Cios
|
| Data publikacji: 06-06-2005 Autor:DareY Kategoria:Opowiadania Ods這n:4545 |
Wsta� szary, listopadowy ranek. Z zasnutego smutnymi ciemnymi chmurami nieba spada造 kropelki deszczu i rozpryskiwa造 si� na szybach stoj帷ych w korku samochod闚. 草速o-br您owe li軼ie wirowa造, porywane podmuchami ch這dnego zachodniego wiatru. Ludzie, otuleni p豉szczami i szalikami, spiesznie przemierzali zasnute porann� mg陰 ulice. W powietrzu czu� by這 zbli瘸j帷� si� zim�.
Wyszed� z bramy swojej kamienicy. Jak zwykle za p騧no. Widz帷 nadje盥瘸j帷y autobus ruszy� biegiem w stron� przystanku. Gdy dobiega� ju� do tylnych drzwi, z cichym sykiem zasun窸y si� jakie� dwa metry przed nim. Pot篹ne, 鄴速awe cielsko pojazdu zacz窸o sun望 w stron� skrzy穎wania. Zakl掖 cicho i stan掖 pod wiat�, gdy� deszcz zacina� coraz mocniej. Zacz掖 obserwowa� zmieniaj帷e si� w oddali 鈍iat豉. Pod wiat� wchodzili kolejni ludzie. Z zadumy wyrwa� go d德i瘯 silnika kolejnego autobusu, kt鏎y w豉郾ie nadje盥瘸�. Wsiad� i stan掖 przy oknie. Dooko豉 niego t這czyli si� ludzie - w po酥iechu zaczynali kolejny dzie�. Li軼ie ta鎍zy造 na chodniku.
Pierwszy przystanek. Wylewa si� fala ludzi, ich miejsce natychmiast zajmuj� nast瘼ni. T這czyli si� wok馧 niego, przyciskaj帷 go do por璚zy. Byli mu ca趾iem oboj皻ni, tak samo jak on im. Zdawa� sobie z tego spraw�. Wiedzia�, 瞠 on mimo wszystko jest jednym z nich, nie m鏬� zauwa篡� chyba niczego, co by go od nich r騜ni這. A przecie� nie chcia� by� taki! Pami皻a�, dobrze pami皻a� jak siedzieli we dwoje patrz帷 w gwiazdy i opowiada� jej o idea豉ch, o tym, 瞠 cz這wiek jest pot篹ny i dobry, 瞠 dusza ludzka jest odbiciem Absolutu. Dlaczego teraz sta� si� jednostk� wtopion� w t逝m? Nie, nie m鏬� by� taki jak oni, w豉郾ie tego ba� si� najbardziej. Spojrza� za okno. Li軼ie ta鎍zy造 na chodniku.
Drugi przystanek. Stan掖 przy drzwiach. Otworzy造 si�. Wysiad� na tym przystanku co zawsze, zna� dobrze t� okolic�.
- Ej, ty, co� ci si� nie podoba? - rozleg� si� obok niego chropawy g這s.
Odwr鏂i� si� ze zdziwieniem. Zobaczy� jak niski, szczup造 ch這piec ugi皻y pod ci篹arem plecaka kuli si� ze strachu. Przy nim sta這 dw鏂h kr瘼ych wyrostk闚 w lu幡ych dresach.
- No, pytam si�, czego nic nie odpowiadasz? - krzykn掖 drugi. Ch這piec cofn掖 si� o krok. By� mo瞠 trzy lata m這dszy od napastnik闚, ale o g這w� ni窺zy i z pewno軼i� du穎 s豉bszy.
Li軼ie ta鎍zy造 na chodniku.
Jak na zwolnionym filmie widzia�, jak ch這piec zachwia� si� od pot篹nego uderzenia w twarz.
- Pom騜 mi, oni mnie bij�! - dziecko krzykn窸o patrz帷 mu prosto w oczy.
Li軼ie ta鎍zy造 na chodniku.
Przestraszy� si�. Przez chwil�, kt鏎a wydawa豉 mu si� o najd逝窺z� w jego 篡ciu, jego wzrok tkwi� w dw鏂h ma造ch punkcikach, z kt鏎ych bi� strach, a jednocze郾ie nadzieja i niewys這wiona pro軸a.
- Zas逝篡貫� sobie, to ci� bij�. - us造sza� sw鎩 g這s.
Oddali� si� spiesznym krokiem. Widzia� jak silniejszy podmuch wiatru zerwa� z topoli cienk�, rachityczn� ga陰zk�, kt鏎a upad豉 mu pod nogi. Li軼ie ta鎍zy造 na chodniku.
Tekst zosta� opublikowany tak瞠 w magazynie NoName www.nnmag.net
DareY |