka przez chwil si waha. Ale u鄉iechn窸a si tylko i pu軼i豉 do niego oko.
- Powt鏎z Micha這wi, 瞠by wam nie przeszkadza.
Nie wiadomo wcale, czy b璠zie mia komu, my郵a sm皻nie Jacek, wyci庵aj帷 z gara簑 rower. Od s豉wetnej prywatki, na kt鏎ej go nie by這, nie da豉 mu szans. W szkole go omija豉, zbywaj帷 p馧s堯wkami, nie reagowa豉 na telefony, na ka盥ym kroku daj帷 mu do zrozumienia, 瞠 nic ich nie 陰czy.
- Porozmawiajmy... - prosi, ale twierdzi豉 z zaci皻 min, 瞠 nie ma o czym.
- Pogrywa z tob... - uspokaja go Grzesiek.
Grzesiek to by這 jego odkrycie. Osobny, niezale積y, zawsze na czarno, intelektualista, genialny matematyk. Od roku na amfie, by dla Jacka 篡wym dowodem na to, 瞠 to, co si m闚i o narkotykach, to brednie.
- Stary, zale篡 od tego, ile bierzesz i po co. Dla mnie speed to 鈔odek do celu. Nigdy bym nie wygra olimpiady, gdyby nie to... - Stuka znacz帷o w puszk po herbacie. - Tydzie przed egzaminem w og鏊e nie spa貫m. Nie musia貫m, rozumiesz? I wszystko wchodzi這 mi samo do g這wy. Rewelacja... Byle nie przesadzi...
Kiedy spr鏏uj, my郵a Jacek. Ale wci捫 czu op鏎 przed tym "pierwszym razem". Czyta o przypadkach 鄉iertelnych. I nawet, je郵i by造 to bajki, brzmia造 z這wrogo.
Grzesiek uwa瘸, 瞠 Jacek powinien przesta gania za Dank, a wtedy mo瞠 role by si odwr鏂i造, jednak akurat w tej sprawie Jacek nie uwa瘸 go za eksperta. Nigdy nie widzia Grze鄂a z dziewczyn, nie wiedzia nawet, czy kiedykolwiek jaka by豉. P璠 sprawia mu przyjemno嗆. Peda這wa przed siebie, ile si. Mia bezsensown nadziej, 瞠 j zobaczy, jakby to mia這 cokolwiek zmieni. Wola豚ym chyba, 瞠by powiedzia豉 mi wprost, 瞠 mi璠zy nami koniec, my郵a. Czyste sytuacje s du穎 lepsze...
Wczoraj wieczorem Misiek zn闚 zapyta go o Dank.
- Zajmij si swoimi sprawami, dobrze?! - ofukn掖 ma貫go.
Musz go trzyma bardziej na dystans, postanowi. Nie jestem jego nia鎥. Przypomnia這 mu si, 瞠 ma na jutro napisa wypracowanie z polskiego. "Wielkie ucieczki wsp馧czesno軼i..." Zawracaj帷 w stron domu pomy郵a, 瞠 m鏬豚y napisa o mary軼e. O tym, 瞠 dzi瘯i niej mo積a od siebie uciec, a czy istnieje ucieczka bardziej idealna, ni ta od w豉snych problem闚 i l瘯闚? I im wyra幡iej widzia siebie, czytaj帷ego swoje wywody przed klas i ironiczn min nauczycielki, tym wi瘯sz mia ochot na prowokacj.
"Ka盥y pr鏏uje uciec czasami od rzeczywisto軼i. Powszechnie znany jest fakt uzale積iania si od seriali telewizyjnych i prymitywna potrzeba podgl康ania 篡cia innych, poprzez show realities. W ten spos鏏 jednak uciekaj帷 od w豉snej rzeczywisto軼i, wpadamy w inn, cz瘰to daleko mniej ciekaw od naszej w豉snej. Doskonalsz form ucieczki jest z pewno軼i sztuka przez du瞠 S..." Tu opisa kilka film闚, jeden utw鏎 muzyczny i pewien obraz, do kt鏎ego czasami bezwiednie wraca. Temat go nieoczekiwanie wci庵n掖, pi鏎o samo biega這 po papierze, chocia s這wa nie by造 w stanie wyrazi do ko鎍a tego, o czym chcia powiedzie. Niepos逝szne s這wa.
Si璕n掖 po trawk, w nadziei, 瞠 powr鏂 - dok豉dniejsze i bardziej precyzyjne. Pal帷, widzia wje盥瘸j帷 przez bram taks闚k. No tak, ojciec zn闚 nie m鏬 wr鏂i o w豉snych si豉ch... Patrzy, jak wysiada chwiejnym krokiem i idzie do domu.
"Przyrzeknij, 瞠 wi璚ej nie b璠ziesz" przypomnia造 mu si s這wa Mi鄂a.
Ciekawe, przed czym ty uciekasz, chcia豚y zapyta ojca, ale wie, 瞠 si na to nie zdob璠zie. Bo teraz Kamil obr鏂i豚y wszystko w 瘸rt, a - kiedy ju wytrze德ieje - b璠zie udawa, 瞠 nie wie, o co chodzi. Przewidywalno嗆 wszystkiego, co nast徙i tego i nast瘼nych wieczor闚 wprawi豉 Jacka w przygn瑿ienie. W 篡ciu powinno by wi璚ej niespodzianek, pomy郵a, wpatruj帷 si ponownie w roz這穎ny na biurku zeszyt. Ale s這wa, zamiast sta si celniejsze i bardziej uchwytne, rozbiega造 si teraz na wszystkie strony, nawet te ju napisane ucieka造 ze swoich miejsc, niekt鏎e z nich nurkowa造 w p馧mrok za oknem, staj帷 si cz窷ci r闚no przystrzy穎nej trawy.
Przed oczami stan掖 mu dymi帷y niedopa貫k papierosa matki i jej ruch w kierunku prawie pustej paczki. Papierosy trudno chyba nazwa ucieczk, pomy郵a. Jej ucieczk jest praca. Matka nawet w weekendy nie umia豉 si wyluzowa, ci庵le by豉 czym zaj皻a, gdzie bieg豉. Nie pami皻a, aby kiedykolwiek le瘸豉 w ogrodzie, w harmonii z otoczeniem i sob sam.
Nagle papieros sta si wielki jak komin fabryki. Jego dym przys豉nia niebo. Jacek dojrza poprzez jego k喚by Micha豉, jak przygl康a mu si z ogrodu. 奸edzi mnie, pomy郵a. Ci庵le mnie obserwuje.
Rzuci si do drzwi. Dam mu nauczk, postanowi. K喚by dymu 軼ieli造 si teraz u jego st鏕 jak mg豉.
S造sza, 瞠 kto go wo豉. Zobaczy ojca, ze szklaneczk w d這ni, Natasz nakrywaj帷 do kolacji... Micha siedzia na pod這dze, przebieraj帷 w kasetach video. A wi璚 ju zd捫y wr鏂i, pomy郵a Jacek, opary rozwia造 si, poczu si s豉bo, wi璚 opad na fotel.
Ojciec rusza ustami jak ryba, 鄉iesznie to wygl康a這, wi璚 si roze鄉ia. W豉sny 鄉iech, a raczej to, co 鄉iechem by mia這, przywr鏂i go do rzeczywisto軼i. Zobaczy wpatrzone w siebie trzy pary oczu. Ojciec przesta ju rusza ustami, nikt nic nie m闚i, akurat sko鎍zy豉 si p造ta, wyolbrzymiaj帷 cisz.
- Co si sta這? - spyta ojciec.
- Nie wiem - uda這 mu si odpowiedzie. W豉sny g這s hucza mu w uszach.
Ojciec zbli篡 si do niego. Powinienem st康 wyj嗆, pomy郵a Jacek, ale mia nogi jak z waty.
- Nataszo, niech pani da mu aspiryn. Dziwnie wygl康a... - us造sza.
Wed逝g niego aspiryna jest dobra na wszystko, my郵a豉 Natka, grzebi帷 w szufladce z lekami. 奸epy jest czy co. Gdyby to by這 moje dziecko... By豉 przekonana, 瞠 Jacek co bierze. Mo瞠 powinnam powiedzie o tym pani Gra篡nie, zastanawia豉 si, ale nie by豉 pewna, czy ma si wtr帷a. Tym bardziej, 瞠 w trakcie pierwszej rozmowy, kiedy przyjmowano j do pracy, zosta造 wyra幡ie okre郵one jej obowi您ki oraz to, czego ma w 瘸dnym wypadku nie robi.
- Licz, 瞠 b璠zie pani szanowa豉 nasz prywatno嗆... - powiedzia豉 Gra篡na, a Natka przet逝maczy豉 to sobie, 瞠 ma nie wtyka nosa mi璠zy drzwi.


