Supergirl - Ewa
|
| Data publikacji: 27-09-2007 Autor:Monika Kategoria:Ksi捫ki Ods這n:5380 |
Zapach kwiat闚 mdli� mnie, a� robi這 mi si� s豉bo. Brak 鈍ie瞠go powietrza, duchota i ten upa� przyprawia造 mnie o zawr鏒 g這wy. W ma貫j kapliczce nie by這 czym oddycha�. Zapach kwiat闚 miesza� sie z odorem rozk豉daj帷ych si� cia�. Do tego dochodzi� strach i czu豉m, jak poma逝 robi mi si� s豉bo. By� gor帷y lipcowy dzie� i s這鎍e pra篡這 z niesamowit� moc�. Rozejrza豉m si� po ma貫j kaplicy. Niewielu nas zosta這. 畝這sne, gdy si� pomy郵i ilu ludzi nas opu軼i這 i z jakiego powodu. Fana z Kaktusem siedzieli w pierwszym rz璠zie. Petrus sta� po drugiej stronie 豉wek i obserwowa�, jak zawsze wszystko dok豉dnie. Fiolka szlocha豉 tak g這郾o, 瞠 nawet ja, stoj帷 przy samych drzwiach s造sza豉m j�. Jagoda siedz帷a samotnie na brzegu lawki. To prawie wszystko co z nas zosta這.
Poczu豉m czyj捷 d這n na swoim ramieniu. Zadr瘸豉m ze strachu i w tej sekundzie zacz窸am 瘸這wa�, 瞠 si� tu zjawi豉m. Wiedzia豉m, 瞠 ryzykuj�. 疾 mia豉m wiele do stracenia. Ale z drugiej strony czu豉m si� w jakim� stopniu zobowi您ana do tego. To by這 moje 篡cie. Moi wsp鏊nicy, moi przyjaciele, moja rodzina. Prze篡豉m przecie� w tej paczce tyle czasu. Prze篡豉m z nimi z貫 i dobre dni. Z nimi si� 鄉ia豉m, z nimi p豉ka豉m. Z nimi dzieli豉m moje problemy.
Odwr鏂i豉m si� powoli i ujrza豉m Magd�. Kamie� spad� mi z serca i poczu豉m, jak nagle moje nogi uginaj� si� pode mn�. Opar豉m si� o 軼ian�. Magda poklepa豉 mnie po ramieniu i ruszy豉 w stron� trumny. Wok馧 podestu, na kt鏎ym sta豉 trumna, le瘸造 dwa wie鎍e z bia造ch lilii. Betti uwielbia豉 lilie. Kocha豉 je, bo Kordian je kocha�. A ona kocha豉 to, co kocha� on. Ksi康z nie rozprawia� d逝go o 篡ciu Betti. Nie mia� o czym m闚i�. Nie zna� jej. Nikt jej tu nie zna�. Nikt nie wiedzia�, jak si� wog鏊e znalaz豉 w naszym mie軼ie. Nikogo to nie obchodzi這. Poprostu by豉. Mo瞠 tylko Kordian zna� prawd� o niej. Kim by豉, sk康 si� zjawi豉, ile mia豉 lat, jak si� naprawd� nazywa豉. Mnie nie obchodzi這 to. Nigdy. Betti by豉, zawadza豉, teraz znikn窸a. Poczu豉m ulg� po jej 鄉ierci. Nie wiem dlaczego ale zrobi這 mi si� lepiej. Jakby kto� zdj掖 ze mnie cie瘸r, kt鏎y nosi� jej imie. Betti... gdy my郵� o niej, o jej niewinnej drobnej twarzy, niebieskich wielkich oczach, d逝gich rz瘰ach i drobnych blond loczkach ... Sprawia豉 zawsze wra瞠nie ma貫j, nieporadnej i niewinnej dziewczynki. Ale w jej g喚bi, w jej sercu, w jej duszy, w jej g這wie to jakby sam diabe� zamieszka�. Czasami czu豉m do niej nienawi嗆. Czasami litowa豉m si� nad ni�, bo wydawa這 mi si�, 瞠 dzieje jej si� krzywda. Z這 bez powodu. Ale ona ca造 ten czas gra豉 swoj� gr�. Udawa豉, oszukiwa豉 aby doj嗆 do celu.
