Renesans romantyzmu...
|
| Data publikacji: 26-09-2010 Autor:Aisha Baranowska Kategoria:Poezja Ods這n:6300 |
Renesans romantyzmu. Poezje wybrane.
* * * * * *
Szanowni Czytelnicy!
Zachecam Was do zapoznania sie z moja tworczoscia i mam nadzieje, ze spotka sie ona z pozytywna opinia krytykow... Moja poezja zwykle bywa niedoceniana przez wspolczesnych, glownie dlatego, iz jezyk moich wierszy, styl i glebia przeslania dalekie sa od wspolczesnej mody poetyckiej... Ja jednak nie chce czynic z poezji towaru na sprzedaz, gdyz poezja to cos znacznie wiecej... Pozwole sobie przypomniec, ze wielu bylo genialnych poetow niedocenionych za zycia... Jako ze swiadoma jestem faktu, iz moja poezja zwykle nie znajduje uznania w oczach krytyki literackiej, chcialam zaznaczyc, ze prawdziwym wzorem dla mnie jest Cyprian Kamil Norwid, poeta 'wyklety'; na mysl o biografii jego i nieprzychylnosci srodowiska poetyckiego, a zwlaszcza na mysl o smutnym koncu, jakiego sie doczekal, umierajac w samotnosci i w zapomnieniu, placzac z rozpaczy, odmawiajac przyjmowania posilkow, przezywszy to zycie w nieustannym ponizeniu i ubostwie - oj, wiem cos o tym z wlasnego doswiadczenia! - na mysl o tym poecie powstaja w mojej glowie romantyczne wersy, pelne patosu, ktory niekoniecznie jest zly, mimo faktu, iz zwykle bywa wysmiewany przez wspolczesnych... Ja nie lubie cynizmu i wyrachowania, ale patrze z szacunkiem na bogactwo ludzkiej duszy oraz na przenikliwosc umyslu, tudziez na otwartosc serca... ;*
(Aisha Baranowska, Luton 26 wrzesnia 2010)
* * * *
My郵enie jest cenniejsze ni幢i mowa,
czynem za� tylko mo積a udowodni� s這wa -
przeto niechaj zawsze my郵i g這wa,
zasi� prawica niech zawsze do czynu b璠zie gotowa...
(01.07.2010.)
* * * *
Nie rozumie cudzego cierpienia,
kto nigdy nie dozna� bole軼i...
Smutku i goryczy
ile mo積a w duszy zmie軼i�,
ten wie tylko, czyje serce krzyczy;
kto za� ma serce z kamienia -
tego niedola blizniego nie wzrusza...
Niechby si� osta豉 na tym 鈍iecie
cho� jedna tak szlachetna dusza,
dla kt鏎ej 透y s� powodem do dumy...!
Sp鎩rz na tego, kto 瞠braj帷 mi這軼i,
przechytrzy� innych ludzi rozumy,
w nieustannej 篡j帷 niepewno軼i;
sp鎩rz na tego, kto przetrwa� tysi帷zne burze,
kto bez s這wa skargi spokojnie znosi�
samotno嗆, wrogo嗆 鈍iata,
oboj皻no嗆 tych na g鏎ze...
Kto sam nigdy o nic nie prosi�,
lecz w豉snymi r瘯oma poi� brata
ze studni swych nadziei...
Oto nie masz mi璠zy ludzmi zmi這wania,
im wszak pr騜no嗆 i g逝pota wzbrania
sercem darzy� tych, co 篡j� -
a pami璚i� tych, kt鏎zy ju� odeszli...
Sp鎩rz jeno, na t� sierot� niczyj�,
z kt鏎� kiedy� ludzie tak 幢e si� obeszli...!
Czyli� ona p豉cze g這郾o - czy w ukryciu...?
Nie masz, doprawdy, szcz窷liwo軼i w jej 篡ciu...