NOCE
Jacek nie jad z nimi kolacji. Wr鏂i do swojego pokoju. Micha貫k grzeba w talerzu spaghetti, my郵帷 o starszym bracie. I mimo 瞠 ojciec pu軼i mu na video jego ulubiony film o delfinie, tym razem nie m鏬 si skupi. Zauwa篡, 瞠 Jacek jest na niego z造, ale nie domy郵a si, dlaczego. Od wyprawy do ZOO ich kontakty wyra幡ie si och這dzi造.
Micha widzia dzisiaj Dank. Sz豉 z jakim ch這pakiem, 鄉ia豉 si i liza豉 loda. Nie wiedzia, czy m闚i o tym Jackowi.
Wr鏂i豉 mama. Ale nie rozmawia豉 z tat, tylko troch z Natasz i troch z nim. Pewnie znowu si pok堯cili, my郵a Micha. Nie lubi tego. I chocia nigdy nie s造sza k堯tni rodzic闚, po ich zachowaniu wiedzia od razu, 瞠 co jest nie tak. - Chod, Misiu, poczytam ci przed snem... - zaproponowa豉 nagle. Ju dawno nie siedzia豉 przy nim przed za郾i璚iem. Nie umia豉 opowiada ciekawych historii, jak Natasza, ale cz瘰to wybiera豉 opowie軼i, kt鏎ych jeszcze nie zna, z ksi捫ek z w豉snego dzieci雟twa, kt鏎e przechowywa豉 jak skarb.
Zas逝chany w ba填 o dzikich 豉b璠ziach zasn掖, przytulony do jej sp鏚nicy. Nie wiadomo, co go obudzi這: p豉cz tr帳ki z salonu, gdzie jego ojciec - jak cz瘰to bywa這 - trwa, s逝chaj帷 jazzu w towarzystwie butelki, o郵epiaj帷y blask ksi篹yca czy niepok鎩 czaj帷y si zza 軼iany. Przez chwil le瘸, przewracaj帷 si z boku na bok, ale sen oddali si ju i Micha poczu nieodpart potrzeb odwiedzenia brata. Je郵i 酥i, nie b璠 mu przeszkadza, postanowi.
W pokoju Jacka pali豉 si nocna lampka. On sam siedzia przy biurku, z g這w opart na otwartym zeszycie. W pierwszym odruchu Micha chcia go obudzi, ale przypomnia sobie, 瞠 nie powinien wchodzi tu bez pukania. Ba si te troch, 瞠 Jacek mo瞠 zn闚 si na niego rozgniewa. W powietrzu czu s這dkawy dym. Znowu pali te swoje papierosy, pomy郵a i wtedy zauwa篡 trzy z nich w na wp馧 wysuni皻ej szufladzie. Staraj帷 si prawie nie oddycha, si璕n掖 po jeden, a potem jeszcze jeden, chowaj帷 je spiesznie w kieszeni pi瘸my. By ju przy drzwiach, kiedy potr帷i o co 這kciem. Zastyg z d這ni na klamce, patrz帷 z przera瞠niem, jak g這wa Jacka podnosi si, przekr璚a w jego stron, a oczy zw篹aj si, utkwione w nim nieruchomo.
Nagle przypomnia造 mu si s這wa, wypowiedziane przez Mata przed klatk z pytonem.
- Jestem jak ta mysz, bracie... - szepn掖, zamykaj帷 oczy. Poczu uderzenie.
- Nigdy tego nie r鏏, szczeniaku. Bez przerwy mnie 郵edzisz. Widzia貫m, jak dzi zagl康a貫 przez okno. Daj mi spok鎩.
Micha czu sp造waj帷e po twarzy 透y. Jacek trzyma go za ramiona i trz御 nim. Najpierw mocno, potem coraz s豉biej.
- Po co tu przyszed?
Nawet gdyby nie 透y i gula w gardle i tak nie potrafi豚y mu odpowiedzie. Cho熲y chcia. Nie rozumia, co Jacek do niego m闚i. Nie zagl康a dzisiaj przez okno. Otworzy drzwi, a Jacek go nie zatrzyma. Muzyka, nap造waj帷a wci捫 z salonu, wabi豉 go jak zab陰kanych marynarzy 酥iew syren. Szed ku niej, po omacku, g鏎a pi瘸my by豉 ju mokra od 貫z, nagle otoczy造 go ramiona ojca i poczu jego przesycony alkoholem oddech.
- Co si sta這, Micha趾u? Mia貫 straszny sen?
Pokiwa g這w, a ojciec wzi掖 go na r璚e i zani鏀 do 堯磬a.
- Zosta z tob? - spyta.
Micha mia zn闚 trzy lata. Przypomnia這 mu si, jak spa, przytulony do ojca, kt鏎y trzyma r瘯 na jego g這wie. I Kamil - jakby czytaj帷 w jego my郵ach - zrobi to samo. A jego gest i blisko嗆 sprowadzi造 wreszcie sen, odp璠zi造 koszmary.
Jacek sta przy drzwiach, dygoc帷 jak w febrze. Uderzy ma貫go po raz pierwszy w 篡ciu. Czu si podle. Zauwa篡, 瞠 wci捫 jest w d磨nsach, chocia zegarek wskazywa drug. Pow璠rowa wzrokiem do otwartego zeszytu i przerwanego w p馧 s這wa zdania. Odtwarza powoli wydarzenia poprzedniego wieczoru. Nic dziwnego, 瞠 film mi si urwa, skoro tyle wykot這wa貫m, my郵a, wpatruj帷 si ze zdumieniem w samotnego skr皻a. Co mi odbi這, w軼ieka si na siebie. To mocny towar. Nigdy nie mia貫m mocniejszego.
Nie powinienem by taki ostry, wyrzuca sobie, 軼i庵aj帷 ubranie. Misiek to jeszcze dzieciak. Ciekawski dzieciak, nic wi璚ej. Z drugiej strony lepiej, 瞠by za bardzo nie w豉zi w moje sprawy. I tak ju za du穎 wie. Mo瞠 to go nauczy...
Zgasi lampk. Zerwa si wiatr, ksi篹yc przys這ni造 chmury. W absolutnej ciemno軼i dotar造 do niego d德i瘯i ko造sanki, nuconej przez ojca. To z "Rosemary baby", rozpozna natychmiast s造nny motyw i przeszy go dreszcz.
Gra篡na nie mog豉 spa. Jak zawsze, kiedy nie by這 przy jej boku Kamila. Jak zawsze, kiedy m鏬豚y by blisko, a ponad jej towarzystwo przedk豉da muzyk, kt鏎ej nie rozumia豉 i butelk, kt鏎ej nienawidzi豉 z ca貫go serca.
Kamil by pierwszym m篹czyzn, z kt鏎ym naprawd lubi豉 spa. I nie chodzi這 tu tylko o seks, chocia pod tym wzgl璠em te by這 im dobrze, ale o rodzaj blisko軼i. Kiedy le瘸 obok, mia豉 wra瞠nie, 瞠 nic z貫go nie mo瞠 si zdarzy. Nawet je郵i potem, w 鈍ietle dnia, dziwi豉 si w豉snym uczuciom, trwa造 w niej, niezmienne, od kiedy go spotka豉. Czasami my郵a豉, 瞠 Kamil o tym nie wie. Nigdy nie potrafi豉 m闚i o uczuciach. A 豉twiej okazywa te negatywne... Kiedy wraca豉 zm璚zona z pracy, marzy jej si ca趾owity relaks, a ten Kamil umia jej zapewni jedynie w nocy.
Ostatnio jednak coraz cz窷ciej k豉d豉 si do 堯磬a samotnie.
Natasza zgasi豉 telewizor. Czasami ogl康a豉 filmy do bardzo p騧na. Pozwala造 jej oderwa si od w豉snych my郵i, zapomnie o t瘰knocie.
Ukl瘯豉, jak zawsze przed snem i z這篡豉 d這nie do modlitwy. "Daj mi, panie Bo瞠, zdrowie i si喚. Opiekuj si Saszk i Jur. Chro nas od z貫go i spraw, 瞠by鄉y nied逝go mogli si spotka, chocia na troch..." Natasza prosi豉 niedawno Gra篡n o tydzie wolnego, ta jednak skrzywi豉 si tylko w odpowiedzi, a potem powiedzia豉, 瞠 w wakacje da jej nawet miesi帷. "To przecie ju nied逝go", doda豉.
Gdyby ona przez tyle czasu nie widzia豉 swoich, ciekawe, czy to by這by dla niej nied逝go, pomy郵a豉 wtedy z gorycz, mia豉 to nawet na ko鎍u j瞛yka, ale jak zwykle zmilcza豉. Mo瞠 zreszt dla Gra篡ny to nie by豉by katastrofa. Natka nie potrafi豉 sobie wyobrazi, co ona my郵i i czuje. By豉 zawsze taka poprawna, nigdy nie podnosi豉 g這su, r闚nie rzadko 鄉ia豉 si z ca貫go serca. Kamil jest bardziej ludzki. Pije, jak to ch這p, Natasza by豉 do tego przyzwyczajona, Jura to by wyj徠ek, pi jej ojciec i dziadek, no i 瘸den z s御iad闚 nie wylewa za ko軟ierz. Mo瞠 jemu powinnam zwr鏂i uwag na Jacka, wr鏂i豉 my郵ami do zaczerwienionych oczu ch這pca i jego dziwnego zachowania dzi po po逝dniu. Spr鏏owa豉 sobie wyobrazi, jak Kamil wraca z pracy, a ona m闚i mu, 瞠 powinien poobserwowa w豉sne dziecko. A roze鄉ia豉 si z tego pomys逝.
"Mateczko - utkwi豉 wzrok w wizerunku Madonny - pom騜 im, bo tego potrzebuj. Spraw, aby przejrzeli na oczy..."
I tak, powierzywszy Boskiej opiece rodzin, w kt鏎ej przysz這 jej 篡, zasn窸a kamiennym snem bez sn闚, w poczuciu dobrze spe軟ionego obowi您ku.


