Magazyn Młodych - Strona główna
Antykoncepcja Ksišżki Na poważnie
Opowiadania Poezja Tworzenie WWW
Okno logowania
L:
H:
Załóż nowe konto

Szukaj

Teksty
Strona główna
Antykoncepcja
Film
Fotografia
Humor
Książki
Muzyka
Na poważnie
Opowiadania
Poezja
Sport
Tworzenie WWW
Wywiady

Reklama


Redakcyjne
Strona główna
Newsy
Nasze banery
Dodawanie tekstów
Redakcja
Reklama
Linki

Subskrycja
Twój email


Polityka prywatności

STATy:)

o2u.pl - 
darmowe liczniki
Tekstów: 335
Komentarzy: 1221
Twórców: 106 osób
Soft: cmsMM v 2.0

Chcesz dodać swój artykuł?


MM >> Wywiady >> Cichodajka, wywiad z prostytutką

Cichodajka, wywiad z prostytutką


Data publikacji: 06-09-2006
Autor:vmark
Kategoria:Wywiady
Odsłon:29839

     

CICHODAJKA.PL

Po długich staraniach udało mi się przeprowadzić wywiad z Weroniką R autorką bloga www.cichodajka.blog.pl i książki "cichodajka.pl". Nie będę zamieszczał opisu książki, bo wystarczy zacząć czytać bloga a już wiemy więcej niż jest nam wstanie powiedzieć najlepsza recenzja( o ile już tego nie zrobiliście, bowiem ilości odwiedzin jej strony pozazdrościłby niejeden portal). Wywiad z autorką, możliwość zadania jej pytań, poznania światopoglądu wykraczającego poza to co na co dzień ukazuje na łamach swojego internetowego pamiętnika, było na tyle kuszące, że nie mógłbym zmarnować takiej okazji. Żałuje tylko jednego, że nie było to spotkanie osobiste a za pośrednictwem nowoczesnych środków przekazu – ale ze względu na charakter książki nie mam tego za złe autorce.

M: To może na początek pytanie: skąd pomysł na nazwę bloga, i nazwanie samej siebie cichodajką. Przecież to przestarzałe określenie, w dzisiejszych czasach lepiej by brzmiało np. dziewczyna do towarzystwa.

W: Ale jak to brzmi w nazwie bloga? DziewczynaDoTowarzystwa.blog.pl. Kto by miał tyle cierpliwości wpisywać tak długą nazwę po http:// ?;-) No i ja nie jestem do towarzystwa... Towarzystwo to jest np. Opieki nad Zwierzętami;-)

M: Co Cię tak naprawdę skłoniło do zaczęcia opisywania publicznie swoich doświadczeń, a właściwie to życia, przecież więcej masz do stracenia niż zyskania. Czy nie lepiej było by pisać pamiętnik, ale taki chowany pod poduszkę.

W: Pamiętnik chowany pod poduszkę o wiele łatwiej jest znaleźć. A gdy znajdzie się w niepowołanych rękach - wykorzystać. Blog miał być taką przyjaciółką, która zawsze wysłucha, której można się wyżalić z tego, co się robiło, robi, zamierza zrobić. Taki przynajmniej miałam zamiar, że nią będzie, a okazał się...

M: Niejedna osoba podważa prawdziwość przedstawianych przez Ciebie opowiadań. Nie ma co się dziwić, wydają się one nieco nieprawdopodobne. Mi osobiście nasunęło się skojarzenie do „ Córki dziwki” autorstwa Grän Christine oraz paru innych tego typu książek. Czy cały ten pomysł z blogiem nie był inspirowany właśnie powodzeniem wyżej wspomnianych książek.

W: Nie czytam tego typu książek, więc nie wiem, do czego niby moja książka nawiązuje. Pisane przeze mnie rzeczy nie są opowiadaniami, a relacjami. A co do ich nieprawdopodobności... Gdyby ktokolwiek dostał się do mojej skrzynki mailowej, do której nadeszło kilka tysięcy listów, w tym kilkaset maili od dziewczyn podobnych do mnie, po przeczytaniu ich historii dopiero miałby trudność z odróżnieniem fikcji od faktu.

M: Ile miałaś lat gdy zaczęłaś pisać blog, a ile masz teraz.

W: Zaczęłam... - O Matko, to już 2,5roku temu! Nawet nie liczę godzin ni lat... Miałam 17,5 jak zaczęłam pisać bloga, a teraz już druga dekada na karku.