Niech si� tedy dowie cz這wiek,
i� nie maj徠ek, co mu wiecznie sen sp璠za z powiek,
i� nie koligacje, a zawarto嗆 duszy
jest miar� warto軼i ludzkiego istnienia...
{10 lipca 2010, Anglia}
* * * *
Zamknij oczy, 酥ij...
Dzie� za tob� ju� sko鎍zony...
郾ij... Teraz nocy czarna szata
鈍iat spowija senny -
i w powietrzu ta鎍zy,
dziki i szalony,
zimny wiatr jesienny...
Sp鎩rz; ju� nie wida� 鈍iat豉 na zachodzie -
jeno smutkiem tchn帷e,
b喚dne ogniki na wodzie,
jeno wierzby p豉cz帷e
w zapomnianym 篡cia ogrodzie -
i 郵ady przesz這軼i czekaj帷e 鈍itu,
gdy nowa pie填 篡cia
si璕nie zenitu -
i b璠zie mi這sci� rozbrzmiewa� u szczytu...
A wszystkie tej ziemi narody
b璠� nienawistne temu -
i odejdzie sprawiedliwy,
z sercem rozognionym -
odejdzie, niezauwa穎ny,
w inne 鈍iata strony...
[2007]
' Requiem ' (Dla mojej Cioci, kt鏎a w豉郾ie odesz豉 ...)
* * * *
W mroku nocy - smutne po瞠gnanie ...
Niebo srebrne 透y wylewa,
odpoczynku poszukuje dusza...
Serce zawsze pe軟e t瘰knoty,
przez smutek tej chwili,
w samotno軼i p豉cze ...
I gdy zbudzi si� pewnego ranka,
wiedz帷, 瞠 nie ju� nie ma Ci� tutaj -
kto� jeszcze p豉ka� b璠zie,
my郵帷 o Tobie -
i 透a wylana dla Twej niebytno軼i
towarzyszy� Ci b璠zie,
a� do ostatniego spojrzenia oczu szeroko otwartych ...
Cho� my 篡j帷y szale雟twem,
nieustannie poszukujem spokoju, Ty wiesz ju�,
瞠 nie istnieje smutek w鈔鏚 tych, kt鏎zy odeszli ...
(20 lipca 2010, Anglia)
* * * *
Wieczornej ciszy niech nie zm帷i nic -
nad wod� si� unosi z這cista po鈍iata...
Niech p造n� my郵i spokojne jak obloki
po srebrzystym niebie -
czemu� to serce szalone
wsr鏚 marno軼i tego 鈍iata
b陰dzi zrozpaczone...?
Czemu� ty, zefirze, szcz窷cie me rozwiewasz -
i o mej niedoli smutku pe軟e pie郾i 酥iewasz...?
Ach, jak瞠 mi t瘰kno do Ci�, nieznana kraino,
w kt鏎ej sny rzeczywisto軼ia si� staj�,
a za� ludzie tamtejsi to� i ludzkie serca maj�...!
W wieczornej ciszy nuta niepokoju
i 瘸lu wielkiego pobrzmiewa,
za� serce, takiego nie znaj帷 dot康 nastroju -
z t瘰knoty za swiat貫m 透y jak morze wylewa...
[15-06-2010, UK]
* * * *
Poranek mglisty p豉cze deszczem,
ponad domami szaro嗆 i pustka, i cisza,
co serca do g喚bi przenika -
lekki s這鎍a promie�, co pojawia si� -
i znika...
Wszelki duch u酥iony jeszcze
i tylko wiatr si� w drzew koronach miota -
ze snu zbudzony deszczem...
(8 czerwca 2010)
-----------------------------------------
PS: Prosze nie zmieniac ukladu wersow w wierszach i nie wprowadzac zadnych zmian do tekstow - wszelkie prawa autorskie zastrzegam sobie z tytulu bycia autorka swojej pracy i oczekuje zrozumienia i wspolpracy w tym temacie. Dziekuje.
A.B.
Aisha Baranowska |