L艼I
Rano Micha znalaz w kieszeni pi瘸my skr皻y i miniona noc zn闚 stan窸a mu przed oczyma.
- Pospiesz si... - pogania豉 go Natasza - bo sp騧nisz si do szko造. Jeden papieros by pokruszony, drugi - po chwili wahania - schowa w starym pi鏎niku.
Dzi odwozi go ojciec.
- No i jak tam, Misiu, dobrze ci si ze mn spa這? - zagadn掖 go, ruszaj帷 spod bramy. Za p馧 godziny mia wa積 narad, na kt鏎 nie powinien si sp騧ni. Micha przytakn掖, Kamil widzia jednak, 瞠 jego syn nie jest w najlepszej formie. - Co ci tak przestraszy這? Pami皻asz ten sen?
- Nie - odpowiedzia Misiek po chwili, na tyle d逝giej, 瞠 Kamil nie da豚y z豉manego grosza za jego prawdom闚no嗆. Ale nie chcia naciska, poza tym doje盥瘸li w豉郾ie do szko造. Poca這wa syna na do widzenia, patrz帷 jak wita si z Krzysiem.
Za ma這 z nim rozmawiam, przemkn窸o mu przez g這w, zanim jego my郵i nie poch這n窸o ca趾owicie spotkanie, na kt鏎e si spieszy.
Micha ba si, co si stanie, kiedy Jacek zauwa篡 brak papieros闚. Postanowi nie przyznawa si do niczego. I tak zosta mu tylko jeden, a chcia spr鏏owa, czym si r騜ni od tych palonych przez mam. Opr鏂z wygl康u. Du穎 豉dniejsze by造 papierosy mamy. Micha widzia raz przez okno brata nabijaj帷ego trawk szklan fifk. Nie wiedzia, czy smakuje tak samo jak skr皻y.
Na razie kombinowa, gdzie zapali tego, kt鏎ego zdoby z takim po鈍i璚eniem. 疾by mu nikt nie przeszkodzi. Mo瞠 dam te poci庵n望 Krzysiowi, pomy郵a. We dw鏂h zawsze ra幡iej. Jeden mo瞠 sta na czatach, potem si zmienimy...
Jednak tego dnia nie mogli spotka si po szkole - Krzy by zaj皻y. Um闚ili si na nast瘼ny dzie.
* Jacek zderzy si na korytarzu z Dank. Chcia豉 go wymin望, ale chwyci j za r瘯. Mia tego dosy. Czu si zm璚zony. Poprzednia lekcja - to by polski. Nie m鏬 odda nie doko鎍zonego wypracowania, co r闚na這 si problemom z ocen na koniec roku. Wydawa這 mu si, 瞠 ca造 鈍iat sprzysi庵 si przeciwko niemu. Rano z豉pa badawcze spojrzenie Nataszy. Prze鈍ietla這 go na wylot, pozbawia這 z逝dze, 瞠 jest sam na sam ze swoim sekretem. Misiek omija go szerokim 逝kiem, nie patrz帷 mu w oczy. Rodzice jak zwykle niczego nie zauwa篡li. Na poprzedniej przerwie nie uda這 mu si odszuka Danki. Teraz sama wpakowa豉 si na niego - nie m鏬 przepu軼i takiej okazji.
- Czego tak si boisz? - zaatakowa j, nie rozlu幡iaj帷 u軼isku, mimo 瞠 skrzywi豉 si z b鏊u. - Tak trudno powiedzie mi prosto w oczy, 瞠 to koniec? 疾bym da ci spok鎩?
- Daj mi spok鎩! - krzykn窸a.
Jacek zauwa篡, 瞠 zaczynaj wzbudza sensacj, wi璚 pu軼i j i rzuci na tyle oboj皻nym tonem, na jaki m鏬 si zdoby w tych okoliczno軼iach:
- Lubi jasne sytuacje. - Odwr鏂i si i odszed.
Zamarzy o trawce. Tylko ona mog豉by go teraz zrelaksowa.
- Masz co? - zaczepi Mata, a ten pokaza mu wzrokiem r鏬 korytarza.
Jacek nie m鏬 zrozumie, jak ten facet tu wchodzi. By w ich wieku, wi璚 miesza si z t逝mem, nie by jednak uczniem, a nikt nigdy nie zakwestionowa jego cz瘰tej obecno軼i na du篡ch przerwach. Zauwa篡, 瞠 obok niego stoi Danka. Zakl掖 brzydko w duchu. Je郵i teraz tam podejdzie, dziewczyna pomy郵i sobie, 瞠 to ze wzgl璠u na ni. Nagle dostrzeg drobny gest jej d這ni, na tyle intymny, 瞠 zakr璚i這 mu si w g這wie. A wi璚 to tak... To ty jeste ten nowy... Popatrzy na niego po raz pierwszy uwa積iej. Mniej wi璚ej jego wzrostu, kr鏒kow這sy blondyn, nie do zapami皻ania. Dlatego wsz璠zie mo瞠sz si wkr璚i, pomy郵a, trudno sobie wyobrazi bardziej wymarzonego dealera. Podesz這 do niego jakich dw鏂h ma這lat闚 i Danka si zmy豉. Nie usz這 uwagi Jacka, co schowa豉 spiesznym ruchem do kieszeni. Na pewno nie by豉 to trawa, a wi璚...
Co ci obchodzi, 瞠 przesz豉 na amf, lub na cokolwiek innego, powtarza w duchu, a jednak nie by這 mu to oboj皻ne. Nie czu do blondyna chrze軼ija雟kich uczu. Nie polecia豉 na twoje pi瘯ne oczy, my郵a, wyrastaj帷 przed nim. Ani na intelekt, doda, w gruncie rzeczy na wyrost, poniewa nic o nim nie wiedzia. Prawie nic. Rozleg si dzwonek.
- Sklepik zamkni皻y... - mrukn掖 ch這pak, wymijaj帷 go szerokim 逝kiem.
- Albo mi sprzeda, albo ci zakabluj. - Jacek us造sza w豉sne s這wa. Zdziwi造 go. Nigdy by tego nie zrobi.
- Spr鏏uj... - Oczy blondyna zw瞛i造 si, zanim ruszy szybkim krokiem w kierunku schod闚.
Korytarz opustosza.
