Arytmia serca
|
| Data publikacji: 02-12-2006 Autor:Anna Kategoria:Opowiadania Ods這n:5168 |
Srebrne ostrze no瘸 b造sn窸o w jej d這ni. Trzyma豉 go pewnie, powstrzymuj帷 nasilaj帷e si� z ka盥� sekund� dr瞠nie r瘯i. Powoli odwr鏂i豉 si� w stron� pokoju i rozgl康aj帷 si� w r騜nych kierunkach ostro積ie ruszy豉 naprz鏚. Mimo i� nie by豉 pewna tego, co us造sza豉, ba豉 si�. Wspomnienia z zesz貫go roku przepe軟ia造 j� strachem. Ten strach by� zupe軟ie irracjonalny lecz prawdziwy. Opar豉 r瘯� o framug� drzwi i powoli ogarn窸a spojrzeniem ca造 pok鎩. Nie zauwa篡豉 nic szczeg鏊nego, nic co mog這by j� utwierdzi� w przekonaniu, 瞠 kto� niepostrze瞠nie wtargn掖 do domu. Zrobi豉 kolejny krok. Oddycha豉 powoli, mimo i� serce bi這 jak oszala貫 nie chcia豉 straci� zupe軟ie kontroli nad swoimi odruchami. Wyostrzy豉 zmys造. Stan窸a po 鈔odku pokoju i spokojnie obejrza豉 si� za siebie, po czym powoli ruszy豉 w kierunku sypialni. Teraz nie s造sza豉 nic; jakby ca造 鈍iat zamar� obserwuj帷 jej ka盥y ruch. Jednak ona by豉 pewna, 瞠 on tu jest. Zjawi� si� ponownie; ponownie wprowadzaj帷 niepok鎩 i zamieszanie w jej, z tak wielkim trudem pouk豉dane 篡cie. Poczu豉 kropelk� potu sp造waj帷� po skroni. Przez przymkni皻e okno wdar� si� delikatny powiew ciep貫go wiatru, kt鏎y na chwil� rozproszy� jej uwag�. Stan窸a przy 堯磬u, zerkn窸a w bok i zauwa篡豉, 瞠 drzwi starej szafy s� niedomkni皻e. W jej g這wie od razu zawita豉 my郵 – on tam jest. Teraz, stoj帷 twarz� w twarz ze swoim najwi瘯szym l瘯iem, nie potrafi豉 nad sob� zapanowa�. R瘯a nerwowo 軼isn窸a n騜, kt鏎y sta� si� dla niej jedyn� pewn� rzecz�. Przed oczami pojawi這 si� najgorsze wspomnienie – szelest, skrzypni璚ie drzwi i powoli wy豉niaj帷e si� z ukrycia oczy, potem ca豉 posta� wysokiego, pot篹nie zbudowanego m篹czyzny. Nie mog豉 o tym zapomnie�. Widzia豉 ka盥y jego ruch jakby w zwolnionym tempie i z ka盥� milisekund� ogarnia� j� strach. Taki jak teraz. Teraz zobaczy這 go ponownie. Wielkie niebieskie oczy spogl康aj帷e na ni� zza drzwi szafy, pe軟e usta wykrzywione w triumfalnym u鄉iechu, szepcz帷e zawsze to samo zdanie: wreszcie jeste� moja… ㄋy sp造n窸y po jej twarzy a oczy ci庵le wpatrywa造 si� w uchylone drzwi starej szafy. By豉 spi皻a. Ka盥y mi瘰ie� zastyg� w oczekiwaniu na otwarcie drzwi. Nie mog豉 oderwa� od nich oczu. ㄋy p造n窸y coraz obficiej, serce ko豉ta這 si� niczym szalone i wtedy us造sza豉 ten szept, szelest jego ubrania, poczu豉 jego zapach, jego oddech. Nie mog豉 si� ruszy�, nawet by sprawdzi�, czy ktokolwiek znajduje si� za drzwiami starej szafy. By豉 znowu z nim. W jego ramionach. Znowu poczu豉 jak j� obejmuje, dotyka, parali簑je ze strachu. Stoj帷 tak w pustym pokoju nie by豉 sama. On by� zawsze z ni�. Uda這 mu si� to, co zamierza� od tylu lat. Sta豉 si� jego w豉sno軼i�. 畝den m篹czyzna nie m鏬� z ni� by�, bo stawa� si� nim. Nawet kiedy nie by這 z ni� nikogo my郵a豉 o nim. On sta� si� jej 鈍iatem. Zaw豉dn掖 jej my郵ami i zmys豉mi… S造sza豉 go tak wyra幡ie: „jeste� tylko moja…瘸den m篹czyzna opr鏂z mnie nie ma prawa ci� dotkn望…nikt…tylko ja…” Pami皻a豉 dok豉dnie uczucie ch這du, gdy jej dotyka�. Ca貫 jej 篡cie sprowadza這 si� do tej jednej chwili, przesz這嗆 i tera幡iejszo嗆, kt鏎a stawa豉 si� przesz這軼i�.
