Ooops... I did it again
|
| Data publikacji: 13-11-2004 Autor:Wibo Kategoria:Opowiadania Ods這n:4703 |
No i zn闚 mam problem. Ludu! Nie zauwa篡li軼ie, 瞠 ja mam same problemy? Jak by tu zacz望? Musz� to jako�
przedstawi�...
To by這 tak. Kolejne spotkanie z moj� mi這軼i�(wiadomo Ada�). Nie dawno pozna豉m now� dziewczyn�. By豉 spoko,
no nie m闚i帷 o jej magicznych i g逝pawych jazdach... Postanowi豉m, 瞠 wybior� si� do Centrum z ni� i z Adamem.
Wszystko zale瘸這 tylko od niego. Wieczorem zadrynda� telefon, odebra豉m.
-Hey skarbie!
-No hey!
-Co tam s造cha�?
-Dobrze. Mam pytanko!
-Jakie? Wal 鄉ia這!
-Czy nie wybra豚y� si� ze mn� do Centrum?
-Z Tob� zawsze!
-Bo wiesz, ja chcia豉m wzi望 ze sob� jeszcze tak� kole瘸nk�. Nie masz nic przeciwko?
-Ale� nie!
-To do jutra!
Nast瘼nego dzionka czeka豉m z Wer� pod Galer�. Przyby� m鎩 luby i poszli鄉y pobuszowa�. W jednym ze sklep闚
rozdzielili鄉y si�. Ja i Adam, a ona sama. Nie wiem dlaczego tego chcia豉, ale zgodzili鄉y si�. W momencie
kiedy przymierza豉m ubranka z letniej promocji, Adam wspomnia� co� o dziewczynie i ochroniarzach.
-Kamilko! Ochrona dorwa豉 jak捷 panienk�, podobn� do tej twojej kumpeli.
Nie uwierzy豉m w to, ale z ciekawo軼i wyby豉m z przymierzalni, by sprawdzi� czy to nie jest jaka� pomy趾a.
Podesz豉m wraz z Adamem do ochrony i spyta豉m co si� sta這.
-Ta m這da szczyl闚a, p馧 sklepu by obrobi豉!
Spojrza豉m na t� dziewczyn� i nie mog豉m uwierzy�, to by豉 Wera. Kto by pomy郵a�, 瞠 to kleptomanka? Ja na pewno
nie!
-Wera co ty zrobi豉�?
Ledwo stoj�, Adam mnie podtrzymuje, patrz� jak kierowniczka sklepu wyrzuca ubrania i kosmetyki z jej torby.
S造sz� pop豉kiwanie i szloch.
-Ja nie chcia豉m! Nie mia豉m wyj軼ia! To on mi kaza�! Powiedzia�, 瞠 mnie zabije i moj� rodzin� te�.
Pokaza豉 zdj璚ie ch這paka, kt鏎y wygl康a� na osiemnastk�.
Spyta豉m dok豉dniej o niego i poprosi豉m ochron� by zostawi豉 nas z kierowniczk� na zapleczu sklepu. Chyba
zmi瘯li przez ten szloch Wery, bo pozwolili mi na to.
Na zapleczu spyta豉m:
-Gdzie ostatnio widzia豉�?
-Kogo? Sebastiana?-powiedzia豉 pop豉kuj帷.
-Kto go tam wie, jak si� zwie!? Powiedz kiedy si� z nim widzia豉�?
-Jakie� 15,20 minut temu...
-Gdzie?
-W sklepie obok.
Dla kumpeli w tarapatach zrobi豉bym wszystko.
Kierowniczka sklepu od razu przekaza豉 to dyrektorowi Centrum. Wszystkie wyj軼ia zosta造 zablokowane, by z豉pa�
tego idiot�. Ludzie byli w szoku. Nagle jeden z ochroniarzy przyby� z wiadomo軼i�, kt鏎a by� mo瞠 uratowa豉 by
wer�.
-Pani kierowniczko. jest w zachodnim skrzydle, w toalecie dla m篹czyzn.-oznajmi�.
-Mo積a si� by這 tego spodziewa�. Inteligencj� to on nie tryska, teraz nam ju� nie ucieknie.
Czu豉m ulg�, gdy� Wera mog豉 by zostac oczyszczona z zarzut闚.
Do sklepu wtargn窸o dw鏂h bodygard闚 z tym szczylem.
-Zobaczysz jeszcze szmato, popami皻asz mnie!!!-krzycza�.
Wera zacz窸a p豉ka�, zacz窸am j� pociesza�. Adam by� oszo這miony, ale dawa豉m mu do zrozumienia by tego nie okazywa�.
-Co my z Tob� zrobimy dziewczyno?-spyta豉 kierowniczka sklepu.
-Mog� zpa豉ci� za szkody prosz� pani!-oznajmi豉m.
-Uznam to za przewinienie. Ale 瞠by to si� nie powt鏎zy這.
-Dzi瘯uj� pani, na prawd� tego nie chcia豉m!-m闚i豉 pop豉kuj帷.
Opu軼ili鄉y Centrum i wr鏂ili鄉y do mnie do chajzy. Zrobi豉m wszystkim herbaty i co� do papu. Wera uspokoi豉
si�. To by� dzie� pe貫n wra瞠�. Usn窸�, wi璚 postanowi豉m, 瞠 zostanie na noc. Z Adamem rozmawia豉m do p騧nej
godziny, ale uda這 mi si� go przekona�, by da� Werze jeszcze jedn� szans� i 瞠by pozna� j� jeszcze raz, bo nale篡
jej si� to.
Niez豉 historia, co? No, ale 篡cie przynosi wiele niespodzianek, a czasem takiego pecha, 瞠 ma si� ca造 鈍iat
w 4 l.
Wibo |