Ciekawe, czy Danka wspomina豉 mu o mnie, my郵a Jacek, wracaj帷 do klasy. M鏬 to zreszt zrobi ktokolwiek inny... Poczu na sobie badawcze spojrzenie Mata. Po chwili czyta przys豉ny mu przez niego li軼ik: "Odpu嗆 sobie. Kacper ma kup znajomych. Nie wszyscy s mili."
A wi璚 tak masz na imi, pomy郵a Jacek o rywalu. Nawet 豉dnie. Zwin掖 kartk w kulk. Li軼ik nie wymaga odpowiedzi. Niemili znajomi Kacpra przybierali w jego wyobra幡i posta wychudzonych cieni, przed kt鏎ymi opr騜nia kieszenie. Poczu l瘯. Nie mia ochoty przemyka si ukradkiem, by celem i unika trudnych do przewidzenia pu豉pek.
Gdybym nie poszed na ten maraton, pomy郵a, wszystko by這by tak jak kiedy. Przypomnia sobie nag Dank w 鄉iesznej czapeczce, ich ostatni seans zdj璚iowy i my郵, 瞠 by naprawd ostatni, sprawi豉 mu b鏊. A jednak gdzie w 鈔odku wiedzia, 瞠 tak sta si musia這, 瞠 wcze郾iej czy p騧niej zostawi豉by go pod byle pretekstem, bo nie chcia by jej s逝g i podn騜kiem, bo nie mieli wsp鏊nych zainteresowa ani pasji opr鏂z... Zobaczy, 瞠 wszyscy przepisuj co z tablicy, jakie chemiczne wzory, zn闚 nie uwa瘸, zn闚 b璠zie mia k這poty, przyda這by mi si co na koncentracj, inaczej polegn, pomy郵a w panice, notuj帷 cyfry i r闚nania, kt鏎e nie m闚i造 mu nic.
* Gra篡na siedzia豉 w swoim gabinecie. Mia豉 dziesi耩 minut wolnych. Po serii 獞icze izometrycznych si璕n窸a po telefon. "Nigdy do mnie nie dzwonisz..." zabrzmia造 jej w uszach pe軟e wyrzutu s這wa siostry. Co w tym by這. Oddali造 si od siebie ju dawno. Gra篡na mia豉 wra瞠nie, 瞠 Ewa zazdro軼i jej statusu. Ich 鈍iaty nie przystawa造 do siebie, pod 瘸dnym wzgl璠em. Jednak kiedy dzia這 si co wa積ego, kiedy potrzebowa造 rady i pomocy, by造 pewne, 瞠 mog na siebie liczy. To Ewa by豉 pogotowiem ratunkowym, kiedy trzeba by這 zaj望 si ma造m Jackiem, a potem - zanim Gra篡na nie zatrudni豉 Nataszy - Mi鄂iem. Pewnie dlatego by豉 bardzo zwi您ana z ch這pcami. Czasami Gra篡na mia豉 wra瞠nie, 瞠 jej siostra 豉twiej nawi您uje kontakt z nimi, ni z w豉sn c鏎k. Mo瞠 tak to jest, my郵a豉, bawi帷 si s逝chawk, 瞠 najtrudniej jest znale潭 wsp鏊ny j瞛yk z najbli窺zymi... Przypomnia豉 sobie minion noc i zn闚 poczu豉 l瘯, jak wtedy, kiedy le瘸豉 zwini皻a w 堯磬u, nas逝chuj帷 odg這s闚 z salonu. Ka盥y d德i瘯 wyostrza jej zmys造, s造sza豉 kroki Kamila, kiedy zmienia p造t i kiedy w璠rowa do barku, a potem, gdy ju mia豉 nadziej, 瞠 pow璠ruj schodami w stron sypialni, jego g這s, z kim rozmawia, a mo瞠 ze sob samym? Jego kroki jednak oddali造 si, zamiast przybli篡, a potem wszystko ucich這, i ta cisza by豉 jeszcze gorsza od krok闚, bo nie wiadomo by這, co si za ni kryje. Nie pami皻a, kiedy wreszcie usn窸a, lecz gdy otworzy豉 rano oczy, Kamila przy niej nie by這. Nigdy nie rozmawia豉 z Ew o uzale積ieniu m篹a, nie mia豉 jednak w徠pliwo軼i, 瞠 ona wie, czasem wydawa這 jej si, 瞠 wszyscy wiedz i wstydzi豉 si strasznie, chocia przecie choroba to 瘸den wstyd. Nagle zapragn窸a o tym pom闚i, ale zanim znalaz豉 w豉軼iwe s這wa, jej wolny czas min掖, wi璚 od這篡豉 s逝chawk na miejsce, zapali豉 papierosa i otworzy豉 teczk z materia豉mi na temat kampanii reklamowej proszk闚 przeciwb鏊owych, gotowa do rozmowy z klientem. *
Natasza lubi豉 odkurza ma貫 przedmioty. Sprawia jej przyjemno嗆 dotyk marmurowych jajek, bibeloty wydawa造 si mie w sobie wi璚ej 篡cia ni meble, fotografie za ka盥ym razem odkrywa造 przed ni nowe tajemnice. Dzisiaj na przyk豉d zauwa篡豉 po raz pierwszy wyraz napi璚ia na twarzy Gra篡ny, wpatruj帷ej si w swojego nowo po郵ubionego. Jakby jej rado嗆 podszyta by豉 strachem, pomy郵a豉 Natasza. Odstawi豉 ostro積ie zdj璚ie i pow璠rowa豉 spojrzeniem ku zamkni皻ym drzwiom pokoju Jacka. Od kiedy poprosi, 瞠by tam nie wchodzi豉, uszanowa豉 jego 篡czenie. Czu豉 si winna, 瞠 nie powiedzia豉 o tym pa雟twu. Zrobi to przy najbli窺zej okazji, postanowi豉. Przezwyci篹y豉 l瘯 i zajrza豉 do 鈔odka. Jej oczom ukaza這 si nie po軼ielone 堯磬o, sterty fotografii, nic specjalnego, odetchn窸a z ulg, jakby spodziewa豉 si ujrze siedmiog這wego smoka. A jednak co czai這 si w tym pokoju, tajemnica o zapachu suszonych li軼i, kt鏎ym przesi彗ni皻e by這 powietrze, co, co sprawi這, 瞠 Natasza nie przekroczy豉 progu, zamykaj帷 drzwi ostro積ie i cicho, jakby si ba豉, 瞠 mo瞠 si wyda.