D德i瘯 klucza otwieraj帷ego drzwi wej軼iowe nagle dotar� do jej uszu. S造sza豉 dochodz帷y z oddali g這s. Kto� wyra幡ie wypowiedzia� jej imi�. Potem znowu i znowu. Nie mog豉 odpowiedzie�, nie mog豉 si� ruszy�. Nadal wpatrywa豉 si� w szaf�, mimo i� uczucie strachu powoli j� opuszcza這. Mi窷nie powoli zacz窸y si� rozlu幡ia�. Nie jest sama. Za chwil� us造sza豉 zbli瘸j帷y si� g這s ciotki:
- Lea, kochanie, jeste� tu? Kupi豉m co� dla ciebie. Na pewno ci si�… - jej g這s zamar�, gdy przekroczy豉 pr鏬 sypialni. Spojrza豉 na ni� stoj帷� przy 堯磬u z no瞠m kuchennym w r瘯u. Jej siostrzenica dr瘸豉 a twarz by豉 mokra od 貫z.
- On tu jest. – Wyszepta豉 dr膨cym g這sem, teraz ju� nie mog帷 zapanowa� nad 透ami. Ciotka natychmiast podesz豉 do niej, obj窸a j� a drug� r瘯� delikatnie wyj窸a n騜 z jej d這ni.
- Ju� spokojnie. Jestem przy tobie. Jeste� ju� bezpieczna.
Opu軼i這 j� ca貫 napi璚ie i wybuch豉 p豉czem. Obj窸a mocno ciotk� i nareszcie poczu豉 si� bezpiecznie.
- On ju� nigdy nie odejdzie! Ju� zawsze b璠zie przy mnie! Ju� zawsze!
Kobieta nie odpowiedzia豉, bo 瘸dne k豉mstwo nie by這 w stanie ukry� prawdy. Wiedzia豉, 瞠 tak ju� b璠zie.
- Jutro znowu p鎩dziemy do dr Johnsona, dobrze? Um闚i� nas na wizyt�. – spojrza豉 spokojnie na dziewczyn�. – Nie b鎩 si�, nie zostawi� ci� samej. Stawimy mu czo這 obie. – u鄉iechn窸a si� ciep這. - Chod�, zaparz� ci herbaty. Poczujesz si� lepiej.
Spa豉 niespokojnie. Barwne i ciep貫 sny opu軼i造 j� ju� dawno temu i mimo i� stara豉 si� je ponownie odzyska� nie potrafi豉 sprawi�, by powr鏂i造. Tak bardzo chcia豉 poczu� si� znowu jak dziecko, beztroska i spokojna o przysz這嗆, kt鏎a wydaje si� by� tak daleko. Tymczasem walka o ten spok鎩 wydawa豉 si� nie mie� ko鎍a. Cotygodniowe wizyty u dr Johnsona prawie dobiega造 ko鎍a ale ich rezultat by� ledwo wyczuwalny. Tym razem, ze wzgl璠u na ostatnie wydarzenia, Lea zmuszona by豉 ponownie odwiedzi� jego klinik�.