W paczce nie by這 wielu os鏏, kt鏎e znosi造 jej wybryki. Niekiedy S豉wi znajdywa� z ni� wsp鏊ny j瞛yk. Ale i to nie trwao d逝go a po jego 鄉ierci sko鎍zy這 si� na dobre. Podesz豉m do trumny. Betti wko鎍u wygl康a豉 na spokojn�. Ostatnie dni jej 篡cia, pe軟e alkoholu, narkotyk闚, k堯tni i bijatyk pozostawi造 na niej 郵ady. Siniak pod okiem zatuszowany pudrem a mimo to widoczny i rana na ustach. Gdyby wiedzia豉, co j� czeka, nie pope軟i豉by tego b喚du. Ale teraz by這 ju� na wszystko za p騧no. Zawsze chcia豉 by� na pierwszym miejscu, w centrum uwagi. Dzi� to osi庵n窸a w pelni. Tylko niewielu przyszlo aby jej t� uwag� po鈍ieci�. „To twoje 鈍i皻o, Betti” wyszepta豉m stoj帷 przed ni�. „Dzisiaj mo瞠sz si� rozkoszowa� tym. To tw鎩 dzie�!”. W r瘯� wcisn窸am jej czerwon� r騜�, chocia� doskonale wiedzia豉m, 瞠 nienawidzi tych kwiat闚. Ale teraz nie mia這 to ju� 瘸dnego znaczenia. Petrus rzuci� mi spojrzenie pe軟e pogardy. U鄉iechn窸am si� szyderczo, chocia� wcale nie by這 mi do 鄉iechu.
Czterech m篹czyzn podnios這 trumn� i kierowa這 si� do wyj軼ia. Wszyscy ruszyli powoli za nimi. Petrus z豉pa� mnie w drzwiach za rami� i wci庵n掖 z powrotem do 鈔odka kaplicy. - M這da, mi這, 瞠 jeste�. Co s造cha�? Dawno ci� nie widzieli鄉y.
- Odwal si� Petrus! – wykrztusi豉m przez zaci郾i皻e z瑿y.
- O, nie 豉dnie! Chcia貫m ci tylko powiedzie�, 瞠by� nie ucieka豉 potem tak szybko. Kordian napewno b璠zie chcia� z tob� porozmawia�.
- Nie masz nic lepszego do roboty? P騥� mnie idioto!
- M這da, przed nim nie uciekniesz. Sama o tym dobrze wiesz. Pr璠zej czy p騧niej dopadnie ci� a wtedy b璠ziesz musia豉 s這no zap豉ci�.
- Grozisz mi? – spyta豉m, zatrzymuj帷 si� na chwil�. – To nie twoje zadanie. Od tego mamy Kordiana.
- No prosze, jaka zabawna. Dam sobie r瘯� uci望, 瞠 trz瘰iesz portkami a zgrywasz wielk� bohaterk�. On i tak ci� dopadnie!
- Nie tw鎩 problem! – odpowiedzia豉m i wyrwa豉m si� z jego u軼isku.
Popatrzy� na mnie ze z這軼i� i za鄉ia� si�.
- Taaa, to tw鎩 problem. Tw鎩 wielki problem.
Sta豉m jeszcze przez chwil� oparta o 軼ian� i nie mog豉m z豉pa� tchu. Dobrze wiedzia豉m, 瞠 Petrus ma racj�. Nie zgrywa豉m bohaterki. Chcia豉m utrzyma� fason. Chcia豉m poprostu prze篡� ten dzie�, te kilka minut i wr鏂i� bezpiecznie w sw鎩 k徠. Ukry� si� w nim i nie musie� my郵e� o tym, co mog這 mi si� tutaj sta�. Chcia豉m tylko wr鏂i�.
B喚kitne niebo zakry這 sie ciemnymi chmurami, gdy wko鎍u zebra豉m si喚 aby wyj嗆 z kaplicy i ruszy� w kierunku grobu. Zacz窸o pada�. Najpierw powoli, chwil� p騧niej lun窸o. Tak, jakby Betti p豉ka豉 na po瞠gnanie. Wylewa豉 swoje 透y i ubolewa豉 nad tym, 瞠 nie mo瞠 z nami by� i 篡� tym parszywym 篡ciem. Wegetacj� z dnia na dzie�. Wieczn� obaw� o swoje 篡cie. Deszcz zmy� kurz z drzew i nagle wszystko zrobi這 si� ziele雟ze, b造szcz帷e. Powietrze ch這dniejsze, oczyszczone z kurzu i jakby z tego ca貫go ci篹aru, kt鏎y na mnie spoczywa�. Wszystko sta這 si� mokre. Ma造mi 軼ie磬ami w d馧 cmentarza sp造wa造 pod moje nogi strumyki wody. Moje ubranie zupe軟ie przesi彗ni皻e lepi這 mi si� do cia豉. Mokre w這sy opada造 na twarz. Gdy dotar豉m do grobu by豉m ca豉 mokra. Spojrza豉m na innych. Opr鏂z Petrusa nikt nie zwraca� uwagi na mnie.