ZABAWY
W tak sobot jak ta chce si 篡, pomy郵a豉 Natasza, nakrywaj帷 do obiadu. Wszyscy domownicy zdawali si podziela jej zdanie. Zasiedli wsp鏊nie do sto逝, Gra篡na i Kamil u鄉iechali si do siebie, Jacek sprawia wra瞠nie bardziej pogodzonego z rzeczywisto軼i ni zazwyczaj, a Micha這wi nie zamyka豉 si buzia. Wr鏂ili niedawno ze spaceru po lesie: spotkali si tam z siostr Gra篡ny i jej rodzin.
Za bardzo wszystko wyolbrzymiam, Natka przypomnia豉 sobie sw鎩 ostatni list do domu. Widz duchy. To normalna szcz窷liwa rodzina. I - jak ka盥a - miewa k這poty i nieporozumienia. Zawstydzi豉 si swoich l瘯闚, patrz帷 na pana domu, jak podaje p馧misek 穎nie.
- Mogli鄉y ich zaprosi na obiad... - powiedzia.
- My郵a豉m o tym, ale jeszcze by si zasiedzieli, a nie mamy za du穎 czasu... - Gra篡na zerkn窸a na zegarek.
- Wychodzicie? - spyta Jacek.
Rzadko zadawa takie pytania, jeszcze rzadziej otrzymywa wyczerpuj帷e odpowiedzi. Ale dzisiaj by這 inaczej. Kamil zacz掖 mu opowiada o swoim koledze ze szko造, kt鏎y jest teraz uznanym malarzem. Wybierali si na wernisa jego najnowszych prac.
Mogliby mi zaproponowa, 瞠bym z nimi poszed, przemkn窸o Jackowi przez g這w. Chyba by odm闚i, ale oni nigdy nie miewali takich pomys堯w. Nawet Micha豉 mog這by to zainteresowa, pomy郵a. Kiedy byli razem w muzeum: Misiek by wtedy zupe軟ie ma造, 郵izga si po posadzce, nie zwracaj帷 szczeg鏊nej uwagi na obrazy, a do chwili, kiedy si zatrzyma przed portretem dziewczynki w bia貫j koronkowej sukience. Nie chcia od niego odej嗆, pyta o jej imi, a potem, w domu, ci庵le pr鏏owa j rysowa, wci捫 i wci捫 od nowa. Jakby rzuci豉 na Mi鄂a urok, Jacek u鄉iechn掖 si nieweso這, bo zn闚 przypomnia豉 mu si Danka.
Od pami皻nej nocy ma造 trzyma si od niego na dystans, a na pr鏏y prze豉mania lod闚 reagowa monosylabami. Powinienem go przeprosi, my郵a Jacek, ale wci捫 odk豉da to na potem. Tym bardziej, 瞠 mia do嗆 w豉snych k這pot闚. Zgodzi si na ten spacer, 瞠by u酥i czujno嗆 rodzic闚. Widzia, 瞠 niczego si nie domy郵aj i dok豉da stara, aby tak pozosta這. Ku swojemu zdumieniu zreszt, wcale si nie nudzi. Lubi ciotk Ew, a z Justyn te mo積a by這 pogada.
Na popo逝dnie nie mia 瘸dnych plan闚. Wystarczy jednak do kogo zadzwoni, a zaraz co si wydarzy...
- A ty? - Kamil wydawa si czyta w jego my郵ach. - Co zamierzasz robi?
- P鎩d do klubu, pogra w bilard... - wymy郵i na poczekaniu, czuj帷, 瞠 dok豉dnie na to ma dzi ochot.
Ju widzia w wyobra幡i zielone sukno, s造sza cichy stuk kul, to by豉 dobra ucieczka od niepotrzebnych my郵i. Mia nadziej na towarzystwo Grze鄂a... Ojciec przeni鏀 wzrok na Micha豉, a ten rzuci pospiesznie, zanim pad這 pytanie: - Um闚i貫m si z Krzysiem, 瞠 do niego przyjd...
Misiek poczu, jik oblewa si rumie鎍em. Rano zagl康a do pi鏎nika, 瞠by sprawdzi, czy skr皻 jest na swoim miejscu. By, czeka na niego.
Dobrze, 瞠 Micha ma s御iada w swoim wieku, my郵a豉 Gra篡na, szykuj帷 si do wyj軼ia. Lubi豉 Krzysia i jego rodzic闚.
Kamil wyprowadzi z gara簑 samoch鏚. Obieca by dzisiaj kierowc, nie bardzo mu si to u鄉iecha這, trudno odm闚i sobie przy takiej okazji cho熲y lampki wina, ale by pe貫n dobrej woli. Tej nocy by這 im ze sob tak dobrze, 瞠 uwierzy, 瞠 mog jeszcze by blisko. Patrzy z podziwem na Gra篡n, wychodz帷 z domu. Szcz窷liwiec ze mnie, przemkn窸o mu przez g這w. Ogarn掖 wzrokiem swoje kr鏊estwo, po drugiej stronie ogrodzenia dostrzeg jeszcze m這dszego syna, jak szepta co do ucha Krzysiowi, ach, te ich malutkie sekrety, u鄉iechn掖 si pob豉磧iwie, otwieraj帷 przed 穎n drzwiczki.
Micha namawia Krzysia na strych. By tam tylko raz, ale zosta造 mu w pami璚i stare zakurzone meble, sterty gazet i ksi捫ek, puste z這cone ramy. U nich w domu nie by這 瘸dnego takiego pomieszczenia, a Krzy mia a dwa: piwnic i strych, ale strych podoba si Mi鄂owi bardziej.
- Posied嬈ie lepiej w ogr鏚ku... - namawia豉 mama Krzysia, ale obiecali, 瞠 id na g鏎 tylko na pi皻na軼ie minut, a potem b璠 bawi si na powietrzu.
Tato Krzysia piek na grillu kie豚aski i Micha貫k, mimo 瞠 dopiero zjad obiad, poczu, 瞠 skusi si na jedn, kiedy ju b璠zie po wszystkim.
- Masz zapa趾i? - szepn掖, kiedy wspinali si na g鏎 stromymi schodami.
- Zapalniczk... - Krzy by nie mniej przej皻y od przyjaciela.
安iat這 strychu by這 przy熤ione, s豉ba 瘸r闚ka pozwala豉 dojrze tylko przedmioty, zgromadzone na 鈔odku. Micha wymy郵i sobie dok豉dnie, jak to ma by. Usi康 w pluszowych fotelach, a za popielniczk pos逝篡 im kubeczek, kt鏎y postawi na skrzyni. Chcia, 瞠by to by ceremonia. Za d逝go podgl康a Jacka, za du穎 sobie wyobra瘸, 瞠by teraz wypali drogocennego skr皻a pospiesznie gdzie w k帷ie. Przypomnia sobie stary film, na kt鏎ym dw鏂h pan闚 siedzia這 w g喚bokich fotelach, pal帷 cygara.
Mieli jednego skr皻a na sp馧k, postanowili rzuca monet, kt鏎y wypali pierwsz po這w.
- Najpierw musimy troch posprz徠a... - postanowi Micha, zgarniaj帷 z foteli stare zas這ny i ozdobny gruby sznur, zako鎍zony fr璠zlami.
- Ukrad貫 go? - Krzy przygl康a si ze wszystkich stron ich przedmiotowi po膨dania.
- Ja nie kradn - oburzy si Misiek. Przypomnia mu si nagle w豉sny szept: "Jestem jak ta mysz, bracie..." i nieruchomy wzrok Jacka, utkwiony w nim w p馧mroku. - Jacek sam mi da...
To k豉mstwo sprawi這 mu nieoczekiwan przyjemno嗆. Prawie w nie uwierzy.
- Co ty... - zdziwi si Krzy. - M鎩 orze... - zdecydowa, rzucaj帷 z這t闚k. Stukn瘭i si g這wami, pochyleni nad skrzyni. Reszka...
Micha wzi掖 skr皻a mi璠zy palce, usiad w fotelu, a Krzy poda mu ogie. Pierwszy wdech wcisn掖 go g喚biej w fotel, wszystko zawirowa這 mu przed oczami. By zn闚 z Jackiem w zoo. Zwierz皻a zgodnie brodzi造 po kolana w zesch造ch tl帷ych si li軼iach. Nie by這 krat ani ludzi, tylko zwierz皻a i ptaki. Przechadza造 si wolno, strusie i kozy, tygrysy i antylopy, s這nie i 篡rafy.
"Chcia豚ym mie tak szyj", zabrzmia mu w uszach w豉sny g這s z przesz這軼i.
- Jak? - us造sza Krzysia.
Sk康 on si tu wzi掖, zdziwi si, nagle zachcia這 mu si 鄉ia, wyobrazi sobie siebie jak kroczy obok najwy窺zej 篡rafy, z g這w uniesion wysoko nad drzewami.
- To 豉twe... - chichota, krztusz帷 si troch z rado軼i, a troch z dymu. - Mog mie szyj jak 篡rafa, albo jeszcze d逝窺z... To 豉twe...
- Co ty gadasz? - Krzy przygl康a si z niedowierzaniem, jak Micha podnosi si z fotela.
砰rafy by造 tu obok. Widzia ich aksamitne szyje, obraca w r瘯ach z這cisty sznur, 豉skota je fr璠zlami, a one si 鄉ia造. Pierwszy raz widzia 鄉iej帷e si 篡rafy. Chcia o tym powiedzie Krzysiowi, ale nie m鏬. S這wa wraca造 do niego, rozpada造 si na litery, fruwa造 dooko豉 jak dziwne motyle.
Poka輳 mu, jak to si robi, przemkn窸o przez g這w Micha豉, zawi您a sznur wok馧 szyi, wystarczy zahaczy go o hak od 篡randola, stopa ugrz瞛豉 mu w fotelu... Krzyk Krzysia przestraszy 篡rafy, przesta造 si 鄉ia, zaraz uciekn, pomy郵a i ruszy za nimi.