M: Czyli minęło już troszkę czasu. Czy pisanie jakoś lub coś Ci ułatwia.

W: Nie, pisanie już mi chyba przeszło. Wraz z dorosłym życiem i studiami doszło mi tyle obowiązków, że już nie mam czasu na pisanie. A tym bardziej na to, o czym pisałam... Jednak pisanie bloga przez 2,5 roku wyrobiło we mnie łatwość przepychania na forum publicznym i prywatnym swoich racji. Nieraz miałam blokowanego bloga, bo był zbyt przesycony sexem, obsceną, itp. Musiałam udowadniać adminom blog.pl, że pornografii tam nie ma. Adminom, fundacjom zwalczającym pornografię dziecięcą, itp. I... zawsze stawiałam na swoim i wygrywałam. Ostatnio nawet wygrałam bój z moim operatorem komórkowym o numer telefonu, który jest ujawniony w książce, a który mi chciano odebrać.

M: Sama wspominasz, że są dziewczyny które do Ciebie piszą z prośbą o poradę „jak zacząć”. Czy nie obawiasz się że kiedyś możesz gdzieś w prasie przeczytać historie jakiegoś zmarnowanego życia, bo dziewczyna zainspirowała się Twoją historią.

W: Jak ktoś chce zacząć, to i tak zacznie. Każdej to odradzam, argumentując tym, że ja robię to dla przyjemności, a one zazwyczaj muszą dla pieniędzy. A tam gdzie są pieniądze, to nie ma przyjemności, a mnóstwo niebezpieczeństw.

M: Studiujesz teraz, czy można wiedzieć na jakim jesteś kierunku( co studiujesz).

W: Nie można widzieć. Wystarczyło, że podałam np. że... "na zajęciach ze statystyki...", a już moi blogowi "wielbiciele" i "śledczy" przetrzęśli wszystkie warszawskie uczelnie pod kątem tego, która z nich uczy statystyki na pierwszym roku. Tak bardzo chcą mnie odnaleźć.

M: Czy na zdjęciu z okładki Twojej książki jesteś Ty czy inna osoba.

W: Na zdjęciu jest modelka wynajęta przez Wydawnictwo.

M: Nikt z twoich znajomych ani rodziny jeszcze się nie domyślił, że jesteś „ cichodajką „?

W: Nie. Tak samo jak milion żon nie wie, że milion ich mężów je zdradza, ani tysiące rodziców, że ich dzieci ćpają. A to jest do wykrycia o wiele łatwiejsze, niż odkrycie, że ja...

M: W sumie to bardzo słuszna uwaga - co do tych żon i rodziców oczywiście.

M: Co by było jakby np. Twój ojciec się domyślił. Chyba się tego obawiasz ale jakby świadomie kusisz los pisząc dalej i zdradzając kolejne szczegóły.

W: To jest mój ojciec. A jego żoną jest moja matka. Zadając takie pytanie negujesz ich funkcję rodzinną. A co ma zrobić? Wyrzucić mnie z domu? Wykląć? Odebrać nazwisko i kieszonkowe? A może myślisz, że chciałby się ze mną umówić w jakimś hotelu?

M: Wcale tak nie myślę, ale był już na świecie przypadek, że mężczyzna zadzwonił po dziewczynę z agencji i okazało się że dziewczyną którą przysłała agencja jest jego córka. Wiem, że Ty nie pracujesz w agencji ale sama mówiłaś, że telefony nowych „ koni „ zdobywasz od swoich dotychczasowych „ mężczyzn”( koni). Poza tym masz dużą pewność co do zachowania swoich rodziców, muszą to być dość tolerancyjni ludzie.

W: Rodzice? Mam pewność, że zawsze i we wszystkim będą mnie wspierać. I tacy powinni właśnie być, wspierać swoje dzieci we wszystkim, i wybaczyć nawet największe głupstwa (oczywiście prócz tych wymierzonych przeciwko rodzicom). Moi prędzej szukaliby winy w sobie niż we mnie. Ale przecież nie robię nic złego. Mogłabym wzorem wielu moich znajomych być uzależnioną od narkotyków, alkoholu, hazardu, podnoszenia sobie poziomu adrenaliny nie zawsze bezpiecznymi zabawami.