Dr Henry T. Johnson by� wybitnym psychiatr� o wielu specjalizacjach. Jego klinika znajdowa豉 si� w centrum miasta i utrzymywana by豉 w nienagannej czysto軼i. Lea, kt鏎a z natury by豉 osob� pedantyczn�, lubi豉 ten uporz康kowany styl. Czasami jednak dra積i� j� panuj帷y tam nieopisany ch堯d niczym nieska穎nych pomieszcze�. Brakowa這 jej ciep貫j, przyjaznej atmosfery, czyjej� u鄉iechni皻ej twarzy za lad� w recepcji, czy chocia� bukietu kwiat闚 na stoliku w poczekalni, na kt鏎ym pe軟o by這 wy陰cznie starych, medycznych czasopism. Odwiedzaj帷 to miejsce wiele razy w ci庵u ostatniego roku zauwa篡豉, ze nic si� tu nie zmienia, mimo zmian p鏎 roku i up造waj帷ego szybko czasu. Te same twarze asystentek sil帷e si� na wsp馧czuj帷e u鄉iechy, ci sami szarzy ludzie znikaj帷y za drzwiami swoich ciasnych gabinet闚. 圭iany korytarzy zdobi造 jak zwykle te same stare, zakurzone dyplomy profesor闚 zdobyte na uczelniach i zagranicznych sympozjach, kt鏎e pe軟i造 tu pewn� wa積� funkcj�: dawa造 ludziom poczucie bezpiecze雟twa, ze oddaj� swe biedne, sko豉tane g這wy w dobre r璚e.
Dr Johnson by� terapeut� Lea`i od ponad roku. By� to cz這wiek grubo po sze嗆dziesi徠ce. Mia� w御kie usta, ma貫 zielone oczy ukryte za prostok徠nymi okularami w czarnej oprawie i siwe, g瘰te w這sy, kt鏎e upodabnia造 go do s璠ziwego staruszka. Siadywa� jak zwykle za swoim mosi篹nym biurkiem, sk豉da� splecione palce na kolanach i opu軼iwszy nieco g這w� wpatrywa� si� dobrotliwym wzrokiem w pacjenta, jakby chcia� w ten spos鏏 odgadn望 wszystkie trapi帷e go my郵i. W pokoju panowa豉 鄉iertelna cisza. Nie dochodzi造 tu nawet odg這sy dzwoni帷ych telefon闚 od ludzi rozpaczliwie pragn帷ych um闚i� si� na kolejn� wizyt�.
- Twoja ciocia powiedzia豉 mi, 瞠 mia豉� kolejny atak.
Lea, kt鏎a do tej pory siedzia豉 cicho na krze郵e przed biurkiem doktora przytakn窸a lekko pochylaj帷 g這w�. Wbi豉 wzrok w swe d這nie zaci郾i皻e na kolanach. Nieznosi豉 tych wizyt, bo za ka盥ym razem musia豉 przez to przechodzi�, przywo造wa� najbole郾iejsze wspomnienia, kt鏎e chcia豉 raz na zawsze zatrze� w swej pami璚i.
- Chcia豚ym aby� opowiedzia豉 mi, co teraz czujesz.
Odpowiedzia這 mu tylko g逝che milczenie. Doktor jednak nie rezygnowa�.
- Wiem, 瞠 nie jest to 豉twe ale musimy o tym porozmawia�.
Jego s這wa rozp造n窸y si� w powietrzu. On sam pochyli� si� delikatnie do przodu i cichym, ciep造m g這sem powt鏎zy�:
- Opisz mi swoje uczucia.