Anna Onichimowska


Kliknij, aby zobaczy inne artyku造 autora Anna Onichimowska
Jak doda komentarz?
Aby doda komentarz nale篡 si zalogowa (okno logowania, na g鏎ze strony). Je瞠li nie masz jeszcze swojego konta kliknij tu, aby si zarejestrowa.

dla mnie ksi您ki o narkotykach s super;) chcia豉bym kiedy przezy taka chistorie!!! ma kto dost瘼y do narkotyk闚?
asia, 2006-12-08 09:26:51

A I JESZCZE JEDNO.. po zielsku nie ma sie halunow wiec troche kalmia ale coz:)
ss, 2006-08-22 20:31:27

TA KSIAZKA JEST SUPER..WYDAJE MI SIE ZE WSZYSTKIE KSIAZKI O CPANIU ETC. SA DLA NASTOLATKOW NAJLEPSZE BO MOWIA O TYM Z CZYM MAMY DO CZYNIENIA NAJCZESCIEJ .. TERAZ CO DRUGI NASTOLETEK PALI ZIELSKO..JA OSOBISCIE TEZ AE NIE JESTM UZALEZNIONA..TYLKO OKAZJONALNIE NA IMPREZACH.. ALE DO NCIZEGO WIECJE MNIE NIE CIAGNIE.. ALE NAPRAWDE TAKIE KSIAZKO SA SUPER..BO CZASAMI NAWET MZOAN SIE UCZYC NA ICH PODSTAWIE..I SA TAKIE PRAWDZIWE
MJJJ, 2006-08-22 20:26:54

O ludzie...czyta豉m pami皻nik narkomanki..tam niby wszystko jest dok豉dniej opisane...ale powiem szczerze ze czytaj帷 here..mia豉m od pocz徠kiu mia豉m nadziej, 瞠 Jacek jako z tego wyjdzie..!!!A palenie skr皻闚...nie wiem czy to takie pewne 瞠 zawsze mo積a z tym sko鎍zy...osobi軼ie jestem przeciw wszelkiego rodzaju narkotyk闚...nawet tych lekkich;/
Ma豉, 2006-07-28 13:19:53

ja znam dziecko co pali a ma 5lat
Chelsea_Fan, 2006-07-17 14:19:32

ciekawa i lekko sie ja czyta, ale odbiega daleko od rzeczywistosci i jest zbyt przerysowana. :)
martynka, 2006-07-15 00:32:56

ja mam za soba Cpuna, hera moja milosc, Lot komety, Pamietnik narkomanki. teraz koncze Dzieci z dworca ZOO i chyba najwiecej sie z niej dowiedzialem. kazda kreci sie wokol tego, ze zaczynasz od haszu, albo zielonego no i pokolei. Razi mnie czasem taka hmm glupota(?) w opisywanych historiach... np w Locie komety, matka Jacka, z powaznej bizneswoman staje sie glupiutk babeczk, ktora daje si omamic sekcie. takie niektore rzeczy nieprawdopodobne. ogolnie czyta sie fajnie, wsyztsko w miare prawdziiwe. niektore historie dosyc straszne.
mti, 2006-07-12 11:54:43

a ktos z was czytal Dzieci z dwroca ZOO??
anika, 2006-07-12 11:50:55

a jakie s wasze do鈍iadczenia z narkotykami? ja palilem hasz i mary鄂e, nic wiecej nie zamierzam. zadne tablety i proszki mnie nie interesuja. przypale od czasu do czasu i tyle.
tanker, 2006-06-26 14:19:18

przeczyta豉m ta ksia磬e jest naprawde super i muwi o prawdziwym zyciu ja osobiscie nigdy niee bralam i niee bede to dlamnie to jest NAJGORSZE co moze byc
Gosiaczek, 2005-10-23 19:00:24

No niestety nie mo瞠 by ca這軼i - i tak dobrze, 瞠 wydawnictwo i autorka zgodzili si na zamieszczenie po這wy;)
mati, 2005-10-22 16:05:38

Czyta豉m t ksi捫k, bardzo fajna!! Na tej stronie nie jest cala ksi捫ka. Brakuje ko鎍闚ki!! A szkoda...
Maghda, 2005-10-22 14:36:14

Narazie jeszcze nie skonczylam. jestem na rozdziale haiku 1. Zobaczymy co bedzie dalej...
rock-olka, 2005-10-21 18:10:53

Przeczyta豉m j kilka razy i naprawde pierwszy raz w 篡ciu wci庵ne豉 mnie ksi捫ka, a tak bardzo... Polecam j wszystkim, szczegulnie rodzicom nastolatk闚!!! Ta ksi捫ka jest jak moje 篡cie... Da豉m j mamie do przeczytania, 瞠by zobaczy豉 jak naprawde jest w 篡ciu nastolatk闚 i odrazu zmieni豉 podej軼ie do niekt鏎ych spraw na lepsze... POLECAM!!!:D
Kamilcia, 2005-09-21 21:18:47

Ta ksia磬a byla zajebista:):)Choc takze polecam "Odlot na samo dno" "Bez odwrotu" oraz "Spowiedz nakomana"
KseNia, 2005-09-20 16:08:13

ta ksiazka pokazuje w jaki sposob zagubieni ludzie odnajduja sie po porzez narkotyki. Jedno mi sie w tym calym dziwnym swiecie spodobalo... milosc miedzy Kometa a Jackiem... czasem sama chcialam brac i tez poczuc jak to jest
Aga, 2005-09-09 20:57:10

bo slabosc to podstawa
gnz, 2005-09-07 18:57:59

czyta豉m i to nie raz cho 1 by najlepszy i powiem 瞠 jest to jedna z chyba 5 ksi捫ek jakie w 篡ciu przeczyta豉m...:2cz, DzDZ, pami皻nik narkomanki, moja heroina i samobujczynie:P ale normalnie sie zakocha豉m:% i nie m闚 ktosiu, 瞠 to bzdury bo jak ostatnio jara豉m z kumplem to widzia kr鏊ika bougsa na 軼ianie... i tez z nim gada...wi璚..wszystko sie moze zdazyc..ale s zeczy lepsze od gibon闚 :D
篡lu, 2005-09-03 19:17:55

ta ksi您ka jest super, pokazjue problemy dzisiejszej mlodziezy po prostu odjazd jesli ktos uwaza ze to chlam to niech ja przeczyta dokladnie BUZIACZKI :)
agawa15, 2005-08-22 22:51:05

czy wy wszyscy entuzja軼ie wog鏊e macie poj璚ie co za bzdrury tam s wypisane??? widziali軼ie zio這 kiedy na oczy??? wydaje wam sie 瞠 to mo瞠 mie cokolwiek wspolnego z prawda??? : "砰rafy by造 tu obok. Widzia ich aksamitne szyje, obraca w r瘯ach z這cisty sznur, 豉skota je fr璠zlami, a one si 鄉ia造. Pierwszy raz widzia 鄉iej帷e si 篡rafy. Chcia o tym powiedzie Krzysiowi, ale nie m鏬. S這wa wraca造 do niego, rozpada造 si na litery, fruwa造 dooko豉 jak dziwne motyle. " ???? to zwyk豉 g逝pia ksi捫ka maj帷a na celu przestraszy ma貫 dzieci przed tymi strasznymi narkotykami. LOL krszystof, 2005-08-15 19:07:57 ty chyba smieszny jestes czytac nie umiesz tam dalej jest wyt逝maczone ze to nie bylo samo ziolo
cinek, 2005-08-21 16:33:07