M: Jak byś zachęciła do przeczytania Twojej książki kogoś kto się do tej pory z nią nie zetknął, ani Twoim blogiem.

W: Ja nie zachęcam. Docierają do niej ci, którzy czują taką potrzebę. Bo już na okładce jest napisane, o czym ona jest... A ludzie chyba znają swoje potrzeby. Jedni (mężczyźni) nad moją książką znęcają się nad swoimi zwierzętami pociągowymi, inni (grzeczne dziewczynki) pewnie wymiotują, a jeszcze inni chcą szybko wypróbować ze swoimi partnerami/rkami czy TAK można? Obecnie blog stał się bardziej społeczno- polityczny niż erotyczny. Dojrzałam, ale chyba trzeba będzie wrócić do podstaw, bo polityki mam już dość.

Najlepszą zachętą niech będzie to, że najzagorzalsi moi blogowi oponenci, którzy w swych komentarzach na mym blogu zawsze chcieli mi dopiec (to mało powiedziane), pierwsi pobiegli do księgarni, by mieć TO na swej półce. A przecież całą treść tej książki znali na pamięć z codziennych odwiedzin mojego bloga.

M: Czy książka zawiera coś ponad to co możemy przeczytać na blogu, bo wydana jest w formule pamiętnika – bloga.

W: Archiwum bloga jest zablokowane i wykasowane, więc treści które tam były dostępne są jedynie w książce.

M: Skąd w ogóle pomysł na wydanie książki, wydawca sam się do Ciebie zgłosił czy musiałaś sama jakiegoś wydawnictwa chętnego wydać Twoją historię.

W: Bloga blokowano mi kilka razy. A to, że matki się skarżą, że ich nastoletnie córki i synowie czytają takie "świństwa", a to że blog ułatwia prostytucję nieletnim, a to, że propaguje seks z nieletnimi, a to, że zupa była za słona... Dlatego zapragnęłam mieć coś, by w razie ostatecznej blokady bloga, nie zniknął w nicości cyberprzestrzeni. Napisałam więc do wydawców, zgłosiło się kilku chętnych do wydania. Bułka z masłem.

M: Jaki powinien być Twój wymarzony partner, czy taki w ogóle istnieje i czy dla niego byłabyś wstanie zmienić swoje życie.

W: 2,5roku temu myślałam tak: Założę bloga, ujawnię w nim to, co robię, ale nie za bardzo to, kim jestem. Ktoś to przeczyta (jakiś taki wirtualny Romeo), zainteresuje się moim losem, wyrwie mnie z tego wszystkiego, i będziemy żyli długo i szczęśliwie... No i nawet taki ktoś się znalazł, ale ... ja już przestałam szukać.

Jaki powinien być? Inteligentny! Mam dość truchlejących przy mnie rówieśników, których tak łatwo jest mi "zgasić", zbić ich argumenty w dyskusji, przekonać do swoich racji, zadziwić że znam się na czymś, o czym oni nie mieli pojęcia, że dziewczyna może się znać. Może za wiele przebywałam i rozmawiałam ze starszymi mężczyznami z którymi prócz seksu można było także porozmawiać, na spotkaniach, kolacjach, wyjazdach.

M: Co do twojej inteligencji i umiejętności zabrania głosu i co najważniejsze przeforsowania swojego poglądu nie mam najmniejszej wątpliwości, już po tej krótkiej, naszej rozmowie.

M: Mówisz, że robisz „ to „ bo lubisz, a co z miłością, czy kiedykolwiek kogoś kochałaś.

W: ...

M: Ok, nie ciągnę dalej tematu.

M: Kiedyś na internecie czytałem pytanie zadane przez dziewczynę, w komentarzach do jakiegoś tam tekstu, traktującego o związkach. Dziewczyna pytała się co ma zrobić bowiem ma chłopaka, którego bardzo kocha i jest on niemalże idealnym mężczyzną, on ją też oczywiście bardzo kocha. I jej problem polegał na tym, że ów chłopak nie potrafił jej zaspokoić, gdyby nie ten fakt ich związek byłby idealny. I w tym momencie jest jej pytanie co ma zrobić, bo obawia się że kiedyś go zdradzi, ale tak naprawdę to go kocha i nie chce go zdradzać. Jak sama możesz się domyślać odpowiedzi internautów były typu: przecież seks to nie wszystko, myślisz że z innym będzie Ci lepiej, jeśli jest Ci z nim tak dobrze to ten mały szczegół nie powinien niczego zmieniać itd. Co ty byś jej poradziła?