Min窸o kilka d逝gich minut, podczas kt鏎ych ciszy nie przerwa� nawet najl瞠jszy d德i瘯. Nagle Lea podnios豉 g這w� i utkwi豉 wzrok w suficie. Po policzku sp造n窸a 透a a pok鎩 wype軟i� jej delikatny g這s.
- Nie s造cha� tu oddech闚 zm璚zonych codzienno軼i� ludzi. Ludzie dawno ju� tu nie istniej�. Umarli. On ich zniszczy�… Odebra� mi moj� pami耩. Dawne my郵i nigdy nie powr鏂�… Teraz istnieje tu tylko…ciemno嗆. Ogarnia wszystko, nie pozwala zapomnie�. Czasem widz� twarze 鄉iej帷e si� do mnie z daleka…zaraz jednak dostrzegam, 瞠 one si� nie u鄉iechaj�…one szydz�. Usta ton� w wyrazie b這giego przekonania o swej wy窺zo軼i…a moje zaci郾i皻e pi窷ci s� bezsilne. To ja jestem bezsilna…tak jak wtedy…
To miejsce jest zamkni皻e, sparali穎wane strachem. Czuj� b鏊 tak wielki, ze nie potrafi� go ukoi� my郵ami, kt鏎e istnia造 kiedy�. On mi je odebra�. Nigdy ich nie odzyskam.
On mi je zabra�. W zamian da� mi ciemn� stron� siebie. Jego twarz jest ciemno軼i�, jego oczy niepokojem, jego usta…ci庵le m闚i�, szepcz�, powtarzaj� w niesko鎍zono嗆 te same s這wa. On mi je odebra� i ci庵le mi o sobie przypomina. Niszczy we mnie wszystko, co najcenniejsze. Nie pozosta這 ju� nic, poza jednym pragnieniem…
Urwa豉 i spojrza豉 wprost w oczy doktora, kt鏎e wpatrywa造 si� w ni� jak zahipnotyzowane. Zapad這 d逝gie milczenie, podczas kt鏎ego dwie pary oczu wpatrywa造 si� w siebie pr鏏uj帷 przenikn望 鈍iadomo嗆 drugiej osoby. Doktor Johnson odchyli� si� i osun掖 na oparcie fotela, po czym…u鄉iechn掖 si� i spojrza� na dziewczyn� przyja幡ie.
- Nareszcie – powiedzia�, nie kryj帷 zadowolenia – Nareszcie otworzy豉� si� przede mn�. Ciesz� si�.
Twarz Lea`i nie zdradza豉 瘸dnych emocji. Nie mog豉 jednak zapiera� si� przed sob�, 瞠 to wyznanie przynios這 jej ulg�.
- Lea, musisz zrozumie� jak wa積a dla ciebie w tej chwili jest umiej皻no嗆 wyra瘸nia w豉snych uczu�; m闚ienia o nich. Zamykasz si� przed 鈍iatem i lud幟i, poniewa� boisz si�, 瞠 kto� zn闚 ci� skrzywdzi. To zupe軟ie normalne po tym, co prze篡豉� ale min掖 ju� ponad rok i musisz nauczy� si� ponownie ufa� ludziom, bez wzgl璠u na to, jak zadanie to wydaje ci si� odleg貫 i niemo磧iwe.
Zaufa� ludziom. Otworzy� przed nimi serce. Ods這ni� przed drugim cz這wiekiem nag� my郵 i spogl康aj帷 na niego nie widzie� w zaci郾i皻ej d這ni cienkiego sztyletu gotowego zada� ostateczny cios. Nie. Nie potrafi豉. Mo瞠 raczej nie chcia豉…ale by豉 pewna jednego – nigdy ju� nikomu nie zaufa. S這wo to ju� dawno przesta這 dla niej istnie�. Ufa� ludziom mo積a do pierwszego zawodu. Wtedy pojawia si� rysa. Zaufa� ponownie i zosta� zawiedzionym, pozostawia ran�, kt鏎a szybko si� goi. Podnosisz si� dumnie. Trzeci raz, to blizna, kt鏎a nie pozwala zapomnie�. Masz w sobie jednak jeszcze wiar�. Czwarty raz, to pierwsza ceg豉 muru twierdzy wok馧 twojego umys逝. Starasz si� wierzy�, mimo i� mur wok馧 ciebie ro郾ie z ka盥ym dniem. Pojawiaj� si� ludzie, kt鏎zy potrafi� skruszy� jego cz窷� i wpu軼i� nieco 鈍iat豉, podaj� pomocn� d這� i lecz� stare rany. Jednak, gdy ten mur spada na ciebie w jednej chwili…nie widzisz wyci庵ni皻ej d這ni…jeste� sam…ranisz aby nie zosta� zranionym.