Kordian pojawi� si�, gdy Betti ju� zakopywano. Widzialam go juz w bramie. Chcialam uciec. Ale nie moglam sie poruszyc. Stalam jakby wmurowana w ten maly skrawek ziemi i czekalam na jego reakcje. W r瘯u trzyma� bukiet bia造ch lilii. Uwielbia� je. Uwielbia� ich zapach. Przypomina造 mu o 鄉ierci. To sta這 si� ju� tradycj�, 瞠 Kordian sk豉da� na grobie ludzi z naszej paczki bia貫 lilie. Zastanawia豉m si�, czy na moim grobie kiedy� te� po這篡 biale lilie. Czy kiedy� dojdzie do tego.
- Mi這, 瞠 przysz豉�, Ewo. Obawia貫m si�, 瞠 opu軼isz t� okazj�. – wyszepta� przechodz帷 obok.
Serce stan窸o mi na u豉mek sekundy. Ten g這s... Jego szept... Tak bardzo pragn窸am uwolni� si� od niego. Zapomnie�. Nie s造sze� jego s堯w, jego szeptu. Nie widzie� jego nienawi軼i do mnie. Rozczarowania i ch璚i pozbycia sie mnie. Jeszcze wieksza cisza ogarn窸a ca造 cmentarz. Przez u豉mek sekundy wydawa這 mi si�, 瞠 ptaki przesta造 酥iewa�, krople deszczu spada造 bez odg這su na ziemi�, samochody zamik造. Wszyscy patrzyli na Kordiana. 奸edzili ka盥y jego ruch, jego spojrzenie. Po這篡� kwiaty na grobie Betti. Odsun掖 delikatnie wie鎍e i dotkn掖 r瘯� ma貫j tabliczki. Zamar豉m. Nawet z tej odleglo軼i by豉m w stanie odczyta� to, co na niej sta這. Lilianna Kruszelnicka. Lat 16. Lilianna Kruszelnicka! „Co jest do cholery” pomy郵a豉m. „Co jest grane? Jakim sposobem Kruszelnicka?” To by豉 przecie� Betti, 瘸dna Lilianna. Dlaczego Lilianna? Sk康 wiedzia�, jak si� nazywa豉, ile mia豉 lat? Dlaczego nosi豉 jego nazwisko. Czu豉m w sobie z這嗆. Niesamowit� z這嗆. Nie potrafi豉m zrozumie� tego wszystkiego. Nie potrafi豉m sobie wyt逝maczy�. Nie by豉m w stanie nawet okre郵i�, czy ta z這嗆 by豉 dlatego, 瞠 ona nosi豉 jego nazwisko czy dlatego, 瞠 ukry� przed nami prawd�. Jej prawdziw� to窺amo嗆. Jej wiek. Jej imi�. Jego nazwisko. Przez tyle lat! Czu豉m, 瞠 zaraz wybuchn�. ㄋy cisn窸y mi si� do oczu. Zacz窸am schodzi� w d馧 cmentarza. Najpierw powoli, p騧niej co raz szybciej. Czu豉m na mojej jeszcze mokrej od deszczu twarzy ciep貫 透y. Nie mog豉m ich d逝瞠j powstrzyma�. Nie mog豉m ju� nawet i嗆. Opar豉m si� o drzewo i p豉ka豉m.
- Tak bez po瞠gnania? Nie 豉dnie, nie 豉dnie. Nie po瞠gnasz si� nawet ze swoim m篹em?
- Nie masz mi nic do powiedzenia? – doda� po chwili - Najwyra幡iej nie. Wiesz, ja ci庵le czekam Ewo. Pami皻aj o tym.
Sta豉m nadal w tej samej pozycji, gdy Kordian szed� ju� w kierunku swojego samochodu. Nadal p豉ka豉m i on widzia� te 透y. Wiedzia�, 瞠 mnie tym zrani� jeszcze mocniej, ni� latami wsp鏊nego 篡cia. Tymi wszystkimi tajemnicami, k豉mstwami. Wszytskim innym. Ja chcia豉m by� tylko szcz窷liwa. Chcia豉m kocha� i by� kochana. Chcia豉m mie� spok鎩, 篡� normalnie. Stworzy� potwora. Kobiet� zdoln� do wszystkiego. Pe軟� nienawi軼i w sercu, rozczarowania, b鏊u. Stworzy� na nowo Ewe. Tym razem jednak nie z 瞠bra Adama. Tym razem z 瞠bra Kordiana...
Monika |