W: Jak bardzo byśmy się przed tym bronili, udawali że tak nie jest, pokazywali jak mamy rozbudowany genom, to... jesteśmy tylko zwierzętami. Miłość jest oczywiście piękna (oglądam na filmach;), ale sex jest równie cudowny. Więc jeśli owa dziewczyna ma zdrowe potrzeby, których nie zaspokaja jej wybranek, to wcześniej czy później... Hormony to nie byle co, a poważna siła napędowa. Co poradzić dziewczynie? Niech porozmawia ze swoim facetem. Jeśli tak się kochają, to powinni rozmawiać o takich rzeczach. Przede wszystkim właśnie o problemach, a nie tylko Kocham Cię Mysiu-Pysiu, Żabciu, Misiu. Z doświadczenia wiem, że prawie wszystko można opanować i wytrenować- niech i jej facet "trenuje".

M: Czy Weronika to Twoje prawdziwe imię a ta litera „ R „ to jak się domyślam inicjał nazwiska.

W: ...

M: Rozumiem.

M: Ludzie Cię potępiają, czy nie zastanawiałaś się nad tym że być może mają rację.

W: Wyborcy PiS-u też mieli rację... 98% Polaków wierzy w Boga, w 100% ufali w słowa Jana Pawła II, a mimo to ponad 50% jest za karą śmierci, której J.P.2 kategorycznie się sprzeciwiał. Gdzie jest więc racja i racjonalność?

M: Tak na marginesie: jesteś za kara śmierci i eutanazją, bo co myślisz o aborcji to już wiem z bloga.

W: No to teraz szarpnąłeś... O eutanazji była cała wielka notka na blogu, i przedługa dyskusja. Chodziło o Terri Shivo. Jestem przeciw karze śmierci, ale za eutanazją i prawem do aborcji. Oczywiście wszystko jest względne i bywają przypadki, które diametralnie mogą zmienić podejście każdego z nas do tych spraw. Pewnie, że irytuje mnie fakt, że skazanego na dożywocie trzeba utrzymywać w więzieniu przez czasem i pół wieku jego tam siedzenia, więc jestem zdania, że więzień (szczególnie taki) ma na siebie zarobić. Eutanazja powinna być prawem każdego. Dość mam wiadomości o roztrzaskanych o bruk nastolatków po locie z 10 piętra wieżowca, albo rozjechanych przez pociąg, rozbijających się w autach, itp. Powinno być biuro podań o eutanazję. Nastolatek czy każdy inny niezadowolony z życia wchodzi z podaniem, zdjęciem, znaczkiem skarbowym. Jest badany psychicznie, stwierdzana jest ich trzeźwość i czystość od używek zaburzających świadomość. Rozmawia z psychologiem, pokazuje się im zdjęcia roztrzaskanych na chodniku ludzi, zabijających się w wypadkach, wisielców, topielców, zapłakane rodziny i... i 95% odejdzie z biura "z kwitkiem"- na własne życzenie. Bo życie docenia się znad krawędzi, i to wcale nie krawędzi budynku z którego chce się skoczyć - coś o tym wiem...

M: Wybacz ale Twój blog czytam od niedawna, a sprawa z Terri Shivo jest dość odległa w czasie.

M: Nie stronisz od zamieszczania swoich poglądów dotyczących polityki, widać że ten temat Cię interesuje. Jesteś młoda, ładna inteligentna czy więc możemy liczyć że kiedyś zobaczymy Cię jako czołową polską panią polityk.

W: Czemu nie?;-)

M: Ostatnio coraz mniej osób odwiedza Twój blog czy w związku z tym, albo z innych powodów, zamierzasz zaprzestać dalszego pisywania.

W: Przecież nie piszę dla ilości odwiedzin. Sama, dodając notki coraz rzadziej godzę się na to, że coraz rzadziej będzie się do mnie zaglądać. Blog to jednak uzależnienie. Nie potrafię go wykasować, bo w końcu to moja 2,5letnia "przyjaciółka", nie potrafię też na niego nie zaglądać- chociażby dla bezpieczeństwa, sprawdzając czy nie pada na nim moje nazwisko w jakimś komentarzu. Padają zazwyczaj wyzwiska, więc wszystko w normie;)

M: W jakim nakładzie została wydana Twoja książka.