spoko ksi捫ka a mi sie zachcia這 skr皻a :P
Cysio, 2005-08-21 14:56:32

Jest wiecz鏎 i nie chce mi si zbytnio czyta tekstu powy瞠j, ale napewno przeczytam t ksi捫k w p騧niejszym czasie.Mam nadziej 瞠 przypomnina ona chociarz odrobin "My, dzieci z dworca Zoo', czy te inne ksi捫ki kt鏎e czyta豉m np.'Kokaina", "鑽un", "Gand履olatki". Pozdrawiam .....Nieletnia :)))
Nieletnia, 2005-08-15 23:35:07

ty, a pali貫 jak mia貫 6 lat, tak jak ten m這dy?
mati, 2005-08-15 19:34:26

czy wy wszyscy entuzja軼ie wog鏊e macie poj璚ie co za bzdrury tam s wypisane??? widziali軼ie zio這 kiedy na oczy??? wydaje wam sie 瞠 to mo瞠 mie cokolwiek wspolnego z prawda??? : "砰rafy by造 tu obok. Widzia ich aksamitne szyje, obraca w r瘯ach z這cisty sznur, 豉skota je fr璠zlami, a one si 鄉ia造. Pierwszy raz widzia 鄉iej帷e si 篡rafy. Chcia o tym powiedzie Krzysiowi, ale nie m鏬. S這wa wraca造 do niego, rozpada造 si na litery, fruwa造 dooko豉 jak dziwne motyle. " ???? to zwyk豉 g逝pia ksi捫ka maj帷a na celu przestraszy ma貫 dzieci przed tymi strasznymi narkotykami. LOL
krszystof, 2005-08-15 19:07:57

ksiazka ta jest bezwartosciowa i nie warto zatruwac sobie nia glowy
krszystof, 2005-08-15 19:02:09

"hera moja milosc" jakos mi sie bardzo bardzo nie podobala a lepsza od "pamietnika narkomanki" jest ksiazka "idz, zapytaj alice", tez pamietnik, autorki anonimowej. "mi這嗆 w berlinie" chyba te mia豉 by na styl "my, dzieci z dworca zoo" hm... no, te ciekawe.
n, 2005-08-04 21:13:41

boska ksiazka
Olga, 2005-08-04 20:24:51

....pami皻nik narkomanki...my dzieci z dworca zoo...i hera moja mi這嗆....znacie jeszcze jakies zajebiste ksi捫ki tego typu....:)
meg!, 2005-08-04 20:00:19

鈍ietna ksi您ka :) tak samo jak dalsze losy w "lot komety"
Ola, 2005-07-26 01:53:11

nawet fajna tyle tylko 瞠 to dla os.鏏 kt鏎e lubi takie 瞠czy mi odpowiada bardziej "w pogonie za vermeerem" ale ta r闚nie nie jest z豉
maniek, 2005-07-10 11:18:49

Musze jak najszybciej przeczytac ta ksiazke, bo widze ze jest tego warta. Jak narazie przeczytalam "My dzieci z dworca ZOO", a w tej chwili czytam "Pami皻nik narkomanki" to swietne ksiazki.
Assia, 2005-07-02 15:24:30

Dark_maiden - u g鏎y jest link, jest link gdzie mo積a naby ksi捫k przez internet.
Mati, 2005-05-20 22:44:12

安ietna ksi捫ka. Bardzo wzruszaj帷a i poruszaj帷a. Czyta豉m j jednym tchem, bo naprawd nie da si od niej oderwa. Cieplootko polecam..
oLiWcIa, 2005-05-18 17:51:56

:( a ja nigdzie nie mog dosta tej ksi捫ki ;(
Dark_maiden, 2004-12-31 15:38:19

dosta豉m t ksi捫k pod choink i tego samego dnia j przeczyta豉m. naprawd mnie wci庵n窸a. potem czyta豉m te "lot komety" (kontynuacja "hera moja moi這嗆") musz przyzna 瞠 obydwie s bardzo ludzkie. poruszaj najtrudniejsze tematy dotycz帷e rodziny, m這dzie篡... obecnie bardzo du穎 m闚i si o narkotykach, ale nikt nie rozpowiada si o sektach (o tym w豉郾ie jest "lot komety") mam teraz pytanie do autorki: czy przewiduje pani kontynuacj tych dw鏂h ksi捫ek? ch皻nie pogadam z ka盥ym na temat "hery.." i "komety.." piszcie na e-mail: nati_w@o2.pl
natalia, 2004-12-27 17:37:53

Ta ksi捫ka jest super! Czyta豉m j nie jeden raz...i po prostu..po prostu tu brakuje s這w 瞠by do ko鎍a powiedzie jkaka ona jest!! Ona jest taka po prostu ponad...Czyta豉m jeszcze "Cpuni" "W 郵epym zau趾u wolno軼i" i inne jak by kto chcia o nich pogada to zapraszam GG:7146863 Kometa999@tenbit.pl www.kometa.mylog.pl narka!!!
kometa999@tenbit.pl, 2004-12-21 15:22:28

Nie czytalam tej ksiazki(jescze)!jak narazie przeczytalam"鑽una"moim zdaniem dosy ciekawa ksi捫ka a teraz jestem w trakcie czytania "My dzieci z dworca Zoo"i wciagnela mnie narazie ta ksiazka!Te ksiazki na pewno co daj je瞠li potrafi si je odpowiednio zinterpretowa!pozdro!!
Agusia, 2004-12-05 00:13:13

Czytalem pare ksiazek o narkomanach i ta wydaje mi sie najslabsza. W ogole mnie nie poruszyla. Wydaje mi sie ze moze zbyt bajkowa, moze lepiej, gdyby ksiazka byla bardziej oparta na rzeczywistych zdarzeniach... pozdrawiam.
rafal, 2004-11-08 20:23:10

fajna ksi您eczka, druga cze軼 "lot komety" (kontunuacja) ju nie jest taka fajna, ale tez mo瞠 by.
angela, 2004-11-04 21:57:27

Ja tam wole "My Dzieci z Dworca ZOO' to jest dopiero zzajebista ksi捫kaa... =*
M.o.N.i.C.z.K.a, 2004-10-22 13:24:21

dzisiaj przeczyta貫m j drugi raz. po jakim roku. powiem szczerze, znalaz貫m w niej nowe, interesuj帷e problemy. zupe軟ie inaczej to wszystko wygl康a這 w moich oczach. mo瞠 przez to, 瞠 ja si zmieni貫m. polecam wszystkim tym, kt鏎zy czytali, a tak瞠 tym, kt鏎zy nie czytali.
mati, 2004-10-17 23:35:31

wyjebana ksi捫ka w kosmos... cosik fajnego naprawde waro sobie poczyta...;)))) polecam gor帷 jedna z najlepszych ksi捫ek
po prostu ja, 2004-09-22 19:58:28

zajebista ksi捫ka, przeczyta豉m j w jeden dzie;) ale w por闚naniu z ''my, dzieci z dworca zoo'' wybieram t drug
sakura, 2004-04-08 14:50:21

ktos kiedys powiedzia 瞠 jak ksi捫ka nie boli to 豉two si j zapomina i ta bola豉 bo otworzy豉 moje stare rany (moj ch這pak przedawkowal)i czytajac ksiazke mialam wrazenie ze jest ...o mnie ja tez obwinialam sie o jego smierc czytajac ta ksiazke wszystko mi sie przypomnialo wrocily stare wspomnienia wrocil ten sam bol
aniula, 2004-04-02 15:21:47

Wesz豉m na t stron przypadkowo i nie za bardzo orientuje si o co tu chodzi wi璚 nie b璠 zapisywa wolnego miejsca. Pa
KOTEK, 2004-03-24 15:57:09

do Kaji: Czytaj szybko "Her..." poniewa jest to poprostu niesamowicie genialna ksia磬a, osobi軼ie przeczyta豉m j ohh jush nie pami皻am ile razy i zapewne nie przestan zaczynac od nowa.Polecam:P
Paulik, 2004-03-06 13:06:08