Doktor Johnson m闚i� dalej, nie zdaj帷 sobie sprawy ze szklanej 軼iany, kt鏎a powsta豉 mi璠zy nim a pacjentk�. Lea patrzy豉 na niego zamglonym wzrokiem ale nie s造sza豉 jego s堯w, jakby kto� wy陰czy� nagle d德i瘯. Ockn窸a si� po chwili, kiedy powiedzia�:
- A teraz, je郵i nie masz nic przeciwko, chcia豚ym aby� opisa豉 mi swoje dzieci雟two. Opowiedz mi o swoich rodzicach, przyja幡iach. Twoja ciocia nie chcia豉 porusza� tego tematu podczas naszej rozmowy ale s康z�, 瞠 mog這by to przynie嗆 dalsze post瘼y w twojej terapii. Robisz du瞠 post瘼y ale w nie nie wierzysz. Uwierz w siebie Lea. Przede wszystkim musisz oczy軼i� si� z negatywnych emocji. Dzisiaj zrobi豉� du篡 krok do przodu ale mo瞠 tw鎩 problem nie le篡 wy陰cznie w wydarzeniach tej jednej nocy. Widz�, ze razem z ciotk� unikacie tematu twoich rodzic闚, ale mo瞠 to ona nie chce go porusza�. – Urwa� na moment, po czym spyta�. – Myl� si�, Lea?
- Nie. – odpar豉 cicho, kr璚帷 g這w�. Jej twarz z豉godnia豉, mi窷nie rozlu幡i造 si� nieco. Mia� racj�. Nigdy nie rozmawia豉 z nikim o przesz這軼i a ciotka, mimo i� by豉 kochana i traktowa豉 j� jak rodzon� c鏎k� unika豉 tego tematu.
- Spr鏏uj – Poj掖 dalej. – Je郵i oka瞠 si� to dla ciebie zbyt trudne przerwiemy ale daj sobie szans�.
Dziewczyna zamkn窸a oczy, delikatnie unios豉 g這w�, odetchn窸a g喚boko a s這wa same pop造n窸y z jej ust.
- Kiedy by豉m ma豉, moja mama cz瘰towa豉 mnie kakaowymi ciasteczkami pokrytymi czekoladow� polew�. Nigdy nie zapomn� ich smaku. Potem siada造鄉y wsp鏊nie przy stole i rozmawia造鄉y. Mama by豉 moj� najlepsz� przyjaci馧k�. Pami皻am jak m闚i豉 o tacie. Podnosi豉 wysoko g這w� i zatapia豉 si� we wspomnieniach. Jej oczy b造szcza造 a g這s stawa� si� ciep造 i delikatny. Wtedy chcia豉m by� taka jak ona.. Mama g喚boko wierzy豉 w mit o ksi璚iu na bia造m rumaku. By豉 romantyczk�, nieuleczaln�. Chyba w豉郾ie dlatego…
Nigdy nie zna豉m swojego ojca. Podobno zmar� nagle podczas jednej ze swoich podr騜y. Ludzie gadali. Ludzie zawsze gadaj�. Nie dziwi豉m si�. Moja matka przebywa w zak豉dzie psychiatrycznym. Odwiedza豉m j� z ciotk� raz na dwa tygodnie. Ciotka Klara, pomimo i� jest siostr� mojej mamy, nie znosi豉 tam przychodzi�. By這 to dla niej brzemi�, kt鏎e musia豉 znosi� ze wzgl璠u na wi瞛y krwi i konieczno嗆 opiekowania si� ma陰 dziewczynk�, kt鏎� wyrok s康owy skierowa� do jej przybytku ciep豉 i… Tak si� jej przynajmniej wydawa這. Najgorsz� rzecz� podczas odwiedzania mamy by造 twarze pracuj帷ych tam piel璕niarek. Wszystkie spogl康a造 na mnie z wyrazem ogromnego politowania i wsp馧czucia. Potem szepta造 co� do siebie, kr璚i造 z niedowierzaniem g這wami i odchodzi造 wymieniaj帷 znacz帷e spojrzenia.