W: A nie wiem. A chyba nawet jakbym wiedziała, to obowiązuje mnie tajemnica handlowa?

M: Z tego co mi wiadomo tego typu informacje nie są objęte tajemnica handlową, ale masz oczywiście prawo nie znać nakładu.

M: A co mówią Twoi znajomi na temat „ cichodajki „, jak komentują tą dziewczynę, którą jesteś, co wtedy czujesz?

W: Moi znajomi nie komentują cichodajki. Nie wiedzą o jej istnieniu. Nawet jakby wiedzieli, to są na tyle otwarci i tolerancyjni, że cichodajka złego słowa by od nich nie usłyszała. Może jakąś propozycję seksualną? Może zaproszenie na jakiś wyjazd? Ale najprędzej zaproszenie do przekomarzania się na tematy społeczno polityczne.

M: Szczerze mówiąc intrygujących masz znajomych, te tematy społeczno polityczne nasuwają mi na myśl „ bojówki LPR „ ;-).

W: Teraz to bluźnisz. "Ty LPR-owcu!" to wg mnie przekleństwo gorsz niż Ty chu**, skur**, itp. Polityka gościła w naszym domu od zawsze, więc żeby wiedzieć co i jak, zamiast czytać Bravo i wiedzieć z kim teraz "kręci" Justin Timberlake, a kto "nadmuchał" Britney, ja wolałam czytać o tym, co bardziej mnie dotyczy. Stąd się wzięła cała ta moja dojrzałość, która nie ukrywam, cholernie pomaga w życiu. Wystarczy tylko kilka razy zabłysnąć w szkole wiadomościami, których nie posiadają koledzy i już się wyrabia sobie "markę". A nauczyciele o BoysBandy zazwyczaj nie pytali;-)

M: ;)

M: Opisz siebie, jaka jesteś, co lubisz.

W: A ile mam na to czasu? 3... 2.. 1.. O właśnie widzę, że minął;)

M: Zazwyczaj wypada na koniec wywiadu czegoś życzyć, ale nie mam pojęcia co powiedzieć. Co lub czego mógłbym Ci życzyć?

W: Życzyć dobrze, albo uniwersalnego: powodzenia!

M: A więc życzę Ci powodzenia i dziękuje za wywiad.

Rozmawiał
Marek Gawłowski
( Vmark )
mmzin.net



vmark


Kliknij, aby zobaczyć inne artykuły autora vmark
Jak dodać komentarz?
Aby dodać komentarz należy się zalogować (okno logowania, na górze strony). Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta kliknij tu, aby się zarejestrować.

durna pizda
pierdolnik, 2007-12-17 15:54:12

Wg mnie najbardziej krzywdzący dla autorki w tym artykule jest jego tytuł. Gdyby Pan prowadzący rozmowę czytał jej książkę może pomyślałby zanim by nazwał autorkę prostytutką. Co do samej autorki, jej książka ogromnie mi się podobała, żałuje że jej forum słabo się rozwija a jeśli już to głównie za sprawą osób piszących "Ty dziw..", a to odbiera jakąkolwiek chęć wypowiadania się.
RaspberryYogurt, 2007-12-13 23:18:47

Czy mało popularna to ja bym nie powiedział, zobaczcie tylko licznik na jej blogu. A i ma trafne uwagi, mi najbardziej podobał się ten o mężach i żonach oraz o rodzicach i ich dzieciach.
Teni, 2006-09-08 23:22:04

Radko wejdź i poczytaj jej bloga. Naprawdę mądra i inteligentna. Czy może już czytałeś?
tomeks, 2006-09-08 09:13:45

Inteligentna dziewczyna. Trzeba jej to przyznać. Sprytne odpowiedzi. Nie ma co jej piętnować.
Radko, 2006-09-08 08:43:43

to juz slyszysz;) ja tez wczesniej nie slyszalem, ale chyba ja kupie, bo w sumie intrygujaca historia .
tomeks, 2006-09-07 23:15:45

dziewne......... bardzo lubię czytac książki, ale o takiej jeszcze nie słyszałam..... chyba jednak ta autorka jest mało popularna...........
:), 2006-09-07 07:07:36

| Fotkapro.pl - ogladaj i oceniaj fotki | Darmowe liczniki | Nocleg Koszalin |