Je瞠li znacie jeszcze jakie ksi捫ki o podobnej tematyce dajcie zna (dlugozielka@wp.pl)
kaja, 2004-02-21 18:04:42

Nie czyta豉m ca貫j ksi捫ki ale fragment (ca趾iem nawet obszerny) spodoba mi si. Daje do my郵enia i my郵 瞠 ju nied逝go znajd czas aby przeczyta j do ko鎍a. Co do"my dzieci z dworca Zoo" i "Pami皻nik narkomanki" to uwa瘸m 瞠 s to 鈍ietne ksi捫ki,o kt鏎ych (przynajmnie ja) my郵a豉m d逝go jak ju je sko鎍zy豉m czyta. POlecam wszystkim!
Kaja, 2004-02-21 18:00:49

Jak chcesz przeczyta ca陰 ksia磬, to wej udzia w naszym konkursie, s tam do zdobycia 3 ksi捫ki z autografem autorki;)
Mati, 2004-02-16 08:45:41

Jestem pod wielkim wra瞠niem tego fragmentu. Czyta豉m go jednym tchem i nie zauwa篡豉m, 瞠 zbli瘸 si koniec. I wstrz御n窸o mn to troch. Ksi捫ka naprawd jest rewelacyjna. Musz przeczytac j ca陰. Daje do my郵enia. W og鏊e ksi捫ki o tej tematyce bardzo wci庵aj. Czyta豉m "Dzieci z dworca ZOO" i uwa瘸m, 瞠 te jest 鈍ietna. Mo瞠 wydaje si przyd逝ga i nudna, ale jak ju sie w niej zag貫bi... mo積a poczu ten klimat.
MayA, 2004-02-11 20:02:24

to napisz ksiakie;)
Mati, 2004-02-10 20:14:04

najlepsza ksi捫ka jak przeczyta豉m, tylko 瞠 teraz mam napisaC recenzje....
SyLfKa, 0000-00-00 00:00:00

zajebista ksi捫ke czyta貫m ca陰 i mi si podoba !!!
ScOrPiO_SK, 0000-00-00 00:00:00

czyta豉m ca陰 ksi捫k.. najbardziej mnie wzruszy moment jak ten ma造 umiera......... :-(
pimkie, 0000-00-00 00:00:00

mi si tam nie podoba ten fragment... takie dla dzieci
Germaty, 0000-00-00 00:00:00

DOrba...znalaz豉m ju;) TAk og鏊nie to ksi您ka wypas, i zamirerzam j przy najbli窺zej okazji kupi:)
Andzio貫k, 0000-00-00 00:00:00

Ile kosztuje ta ksi您ka?
Andzio貫k, 0000-00-00 00:00:00

Kiedy sam mia貫m podobny problem - na ca貫 szczescie nie wyda篡這 si 瘸dne nieszcz窷cie. Ta ksi捫ka to dfobra przestrogaa dla wsyzstkich, kt鏎zy chcieliby si璕n望 po to g闚no jakim jest 熜anie!!!!!!
tomek, 0000-00-00 00:00:00

ksiazka jest naprawde super przeczyta豉m j i wiele innych tej tematyki polecam szczegolnie "pamietnik narkomanki" (nie do pobicia) i "My dzieci, z dworca zoo"
Tabaska, 0000-00-00 00:00:00

Pozdrawiam wiare z Ko軼iana i okolic !!!
K@ZiU (polhub@wp.pl , www.kazi, 0000-00-00 00:00:00

A nie wida, 瞠 mu si co sta這. Niestety nie mog w Magazynie wstawi ca貫j ksi捫ki, bo wydawnictwo 安iat Ksi捫ki zgodzi這 si tylko na fragmenty. Ksi捫ka w wydawnictwie kosztuje 19z (dla klubowicz闚 15zl), naprawd warto kupi. A je瞠li to Ci tak bardzo interesuj, to Ci mog opowiedzie troszeczk... mati@bajo.pl
Mati, 0000-00-00 00:00:00

Ej to tu nie jest ca豉 ksi您ka opublikowana tylko fragment??Tylko wiecie co po przeczytaniu tego fragment, mog stwierdzi, 瞠 ksi捫ka jest spoko i bardzo wci庵a:) tylko niezrozumia豉m tej ko鎍闚ki, tego fragmentu.Czy kto mo瞠 mi wyt逝maczy, czy co sie sta這 Micha趾owi??Plisss nech kto mi napisze:)
Metaloofka, 0000-00-00 00:00:00

No to w MM masz tak okazj...[hera];) A tak wogle, to byc moze niedlugo pojawi si u nas jeszcze jakie niepublikowane nigdzie indziej ksi捫ki.
Mati, 0000-00-00 00:00:00

Nie, nie czyta豉m ani "Pami皻nik narkomanki" ani "Hera moja mi這嗆", ale napewno kiedy przeczytam :D
Czarnoolka, 0000-00-00 00:00:00

KSI╴KA JEST OK! MOZE BY PRZESTROG DLE WIELU LUDZI!
BARTEK, 0000-00-00 00:00:00

A czytalas moze "Pamietnik narkomanki" Czarnooko? Ja mam podobne wrazenia jak Ty po dzieciach z dworcach zoo. ALe "hera moja milosc" jest bardzo dobra,..przeczytaj j..naprawde dobra.
Mati, 0000-00-00 00:00:00

Monia, ta ksi捫ka naprawde Ci si podoba? <"My, dzieci z dworca ZOO">? Ojej ona jest nudna, strasznie nudna, nawet nir chcilao mi sie jej doczytac do konca. Na pocz徠ku by豉m strasznie ciekawa i poch這ni皻a t ksi捫k, ale po kilkudziesi璚iu stronach- przesz這, przesz這 i odesz這 w zapomnienie Ja nie polecila bym nikomu tej ksi捫ki, poprostu strata czasu; za熜ani g闚niarze i tyle.POZDRO!!!
Czarnoolka, 0000-00-00 00:00:00

Kamyk,a Ty wszem i wobec identyfikujesz sie z techno:) TO dobrze.Opowiedz jak by這 w niemczech.. mo瞠 jaki art by do nas napisa na ten temat.? Moim zdaniem ksi捫ka jest bardzo dobrym przedstawieniem 篡cia rodzinnego tego ch這paka... - du穎 dowiadujemy si o jego stosunkach z rodzicami, bratem, kobiet. Dla mnie ksi捫ka by豉 dobr lekcj, i fajn przygod. Mam nadziej, 瞠 u Was te wywo豉 pozytywne odczucia.
Mati, 0000-00-00 00:00:00

Ta ksi捫ka by mo瞠 uratuje niejedn osob przed tym zgubnym ruchem.
Kamyk (www.techno.gery.pl), 0000-00-00 00:00:00

ja akurat tej ksi捫eczki nie czyta豉m , jak m闚iecie ze jest spox to trzeba j kiedy przeczyta . Ja polecam wam ksi捫ke '' My , dzieci z dworca ZOO '' te zaczepista ksi捫ka tylko trzeba si wczyta . Opowiada o takiej pannie kt鏎a by豉 narkomank i si sprzedawa豉 瞠by mie na dragi no i tak dalej sprawd盧ie sami ! POLECAM ! pozdro dla Martina kofffam ciemmm !!!
monia ;-), 0000-00-00 00:00:00

Czyta豉m t ksi您k ca陰. Jest bardzo g喚boka i poruszaj帷a. Powinna da wiele do my郵enia co poniekt鏎ym rodzicom... Ale nie tylko im. Daje do my郵enia wszystkim.
Peace, 0000-00-00 00:00:00

Koncowka jest przerazajaca..
Hoti, 0000-00-00 00:00:00

To totalny kicz 21.w
Firen, 0000-00-00 00:00:00

czyta豉m ksi您ke i uwazam ze naprawde jest zajebista...polecam wszystkim!!!
Kasiula, 0000-00-00 00:00:00

| Fotkapro.pl - ogladaj i oceniaj fotki | Blog z poradami, inspiracjami | Darmowe liczniki | Noclegi Nad Morzem |