Kocha豉m mam�. Nie wiem czemu. Mo瞠 dlatego, ze nie by豉 jak inni. To inni byli nienormalni i trzeba by這 zamkn望 ich na klucz. Nie ma gorszych morderc闚 ni� ci, kt鏎zy zabijaj� spojrzeniem i s這wem. Oni zniszczyli moje pragnienie widywania mamy.
Nie jestem taka jak ona. Czasem nienawidz� ludzi.
Nigdy nie dowiedzia豉m si�, dlaczego kobieta, kt鏎a mnie urodzi豉 zaraz po tym straci豉 zmys造. W pewnym momencie przesta這 mnie to obchodzi�. Dzisiaj czasem j� widuj� ale ona mnie ju� nie rozpoznaje. W jej umy郵e pozosta� obraz pi璚ioletniego dziecka, kt鏎e nie pyta „dlaczego?”, tylko grzecznie siedzi i s逝cha opowie軼i mamy. Mama m闚i tylko o jednym: o nim. Ci庵le m闚i.
Doktor Johnson s逝cha� zapatrzony w dziewczyn�. Nie robi� nawet notatek jak zwykle, tylko skupia� ca陰 swoj� uwag� na jej g這sie i sposobie, w jaki jej cia這 wyra瘸這 nowe emocje. Lea m闚i豉 dalej.
- Czy m篹czyzna mo瞠 doprowadzi� kobiet� do stanu ca趾owitego op皻ania, utraty zmys堯w…obsesji? Cz瘰to si� nad tym zastanawiam.
Alkohol u豉twia przep造w my郵i. Nie jestem alkoholiczk�, po prostu lubi� czasem wypi� butelk� dobrego wina aby zrozumie� ten szum w g這wie i popl徠anie my郵i matki. To nie takie trudne, kiedy traci si� kontrol� nad sob�. Kiedy� wierzy豉m w mi這嗆. Pewnie przez s這wa matki zas造szane niegdy� w szarym zak豉dzie dla ob陰kanych. Potem dosz豉m do wniosku, ze skoro stamt康 pochodzi造, takie r闚nie� by造. Skoro moja matka by豉 chora, wi璚 jej my郵i nie mia造 racji bytu poza murami zak豉du. Potem jednak…pozna豉m go. By� inny ni� reszta m篹czyzn. Zawsze elegancki, szarmancki; zawsze by�, gdy go potrzebowa豉m. Zawsze. Wtedy…nigdy nie podejrzewa豉m, 瞠 m鏬豚y…瞠 on m鏬豚y…
Przerwa豉 na moment i b喚kitnym r瘯awem bluzki otar豉 szybkim ruchem oczy, kt鏎e zrobi造 si� nagle szkliste i wilgotne. Spojrza豉 w g鏎� i stara豉 si� powstrzyma� przyp造w 貫z. To nigdy nie by這 豉twe. My郵 o nim wywo造wa豉 w niej tak silny napad l瘯u, 瞠 nie potrafi豉 zapanowa� nad sob�. Dr瞠nie d這ni, szybkie ko豉tanie serca, nawet g這s, kt鏎y zmienia� si� nie do poznania. Wszystko to sprawia這, 瞠 nienawidzi豉 siebie, nienawidzi豉 swojego cia豉, nad kt鏎ym nie mog豉 zapanowa�. Zupe軟ie jakby kto� obcy kierowa� jej emocjami, zabieraj帷 ca造 spok鎩. I te 透y… Bywa造 poranki, kiedy budzi豉 si� mokra od 貫z; bywa造 takie, 瞠 gdy tylko otworzy豉 oczy, robi造 si� one mokre i 透y sp造wa造 po twarzy wielkie jak groch. Nie umia豉 tego powstrzyma�. Trwa這 to ponad p馧 roku.
ㄋy jednak wysch造, serce odnalaz這 zgubiony rytm, pozosta造 tylko sny i wspomnienia…
Odwr鏂i豉 g這w� i spojrza豉 w okno. Szyby by造 mokre od jesiennego deszczu.
- Wie pan, 瞠 kiedy go pozna豉m – podj窸a znowu nieco uspokojona – pada� deszcz. Tak jak dzisiaj. To by� pi瘯ny jesienny dzie�, a potem spad� deszcz. Tego dnia dowiedzia豉m si�, 瞠 m篹czyzna, z kt鏎ym mia豉m romans ma 穎n� i dwie c鏎ki. Nie kocha豉m go, to by� czysty uk豉d ale…nie wiedzia豉m. By� moim profesorem, wyk豉dowc� na moim wydziale. Dla niego to by� tylko sex, dla mnie…sama nie wiem…by這 mi z nim dobrze. Tak naprawd� oszukiwa豉m si�, 瞠 to mi這嗆, bo nigdy nie chcia豉m kocha�…kocha� to znaczy cierpie�, a ja ucieka豉m od mi這軼i, bo nie chcia豉m…nie chcia豉m by� taka jak mama…nie chcia豉m straci� nad sob� kontroli. Nie wiem, czy pan to rozumie. Nie oczekuj� od pana zrozumienia.
Doktor siedzia� nieruchomo. Zatopiony w swoim sk鏎zanym fotelu spogl康a� na dziewczyn� spokojnym, ciep造m wzrokiem, kt鏎y sprawia�, 瞠 chcia這 mu si� opowiedzie� wszystko, nawet te rzeczy, kt鏎e u innych ludzi spotka造by si� ze wzgard� i pot瘼ieniem. By� dla niej jedyn� przyjazn� osob�, jedyn�, kt鏎ej w tej chwili chcia豉by zaufa�. Jednak przez ca造 rok nie mog豉 si� przed nim otworzy�. Nie chcia豉. Ba豉 si�, 瞠 to kolejna poza, pr鏏a u酥ienia jej czujno軼i. Dzisiaj zrozumia豉, 瞠 je郵i mu nie zaufa, nie zaufa ju� nikomu. A poza tym…przecie� za to mu p豉c�, za budowanie kruchej skorupki ufno軼i mi璠zy nim a pacjentem i za dochowanie tajemnicy. Ale za zrozumienie…nie dostaje ani centa.
- Ma dwie pi瘯ne c鏎ki. Starsza jest do niego bardzo podobna ale usta…usta ma po matce. Ca貫 popo逝dnie przesiedzia豉m w parku i nie zauwa篡豉m nawet, kiedy spad� deszcz. La這 jak z cebra, ludzie uciekali do dom闚 lub kryli si� pod ciasnymi przystankami autobusowymi a ja nawet nie zauwa篡豉m, 瞠 jestem przemoczona. Nie my郵a豉m o nim. My郵a豉m o jego 穎nie i dzieciach, i o tej cudownej rodzinie, kt鏎a mog豉 by� idealna, gdyby nie ja. Gdybym nie zosta豉 jego kochank� on by豚y idealnym m篹em a ona idealn� 穎n�, kt鏎ej nikt nie zdradza. Dlaczego on im to zrobi�? Dlaczego pozwoli� mi…? Dlaczego nie kocha� ich bardziej?
By豉m w軼iek豉, bo by豉m bezsilna. Nie mog豉m cofn望 czasu. Nie mog豉m ich uratowa�. Nie mog豉m uratowa� ich przed sob�!
Nagle poczu豉m, 瞠 kto� okrywa mnie ciep陰 marynark�. Obok mnie sta� wysoki brunet o niebieskich oczach, u鄉iecha� si� i m闚i� co� ciep造m g這sem. Nie pami皻am, co powiedzia�.
畝逝j�, ze pozwoli豉m mu odprowadzi� si� do domu. 畝逝j�, 瞠 spotka豉m go po kilku dniach i 瘸逝j� kawy wypitej z nim tamtego popo逝dnia.
Przez kolejne dwa lata on zawsze by� obok. Wtedy nie chcia豉m pami皻a� czasu przed nim a teraz… chcia豉bym pami皻a� tylko te lata, kiedy nie by這 go przy mnie…
Pomaga� mi we wszystkim. Odprowadza� mnie na zaj璚ia; co miesi帷 kupowa� jedn� herbacian� r騜�, moj� ulubion�, na pami徠k� dnia, kiedy si� poznali鄉y; odwozi� ciotk� na badania do kliniki w innym mie軼ie, kiedy tylko by豉 taka potrzeba. To on poszed� do mojego profesora i za豉twi� mi przeniesienie do innej grupy, bo ja nie chcia豉m zosta� z nim sam na sam i spojrze� mu w oczy. By� ciekawy, dlaczego ale nigdy o to nie zapyta�. By� zawsze. Zawsze dawa� ale…nigdy nie dosta� ode mnie nic opr鏂z wdzi璚zno軼i. Zamiast dotyku d這ni dostawa� u鄉iech; pragn掖 mi這軼i i oddania a otrzyma� przyja潯. Potem…potem nie chcia� czeka� a� co� otrzyma, postanowi� wzi望 to sam. Powoli i po cichu. Gdy pomaga� mi wk豉da� p豉szcz, w帷ha� moje w這sy lub mimowolnie dotyka� je ustami. Pomagaj帷 mi wysi捷� z samochodu chwyta� mnie za r瘯� i ju� jej nie puszcza�.
P騧niej…im cz窷ciej go unika豉m, tym stawa� si� gwa速owniejszy. Im bardziej si� przed nim zamyka豉m, tym g喚biej si� wdziera�. Zna� mnie przecie� jak nikt inny. By� przy mnie tak d逝go i czy tego chcia豉m, czy nie, da豉m mu to, czego tak bardzo potrzebowa�…moje zaufanie. Ale to mu wci捫 nie wystarcza這. On chcia�…chcia� by� jedyny i najwa積iejszy. Kiedy tego nie dosta�…wzi掖 to sam…
Tamtej nocy nie pada� deszcz. By豉m sama a on by� bardzo silny…
Kiedy le瘸豉m w szpitalu, policja przez kilka dni bada豉 miejsce zbrodni. Jego cia這 przewieziono do miejscowej kostnicy, gdzie rozpozna這 go kilka innych kobiet. Nie by豉m jedyna. Dwie z nich zosta造 jego ofiarami podczas naszej znajomo軼i; wtedy, gdy by� przy mnie, gdy ufa豉m mu najbardziej…
Nie pami皻am momentu, gdy zada豉m pierwszy cios. Nawet teraz widz� to jak za mg陰. Pami皻am tylko krew. Pami皻am, 瞠 by豉m ca豉 we krwi. Moja krew p造n帷a z ran, jakie mi zada�, zmiesza豉 si� z jego… Ta krew 郾i mi si� najcz窷ciej.
Je郵i jeszcze czego� w 篡ciu pragn�, to…nauczy� si� 篡� na nowo.
Anna |